|
|
Anonymous Dr Bartosiak dystansuje się od sporu politycznego na innych płaszczyznach niż geopolityczne dzięki czemu zachowuje obiektywizm w swojej dziedzinie by móc lepiej służyć Polsce. To cenne bo pozwala oderwać się od myślenia w kategoriach wyznaczanych naszej strefie zgniotu przez płyty tektoniczne. Patrząc na realizację przez polityków obcych celów, w dodatku w sposób uwikłany ideologicznie, pozostaje wrażenie determinizmu na miarę ujęcia geologicznego. Tak nie jest ze względu na czynnik ludzki. Nie tylko stangreta ;-) |
|
|
Anonymous Przeciwnicy nie są odniesieniem dla mnie. Przykłady pokazują mechanizm błędny - właśnie naśladujący mechanizmy przeciwników. Stosowanie kruczków i ręcznego sterowania ludźmi godne porównania z wierszykiem dla dzieci. Sroczka kaszkę warzyła,
Dzieci swoje karmiła.
Temu dała na łyżeczce,
Temu dała na miseczce,
Temu dała na spodeczku,
A dla tego nic nie miała,
Frrr… po więcej poleciała. |
|
|
Jabe Czy Andrzej Duda z PiS-em rzeczywiście nie mają żadnych zalet, że jedynym argumentem za ich pozostawaniem przy władzy jest to, że ugrupowanie pana Trzaskowskiego jest złe? |
|
|
Dark Regis Jedna uwaga. W Polsce to nie jest wewnętrzna walka polityczna, nie jest to realizacja polskich celów, lecz zewnętrzna walka polityczna. Zatem wymaganie czegoś od polskiej "klasy politycznej", jakiegoś porządnego zachowania choćby w parlamencie oraz mediach, jest równie celowe jak bieganie do dziedzica do dworu ze skargami, że jego stangret pierdzi na koźle ;)
Polecam wykład Jacka Bartosiaka w kwestii wyjaśnienia, jaki jest cel tej gry: youtube.com
W skrócie: PO jest adwokatem celów Niemiec, za to PIS się waha, bowiem konieczne jest podejmowanie własnych decyzji, a tam nikt nie kwapi się do ponoszenia odpowiedzialności za własne decyzje. Kultura strategiczna w Polsce dopiero rodzi się w bólach. |
|
|
Jan1797 Dwa miliony osób mogły skorzystać z zerowego PIT-u, pięć skorzysta na przekształceniu gruntów
to M1t w cztery lata, sądzę przeciwnikom wystarczyłoby lat czterysta.
Jeszcze jedno, za wszystkie spotkania przedwyborcze z Panem Prezydentem i dzisiejsze Skoczowian
całym sercem dziękuję. |
|
|
u2 W Polsce walka polityczna polega na polaryzowaniu wyborców, na zohydzaniu przeciwnika, w tym przypadku Andrzeja Dudy. Nie liczą się merytoryczne argumenty, tylko silne negatywne emocje, które mogą jednak dać nieoczekiwany efekt, przeciwny do zakładanego przez hejterów.
Na poparcie tezy cytat z książki Rafała Ziemkiewicza pt. "Czas wrzeszczących staruszków"
Nazwałem kiedyś ten dziwaczny model dziennikarstwa, rozpanoszony u nas zwłaszcza w dziedzinie komentarza politycznego, moralistyką towarzyszącą (przez analogię do „krytyki towarzyszącej”, jak określa się wysiłek recenzentów śledzących rynek księgarski i na bieżąco usiłujących oddzielać na nim ziarno od plew). Zachodni komentator, nawet najbardziej nieprzychylny, powiedzmy, prezydentowi Sarkozy’emu, krytykując takie czy inne jego posunięcie polityczne, pozostanie przy języku polityki. Napisze, że prezydent popełnia błąd, że źle ocenił sytuację, że jego posunięcie przyniesie takie albo inne szkody. Ale raczej nie przyjdzie mu do głowy napisać, że Sarkozy postąpił brzydko, że przynosi Francji wstyd, że to, co zrobił, to hańba i podłość.
Co innego w Polsce. Kto ciekawy, niech wykona prosty test. Proszę w archiwum internetowym „Gazety Wyborczej” i, dla porównania, którejś z opiniotwórczych gazet zachodnich wrzucić jako słowo klucz jedno z pojęć wartościujących etycznie albo estetycznie – dajmy na to, właśnie ową „podłość”. Okaże się, że dla komentatorów zachodnich takie kryterium oceniania polityki praktycznie nie istnieje, u nas natomiast jest przywoływane znacznie chętniej niż pojęcia z natury do polityki przynależne.
Polityka to nic innego niż technologia walki o władzę, a scena polityczna to miejsce, gdzie ścierają się z jednej strony idee i wizje przyszłości, z drugiej – grupowe interesy, gdzie protagoniści walczą o możliwość zrealizowania swoich zamiarów, a obstawiające to jednego, to drugiego lobbies załatwiają swoje sprawy. Pewnie, że jeśli ktoś się uprze, może wyróżnić wśród bohaterów tych zmagań ludzi bardziej lub mniej przyzwoitych. Podobnie jak można w taki sposób oceniać piłkarzy – na pewno da się wśród nich wskazać ludzi, którzy prywatnie są bardziej godni szacunku, i takich, którzy nań raczej nie zasługują. Tylko że dla przebiegu gry, dla wyniku meczu i dla samej Piłki nie ma to większego znaczenia. Więc kwestia przyzwoitości piłkarzy, czy też jej braku, pozostaje poza uwagą dziennikarzy sportowych. Co najwyżej, kiedy jakiś sławny zawodnik urżnie się albo da przyłapać z prostytutką, jest to jednodniowa sensacja dla tabloidów. |
|
|
Anonymous Wysiąść z tramwaju byle jakiego. |
|
|
RinoCeronte To jaką alternatywę Pan widzi Panie Marku? |
|
|
Anonymous Nikt nie ma takiego nastawienia do Dudy i PiS o jakim Pan pisze mimo jawnej agresji, a którą można spotkać się nie tylko w mediach publicznych ale nawet na Naszych Blogach.
Osobiście uważam, że nie wszyscy wiecie co czynicie. Trzeba jednak stawiać sprawy jasno bo jesteście towarzystwem wzajemnej adoracji, które delektuje się politycznym bałwochwalstwem o wyraźnie marksistowskim podłożu. Konsekwencje tego stanu są wymiernie antypolskie. Ta metoda manipulowania patriotyzmem Polaków o socjalistycznych przekonaniach jest stara. Czerwony tramwaj wozi was od ponad 150lat i rozmijacie się z Przystankiem Niepodległość. Oflagowanie tramwaju nie zastąpi nam Polski.
Wesołego głosowania bajoki. |