|
|
Lech "Losek" Mucha Zamiast przeprosin, kolejna seria argumentów ad personam... I dziwi się Pan, że mi sie nie chce z koniem kopać... |
|
|
paparazzi Dochodzimy do tomistycznego pojęcia prawa natury które ma swe źródło w chrześcijaństwie i arystotelizmie. Pojmuje to prawo jako niezmienna normę o charakterze moralnym. równie dobrze można by dyskutować o Teorii Monad i Teorii chaosu co przekracza moje możliwości. Pozdrawiam |
|
|
Dark Regis Od dziś tak ;) |
|
|
Jabe Nie krępował się Pan w odpowiedzi na mój pierwszy komentarz. |
|
|
Dark Regis To jest właśnie natura polskiego wykształciucha. Nagada bredni, w razie wyrażenia wątpliwości obrazi ośmielającego się cokolwiek zakwestionować, napluje, nakrzyczy, zasłoni się papierami i zwieje wrzeszcząc żegnam i z chamem nie gadam (typowa zapora komunikacyjna uczona przez polskich doktorów i profesorów). Zupełnie jak Hartman w "dyskusji" z Meissnerem. |
|
|
Jabe Dziecko od prymitywnych popędów uwalnia się w wieku przedszkolnym zupełnie bez chrześcijaństwa. Obrywa, i od rówieśników, i od opiekunów, gdy kradnie zabawki. Tak też było dawniej, bo jest to konieczne do przetrwania w grupie. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Nie chce mi się z Panem więcej gadać... |
|
|
Dark Regis A jak Pan stosuje zasadę indukcji, skoro już jesteśmy przy tym? |
|
|
Lech "Losek" Mucha TO jest argument ad personam!?!?
To jest twierdzenie, że stosuje Pan błędnie zasadę indukcji!!!!
Argumentem ad personam, jest - Szanowny Panie - powiątpiewanie w moje studia!
Żegnam! |
|
|
Jabe Wiemy? Darowałby sobie Pan złośliwości. Nie Pański poziom (jak dotąd).
Zna Pan społeczeństwo w którym ludziom nie przeszkadza złodziejstwo? To właśnie wymaga indoktrynacji, nie na odwrót.
Jednak co do kradzieży we własnej dzielnicy (wiosce, powiedzmy) to prawda. To zmieniło (lub raczej próbowało zmienić) chrześcijaństwo. I o tym wspomniałem.
Pracujemy w połowie na państwo i jesteśmy przez nie okradani z wolności. Wielu nie widzi nic w tym złego, wśród nich są uważający się za katolików. Dobry pan daje albo nie – jego prawo, tak wtedy jak dziś. Niewolnictwo. |
|
|
Dark Regis No to gdzie mam sobie i co wsadzić? |
|
|
Dark Regis Skończmy z tymi robótkami ręcznymi. Tu jest wytłumaczenie tego pojęcia. Welfare = dobro.
foundational-research.org
Definicja moralności: plato.stanford.edu
Związek moralności i religii: plato.stanford.edu
To nie ja wymyślam te argumenty, tyle tylko, że ja potrafię czytać i wyciągać wnioski: plato.stanford.edu
Hume i Kant o moralności: stanford.library.sydney.edu.au
Prof. Hartmana i Środy nie cytuję, ale aż mnie kusi, widząc poziom argumentacji autora. Choć to by niechybnie nakreśliło właściwą hierarchię metod pojmowania pojęć z tej dziedziny ;) |
|
|
Jabe Jest takie pojęcie? |
|
|
Lech "Losek" Mucha Zacytować! Bardzo proszę! |
|
|
Dark Regis Ależ to Pan ich użył pod moim wpisem i jeszcze zrzuca na innych? Zacytować? |
|
|
Lech "Losek" Mucha Ależ Śmieciu drogi! Łączna ilość dóbr nie ma dla moralności znaczenia! Znaczenie ma, czy potrafisz oprzeć się chęci zdobywania dóbr ( bo nawet, jak ich masz mnóstwo, nie zmienia to chćęci by mieć więcej) za pomocą kradzieży! Znaczenie ma, czy potrafisz uwolnić się od prymitywnych popędów, a tego się nie da nauczyć samemu! |
|
|
Lech "Losek" Mucha Używamy argumentów ad personam? Zatem żegnam ozięble.... |
|
|
Dark Regis Co Pan myśli o pojęciu "chrześcijańscy salafici"? |
|
|
Dark Regis Moralność jest konstruktem językowym, który powstał w odpowiedzi na pojawienie się konieczności nazwania czynów dobrych i odróżnienia ich od czynów złych. Prawdopodobnie funkcjonował już w jaskiniach ludzi pierwotnych, gdzie widać było wyraźnie, iż pewne czyny nie popłacają. Złodziejstwo, dobieranie się do cudzych kobiet, opylanie się, gdy całe plemię szło na łowy, w najlepszym razie kończyło się wygnaniem.. Płodzenie dzieci z bliską rodziną prowadziło do rozplenienia kretyństwa w populacji. Wreszcie nie respektowanie majaczeń szamana lub czarownika, wróżącego z kości prowadziło do śmierci. Tu jest właśnie ta cenna religijna wkładka do historii moralności. Nasz Bóg nie miał z tym wiele wspólnego.
Co zaś do indukcji, to działa ona tak. Ktoś musiał być wcześniej moralny, żeby moralność przekazać potomnym. Można jedynie zastanawiać się nad tym, w którym momencie historii ludzkości została ona skodyfikowana. Jeżeli ktoś traktuje pojawienie się w społeczeństwach ludzkich moralności dopiero w momencie narodzin Chrystusa, jako daru Bożego, to stwierdza ni mniej ni więcej tylko to, że rodzice Chrystusa byli niemoralni. Jeśli ktoś cofa się do Mojżesza, to stwierdza niniejszym, że on wywodzi się z niemoralnej rodziny itd. Na jakimś etapie ludzkość dostaje moralność od Boga i co? Przechodzi do porządku dziennego nad tym? Zwisa to jej kulą kitu u pasa? Bo jakoś ja nie widzę tego wiekopomnego momentu w wykopaliskach i pismach datowanych na tysiące lat temu. Czyżby Bóg dał nam nieużyteczny bubel, nad którym sam nie umie do dziś zapanować? |
|
|
smieciu Nie ma jak matematyczna logika :) Skąd się wzięła moralność i dobre uczynki skoro ich nie ma?
Oczywiście że się zgadzam.
Ok nie wnikałem zbyt głęboko ale Zaratustra wymyślił już dawno koncepcję walki dobra ze złem. Trudno sobie wyobrażać by kradzież była oczywistym instynktem człowieka. Bo chyba nie doszlibyśmy do tego co jest dzisiaj. Nawet chrześcijaństwo miałoby niewielkie szanse na sukces w świecie prawa brutalnej grabieży. Oczywiste jest że w człowieku jest wiele instynktów o różnym charakterze. W zależności od sytuacji inne mogą zdobyć przewagę. Przykładowo jeśli masz czegoś dużo to nie będziesz tego kraść a raczej łatwo się zdarzy że zwyczajnie komuś to podarujesz.
Generalnie nie byłbym anarchistą gdym wierzył w przewagę mrocznych instynktów człowieka. One są ważne w trudnej sytuacji, wtedy trzeba się do nich uciec. Jednak faktycznie, w dzisiejszym świecie nie powinno to być konieczne. Gdyby faktycznie było tak mało dóbr to nie byłoby tych wszystkich miliarderów, którzy dysponują większością majątku świata.
Według mnie problem leży w działaniach tejże elity. Oni muszą kreować wrażenie że dóbr jest mało i że należy o nie walczyć zębami i pazurami. To usprawiedliwia te wszystkie systemy prawne, z nadrzędnym prawem ochrony własności. Pozwala także na tworzenie teorii jakoby człowiek był z natury zły i dlatego wszystko musi być skodyfikowane, dobra ciężko wypracowywane, chronione a nad tym wszystkim ktoś musi czuwać.
Tak więc ok. Karoń, którego czasem zdarzyło mi się posłuchać jednak upraszcza. Ogólni w tym co mówi jest sens. Ale nie ma co demonizować.
|
|
|
Dark Regis Czy Pan rzeczywiście legitymuje się polskim dyplomem ukończenia uczelni wyższej? No to niech Pan go sobie wepchnie w buty, zanim Pan znów mi odpowie równie "merytorycznie". Bliżej Panu z tymi radykalnymi poglądami do bolszewików, niż do konserwatystów. Ma Pan braki w logicznym myśleniu na poziomie ogólniaka, skoro takimi argumentami chce mnie Pan dobić. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Myli się Pan. Prawie we wszystkim, ale najbardziej jaskrawo na samym końcu. Etyka została nam dana od Boga, a wtedy całą tę swoją zasadę indukcji, może sobie Pan włożyć na kapelusz....
A już w tym akapicie o dobrach, to Pan mocno pojechał. Ilość dóbr nie ma najmniejszego znaczenia, jeśli ci co mają chcą więcej. Twierdzenie, jakoby każdemu człowiekowi wystarczyło tylko tyle, ile trzeba i naiwna wiara w możliwość stworzenia takie społeczeństwa, to kwintesencja marksizmu... |
|
|
Lech "Losek" Mucha No, to już wiemy, ża Pana akurat nie indoktrynowało chrześcijaństwo tylko to drugie... Ale nad poziomem argumentu to - bez złośliwości - musi pan popracować. Pana wywody są dobre dla ośmioklasisty...
Przecież w społeczeństwie, które nie widzi nic złego w kradzieży nikomu nie praszkadza, że sąsiad jest złodziejem, pod warunkeim tylko że nie kradnie we własnej dzielnicy! W Rzymie nikomu nie przeszkadzali sąsiedzi okradający niewolników z ich całej pracy, dórb i wolności! Przecież u indian chwalebne było zdobyć łupy na sąsiadach.
Poważnie, nad poziomem argumentu musi Pan popracować... |
|
|
Dark Regis A zna Pan tę pozycję?
doorofperception.com
To dużo wyjaśnia. |
|
|
nonparel Tajemniczy Krzysztof Karoń. Nie wiadomo, gdzie studiował i jaki ma (przepraszam za brzydkie słowo) dorobek naukowy. Sam Pan Krzysztof Karoń mówi o sobie, że jest dyletantem - choć słuchając jego wykładów trudno odnieść takie wrażenie. Z - pobieżnej, przyznaję - kwerendy internetowej dowiedziałem się jedynie, że zajmował się poligrafią. Postać zdecydowanie nie medialna - niekontrolowane ruchy rąk, rozczochrane włosy, ciągłe gubienie się w meandrach dygresji. Przez niektórych blogerów traktowany z ostracyzmem na granicy pogardy. Ale właśnie to on potrafił lepiej niż inni ułożyć w jedną całość Gramsciego, Spinelliego, manifest z Ventotene, gender i nachodźców. Dzięki Panu Krzysztofowi lepiej zrozumiałem, dlaczego apogeum dobrobytu i kultury miało miejsce właśnie w chrześcijańskiej Europie, a nie w żadnej innej części świata. I dlaczego to apogeum ma się ku końcowi. To całkiem sporo - przyznacie chyba - jak na jednego autora. |