|
|
Czy w przysiędze Hipokratesa jest mowa o zarobkach? A to całe strajkowanie "głodowe" to oczywiście tylko między posiłkami, na kolację "głodowanie" się "odwiesza" i potem znowu się głoduje na smacznych soczkach i innych "energy-drinkach". |
|
|
jazgdyni Ciągle szukam kolegów ojca z tamtych czasów. Bardzo ciężko po suwalskiej obławie.
Również serdecznie pozdrawiam |
|
|
"Będąc młodym można być inteligentnym, ale mądrym jeszcze nie." - wspaniały i uniwersalny slogan ! Reszty nie komentuję, bo zrobili to fachowcy i znawcy tematu. Pozdrowienia od wilniuka z Gdyni. (Wielki szacunek za Ojca związanego z Wilkiem, także wilniukiem!) |
|
|
jazgdyni Uznanym specjalistą zostałem praktycznie w wieku 50 lat. Dyplomów i certyfikatów mam bez liku. I to tych, które są wymagane przez międzynarodowe przepisy, jak i takich, które uzupełniły moją wiedzę. Gdy dzisiaj patrzę wstecz i widzę siebie, jak po studiach podjąłem pierwszą pracę na politechnice, to wiem, że byłem zielony, jak trawa. Ludzie dojrzewają w różnym tempie, jednakże biologii się nie przeskoczy. Będąc młodym można być inteligentnym, ale mądrym jeszcze nie. |
|
|
xena2012 Czy teraz widzac strajki i żądania młodych lekarzy dopiero po studiach podejmujacy pracę i stażyści w innych zawodach tez rozpoczną swoje ,,kariery'' od strajków? Nie przypominam sobie abym ja na stazu rozpoczynała swoja pracę od dąsów,fochów i strajków.Bez słowa protestu jeździłam na szkolenia,konferencje,studia podyplomowe starajac się podnosić kwalifikacje.Nie jestem zreszta w tym odosobniona,wielu komentatorów zapewne tez taka drogę kariery przeszło. |
|
|
Anonymous Dziękuję i pozdrawiam. Właśnie zwróciłem uwagę na kolejność komentarzy i ich adresatów :-) |
|
|
Jabe Ja też szanuję ciężką pracę, zwłaszcza niebezpieczną, ale nie uważam, że daje ona prawo do żądania czegoś od innych. Monopole aptekarskie są przywilejem dla kasty już ustawionych. Służba zdrowia natomiast jest reliktem komuny. Dlatego nie dziwi mnie, że tam akurat jej wzorem ktoś się pieniędzy domaga. Już na początku zaznaczyłem, że to świadczy o chorobie państwa (i o mentalności ludzi, którzy tego nie dostrzegają). Jednak jeśli komuś po wielu latach trudnej nauki za odpowiedzialną pracę oferuje się pensję poniżej fliziarza, to wypadałoby się zastanowić nad powodami, a nie pluć na niego.
Nie będę się z Panem przekrzykiwał na temat, kto komu kogo przypomina. |
|
|
Proszę Pana ,nowa twarz wśród komentujących sobie drwi zarzucając Panu kłamstwa-na własne uszy słyszałem ,ze rezydenci żądaja po 9 tysiecy dla każdego z nich ...żąłądki wszak jednakie!
Gdy przeprowadzono kontrolę w Centrum Zdroia Dziecka bo zadłużenie było kolosalne to okazał sie ,że konsultanci zewnętrzni zarabiałi moiesiecznie od 35 tyś do 70 tyśi takich kontrakt ow była dużo ,w moim szpitalu wojewódzikim konsultanci z tytułem zaledwie dr,nauk medycznych brali po od 30 tysiaków do 40 ...Potrzebowałem pilnej diagnozy laryngologicznej i mimo ,ze płace bardzo duzo miesiąc w miesiąc na słuzbe zdrowia to na bezpłatne badanie musiałbym czekać a jedyny wolny specjalista był właśnie rezydentem i sobie odpuściłem.
Poszedłem do prywatnej przychodni we Wrocławiu i nie żałuję 200 zł za poradę ale tam byłem wstepnie zdiagnozowany przez młodą i ładną Panią z tytułem dr,nauk medycznych a dopiero po niej przez Panią Profesor.
Aparatura w jaką był wyposazony gabinet to juz nawet nie Europa Zachodnia ale coś wiecej i ja takim lekarzom niczego nie zazdroszczę bo młodą lekarka zaiwestowała w swoją wiedzę a włóaścicielka i w wiedzę i urządzenia bo myśli perspektywicznie |
|
|
jazgdyni Panie Jabe - nie chrzań pan o obłudzie!
Przypadkiem całe życie wykonywałem zawód, który jest identycznie niebezpieczny, jak górników, do których mam wielki szacunek.
A monopole aptekarskie to by pan zobaczył, jakby dopuszczono do zagarnięcia rynku przez międzynarodowe koncerny.
Pan coraz bardziej przypomina ex-min. Rostowskiego, który twierdził, że nic pisowi nie może się udać, bo nie ma forsy.
Wystarczyło nie kraść panie Jabe. |
|
|
jazgdyni Witam i dziękuję za ten komentarz. Bardzo uważnie śledzę wszystko, co się dzieje w służbie zdrowia. I to nie tylko w Polsce. Może błędem życiowym było wybranie Politechniki zamiast Akademii Medycznej. Wolne zawody, jeszcze w II RP, czy to właśnie lekarz, adwokat, czy inżynier, cieszyły się należytym szacunkiem. Ta grupa inteligencji wywodziła się zresztą wówczas z niezbyt bogatej szlachty, która miała nowoczesne podejście do życia. Co ciekawe, ten szacunek utrzymywał się nawet w czasach komuny. Jednakże, czy nie sądzi Pan, że dzisiaj on gwałtownie spada? Z jakiej przyczyny?
Nie było moim zamiarem deprecjonowanie lekarzy - dobrych i popularnych, którzy odnieśli sukces (w tym także finansowy). Jestem przekonany, że słusznie on się im należy. Chciałem tylko zaznaczyć, że widocznie osiągnęli to o co walczyli, jeżeli już więcej gremialnie nie protestują.
Pańskie uwagi o utrapieniach z Sanepidem i skarbówką podejrzewam zależą od regionu. Tutaj, na wybrzeżu raczej nikt nie narzeka.
Co do wg. pana lejzorkowych wyliczeń, to zostały one poczynione w ściśle medycznym gronie: wzięty laryngolog, sportowy (i nie tylko) ortopeda i świetny endokrynolog. Przyznam, wszyscy ludzie sukcesu, jak również mający zagraniczne doświadczenia. I tak wyszło lekko licząc, choć wiem, że każdy z nich zarabia więcej. I wie Pan, co na koniec stwierdzili? Że to jest nic, w porównaniu z tym co uzyskują wzięci stomatolodzy.
A czy obecne szkolenie jest na należytym poziomie? Nie potrafię tego ocenić. Młodzi lekarze, dzieci moich przyjaciół są świetni tylko dlatego, bo zawsze o tym zawodzie marzyli.
Pozdrawiam |
|
|
Jabe Jeśli nie ma Pan nic do powiedzenia na temat, to proszę nie odpowiadać, a nie komentować komentatora. Jedynie „państwowe to niemoje” być może dotyczy Pańskiej notki, trudno zgadnąć.
p.s.
Jakoś nie miał Pan obiekcji, gdy samorząd aptekarski zażyczył sobie wprowadzenia lokalnych monopoli dla zwiększenia zysków. Wręcz Pan tę chucpę popierał.
Trzy lata temu górnicy robili burdy z podobnego powodu – żądali, żeby im coś dać. Spotkało się to tu z entuzjastycznym poparciem. No ale to był inny rząd. Różnica jest taka, że górnicy nie studiują wielu lat i ryzykują własnym życiem, a wydobywają niepotrzebny (bo niekonkurencyjny) węgiel.
Obłuda.
|
|
|
Anonymous Druga strona medalu jest taka, że w USA w cenie leczenia bardzo poważny procent stanowi koszt ubezpieczenia, ponieważ są wysokie odszkodowania (i zyski adwokatów). To generuje tez koszty medyczne wynikające z dostosowania procedur medycznych do wymogów prawnych a nie medycznych. |
|
|
nonparel Witam
1. Zgadzam się, że NLPZ nie powinno być przy kasach w hipermarketach. Ale jak się zastanowić, to summa summarum nie paracetamol zabija, tylko głupota.
2. Odnośnie zarobków lekarskich: są bardzo zróżnicowane. Co by Pan powiedział na 3300 na rękę za pełen etat w szpitalu z dwoma specjalizacjami i doktoratem. Jest tak - a przynajmniej drzewiej bywało - dlatego, że "dobrą" czyli popłatną specjalizację można było zrobić, jak zadzwonił czerwony telefon. Jak nie zadzwonił, to "nie bo nie". I koniec. Sam Pan przecież przyznaje, że byli wśród lekarzy równi i równiejsi - i stan ten utrzymywał się tak gdzieś do lat 80-tych, a jeżeli weźmiemy pod uwagę kominy płacowe - to utrzymuje się nadal.
3. Pana teoretyczne wyliczenia odnośnie wysokości zarobków w praktyce prywatnej przypominają mi nieco - bez urazy - sprawozdanie z hodowli królików Lejzorka Rojtszwańca.
Samodzielna praktyka prywatna, owszem, to mogą być kokosy. Jak się ma pieniężną specjalizację, gabinet i sprzęt dostaje za friko no i ma się odpowiednią kryszę. Ja zrezygnowałem po pięciu latach użerania się z US i sanepidem - były miesiące, kiedy dokładałem do interesu...
4. Obecnie zdobywanie wiedzy medycznej jest bez porównania łatwiejsze niż kiedyś. Jest internet, dostępne są za względnie małą kasę dowolne czasopisma i książki. Brać i wybierać. A kiedyś większość czasu na studiach medycznych zajmowało uczenie musztry, taktyki, historii walki klas oraz siedzenie pod schodami w oczekiwaniu na asystenta. Ale, dialektycznie rzecz ujmując, miało to i dobrą stronę - nauczyliśmy się wydzierać wiedzę wszelkimi możliwymi sposobami i odsiewać ziarno od plew.
5. Zgadzam się, że osiągniecie odpowiedniego statusu materialnego i społecznego w zawodzie lekarza wymaga czegoś więcej, niż dyplomu. Ale dla wszystkich, co chcą i dają radę powinna być możliwość kształcenia się - na jasnych zasadach i bez uznaniowości. A jak już skończę te kursy, specjalizacje, certyfikaty, gdy już nabiorę praktyki i doświadczenia, to "niech zyskam powodzenie i w życiu, i w sztuce, i sławę u wszystkich ludzi po wsze czasy". Rozpoznaje Pan, skąd ten cytat? Przyznaję, że z Pana tekstu bezpośrednio to nie wynika, pisze Pan o młodych lekarzach, rezydentach, którzy chcą od początku za dużo - i to jest racja. Ale jakoś mimo woli i do Pana przemykają akcenty potępienia tej przebrzydłej kasty: "Wśród lekarzy nastąpiło tak zwane przegięcie pały". Już nie młodych lekarzy czy rezydentów tylko w ogóle lekarzy.
- Pokaż lekarzu, co masz w garażu?
- A mam skodę. I rower. A kto do cholery ma mieć, jak nie ja?
Pozdrawiam
nonparel
|
|
|
jazgdyni Gdyby ci nasi rezydenci w pełni zdawali sobie sprawę, że za błąd lekarski w takim USA grubo się płaci, to by się tak ochoczo nie zabierali do składania złamania. Kilkaset tysięcy dolarów z kieszeni nauczyłoby pokory i ostrożności.
A najgorsze w szpitalu jest to, że już nie wiadomo, kto właściwie zajmuje się chorym. Żeby chociaż mieli inny kolor ubrania lub czytelne identyfikatory. |
|
|
jazgdyni Niech mi żaden protestujący rezydent, przed kamerami Polsatu i TVN24, kitu nie wciska, ze im chodzi o dobro narodu. Że 6% nakładu na służbę zdrowia to za mało, bo MUSI być 6,9%. A żądania 9, czy 8 tyś zł wynagrodzenia, to wyssane z brudnego palca prezesa Kurskiego enuncjacje TVP Info.
Oświadczam, że rezydentom chodzi wyłącznie o ich własną kasę, a cała reszta, to zwyczajowe ozdobniki zawodowego wichrzyciela, pana Bukiela. |
|
|
jazgdyni No tak...
Zajrzałem, a tu konto od 59 minut.
Troll na strajku głodowym i żółć go zalewa. |
|
|
jazgdyni Wybaczy Pan, nie wiem, z kim mam do czynienia, chociaż się domyślam i widzi Pan - nie wstydzę się, a "... cebulackie, ingnoranckie (??), zepsute myślenie." pozostawiam bacznym obserwatorom rzeczywistości równoległej.
Szanowny Pan zapewne nie wie, że jakikolwiek profesor medycyny (z pewnymi wyjątkami oczywiście) jak też doktor z AM, potrafi wziąć nawet 300 zł za wizytę. (Adwokat bierze 400 zł za wstępne przedstawienie sprawy (bez zobowiązań)). Bzdury Pan gada, że nie ma kolejek. Może gdzieś tam. W Gdyni mogę wymienić ze dwudziestu specjalistów (wielu bardzo dobrych, a paru świetnych), do których na wizytę czeka się około miesiąca.
28 tysięcy Pana szokuje? Zapewniam, to wcale nie jest maksimum. A 50 tysięcy członka rady nadzorczej państwowej spółki już nie? A może 100 tysięcy pensji prezesa?
Gdzie Pan mieszka?! W Azerbejdżanie?
Niech pan najpierw dorośnie i właśnie Pan niech się poduczy, wsiądzie w Pekaes i pojedzie do dużego miasta, a może nawet za granicę, posłucha i popatrzy.
I zobaczy Pan wtedy właśnie swoje dno intelektualne. Tylko proszę uważać, bo to jest prawda - "Gdy patrzysz w otchłań, ona również patrzy na ciebie". |