|
|
Mikołaj Kwibuzda No i właśnie o te nie nasze chodzi. |
|
|
Mikołaj Kwibuzda Jeśli nie pracuje Pan dla przyjemności, mogę tylko współczuć. |
|
|
Dark Regis No ale chyba nie chciałby Pan bezkadencyjnego dożywotniego prezydenta, coś a la El Presidente z bananowych republik? Poza tym brakuje dwóch najistotniejszych elementów, które zasygnalizowałem: sprawdzania kompetencji oraz lochu z przegniłą wodą. |
|
|
Jabe Etos pracy był oczkiem w głowie w krajach ogarniętych sowiecką plagą. Gdzie indziej skromnie pracowano dla pieniędzy, które dostawało się za nie co innego, a solidnie wykonaną pracę właśnie. To czerwoni wymyślili płacenie satysfakcją, a nawet pracę wyczynową. Jakoś to nie zadziałało, bo nie było miernika w postaci pieniądza. Należy znieść podatki dochodowe, nawiasem mówiąc.
Jestem zwolennikiem wprowadzenia systemu prezydenckiego i trójpodziału władzy gwarantowanego przez prostą konstytucję bez socjalistycznych deklaracji i innego pustosłowia. |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski A teraz jak jest ? Rozbuchany zarząd czyli ministrowie ( 19 ) z prezesem zarzadu ( premierem na czele ). Rada Nadzorcza - 460 posłów. Super RN - 100 senatorów. Nikt za nic nie odpowiada, nikt ich nie sprawdza. Trudno sobie wyobrazic by taka firma dobrze się rozwijała. Trump próbuje prowadzić USA jak firmę ale opór materii i złych nawyków jest ogromy. Pozdrawiam ro z m. |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski Wręcz przeciwnie ! U nas też prężnie działają - tyko nie nasze. Pozdrawiam ro z m. |
|
|
Dark Regis Wystarczyłoby co 4 lata urządzać radzie nadzorczej porządny egzamin podobny jak dla aktuariuszy i sprawa rotacji byłaby rozwiązana. W jednym roku kazać zdawać chemię, w innym prawo, matmę, może medycynę. Wedle uznania suwerena, czyli jakie problemy należałoby rozwiązać. A dla gawiedzi rodzynek na torcie, czyli podłoga otwierająca się pod tymi, co oblali i upadek do zalanego brudną wodą lochu:
youtube.com |
|
|
Mikołaj Kwibuzda Z drobną jednak poprawką, że rada nadzorcza czerpie pełnomocnictwo nie od zewnętrznych udziałowców, a właśnie z wnętrza korporacji. Takie pomysły ustrojowe też u nas były w XVIII wieku, z tym, że ich celem była władza oligarchii. Co oczywiście nie oznacza, że nie dałoby się ich użyć w lepszym celu. |
|
|
Dark Regis A może by przejść do dobrego wzorca, który był już u nas ćwiczony parokrotnie. Chodzi o triumwirat. Z tym, że ja bym go udoskonalił i zaupgrade'ował do nowoczesnej rady nadzorczej jak jest w globalnych korporacjach. Państwo - firma. Oczywiście podobna odpowiedzialność i podobne mechanizmy oceny działań oraz spławiania kretynów. |
|
|
smieciu Sorki że się wtrącę ale jedyny słuszny system to brak systemu...
Pomijając już niezliczone zalety to warto zauważyć że właśnie pewien rodzaj anarchii była jedną z cech charakterystycznych dawnej Polski. Pierwsza RP upadła bo w tamtych czasach nie rozumiano tych zagadnień. Trzymano się uparcie monarchii chociaż to ona była zgubą Polski. Gdyby szlachta stworzyła republikę (zgodnie zresztą z nazwą, Rzeczpospolita) to musiałaby wziąć większą odpowiedzialność za rządy. Król nie miałby tak destrukcyjnego działania.
Nie byłoby przykładowo szwedzkich Wazów, Sasów. Itd. Oni stosując swoje nędzne sztuczki wygrywali jedne stronnictwa przeciw drugim przy czym jednocześnie byli zasłoną da interesów obcych sił.
Podczas gdy szlachta byłą jedyną zorganizowaną rodzimą siłą i to ona powinna byłą rządzić i odpowiadać.
Niestety zamiast wykorzystać pozytywnie polską anarchię, wykorzystano ją negatywnie. W obliczu miernych, sprzedajnych oraz myślących tylko o sobie królów, szlachta widząc że jest raczej ofiarą niż elitą państwa przyłączyła się do destrukcji na zasadzie że trzeba dbać o swoje samemu. Na króla, urzędników i innych nie ma co liczyć. No i poleciało.
Jednak po rozbiorach wyszła prawda. Nie liczy się system ale KULTURA, świadomość. Ta właśnie polska kultura sprawiła że szlachta wszędzie zaczęła się organizować, samorzutnie dbając o polską tradycję, pomagając sobie także w sprawach gospodarczych. Kto wie czy Polacy wtedy właśnie nie stali się silniejsi. Bez niepotrzebnego ośrodka centralnego. I tylko znów niestety zorganizowane zostały niepotrzebne powstania. Nasz sukces, nasze przetrwanie kłuło innych po oczach. Potrzebne były kolejne akty destrukcji. Centralnie inspirowane.
Wreszcie warto przypomnieć II RP, która odziedziczyła ten cały wielki potencjał, który, jak zwykle, został centralnie zniszczony. Z największym destruktorem na czele. Czyli Wałęsą tamtych czasów, J. Piłsudskim. Państwo Polskie wzięło się aktywnie za tępienie wszelkich ośrodków niezależności, które reprezentowane były wtedy wciąż przez szlachtę. Zaduszono ją gospodarczo wydając na żer macherów od pieniądza. Piłsudski wydał Polskę na żer swoich tępych przydupasów. I tylko dlatego dzisiaj legenda mówi inaczej gdyż Wtedy jeszcze kultura odziedziczona po czasach rozbiorów była na tyle silna że nie mogło to przyjąć wyglądu niedawnych rządów PO. Ale tak mniej więcej było.
Do władzy doszedł główny Dyzma i mniejsi. Polska skazana była na zagładę.
No i cóż. Nastał czas rozbioru/zaboru. Znów Polacy stworzyli wielkie dzieła. Znów nie z powodu ale wbrew rządowi. Obok. Na tyle ile było możliwe. Polska kultura i tradycja była w każdym polskim domu czymś o co się dbało, pamiętało.
No ale. Podobno od 30 lat mamy swój rząd. I co on nam dał? Oczywiście to nierząd a nie rząd. Właśnie jak w I RP. Skończmy z tym wreszcie. Skończmy z tą iluzją że przyjdzie ktoś i nas poprowadzi. Zrobi nam dobrze. To nie u nas. Nie w Polsce! |
|
|
marsie Autor również nie odróżnia lustracji od dekomunizacji? Szkoda. A Stalina i Dudy jednak bym obok siebie nie stawiał - co zostanie dla GW-na? |
|
|
Mikołaj Kwibuzda To, że czegoś polskiego nie ma, oznacza Pańskim zdaniem, że nigdzie na świecie nie ma? Szanowny Panie... |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski " A profilowanie psychologiczne osób decyzyjnych - i wyciąganie z tego wniosków praktycznych dla uzyskiwania własnych celów - to przecież podstawowa działalność każdego wywiadu." Przepraszam ale jakiego wywiadu ? Polskiego przecież nie ma. Cóż nadwiślański parlamentaryzm jaki jest każdy widzi. System prezydencki ma przynajmniej mocne umocowanie prawne suwerena. A jeśli prezydent okaże się fajtłapą to po pieciu latach się go wymieni. Pozdrawiam ro z m. |
|
|
Mikołaj Kwibuzda System prezydencki należy do polskiej tradycji. Zawiera w sobie pobudzający emocje element dostojeństwa Najjaśniejszej Rzeczypospolitej skupionego w Pierwszym Obywatelu. Uformował się "sam" w wyniku ewolucji monarchii. Doszło już do wykluczenia od tronu dzieci poprzedniego króla, następnym etapem byłaby pewnie kadencyjność, gdyby...
A, właśnie. Gdyby wszystkiego diabli nie wzięli.
System prezydencki w naszej części Europy okazał się skażony genem letalnym. Na pewno nie był jedynym powodem upadku, może w ogóle nie był powodem w znaczeniu sprawczym, ale był narzędziem. Okazało się, że zbyt duża władza w rękach jednostki ułatwia zadanie przejęcia władzy nad Rzecząpospolitą przez jej wrogów. To prawda, że z drugiej strony tkwiący w naszej kulturze indywidualizm bardzo utrudnia funkcjonowanie ciał kolegialnych, ale chyba w ostatecznym rachunku to zagrożenie da się zmniejszyć poprzez rozumną konstrukcję systemu politycznego. Skoro jakimś ubekom udało się np. stworzyć i wprowadzić konstytucję, która wyjątkowo mocno konsweruje postkomunistyczne patologie, to chyba mądry prawnik potrafiłby stworzyć i taką, która równie mocno chroni zdrowe mechanizmy sprawowania władzy.
Prezydent-król jest tylko człowiekiem, który podlega zasadzie Petera, tzn. zatrzymuje się na swoim poziomie niekompetencji. Dlatego pan Duda był wspaniałym posłem, lojalnym współpracownikiem, charyzmatycznym politykiem - i nadal nim jest - ale dopiero na tym najwyższym stanowisku okazało się, że brakuje mu czegoś jeszcze, co wcześniej nie było potrzebne. A profilowanie psychologiczne osób decyzyjnych - i wyciąganie z tego wniosków praktycznych dla uzyskiwania własnych celów - to przecież podstawowa działalność każdego wywiadu. |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski Jestem jak najbardziej za wprowadzeniem systemu prezydenckiego. Bolszewizm niestety w pełnym rozkwicie. Pozdrawiam ro z m. |
|
|
Anonymous Porównanie z piłkarzami budzi obrazę. My strzelamy bramki i wygrywamy mecze.
Z wpisem Lecha Losek Muchy się zgadzam. Też się spotkałem z opisanymi sytuacjami.
Dylemat czy system prezydencki czy kanclerski, w sytuacji cudu parlamentaryzmu z 27 VI 18, traci na znaczeniu. Chociaż..., może... |