|
|
Anonymous Ze złamaniem tajemnicy i tak każdy rejestrujący musi się liczyć ale zgadzam się, że ograniczenie dostępu zwiększa bezpieczeństwo danych. Wraca jednak pytanie o ustalenie sytuacji czy pacjent jest w rejestrze gdyż w chwili przyjęcia jest to niewiadomą a wiedzę ma laboratorium i w kilkanaście sekund tej odpowiedzi nie udzieli. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Wcale nie błędnie. Ja uważam, że nie powinni mieć bezpośredniego dostępu, bo nie muszą, a dane będą lepiej chronione, ale nie będę się bardzo spierał. |
|
|
Anonymous @autor
Błędnie zrozumiałem, że lekarze nie mają dostępu do danych. To stwarzałoby niepotrzebną barierę gdyby musieli korzystać z pośrednictwa laboratorium. |
|
|
Lech "Losek" Mucha W wypadku zaistnienia konieczności przetoczenia krwi, lub wtedy, kiedy istnieje teoretyczna możliwość, że takie przetoczenie będzie konieczne, na przykład przed niektórymi planowymi zabiegami, przed porodem, itp. słowem zawsze, kiedy potrzebna jest grupa krwi, wysyłamy zapytanie do Rejestru i jeśli wynik jest w bazie, uzyskujemy go po kilkunastu sekundach. Przed przetoczeniem i tak robi się próbę krzyżową, choć w sytuacjach krytycznego zagrożenia, zdarza nam się zlecić przetoczenie bez krzyżówki, a nawet bez oznaczonej grupy ( daje się wtedy krew "idealnego dawcy", czyli "0" Rh (-) ). Ale to tylko wyjątkowo.
Jeśli wyniku nie ma, to trzeba normalnie oznaczyć grupę krwi. Pobieramy krew i laboratorium oznacza grupę krwi, a jej wynik wysyła do Rejestru. |
|
|
Anonymous @autor
Podoba mi się ten pomysł ale mam wątpliwości.
Pytanie mam do sytuacji gdy "przychodzi pacjent do szpitala": musimy ustalić czy jest w rejestrze czy nie jest. Kierujemy zapytanie do laboratorium i uzyskujemy potwierdzenie czy wynik oznaczenia gr.krwi?
W stanach nagłych jeśli nie ma oznaczenia to pobieramy krew na grupę i wysyłamy do laboratorium, które najpierw sprawdza w rejestrze i oznacza grupę lub nie? |
|
|
Lech "Losek" Mucha A, to zależy od tego, jaki system finansowania ochrony zdrowia przyjmiemy. Z grubsza rzecz biorąc, gdybyśmy przyjęli system Beveridga, jak w Danii i UK, czyli system finansowania ochrony zdrowa z budżetu, jako element systemu ubezpieczeń społecznych, to nikt nikomu. Gdyby natomiast przyjąć system Bismarcka, (Niemcy), to wtedy laboratorium za wysłanie wyniku musi otrzymać pieniądze, które częściowo zrefunduję poniesione koszty badania, a za informację o wyniku, wysłanym z bazy danych, pieniądze musi otrzymać Rejestr. Kwota, jaką musi zapłacić ktoś, komu potrzebny jest wynik grupy krwi danego pacjenta, musi być istotnie niższa, od kosztów wykonania badania ( teraz to jest 20-30 zł, za badanie).
Rejestr jest się w stanie utrzymać, bo - chociaż musi kupić dwa razy wynik z laboratorium serologicznego, to jego ( tzn wyniku ) wykorzystanie będzie kilkukrotne. Jeden z moich przyjaciół, którego prosiłem o wytknięcie mi możliwych błędów w projekcie, powiedział, że on miał badaną krew czterokrotnie, a jego żona ośmiokrotnie. Oboje mają ok. czterdziestki, więc jak sądzę jeszcze kilka razy w życiu im się wynik grupy krwi przyda). Dodatkowo, gdyby zobowiązać na przykład kierowców, policjantów, żołnierzy, sportowców wyczynowych itp. do oznaczenia sobie grupy krwi na swój koszt i wpisania do Rejestru, dodatkowa kwota zostałaby "wyjęta " z systemu ubezpieczeń zdrowotnych i więcej pieniędzy zostałoby na leczenie...
Osobiście skłaniałbym się ku samofinansowaniu się Rejestru, ale jeśli społeczeństwo zadecyduje inaczej...
Generalnie koszty utrzymania Rejestru nie powinny być duże. |
|
|
Anonymous @autor
Kto, komu i za co płaci w tym systemie? |
|
|
Lech "Losek" Mucha Te dane są wysyłane do Rejestru przez laboratoria wykonujące badanie. Następnie pracownicy Rejestru, po zamianie imienia, nazwiska i Peselu na tzw hash, dzięki tak zwanej funkcji haszującej, umieszczają zakodowane dane w zdublowanej, albo nawet potrojonej bazie danych. |
|
|
Anonymous @autor
Kto wprowadza dane archiwalne i niearchiwalne? |
|
|
Lech "Losek" Mucha Badania archiwalne, to te, które zostały oznaczone przed ewentualnym rozpoczęciem działania Centrum. Wyniki badań "niearchiwalne", to wyniki na bieżąco wysyłane do Centrum, natychmiast po ich oznaczeniu. Przy przechowywaniu danych zawsze jest większe ryzyko, że wkradnie się jakiś błąd. Stąd ostrzejsza procedura. |
|
|
Anonymous Witam,
Proszę o uściślenie określeń "dwóch identycznych wyników" i "trzech identycznych wyników badań archiwalnych", czyli od kiedy stają się archiwalne. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Dziękuję za miłe słowo!
Jakkolwiek nie łudzę się specjalnie, że obecne władza ministerialna, jest w stanie coś pożytecznego zrobić, obawiam się, sądząc po dotychczasowych osiągnięciach tego resortu, oraz całej ekipy rządzącej, że pomysł o ile zostanie zrealizowany, to zamiast internetowego centrum powstanie kilka, albo kilkanaście ośrodków, gdzie wynajęci za ciężkie, państwowe pieniądze, bliżsi i dalsi kuzyni naszej "elity", będą notowali grupy krwi ołóweczkami w notesikach, a dodzwonić do nich będzie się dało tylko od ósmej do czternastej piętnaście, a w soboty do dwunastej...
Ale jakby ktoś, na przykład następny minister wrócił do pomysłu, byłoby to na pewno z korzyścią dla chorych, a dla mnie niezwykle satysfakcjonujące. Coś, oprócz dzieci, by po mnie pozostało. :-) |
|
|
Ewaryst Fedorowicz Bardzo, bardzo się cieszę, że na tym, politycznym z oczywistych względów blogowisku, znalazł się też taki tekst:
bo, jako, że życie mamy tylko jedno i krótkie do tego, warto się o nie troszczyć, a nie tylko myśleć o tym, "kto, kogo i kiedy" - (politycznie, oczywiście)
:-) |