|
|
Czesław2 Markety nie miałyby racji bytu, gdyby nie mentalność ogromnej ilości polaków, zwłaszcza polek, dla których spędzenie weekendu w markecie jest szczytem potrzeb wyższych. Oni tam się czują Europejczykami. Chyba nie sądzi Pani, że budują je dla idei? |
|
|
jazgdyni Jeżeli tak jest, to budowanie klasy średniej to ściema? Widzę wielki błąd gdzie indziej. Za wcześnie zaczęliśmy budować samorządy. Nie dokonał się jeszcze przełom moralny i do władz lokalnych trafili najsprytniejsi szubrawcy i pomazańcy agentury. Niestety, tak jest w całym kraju. Chcieliśmy odwołać tych kacyków już teraz, ale nie udało się. Okopali się mocno i jeszcze przez parę lat będą szkodzić.
Natomiast przekonany jestem, że premier Morawiecki do samych wyborów będzie jeszcze "kapać" po prezencie dla narodu. |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski Średnia 2000 to najlepszy sposób na trzymanie spoleczenstwa w ryzach. Przy takiej średniej ludzie mają za mało by myśleć o buncie a za dużo żeby zdechnąć. Za komuny było podobnie - czy się stoi, czy się lezy.... Każde dodatkowe parę zlotych typu 500+ pozwala wygrać wybory. Pozdrawiam to z m |
|
|
xena2012 Zgadzam się , rządzi w Polsce kapitał zagraniczny i spekulacyjny.Małe miasto Wadowice....To tu urodził sie i spedził dzieciństwo Jan Paweł II.Teraz to arena walki między władza miasta ,która chce postawić kolejny supermarket a włascicielami małych rodzinnych firm i sklepów.Konflikt byó pokazywany w telewizji.Burmistrz w swoim uporze chce w Wadowicach wprowadzić jeszcze wiekszą strefe ubóstwa własnie teraz kiedy głośno się już mówi ,że markety to dojenie Polski przez kapitał zagraniczny.Jak w świetle tego wygladają telewizyjne debaty w których mowa o repolonizacji,o przedsiebiorczosci,inowacyjnosci kiedy polska rzeczywistośc wyglada inaczej i nie tak pięknie i nie tak polsko? |
|
|
Skromnie przyznam ,że ja mam zawsze celne i dobre komentarze. |
|
|
jazgdyni Licho jedne Śmieciarzu!
Takiego w punkt komentarza dawno nie widziałem. I to od Ciebie!
Tak jest. Jaruzel z Kiszczakiem chcieli upokorzyć naród. Cały bez wyjątku. Choć zapewne to było polecenie Kremla, które co do joty wypełnili. Dać im wszystkim kłopoty żywnościowe, plus te poboczne, ważne w cywilizowanej egzystencji, jak choćby ten papier toaletowy, z takim trudem zdobywany; myślę, że wówczas ważniejszy niż wódka - a podkulą ogony, odechce im się rewolucji, bo po prostu nie będą mieli na to czasu i ochoty, stojąc od trzeciej rano, jako dwudziesty, w kolejce po kilo Śląskiej i może coś z wieprzowiny. Nie ważne, czy profesor, brygadzista, lub marynarz. Walka o przetrwanie odbiera wolę walki z władzą. I ta godzina policyjna, żeby nie było długich nocnych dyskusji. Oni mieli swoje sklepy, dobrze zaopatrzone i ukryte. Trzeba było do nich mieć specjalne przepustki. Pamiętam, w Gdyni, na Oksywiu, jeden był na ulicy Dickmana, a drugi, na Śmidowicza, niedaleko Akademii Marynarki Wojennej. Strasznie nas wszystkich upodlali. Panie inżynierze, panie marynarzu, jest okazja - można kupić pół świniaka. Oczywiście w całości. Pojęcia nie miałeś, jak to rozebrać, poćwiartować, a potem, co z tym zrobić. Jakieś kiełbasy? Salcesony?
Kupa ludzi straciła pracę, a wielu innych zostało kapusiami. "Bohaterowie" siedzieli w internatach, a zwykłych ludzi zastraszano, tak, jak w Gdyni, w Wyższej Szkole Morskiej, gdzie sympatyczna i dzielna bibliotekarka i młody, ideowy asystent, za próbę organizacji studenckiego strajku, dostali idiotyczne wyroki - 10 lat więzienia.
Te parę lat terroru zniszczyło cienką tkankę przewagi rozumu i uczciwości i przygotowały grunt pod parodię - okrągły stół i panowanie michników, mazowieckich, gieremków i balcerowiczów. W mętnej wodzie po komuchach tak łatwo było kraść. Nie pojęliśmy od razu, że durnota neoliberalizmu tworzy system oligarchiczny, a nie prawdziwą republikańską demokrację. Bogaczami stawała się ubecja i ich krewni i przyjaciele. I to nie poprzez własną pracę, tylko przez zawłaszczenie i rabunek. Praktycznie żaden majątek wówczas (poza nielicznymi wyjątkami) nie powstał uczciwie. Proszę się zapytać Kulczyków, czy Krauzów. Ludzie to widzieli, dalej się demoralizowali i często chcieli tak samo. Czy to ważny polityk, czy technik farmaceutyczny, otwierający apteki - słupy, by wywozić leki dla Polaków za granicę. I gwałtownie się bogacić. A gdy spojrzę w koło, to poza biznesem, często lipnym, najszybciej bogacili się ludzie wymiaru sprawiedliwości. Wszyscy - sędziowie, prokuratorzy, adwokaci, notariusze, komornicy, syndycy i kto tam jeszcze.
To nie jest naturalny sposób budowania klasy średniej i wychodzenia z biedy.
Dzisiaj próbujemy, lecz dosyć marnie to idzie. Wyciągnięto poprzez 500+ dzieciaki z nędzy. I bardzo dobrze. Brawo - pierwszy, prawdziwy prospołeczny ruch. Lecz za to zbudował się inny obszar nędzy. To emeryci. Czy samotna kobieta, po śmierci męża, za 1500 w M4 ma szansę? Na co? |
|
|
Nie było racjonalnych przyczyn aby w Polsce istniała bieda czy nędza a na pewno za czasów jaruzela i po 89 roku ale bieda z nędzą to instrument polityczny i to wykorzystano i ona dotknęła nawet inteligencję która od biedy mogła aspirować do klasy średniej.Nie chodzi tu bynajmniej o dostęp do artykułów przemysłowych ale do żywność i którą reglamentowano do minimum niezbędnego na przeżycie nie dotyczyło to oczywiście aparatu terroru ,rolników czy chłoporobotników .
Z biedy tym w której część była udało się wyrwać ale tym co w nędzy już nie a udawano ,że jej nie ma ,dopiero 500 + spowodowało poprawę tych w nędzy a szczególnie ponad 300 tyś.dzieci i to skurwysyństwo trwało latami.
Bogactwo to tez ,jest rzecz względna co dowiódł kryzys lat dwudziestych. |
|
|
PM Nie wiem jak to wygląda precyzyjnie w procentach. Ale wiem, że grupa dająca się oszukiwać więcej niż dwa razy, jest ciągle zbyt liczna, niestety. I coś z tym trzeba zrobić.
Pozdrawiam z Lublina |
|
|
jazgdyni Ciekaw jestem, jak to się procentowo rozkłada? Tzn. ile jest tych oszukanych trzeci raz. |
|
|
jazgdyni Właśnie, to jest ciekawe z tymi międzynarodowymi preferencjami. Zachodni specjalista u nas, to musi być ekspert. Jak kretyn Sachs dla Mazowieckiego i Balcerowicza. Natomiast my jesteśmy obarczeni dużą nieufnością. Koledzy, którzy stosowali taktykę skakania z kwiatka na kwiatek, za wyższą pensję, w końcu lądowali u jakiegoś złodzieja. Zawsze siedziałem w jednej pracy parę lat, powoli budując swoją wartość. Najlepszy Norweski armator - shuttle tankers (drugi największy na świecie po kanadyjskim TK), siedziałem dziesięć lat. Trzy nowe budowy w stoczniach: Kercz/Ukraina - kadłub, Gijon/Hiszpania - pełne wyposażenie tankowca, Remontowa Gdańsk - nowy dziób, BLS, extra generator i nowy mostek DP. Piąłem się ładnie. Lecz gruby pan właściciel, już taki był nagrzany, że przy sześciu nowych budowach w Korei i Chinach, uparł się by wejść na giełdę i tak się przerobił, że 51% musiał sprzedać Japońcom. A dla nich byłem za drogi. The end. |
|
|
PM Podaję do przemyślenia, także w kontekście kolejnych wyborów, taką oto "złotą myśl":
"Jeśli ktoś oszuka cię raz, to być może jest oszust,
jeśli ktoś oszuka cię drugi raz , to na pewno jest oszust,
ale jeśli oszuka cię trzeci raz, to na pewno Ty jesteś głupcem!"
Pozdrawiam z Lublina
|
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski U nas jest akurat odwrotnie. Swoich się lupi a obcym uchyla nieba. Wielokrotnie się o tym przekonałem. Jest to zapewne jakiś kompleks nizszoniż. Co do spraw morskich to kolega, który plywa jeszcze potwierdza te spostrzeżenia co wykorzystywania obcych. ZUS to inna sprawa. Pozdrawiam ro z m. |
|
|
jazgdyni Uczciwie powiedziawszy, to przez moją całą pracę poza krajem i jednym wyjątkiem, byłem klasycznym prekariuszem. Wszystkie moje kontrakty były w pewnym sensie terminowymi umowami o pracę, albo umowami o dzieło. Dosyć uczciwymi, przyznam. Lecz wszyscy pracodawcy, w moim przypadku armatorzy, starają się tak kombinować, by swoich obywateli chronić, a obcych wyzyskiwać. Stąd, na przykład w Norwegii, są dwie bandery, dla swoich i wybrańców N, a dla większości NIS (Norwegian International Ship Register).
Pzdr
Ps. Mnie dziś wkurza mediana emerytury - 1700 zł !!! Gdybym sam odkładał 40 lat, to bym sobie uzbierał 4500/m-c |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski Dobry tekst. W Niemczech liczy się tak: średnia(median) single 1760 E, para bez dzieci 2640 E, para z dwójką dzieci 3690E. Kto osiąga 150% nalezy do wyższej średniej a przy 250% jest już w wyższa wyższa średnia. Dane na miesiąc brutto. Ponad te 250% to już bogaci. Niemcy. Dane z 2017 r. Trzeba dodać że Niemcy generalnie biednieja i wzrasta rozwarstwienie. Tworzy i rośnie warstwa prekariuszy , którzy pomimo pracy otrzymują również świadczenia od państwa. Pozdrawiam ro z m. |
|
|
jazgdyni Witaj!
Twoje amerykańskie doświadczenia pokrywają się moimi. Niższa - średnia, powiedzmy sierżant policji, nauczyciel w college'u, to 50 - 60 tyś w skali roku (oni tak wolą liczyć).
Mniej więcej podobnie jest w wypasionej Europie, zamieniając dolary na euro. Lecz wykształcony specjalista, jest już wyżej, bo swobodnie wyciągnie 10 tyś. euro/mc.
A u nas, przez te kurioza początku lat dziewięćdziesiątych, gdzie nagle kiepski dyrektor czegoś, stawał się właścicielem, albo ktoś z wtajemniczonych kupował cukrownię za 100 tyś. zł., doszło do tego, że zarządy powypieprzały tych właścicieli/prezesów i mamy 40 letnich rentierów.
No to biało - czerwono! |