Otrzymane komantarze

Do wpisu: Przedwojenne uwagi na temat rozdziału państwa od Kościoła
Data Autor
paparazzi
Wybitny Doktor Kościoła św. Tomasz z Akwinu wyznaczył drogę do poznania Boga/ przejmując z filozofii arabskiej/. Tomistyczne pojecie prawa natury, mające swe źródło w chrześcijaństwie i arystotelizmie, pojmuje to prawo jako niezmienna normę prawa o charakterze moralnym.
dr Anna
W związku z kilkoma komentarzami, postaram się doprecyzować mój wpis. Otóż, zamiarem moim było zwrócenie Państwa uwagi na piękno i subtelność ujęcia saudyjskiego, opierającego się na religii. System prawny wielu państw arabskich pozwala na nierozłączne traktowanie państwa (ogólnego bytu społecznego) i ustalonych zasad, które mają swoje źródło nadprzyrodzone. Dzięki takiej nierozdzielności zachowywana jest pamięć o własnej tożsamości, możliwa obecność pewnych stałych wytycznych postępowania. W rezultacie tego, ludziom przychodzi z większą łatwością "kontrolowanie samych siebie" pod kątem ich postępowania według nakazów Boga. Proszę zauważyć, iż wszystkie nowe konstrukcje prawne (znane Europie, choć coraz bardziej przez nią zniekształcane) - vide: prawa człowieka, są przez system prawny saudyjski rozpatrywane pod kątem ich zgodności z prawem islamskim (szariatem). W dobie ogólnego chaosu aksjologicznego, Saudyjczycy prezentują bardzo rozsądne podejście do wszelkiego typu pomysłów  tzw. nowoczesności. Nastawienie ocenne, odnoszące wszystko do zgodności (versus: niezgodności) z odwieczną Tradycją, pełni funkcje ochronne względem dotychczasowych wartości narodowych. Niezwykle istotnym założeniem jest nałożenie na członków społeczności saudyjskiej powszechnego obowiązku obrony typowych wartości islamskich, co łączy się przecież z ich uprzednią znajomością oraz zdolnością do czynienia rozróżnień odnośnie tego, co jest, a co już nie jest "islamskim dobrem". Cenną rzeczą jest również odnoszenie wszystkich dziedzin życia ludzkiego do Boga - co zarazem zakłada nieprzerwaną pamięć o Nim. Proszę spostrzec, iż pojęcie Boga pojawia się w wielu przepisach prawnych islamskich. Prawem szariatu związani są wszyscy członkowie Narodu saudyjskiego - nie tylko zwykli "obywatele", ale także rządzący. Święta religijne wpisane są na stałe do zbioru praw podstawowych. Prawo kładzie nacisk na świetność historii państwowej (nieodmiennie złączonej przecież z twórcą religii muzułmańskiej). Ekonomia islamska zaznacza, iż całość dóbr materialnych należy do Boga, a człowiek dopuszczony jest jedynie do ich używania, korzystania z dobrodziejstw zapewnionych mu przez Stwórcę. To tylko wybrane zagadnienia ujęte w prawie saudyjskim. Zastanawia niezwykła mądrość tego i jemu podobnych Narodów. Smuci jedynie, że ostrze ich krytyki czy przedmiot walki dotyczy m.in. naszej religii. Niezależnie od tych trudności, wydaje się właściwe, byśmy wzięli sobie przykład z ludzi, którzy pomimo upływu czasu nie zapomnieli o swoich korzeniach i nie wzgardzili Bogiem. Czyż Saudyjczycy w swojej Konstytucji nie przypominają Polaków sprzed lat kilkudziesięciu, a może całego stulecia ? Proszę wybaczyć, że aktualnie nie odnoszę się do wszystkich wątków poruszonych w Państwa komentarzach. Postaram się to uczynić w najbliższej przyszłości. Pozdrawiam wszystkich Czytelników.  
Anonymous
Jeżeli opieramy swoje życiowe działanie o prawdę, dobro i piękno, o współpracę z bliźnimi na poszanowaniu praw naturalnych - boskich, to osiągamy harmonię - jesteśmy w stanie równowagi. Jako ludzie, i jako społeczeństwo. Działania bezrozumne - wbrew prawdzie, wbrew naturalnym zasadom i harmonii - nie tylko są nieefektywne, ale przede wszystkim zaburzają nasze poznanie. Dysonans poznawczy stał się codziennością. O brzydocie mówi się, że jest piękna. O złu, że jest dobre. O kłamstwie, że prawdą, a nawet penalizuje się mówienie jak jest. Świat wirtualny stawia się przed rzeczywistością. Śmieciom nadaje rangę wartości. Wymusza drogą administracyjną działania wbrew naturze ludzkiej. Zmienia się godziny w razy do roku. Ustanawia się prawa wewnętrznie sprzeczne. Jednym słowem tworzy się chaos. W deprywacji sensorycznej ma miejsce zniesienie działania bodźców na zmysły. W chaosie bodźców sprzecznych z naturalnym poznaniem i reagowaniem, zaspokajaniem potrzeb osiągnięto zobojętnienie na rzeczywistość. Brak komunikacji prowadzi do wyalienowania społeczeństw. Ich potrzeby są kreowane z zewnątrz. Kto zarządza chaosem skoro istotą natury jest harmonia? Nowa harmonia?
Pani Anna
Panu się wyraźnie zdaje, nie wiem, na jakiej, pewnie tylko panu znanej "logicznej" podstawie, że pana komentarze wszyscy czytają z zapartym tchem, czekają na następne i w dodatku zapamiętują. Kilka zdań o niczym, nie trzymających się kupy, to jest ta pana "logika". Nerwica natręctw, jak nic.
Dark Regis
"Jeśli chodzi o logikę, być może warto przyjrzeć się bliżej życiorysom osób ją uprawiających, szczególnie tych wytyczających kierunki jej rozwoju. Niewykluczone, iż właśnie tam tkwi wyjaśnienie jej całkowicie instrumentalnego charakteru." - Może warto byłoby spytać o zdanie czołowego logika RP, czyli Jana Hertricha-Woleńskiego? Albo może niech Pani pozostawi logikę w spokoju w roli martwego narzędzia, zamiast mieszać ją z jakimiś życiorysami i nadawać jej cechy ludzkie. Palenie książek było w Europie nie tak dawno. Problemem jest kompletny brak znajomości logiki i jej roli w nauce. Nie tak dawno po raz bodaj trzeci na NB pisałem o zamieszczonej w jednym z pism naukowych pracy dwóch fizyków i jednocześnie protestantów kreacjonistów, którzy po kilku stronach nieczytelnych dla laików wzorów (takich całek Lebesgue'a, piję do pewnej książki o Stefanie Banachu oczywiście) rozpoczęli opis "widocznego" już na niebie białego Rydwanu Bożego, płynącego w naszą stronę w chmurze aniołów z kierunku jakiejś Mgławicy Andromedy. Podobno po powiększeniu zauważyli tam nawet zarys Tronu Boga. Czy takiej "logiki" Pani oczekuje?
Anonymous
Normalność - potocznie rozumiana - jest potrzebna człowiekowi do życia. Dekretowanie nienormalności - jak w "prawach" unijnych - prowadzi do dezorientacji. Koneczny nazwał kołobłędem historycznym sprzężenie cywilizacji. Po przytoczonym tekście saudyjskiej konstytucji wnioskuję, że obok różnic cywilizacyjnych zasadniczą rolę współcześnie odgrywa zło nienormalności. Różnice cywilizacyjne są istotne i nie do pogodzenia, są źródłem konfliktu same z siebie. Zło używa ich jednak jako osnowy do swojej cywilizacji i jednocześnie jako narzędzi wymierzonych przeciw sobie. Mimo wielu różnic nie wymagałaby wielkiej korekty przytoczona konstytucja saudyjska. Zamiana Księgi Boga i szariatu na Testament i Dekalog itp. sprawia, że nadawała by się w każdym chrześcijańskim kraju, a gdy na Torę i Talmud byłaby akceptowalna dla żydów. W żadnej z tych wersji nie byłaby akceptowalna przez wyznawców neomarksizmu. Unijność to nienormalność.
Do wpisu: O Ministrze Kultury i przedwojennym Dziedzictwie Polskim
Data Autor
Anonymous
Dziękuję za poszerzenie horyzontów, jak zwykle zresztą, horyzontów. Punktem wyjścia w pierwszym komentarzu była intencja, by nie przeciwstawiać katolicyzmu logice. Wymienione logiki odebrałem jako narzędzie. Tak jak packa na muchy jest wygodna zamiast armaty, tak nie jest narzędziem uniwersalnym. Wygodna jest zasada wyłączonego środka, że każde zdanie jest prawdziwe albo prawdziwe jest jego zaprzeczenie, ale jest tylko packą - jak zrozumiałem. Inne sytuacje - gdy nie spełniona jest w/w zasada - wymagają do analizy innych narzędzi. Np. dwa zdania mogą być fałszywe: kura ma trzy nogi i kura ma cztery nogi, a to obecnie podstawowy spór polityczny (wiadomo 4 nogi lepiej). Jakim narzędziem to to obrabiamy?  
Dark Regis
Tak wiem, prezentowałem kiedyś przykłady rozumowań poprawnych, lecz prowadzących do błędnych wniosków w matematyce, czyli tzw. sofizmatach. Oczywiście matematyka jako najbliższa inkryminowanej logice wyjaśnia te błędy wnioskowania jako opuszczenie istotnego założenia albo nieuwzględnienie wszystkich przypadków. Przykładem , który już podawałem, był "udowodnienie", że kąt prosty równa się kątowi rozwartemu, albo, że liczba pi równa się 2. Przesłanki nie są fałszywe, tylko - jak to dziś jest modne mówić - zafałszowane. Jedyną formą fałszywości przesłanek, jaką można znaleźć w logice, to zbiór zdań sprzecznych. Wtedy z tych zdań można wyprowadzić dowolny wniosek. Proszę zauważyć, że zdanie "żonaty kawaler => [dowolne zdanie]" jest zawsze prawdziwe, bo nie ma żadnych żonatych kawalerów. Z definicji operatora implikacji wynika jedynie, że "z prawdy nie może wynikać fałsz". Dlatego stworzono inną logikę, w której implikacja jest materialna, czyli nie może być tak, że pomiędzy poprzednikiem implikacji, a następnikiem nie istnieje żaden związek. Jest to intuicjonizm. Mamy więc co najmniej dwie różne logiki, które dają różne odpowiedzi na te same pytania. Na przykład w konstruktywizmie łączącym się ze wspomnianym intuicjonizmem z zasady wyłączonego środka excluded middle (EM) wynika limited principle of omniscience (LPO), a dalej z tego wynika lesser limited principle of omniscience (LLPO). Żadnej z tych implikacji nie można odwrócić. Za to w klasycznej logice binarnej wszystkie te zdania są równoważne. Zdanie LPO: jeśli mamy nieskończony ciąg zer i jedynek, to albo wszystkie wyrazy są 0, albo gdzieś jest jakaś jedynka. Zdanie LLPO: jeśli mamy nieskończony ciąg zer i jedynek i na pewno jest jedna jedynka, to albo wszystkie wyrazy ciągu o indeksach parzystych są 0, albo wszystkie wyrazy o indeksach nieparzystych są 0. Dla nas w Polsce wydaje się to jakimś masłem maślanym, gdyż szkoła uczy nas od początku tylko jednej wersji logiki, a mianowicie binarnej, gdzie EM jest święte. Czy z tego powodu któraś z tych logik jest błędna? Chyba to zbyt daleko idący wniosek. O discopolo nie pisałem w sensie, że każdy ma ich słuchać lub nawet tolerować, a w tym, że robienie z nich przyczyny wszelkiego zła na świecie, to jakaś aberracja.
Anonymous
"Logika wyciąga..." - rozumowanie może być logicznie poprawne a oparte o fałszywe przesłanki, albo może to być błędna logika. Tych orgii nie znam, a diskopolo tak. Swojego umiarkowanego upodobanie do "ona tańczy dla mnie" nie narzucałbym bliźnim.
Dark Regis
Już chciałem zjechać na bazę, ale nie mogę. Zaintrygowało mnie stwierdzenie, że "logika wyciąga fałszywe wnioski", a następnie, że "te fałszywe pochodzą z fałszywych przesłanek". Czy mógłbym prosić o dokładniejsze wyjaśnienie? A co do szerzenia kultury oraz dziedzictwa, to niektóre orgie artystyczne neokatechumenów są nie tylko gorsze od festiwali discopolo, lecz nawet od sabatów Owsiaka. Wszystko zależy od tego czyje to są gusta i jak proste powinny być osobowości, żeby każda głupota weszła bez oporu. Przykładem niech będzie Nergal, którego w światku muzycznym ocenia się na jakieś "discopolo++++", czyli znacznie bardziej "wysublimowaną" rozrywkę. Oczywiście są różne gusta i jedni kochają klnących "jąkałów", zaś inni skrzypków ludowych.
Anonymous
Spodobały się. Zabrakło stwierdzenia, że jeżeli logika wyciąga fałszywe wnioski, to albo nie jest logiką, albo wyciąga z fałszywych przesłanek. Rola TV w propagandzie jest istotna dla polityki, ale samo schlebianie gustom prostym jest tym samym co wyścigi w socjalu. Drogą fałszywą. Brakuje w mediach normalności spektrum. Wbrew autoreklamie brakuje misji szerzenia kultury i dziedzictwa.
Kazimierz Jarząbek
Poruszyła Pani w tej publikacji kilka spraw bardzo ważnych dla życia Narodu i jego zdrowia. -- Gratulacje. Zabiorę głos w sprawie średnio ważnej, jaką jest sport i transmisje z imprez sportowych. Każdy, kto choć trochę próbował uprawiać wyczynowo cokolwiek w tzw. sporcie, wie, że współczesny sport niewiele ma wspólnego ze zdrowiem i  uczciwą walką, ot chociażby afery dopingowe dotyczące różnych nacji, Rosjan, Norwegów czy Amerykanów. Inaczej mówiąc, czynne uprawianie sportu może wykończyć najzdrowszego człowieka, czego mamy liczne przykłady. -- Co z tym można zrobić? -- Otóż, nic. -- Ludzie od przeszło 2 tysięcy lat domagają się igrzysk sportowych. Taka jest natura człowieka. Nazywamy sportem imprezy, które należałoby nazwać zawodami cyrkowców. -- Czy to źle? -- Otóż, nie. Lepsze to niż inne warianty, które sobie łatwo możemy wyobrazić. Autorkę serdecznie  pozdrawiam i życzę powodzenia, K.J. 
Do wpisu: Co o małżeństwie pisze przedwojenna polska inteligencja ?
Data Autor
Teutonick
Od jakiegoś czasu dochodzę do wniosku, że tradycja chrześcijańska do niedawna miała tak naprawdę wiele wspólnego z islamską (w końcu przynajmniej częściowo z niej wyrastającą). Jako jeden z najbardziej jaskrawych przykładów można tu podać choćby zarzucony od jakiegoś czasu obyczaj zakrywania chustą kobiecego oblicza - przecież te wszystkie czadory również nie wzięły się znikąd. Funkcja owych części ubioru była i jest ta sama - widokiem kobiecego ciała nie kusić nadmiernie do grzesznych myśli (a niekiedy również czynów) obcych mężczyzn. Nawet jeśli mowa o zamachowcach-samobójcach, to - nie sięgając zbyt daleko wstecz - przypomnę epizod ochotniczej jednostki żywych torped formowanej (bez powodzenia zresztą, bynajmniej nie ze względu na brak ochotników - tych było aż nadmiar) w 1939 roku. Wbrew pozorom istnieje wiele podobieństw pomiędzy obiema kulturami, po prostu my na jakimś etapie dziejów w odróżnieniu od większości muzułmanów, ulegliśmy przyśpieszonej formie "ucywilizowania", które jednak wyprało nas również z części wyznawanych wcześniej wartości. Dlatego oni nadal są mentalnie silni - bo wierzą w swoje dziedzictwo, a świat zachodni upada bo swą wiarę i tradycje zatracił. Nasza lokalizacja przebiega gdzieś pośrodku.
Do wpisu: Przedwojenna inteligencja i jej dziedzictwo
Data Autor
dr Anna
Szanowny Panie Ryszardzie, nareszcie natrafiłam na konkretne dane przedwojennego autora, którego refleksje cytowałam od kilku wpisów. To ksiądz Wacław Kosiński, a publikacja na którą się powoływałam nosi tytuł : "Pedagogika. Podręcznik dla wychowawców i nauczycieli". Została wydana w 1920 roku, nakładem Księgarni św. Wojciecha. Całość książki księdza Kosińskiego jest dostępna w Internecie, m.in. na stronach Radomskiej Biblioteki Cyfrowej : bc.radom.pl Na temat samego autora można przeczytać na stronie Parafii św. Jana Chrzciciela w Radomiu : fara.radom.pl Myślę, że jeszcze przez parę wpisów powołam się na słowa ks. Kosińskiego. Pozdrawiam.  
Ryszard Surmacz
Szkoła w II RP ma takie same zasługi, jak Komisja Edukacji Narodowej. Obydwie, choć funkcjonowały w różnych czasach, w ciągu jednego pokolenia potrafiły zmienić pokolenie Polaków. A to zwycięstwo niemal na miarę 1920 r. Autor książki, którą Pani był prawdopodobnie jezuitą. Znam ludzi, którzy byli uczniami powojennych szkół jezuickich w Katowicach. Kadra przyszła z Chyrowa pod Lwowem. To był bardzo dobry poziom. Proszę kontynuować. 
Dark Regis
Myślę, że w środowisku neokatechumenów i rozmaitych odłamów chrześcijan biblijnych (to taka nazwa-zasłona dymna dla nowej fali protestantyzmu) jest to obojętne, gdyż tam wystarczy grzechy wytańczyć i wykrzyczeć z siebie niemal jak w samokrytyce sowieckiej. Czyż nie przypomina to spotkań z psychoanalitykami lub nawet klubu AA? Mnie zastanowił natomiast fakt, dlaczego niektórzy z "gorąco wierzących" przeszli już od "teorii" "młodej Ziemi", do głoszenia "teorii" Ziemi płaskiej. Kto i po co tym steruje?
Anonymous
A to była całkiem przyziemna konstatacja, bo w niektórych schorzeniach jest potrzeba takiej "konsultacji". Może nie pytam obcesowo: "To co? Do księdza, czy do psychoanalityka?", ale coś w ten deseń.
smieciu
Heh a ja dzisiaj usłyszałem dowcip: Rabi dostaje pytanie: czy to jedzenie jest koszerne? Odpowiada że jest. „Ale, ale” ktoś się odzywa, „Rabi z miasta X twierdzi że nie jest!” Rabi: „I ma rację”. „Ale Rabi” odzywa się uczeń „Przed chwilą mówiłeś że ty masz rację”. Na to Rabi: „Tak, i ty też masz rację” :) Pewnie gdybym poszedł na prawo, znałbym go już od dawna ...
Dark Regis
Przecież to nie jest żaden problem, bo Bóg może jeszcze raz zrobić wyjątek od praw natury i im podarować samoświadomość i świadomość :) Ubawił mnie ten słynny rabin z Chabad Lubawicz, bo zasugerował wręcz, że Bóg musi cały czas ciężko pracować, żeby ten cały świat ze wszystkimi wyjątkami sekundę po sekundzie utrzymywać przy istnieniu, czyli niechybnie pedałować w jakiś niebieski rower, a w związku z tym może nie mieć czasu na dialogi z rabinami ;) Od razu pomyślałem, że z tym panem rabinem to musimy mieć chyba różnych Bogów, bo ten nasz nie musi aż tak harować. Obecnie widzę jednak, że mogłem się pomylić :/
smieciu
Tak, jeśli samochody zrozumieją filozofię :P
Dark Regis
I pomyśleć, że już w przyszłości samochody będą jeździć tylko na wiarę ;)
smieciu
Dobre :) Ale idąc tą logiką czyli uznając materialistyczne kierunki w filozofii za zasadniczy motor napędzający obecną cywilizację, należałoby przyjąć że żeby to odkręcić (oczywiście jeśli ten kierunek komuś się nie podoba) trzebaby się oprzeć na niematerialistycznych kierunkach w filozofii :P Dlatego ja nie jestem wielkim fanem materializmu a w szczególności idei własności ;) I kiedy w jakiejś dyskusji przyznam się do tego to zaraz lecą na mnie gromy. Jak to? Pewnie jesteś komunistą lub innym zbokiem :) Aczkolwiek istotne jest też że spowiedź nie jest zdaje się pomysłem oryginalnego chrześcijaństwa.
Anonymous
"Zwolennicy materialistycznych kierunków w filozofii mówią nam nieraz, że socjologia i etyka zastąpią kiedyś religię, a poezja modlitwę." Oni nie tylko mówią, oni to wdrażają. Np. zamianę spowiedzi na psychoanalizę.
Do wpisu: Szkoła religijna i narodowa - przedwojenne założenia.
Data Autor
Ryszard Surmacz
W poprzednim wpisie pisała Pani, że cytowana przez Panią książka jest fragmentaryczna, ale przy dzisiejszych możliwościach chyba łatwo odnaleźć autora i tytuł. Czy może nawet zapytać blogerów? W literaturze XIX w., a zwłaszcza z okresu przełomu XIX i XX zawarte są wszystkie wartości, cała polska mądrość, a także większość odpowiedzi na dzisiejsze pytania. Tak, tak. Kto nie zna tej literatury, nie jest w stanie zrozumieć ani swojej kultury, ani własnych uwarunkowań. Niestety, młodzież nie rozumie tego przekazu - po prostu w szkołach i nawet na studiach okres ten jest zaniedbywany ze względów politycznych. Książki naukowe z tego okresu są pisane w sposób jasny i obrazowy, widać w nich gruntowny warsztat naukowy, natomiast z literaturą, jak to z literaturą, bywa różnie. Np "Pan Tadeusz", trylogia na Śląsku, Norwid,  może ogólnie - na ziemiach popruskich są już dużo trudniejsze w odbiorze. Owszem, tylko dzięki literaturze z tamtego okresu i wciąż dzięki przekazom rodzinnym można odnaleźć zagubioną, często zupełnie, polska tożsamość. Dziś niestety trzeba już się wysilić.
Anonymous
Czynnikiem wychowania narodowego jest również religia. ą oczywiście narody radzieckie, unijne itp., ale i one nie są bezwyznaniowe, bo gusła też wymagają wiary. O literaturze polskiej XIX wieku myślę pozytywnie. Odkąd się dowiedziałem, że przed domem Elizy Orzeszkowej rosyjski gubernator kazał słać słomę aby umierając nie doskwierał jej stukot podków i kół, to zamierzam na nowo przeczytać od deski do deski Chama nad Niemnem. Wcześniej skazali ją na wygnanie do guberni, w której mieszkała. A to za drukowanie wbrew: "Od 1869 mieszkała w Grodnie. W latach 1879-82 przebywała w Wilnie, gdzie była współwłaścicielką księgarni wydawniczej publikującej książki, kalendarze i pismo humorystyczne. Władzom carskim nie podobała się ta działalność. Wydawnictwo zamknięto, a pisarkę skazano na przymusowe osiedlenie w Grodnie." culture.pl