|
|
xena2012 Ależ pan Zybertowicz niczego nie udaje i nie gra na żadne pojednanie.W wywiadzie stwierdził: ,,Min.Macierewicz jest zbyt silną osobowoscią''.....To znaczy,że silna osobowość jest minusem, mankamentem czy przeszkodą do sprawowania stanowiska? Kuriozalne stwierdzenie. To kogo widzi pan Zybertowicz na tym stanowisku,jakiegoś figuranta bez znaczenia i charyzmy,siedzącego przy biurku i przewracajacego papiery?Czy my w swojej pracy bardziej cenimy i szanujemy szefa nawet ostrego i wymagajacego czy szefa bez charakteru? |
|
|
xena2012 Pan Zybertowicz nawet nie udaje ze cała gra toczy sie o pojednanie.Tu chodzi o takie skompromitowanie obozu władzy aby społeczeństwo samo zażądało usunięcia wytypowanych przez doradców ministrów.Pan Zybertowicz np.mówi: Macierewicz jest zbyt silna osobowoscią''.I to jest ten minus na jego życiorysie za który należy go pociagnąc do odpowiedzialności? Owszem pan Macierewicz jest zapewne słuzbistą,wymagajacym szefem,moze nawet nieznośnym pedantem a Zybertowicz na tym stanowisku widzi jakiegos figuranta bez znaczenia?Który będzie tylko siedział przy biurku przewracając papiery i nawet nie bedzie śmiał się odezwać? Czy my w swojej pracy cenimy i szanujemy takich szefów? |
|
|
Jabe Może jemu się wydaje, że te złe są dobre, a może Pani się wydaje, że te dobre są złe. |
|
|
Prezydent jest bombardowany zewsząd złymi podpowiedziami i zapewne dobrymi także, tylko zastanawiam się dlaczego słucha tych złych. Nie rozumiem Zybertowicza. Ostatnio spłyca każdą rozmowę, której przedmiotem jest prezydent i jego działanie. Udaje, że wprowadza pojednanie, jednocześnie mówiąc ze pAD we wszystkim ma rację, Podobnie pan Dera. Duda otoczony poklaskiem nigdy nie zrozumie, że popełnia błąd za błędem. |
|
|
xena2012 Nie chodzi mi o notki znikajace czy byc moze cenzurowane ale o takie które na NB pojawiają się uporczywie dając dobre rady prezydentowi by ,,odpępowił się''od PiS tak jakby współdziałanie z ta parią i tym rządem było czyms nagannym,niepotrzebnym czy nieetycznym.Dziwnym trafem te notki pojawiaja sie równoczesnie z działaniami tandemu Romaszewska-Zybertoowicz. pracujacymi nad odsunieciem się prezydenta od obozu władzy.Jesli miałby to byc sposób na na jednoczenie Polaków to jest bardzo infantylny i bardzo na reke opozycji która gra na obalenie rządu. |
|
|
@Xena
Znikające komentarze, to cenzura, czy rozpłynęły się w natłoku w sumie 9. Pozdrawiam. |
|
|
xena2012 Przeciez nie wiemy czy prezydent CHCE stanowic monolit z rządem i PiS-em po co więc jakiekolwiek próby ratunku? To świadomy wybór samego prezydenta choć trzeba dodać,że usilnie namawianego do ,,odpępowienia się'' od PiS-u. Ileż notek w tym celu przewinęło się na NB . Po takim medialnym nieustannym obsmarowywaniu PiS-u ja sama będąc prezydentem bym sie odpępowiła od tej zbrodniczej formacji choćby ze strachu. |
|
|
Jabe Liderzy PiS-u nie [...] niestety nie zabezpieczyli odpowiednio prezydenta. – Czego nie zrobili?
Istnieje realne niebezpieczeństwo nokautującego uderzenia, po jakim prezydent nie będzie mógł się podnieść. – Czy to groźba? |
|
|
Zasadnicze pytanie co to znaczy. Znaczy tylko tyle, że ma być walka pomiedzy prezydentem i rządem. Dla mądrego polityka znaczy, że prezydent, nie majac żadnych mozliwości budowania sił zbrojnych ZDAJE SIĘ W PEŁNI NA MIN.ON. spełnia rolę reprezentacyjną. W przypadku jednak, kiedy prezydentem rządzi BBN z poprzedniego układu, siłami zbrojnymi ma rządzić dawny układ i o to w tej układance sił pozapolskich chodzi. W tym celu pompowane jest ego tego słabego człowieka, żeby chciał przejać rządy nie tylko w wojsku, ale i w Polsce. Prezydent słabo kumający poddaje sie tej operacji jak dziecko. Jak go z tego wyciagnąć, skoro to on "rządzi" w pałacu. To jest ten dylemat, którego tutaj nie rozwiążemy. |
|
|
Czesław2 Problemem nie jest może prezydent, co konstytucja. Pisze jasno, siłami zbrojnymi zarządza prezydent przy pomocy ministra mon. Co to znaczy? |
|
|
Anonymous Przyjął Pan założenie, że Prezydent był nasz, został zmanipulowany i jest do odzyskania. Związek czasowy ze zmianą części doradców na to wskazuje.
Cie choroba, nic prostszego niż wymienić mu bojarów.
Prezydent może nie pamiętać Kierdziołka, sympatycznego sołtysa Krapkowic, ale jego rodzice pamiętają. Chyba nie doradziliby mu wygłaszania w Krapkowicach deklaracji światopoglądowych w odniesieniu do Marszu Niepodległości. |