Otrzymane komantarze

Do wpisu: Stół, działka i teatr – czyli jak od 35 lat gramy w tę samą sztukę 
Data Autor
NASZ_HENRY
,.,.,.,..,. Widzę znawca austriackiej szkoły ekonomii, z austriackim gadaniem też sobie radzi😉 Czyżby austriackie gdakanie, tfu gadanie zatoczyło koło i POwróciło do Krakowa😉
Ijontichy
Ha! Opisujesz teatr Bunraku, joruri narodzony w Osace...XVII wiek,chociaz Japończycy datują go wcześniej.Ten teatr to teatr lalkowy,teraz lalki są wielkości człowieka i prowadzone są przez "niewidzialnych" aktorów,ubrani na czarno...maski na twarzy...dla widzów są niewidzialni. Umownie.Treścią przedstawienia są bajki,tragedia,miłość,nieszczęścia i morderstwa ukarane lub nie :-))Ludzie na widowni oczywiście znają te treści,ale przeżywają ...OHY,AHY KRZYKI...OKLASKI! Ja byłem na jednym takim przedstawieniu....nikt mi nie tłumaczył,ale stroje tych lalek...to cud!!! Obserwowałem reakcję widzów...łzy w oczach...złość...i krzyki! Gajdzin był zachwycony i rozdawał ukłony :-))
Do wpisu: Czas skończyć z wojną polsko-polską, zanim ona skończy z Polską 
Data Autor
mjk1
Szanowny Panie Grzegorzu,to jeden z najtrafniejszych komentarzy, jakie pojawiły się pod moimi tekstami i bardzo dziękuję za ten wpis.Rzeczywiście, to co Pan napisał, uderza w samo sedno współczesnej polskiej polityki: PiS i PO nie różnią się wcale w sferze gospodarczej, bo obie formacje realizują ten sam model redystrybucyjnego, etatystycznego państwa, w którym polityka fiskalna jest narzędziem kupowania lojalności wyborców, a nie strategią rozwoju. To właśnie dlatego wojna między nimi nie toczy się o idee, tylko o emocje. Nie jest to spór o kierunek modernizacji, tylko o władzę nad transferami. Nie jest to konflikt o model gospodarki, tylko o to, kto ma kontrolować budżet i media. Z punktu widzenia przeciętnego człowieka — to nie jest żadna alternatywa, to ten sam system w dwóch barwach.                                                                                                                                                               Zgadzam się też z Panem, że prawdziwy spór ideowy mógłby przebiegać pomiędzy nurtem wolnorynkowym (misesowsko-rothbardowskim) a etatystyczno-keynesowskim.To byłby wreszcie spór produktywny, o wizję rozwoju, a nie o to, kto komu zabrał mikrofon w telewizji.Ale, i to jest kluczowe, taki dyskurs wymaga dojrzałej debaty ekonomicznej, której w Polsce od dawna nie ma, bo gospodarka została sprowadzona do socjalnych haseł i PR-owych obietnic.                                   Jednocześnie jednak chciałbym wyraźnie podkreślić, że czysta austriacka szkoła ekonomii, choć intelektualnie niezwykle inspirująca, nie jest w pełni wystarczająca do zarządzania współczesnym państwem w sytuacji strukturalnych kryzysów gospodarczych.Tak jak pisałem w moich wcześniejszych tekstach z cyklu o niezależnym pieniądzu i reformie naprawczej państwa, kapitalizm w swej klasycznej formie zawodzi w momencie, gdy pojawia się kryzys nadprodukcji i niedoboru popytu.                                                                                                                                                       To właśnie wtedy, gdy ludzie przestają mieć środki na zakup dóbr, a rynek przestaje się sam równoważyć, mechanizmy austriackiej szkoły przestają działać, bo zbyt duża część kapitału gromadzi się w górnych warstwach systemu finansowego, a gospodarka realna traci zdolność do samonapędzania.Dlatego każde państwo, nawet najbardziej liberalne, musi posiadać pewien zakres suwerenności monetarnej i regulacyjnej, by chronić rynek przed jego własnymi ekscesami.                                                                     Właśnie z tych przesłanek wynika koncepcja niezależnego pieniądza i reformy naprawczej, o której pisałem wcześniej: chodzi o przywrócenie realnego obiegu wartości, opartego na pracy, innowacji i lokalnej przedsiębiorczości, a nie na spekulacji i długu.Chodzi o gospodarkę, w której państwo nie jest ani opiekunem, ani żandarmem, ale strażnikiem równych szans i uczciwych reguł.                                                                                                                                                          To, co Pan napisał o konieczności przejścia od sporów personalnych do sporów ideowych, jest absolutnie kluczowe.Bo jeśli Polacy nie zaczną wreszcie rozmawiać o modelu gospodarki, a nie o tym, kto z kim się kłóci w telewizji, to żadna „zmiana pokoleniowa” ani „nowy ruch” niczego nie zmieni.Dlatego właśnie potrzebny jest nowy język debaty publicznej, język oparty nie na emocji, lecz na wiedzy i odpowiedzialności.
Grzegorz GPS Świderski
Wojna polsko-polska, bratobójcza walka PiS z PO, dzieląca Polaków nawet w poprzek rodzin, ma jedną kluczową przyczynę: fakt, że PiS i PO mają identyczne poglądy ekonomiczne, identyczny program gospodarczy, to są socjaliści realizujący wszystkie punkty klasycznej socjaldemokracji. Więc by się czymś różnić, musieli wywołać wojnę personalną na emocje. Najskuteczniejsza metoda zdobycia i utrzymania władzy to "dziel i rządź". No to nas podzielili, a my jak te barany daliśmy się podzielić i w ogóle nie zauważamy, że wszystkie główne partie mają identyczne poglądy ekonomiczno-gospodarcze. Na szczęście klinem w ten głupi podział wbija się Konfederacja, która reprezentuje poglądy wolnorynkowe, a zatem antysocjalistyczne, prokapitalistyczne. I jeśli to się utrwali, czyli ten podział na zwolenników misesizmu-rothbardyzmu i makrksizmu-keynesizmu, to będzie to wreszcie zdrowy, twórczy, sensowny, konstruktywny spór. Wreszcie zaczniemy dyskutować przy pomocy rozumu, a nie emocji. Nie będziemy dyskutować, że Tusk to a Kaczyński tamto, co nie ma kompletnie znaczenia, ale że Mises to, a Keynes tamto, że Rothbard to, a Marks tamto. Po takiej dyskusji, po zebraniu całej argumentacji, każdy się w końcu zorientuje, że austriacka szkoła w ekonomii ma rację i jedyny sensowny ustrój to wolnorynkowy kapitalizm. Taki dyskurs w Polsce się jeszcze w ogóle nie zaczął. 
Mrówka
Znalazłeś u mnie posłuch, dobrze prawisz.
Jan1797
I tu się mylisz.
tricolour
@mjkNie znajdujesz posłuchu. Winni są "oni".
mjk1
Tak, to właśnie Twój głos Droga Danusiu był inspiracją tego wpisu. I dziękuję, żeś go ponownie zabrała, bo w tym, co napisałaś, widać emocje wielu ludzi, którzy czują się zdradzeni, oszukani i pozbawieni wpływu na własne państwo.To emocje prawdziwe, głęboko ludzkie. Ale jeśli mamy cokolwiek uratować, musimy je przekuć w myślenie, nie tylko w gniew. Masz rację w jednym: Polska rzeczywiście zsuwa się w chaos, w którym bezprawie, kłamstwo i cynizm stają się walutą polityczną.Ale źródła tego nie leżą wyłącznie po jednej stronie.To nie „tylko PO” doprowadziła kraj do stanu demoralizacji, i nie „tylko PiS” ponosi winę za erozję instytucji państwa.To cały system, który od lat żywi się nienawiścią i buduje poparcie nie na programach, lecz na lękach.Zgadzam się całkowicie, że media odegrały fatalną rolę.Jedne przez lata tłumaczyły każdą decyzję rządzących, nawet najbardziej kuriozalną, inne z kolei żyły obsesją „antyPiS-u”, zamiast przedstawiać alternatywę.To nie dziennikarstwo, to wojna informacyjna, w której prawda przestała być wartością, a stała się narzędziem.Ale tam, gdzie widzisz tylko „chamstwo zwycięskiego obozu”, ja widzę mechanizm, który działa zawsze wtedy, gdy władza przestaje czuć oddech społeczeństwa obywatelskiego.Zauważ, każda ekipa, niezależnie od szyldu, gdy tylko poczuje monopol, zaczyna mówić językiem buty i pogardy.Najpierw były „lemingi”, potem „ciemny lud”, dziś „faszyści” i „naziole”.Zmienili się tylko adresaci. Mechanizm ten sam.Wbrew pozorom, wojna polsko-polska istnieje.Tyle że to nie wojna między PiS i PO.To wojna między ludźmi, którzy wierzą w państwo prawa, a tymi, którzy wierzą w plemię.Między tymi, którzy chcą wolności, a tymi, którzy chcą dominacji.Między tymi, którzy rozumieją, że Polska to wspólnota a tymi, którzy widzą w niej łup do podziału.Nie zgadzam się też, że społeczeństwo „milczy”.Ono raczej milczy z bezsilności, bo nie ma już komu ufać.Partie zdradziły, media zdradziły, instytucje się rozłożyły.Ale w tym zmęczeniu rodzi się coś nowego – potrzeba trzeciego głosu, głosu rozsądku, który nie będzie ani przybudówką PO, ani ucieczką dla rozczarowanych PiS-em.Dlatego właśnie piszę, że czas skończyć z wojną polsko-polską.Nie po to, żeby komukolwiek coś „wybaczać”, tylko po to, żeby zacząć wreszcie rozliczać wszystkich, bez względu na partyjny sztandar.Bo jeśli tego nie zrobimy, to rzeczywiście Polska upadnie, nie dlatego, że ktoś ją „sprzeda”, tylko dlatego, że wszyscy uwierzymy, że już nie warto o nią walczyć.
Wojciech2
"Nie ma żadnej wojny polski-polskiej ,jest tylko chamstwo ,,zwycięskiego obozu'' sprowadzane do niszczenia opozycji. przy milczącej zgodzie społeczeństwa." i to jest właściwe podsumowanie, bo po jednej stronie jest osiem gwiazdek i "totalna opozycja", a druga strona milczy.  
mjk1
Czytałem i właśnie dlatego wiem, jak bardzo błędne jest uproszczenie, że „tylko jedna strona chce prowadzić plemienną walkę”.Badania Pauliny Górskiej, na które Pan się powołuje, pokazują coś znacznie głębszego: że obie strony żyją w odrębnych światach emocji, narracji i tożsamości, i że obie karmią się wzajemnym lękiem.Jedna strona ma lepszy warsztat propagandowy, druga – silniejsze emocje i poczucie misji. Efekt? Ten sam: społeczeństwo rozbite na dwie bańki, które nie potrafią już nawet rozmawiać.Niech Pan zauważy: kiedy krytykuje się PO – ich zwolennicy natychmiast krzyczą, że „pisowiec”.Kiedy krytykuje się PiS – słychać, że „agent Tuska”.A gdy ktoś próbuje mówić o Polsce ponad tym wszystkim – zaraz słyszy, że to „doktryna Kononowicza”.Czy naprawdę doszliśmy do punktu, w którym rozsądek i dystans polityczny są traktowane jak herezja?Nie, proszę Pana, to nie są „pobożne życzenia”.To właśnie analiza, tyle że nie statystyczna, tylko cywilizacyjna.Bo jeśli nadal będziemy wszystko sprowadzać do walki „kto lepszy w propagandzie”, to za kilka lat nie będzie miało znaczenia, kto wygra wybory, bo państwo przestanie istnieć jako wspólnota.Nie interesuje mnie Polska „pisowska” ani „platformerska”.Interesuje mnie Polska normalna, praworządna, bezpieczna, zakorzeniona w wartościach, ale otwarta na przyszłość.I to właśnie dlatego trzeba skończyć z plemiennością, a nie ją hierarchizować, wskazując, kto ma lepszy PR, a kto gorszy.A jeśli dla kogoś takie myślenie to „Kononowicz”, to może po prostu świadczy o tym, jak bardzo przyzwyczailiśmy się do życia na wojnie, że pokój zaczynamy brać za słabość.
sake2020
Prawdopodobnie to mój komentarz autor miał na myśli.Tak, jestem rozczarowana nie tylko dlatego że Polska już nie dryfuje a biegnie ku upadkowi Panujące bezprawie i arogancja władzy powodują,że brniemy nawet w śmieszność.Podtrzymuję że wielka w tym wina mediów lekceważących postępujące łamanie prawa.Podtrzymuję,że to ujadanie na jedną partię i dyskretne wspieranie innej spowodowało, że wyhodowano likwidatora Polski. Teraz  w dwa lata doprowadzono,że Polska powoli ale podnosząca się  może się pochwalić jedynie coraz gorszymi wynikami, a podnosi się jedynie dług. To nie stało się z dnia na dzień. To przyzwolenie na rządy władzy nieudolnej, opartej na służebnej roli wobec sąsiadów i rzadzacej przy pomocy kłamstw i łamania Konstytucji wg kaprysu jednego nieudolnego polityka.Nie ma żadnej wojny polski-polskiej ,jest tylko chamstwo ,,zwycięskiego obozu'' sprowadzane do niszczenia opozycji. przy milczącej zgodzie społeczenstwa. Jeszcze nie tak dawno protestowano przeciw cenzurze w internecie,kto teraz protestuje? Ile razy ma szansę przejść Marsz Niepodległości? Już dziś waaaaaadza zapowiada ,ze ,,w tym towarzystwie'' oni nie pójdą. Racja, przecież muszą liczyć faszystów i polskich nazistów co to budowali Auschwitz.
Wojciech2
"Polaryzacja polityczna w Polsce. Jak bardzo jesteśmy podzieleni." Paulina Górska, Centrum Badań nad Uprzedzeniami - czytał Pan to? Bo wynika z tego, że tylko jedna strona chce prowadzić "plemienną walkę" i walka ta jest sterowana przez ogromny aparat propagandowy PO, oni są w tym dużo lepsi niż PiS, bo oni kierują się pieniędzmi, a nie ideą. Nie mylę intencji z analizą, bo analizy w Pana notkach nie ma, są tylko tzw. "pobożne życzenia", a skoro nie ma dla Pana znaczenie kto rządzi (bo to, czy Polska będzie państwem prawa wynika z rządów) to stawia się Pan w rzędzie wyznawców doktryny Kononowicza:  "żeby niczego nie było".
mjk1
Szanowny Panie Wojciechu.Różnica między Polską a krajami, które Pan wymienia, jest zasadnicza.W USA, w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech istnieje rywalizacja polityczna, u nas — wojna tożsamościowa.Tam partie spierają się o podatki, prawo do broni czy poziom interwencji państwa.U nas spór dotyczy… samego sensu istnienia państwa, jego historii, tradycji, tożsamości i moralności.To nie jest normalna demokracja, tylko plemienna walka o symboliczne terytorium, w której każde słowo „my” i „oni” brzmi jak akt oskarżenia.W Ameryce Demokrata może mieć republikańskiego przyjaciela, a w Anglii torys i laburzysta mogą razem siedzieć w pubie. W Polsce, jeśli ktoś nie popiera „naszych”, staje się zdrajcą, ruskim agentem albo niemieckim najemnikiem.To nie jest spór polityczny. To psychologiczny rozłam, który przez lata był celowo podsycany przez obie strony, bo dawał im władzę i głosy.Co do rzekomego „dbania, żeby PiS nie wrócił”, to myli Pan intencje z analizą.Ja nie bronię Tuska ani nie atakuję Kaczyńskiego, tylko wskazuję, że obaj są zakładnikami własnej przeszłości i własnych błędów.Jeśli ktoś w Polsce chce naprawdę zakończyć ten chocholi taniec, musi mieć odwagę powiedzieć to głośno, nawet jeśli obie strony go za to znienawidzą.Nie ma dla mnie znaczenia, kto rządzi – PiS, PO, czy inna formacja.Znaczenie ma tylko jedno: czy Polska jest państwem prawa, rozumu i godności, czy nadal poligonem dla politycznych wojenek.
Wojciech2
Drogi Michale, czy we wszystkich krajach z dominującymi dwoma partiami toczy się wewnętrzna wojna? W USA, w Anglii czy w Niemczech też mówią o wojnie angielsko-angielskiej czy niemiecko-niemieckiej, czy to tylko u nas naprawdę dobrzy propagandziści PO wymyślili coś takiego? Poza tym wydaje mi się drogi Karolu, że Ty tutaj, a Kemir i Kelkeszos w Salonie 24 dbacie usilnie, żeby broń Boże PiS nie wrócił do władzy. 
Lech Makowiecki
         WOJNA PEOWSKO-POLSKAZewsząd słychać wołania: „Stop mowie nienawiści!Kres wojny polsko-polskiej powinien się już ziścić!Jak długo jeszcze rodak z rodakiem będzie walczyć?Podajmy sobie ręce! Odłóżmy miecz i tarczę!”Ci, co najgłośniej krzyczą o zawieszeniu broni, Szeptem, w restauracjach i za naszą „mamonę” Spiskują przeciw Państwu, okradając nas wszystkich (Od starców emerytów aż po dzieci z kołyski...)I tak żerując – knują, bez ustanku, codziennieLudzie biegli w łacinie... (A zwłaszcza w tej „kuchennej”).Czasami jedni drugich nagrają przy kolacji,By łatwiej szantażować... Przymusić do swych racji...Czy to jest polsko-polska wojna? Skąd pomysł taki?!Ktoś, kto Ojczyznę niszczy, nie może być Polakiem!!!A naród skołowany tym medialnym serialem – PEOWSKO-POLSKIEJ wojny nie dostrzega dziś wcale... (tomik "Ja tu zostaję", 2015r.)PATRIOTYZM:youtube.com 
keram
Sa tylko dwie możliwości zakończenia tej "wojny" !Albo przegonimy komunistów i postkomunistów na wschód, alboPolacy zrozumieją o co chodzi i przestaną wybierać lewackich gnojów do władzy !
Ijontichy
Dalej używasz "słowa" Polska i społeczeństwo...TEGO JUŻ NIE MA!!! Ani społeczeństwa,to Jaruzelski skończył  w grudniu 1981...jeden kopniak i po 10 milionach członków "S"...A TAK SIE BALI! Polski też nie ma..."ch..dupa i kamieni kupa"....te sukinsyny miały rację...kraj z dykty i gówna! Bismarck  miał rację...rozrzuć worek złota w Warszawie na jakiś placu...a sami sie pozabijają.Wojna polsko---polska to wymysł Michnika i jego plemienia.
Do wpisu: Czas na trzecią Polskę — między Tuskiem a Kaczyńskim 
Data Autor
Mrówka
Nie nakręcaj @sake spirali. To nie jest Ciebie godne.
Mrówka
Ciekawa inicjatywa wypłynęła tym wpisem od @mjk1. Do tego dyskusja prowadzona w spokojnym, rzeczowym tonie, ale do czasu wypowiedzi @keram: "Tylko miłośnicy Tuska uważają Kaczyńskiego za zło, bo tak, i tylko tak, wmawia im ich idol Tusk !"Tym komentarzem skażono całość, a stało się to w myśl zasady dziel i rządź. Miało nie być wojny polsko-polskiej, jest jej kontynuacja.
Jan1797
rmf24.pl"Wielgomas wyjaśnił też, że w momencie zakupu nie miał wiedzy o planach inwestycyjnych związanych z CPK."
keram
@mjk1nie mam nic do pana całego artykułu, ale do kilku skrzywień, które tam zamieściłeś - tak nie można !!!
mjk1
Szanowny Panie Keram. Jeżeli pański komentarz był skierowany do mnie, to albo nie rozumie Pan mojego dzisiejszego wpisu, albo nie rozumie swojego własnego wpisu, który umieścił Pan pod wczorajszym moim wpisem o godzinie 10.20. Z wyrazami szacunku i podziwu jednocześnie.
mjk1
Nie wiem, czy to komentarz, czy szyfr Panie Janie, ale jeśli ma Pan na myśli jakieś konkretne „podrzucenie kukułczego jaja”, to proszę napisać wprost, o co chodzi. Bo pod taki poetycki bełkot można dziś podciągnąć wszystko — od afery po prognozę pogody.
mjk1
Zauważyłem Danusiu, ale musiałem wyjść i nie chciałem Cię zbyć byle odpowiedzią. Masz rację w jednym: rzeczywiście trzeba było wyjść wcześniej.Trzeba było, tylko że ci, którzy próbowali to robić, byli natychmiast rozszarpywani przez oba polityczne obozy.Jedni krzyczeli, że to „agent Tuska”, drudzy, że „pisowiec z ciemnogrodu”.I tak przez lata w Polsce zabijano każdy przejaw niezależnego myślenia, każdą próbę budowania mostu ponad partyjnym rowem.To nie brak „zainteresowania Polską” był winą ludzi, tylko systemu, który od dawna przestał być obywatelski, a stał się partyjnym monopolem.Polacy byli świadkami nieustannego przedstawienia: PiS z jednej strony, PO z drugiej, a pośrodku nic, tylko kurz, wyzwiska i medialne jatki.Czy naprawdę można mieć pretensję do społeczeństwa, że od tego cyrku odwróciło wzrok?Piszesz o „ujadaniu na PiS”.A ja pytam: czy krytyka władzy to ujadanie, czy obowiązek każdego z nas?Bo jeśli PiS ma być świętą krową, której nikomu nie wolno dotknąć, to przestajemy być narodem wolnych ludzi.Nie ma nic gorszego niż ślepa lojalność, nawet wobec partii, która zrobiła też wiele dobrego.Tak, PiS miał w swoich szeregach wartościowych ludzi i dalej ma.Tak, wielu z nich chciało reformy państwa i dalej chce.Ale też – i to trzeba powiedzieć wprost, pozwolili, żeby ich ideały utonęły w kulcie jednego człowieka.I dziś właśnie to ciągnie tę formację na dno.Nie zgadzam się też, że społeczeństwo „nie jest w stanie prawidłowo myśleć”.To protekcjonalne.Polacy potrafią myśleć, tylko przez lata byli karmieni kłamstwami z obu stron.Dziś wielu zaczyna rozumieć, że Tusk i Kaczyński to dwa bieguny tej samej choroby, a wojna między nimi to zasłona dymna, za którą ginie polska normalność.I tu masz rację: trzeba patrzeć na ludzi, którzy naprawdę chcą Polski, a nie partii.Trzeba szukać takich, którzy nie siedzą w studiach telewizyjnych, ale pracują w gminach, powiatach, fundacjach, w realnym życiu.To właśnie z tych środowisk może powstać coś nowego, uczciwego, wolnego od „plemienności” i wiecznych sporów o to, kto bardziej kocha ojczyznę.Dlatego coraz częściej mówi się o nowym ruchu, który mógłby połączyć tych ludzi – nie przeciw komuś, tylko dla Polski.W tym kontekście rola prezydenta Nawrockiego rzeczywiście wydaje się kluczowa: ma autorytet, spokój i zrozumienie dla narodowej tożsamości.Jeśli ktoś mógłby być patronem takiego procesu, to właśnie on.Ale żeby się to udało, trzeba wreszcie skończyć z rytuałem nienawiści.Nie da się budować nowej Polski, jeśli każda rozmowa zaczyna się od „wy PiS-owcy” albo „wy Tuskowcy”.Nie da się zbudować wspólnoty, jeśli połowę kraju uważa się za zdrajców, a drugą za fanatyków.Dlatego nie ujadam.Patrzę, analizuję i mówię wprost: czas skończyć z wojną polsko-polską, zanim ona skończy z Polską. 
Do wpisu: Zaślepione społeczeństwo – krok po kroku ku utracie państwa 
Data Autor
paparazzi
Panie Marku , mózgi to maja w porządku, pracują pod siebie.