|
|
Dark Regis Myślę, że coś dałoby się z tym zrobić. Trzeba wejść w programowanie dodatków do przeglądarki (np. Firefoxa, Opery) i zobaczyć jak dobrać się skryptem do cookies w locie. Potem szubrawcy będą dostawać miliony informacji w stylu "Ciocia Gienia kupuje wełniane majtochy; wysłać na Księżyc; Stop". ;)
Podejrzewam, że zaraz uaktywniliby się aktywiści "wolnościowcy", "prawaczłowieki" i "amnesty", którzy dostrzegliby w tym łamanie praw autorskich skryptów szpiegowskich na komercyjnych stronach i innych słusznych praw złodzieja, ale jechać ich.
Jest np. coś takiego: addons.mozilla.org
Tu jest nawet kawałek kodu źródłowego: github.com
Trzeba by tylko dopisać moduł "Złośliwość 2.0." Oczywiście chodzi jedynie o efekt odstraszający, żeby bali się kraść dane i wymuszać na użytkowniku zgodę na giewałt.
Proszę z menu Start nacisnąć Uruchom (alternatywnie nacisnąć jednocześnie klawisz Windows+R) i w okienku wpisać: shell:cookies. To są cookies gromadzone przez Windows i IE.
Do ciasteczek Firefoksa można dojść z Menu/Opcje i wziąć "Prywatność i Bezpieczeństwo", obok "Ciasteczka i dane stron" jest przycisk "Zachowane dane...".
Fizycznie ciasteczka Firefoxa są umieszczone w pliku cookies.sqlite i bardzo trudno jest się do nich dobrać. W Windowsach trzeba zmienić opcje przeglądania w folderach, żeby pokazywały ukryte pliki i katalogi. Ścieżka do niego wygląda jakoś tak:
C:\Users\kontouzytkownika\AppData\Roaming\Mozilla\Firefox\Profiles\gsrx39h8.default-1530966117170
Plik jest prawie że nieczytelny, gdyż jest to baza danych. Aby czytać jej zawartość trzeba sobie zainstalować darmowy programik z Sourceforge o nazwie sqlitebrowser.exe (DB Browser for SQLite). W środku znajduje się tabelka moz_cookies, którą możemy przeglądać (Browse Data). Kolumny w tej tabelce to kolejno: id, baseDomain, originAttributes, name, value, host, path, expiry, lastAccessed, creationTime, isSecure, isHttpOnly, inBrowserElement, sameSite.
Skoro jest to baza danych, to można wykorzystać Javę do czytania i pisania w tym pliku. Chodzi o to, żeby zagnoić zebrane dane, czyli spowodować nieopłacalność kradzieży, tak jak pisałem o przygodzie z Gatorem (Aureate). Jednak żeby to zrobić, to trzeba:
a. Wiedzieć które cookies są wredne
b. Rozszyfrować ich treść. To jest np. typowy widok ciasteczka z wp.pl (oryginalnie w jednej linii):
n0VktWHlGBJOXk0JdWVhIEA1MOGFErG0BWQBIXBxJOXhxWAUJWVgJYTkYGTgp
GWRtFxIjPH1WxWGENWVgFBQgdHWwFMWAVMWABYTl0ATgpGERxWK2ckTgoP
TkITTnpWHF8XFkQVM0cEVgJYTl0GTgpGQBIAHxJOXQVGWwNDXQhAWQhAXBX
QVGWwxWAURWVgIJQBThxAD1tWIgPBJOFxIAHxJONDXQhAWQhAXBxWD1tWV
gJYTl0GTgpGQBIZ |
|
|
Anonymous To najbardziej prawdopodobne. Generalnie Wall Street obstawia obie strony konfliktów, które wywołuje. Ze stagnacji są małe zyski i w finansach, i we władzy. |
|
|
Anonymous To najbardziej prawdopodobne. Generalnie Wall Street obstawia obie strony konfliktów, które wywołuje. Ze stagnacji są małe zyski i w finansach, i we władzy. |
|
|
jazgdyni @@ Cyb & Imć Waszeć
Problem ciasteczek. Powiedzcie, ile ciasteczek średnio siedzi w kompie? Zostawić je - niedobrze. Zlikwidować - niedobrze. To są wysokiej klasy cwaniaki. I nawet już drobne neptki robią się bezczelni. Chciałem coś wczoraj zamówić do zjedzenia. Jest taki portal - pyszne. Zaraz po otwarciu pyta się, czy włączyć lokalizację. Dalej jeszcze gorzej. Podaj adres, żąda. Miasto - ok, ulica - ok, ale nie chce iść dalej, jak nie podasz numeru domu! Jak to się ma do RODO? Portale robią się coraz bardziej bezczelne. Szczególnie u nas, w Polsce. Bo jak zwykle muszą przebić wszystkich. Na zachodzie robią to samo, ale sprytniej i dyskretniej.
Mój norweski przyjaciel, milioner, z obsesją prywatności, wszystko trzyma na pendrive'ach z 256 bitowym AESem. Laptopy, które często zmienia, są czyste. Uczył mnie korzystania z TORu i Onionu. Backup jest w notesie, u gospodyni jego mamy, która mieszka gdzieś w tropikach. Co za czasy?!
Facebook to największe bydlę. Lecz niestety potężny. Więc bezczelny i arogancki, a polski oddział to na dodatek totalni i lewaki.
Tu rzeczywiście musimy zdobyć silnych, zdolnych i poważnych programistów, bo lewactwo i cwaniactwo nas zniszczy. Na początku pokładałem pewne nadzieje w Szefernakerze, ale po dobrym starcie, już prawie zdechł. Praktycznie dobra zmiana nie ma opieki w internecie. Jakieś oko, czy soki z buraków, oprócz onetu i wirtualnej, robią 10 razy tyle, co prawicowa sfera.
Moje chwilowe rozwiązanie to pendrive'y i osobny czysty laptop nigdy nie podłączony do sieci. To nie tak dużo, bo kupuję polisingowy za 400 zł, daję go zaufanemu do wyczyszczenia i tam wyłącznie trzymam ważne rzeczy. Nie znam jeszcze sposobu, by uniknąć przypadkowego zainfekowania. |
|
|
Dark Regis Nosz kurcze. Ja 20 lat szukam po Internecie publikacji i książek z matematyki i informatyki, a jeszcze nigdy nie miałem reklamy żadnej księgarni ;)
Kiedyś był taki cwaniak, który się instalował w komputerze i zbierał informacje. Najpierw nazywał się Aureate, a potem Gator. Z połączeń wynikało, że firma miała swoją siedzibę w USA w Santa Clara. Ponieważ miałem pod opieką sporą sieć i za mało czasu na codzienne usuwanie gnoja, to zrobiłem inaczej. Najpierw zorientowałem się w jaki sposób Gator przesyła dane o użytkowniku do bazy. Potem napisałem programik, który przygotowywał takie dane. Na koniec obdarowałem cwaniaków danymi wyssanymi z palca, np. że słonie poszukują skarpetek do golfa, albo że chcę kupić czterosilnikowe UFO w skórze. Prawdopodobnie trafiłem w jakąś piętę achillesową systemu, czyli w wielkim skrócie znalazłem sposób na zatruwanie im bazy danych, bo po krótkim czasie przestali odbierać pakiety z mojego numeru IP. 8] |
|
|
jazgdyni Takie też biureczko mam. Nawet 60 cm głębokie. Krzesło jednak na kółkach, ale dobre robocze, nie z tych foteli. Wysokość jest ważna dla nadgarstka.
A sieci społeczne? Szambo! Z facebooka już rok temu zrezygnowałem. Ale on ze mnie nie zrezygnował i mnie nęka. Ich ostatni świński trik, to aplikacje, które ogłaszają, że możesz się zarejestrować nawet facebookowym adresem. |
|
|
jazgdyni Kopalniaki przeklinam. W ogólniaku organizowano coś, chyba pod nazwą - hufce pracy. Więc dobra pięćdziesiątka chłopaków uznała to za dobrą przygodę i wylądowaliśmy w nadleśnictwie Lipusz, Bory Tucholskie. Zadanie - 40 świerków, grubych w okolicach 20 cm średnicy, jak najniżej, wyciąć i odgałęzić. Narzędzia: piła lisi ogon, siekierka i najważniejsze - duża butla ze szmatą z terpentyną, do czyszczenia piły. To był środek lata, więc żywicy od cholery. To była robota dla więźniów z karnych obozów dla morderców. Zresztą pobliscy harcerze myśleli, że właśnie takimi jesteśmy. Ech... wspaniała przygoda. |
|
|
jazgdyni Cybie!
Że też nie zapytałem się ciebie wcześniej!
Oczywiście, nie byłbym sobą, gdybym sam nie zabrał się za czyszczenie klawiatury. Mam teraz całe pudełko klawiszy i innych plastikowych dupereli. Gdy już doszedłem do dna, pojąłem, że złożenie tego do kupy przerasta moje możliwości w tym wieku. W pracy zawsze miałem lampę z dużym szkłem powiększającym i zestaw precyzyjnych pęset, albo pincet, jak kto woli. Wiesz dobrze, jak taka klawiatura w środku wygląda. I dopiero wtedy, na tym starym notebooku zajrzałem do internetu i odkryłem, że taka konkretna klawiatura kosztuje 35 zł. A w moich dobrych czasach, godzina mojej pracy kosztowała 250 zł. Czyli - po kij ja to robię? Oddałem laptopa fachowcowi do wymiany klawiatury, tylko źle faceta oceniłem i klasyczny komputerowy nerd już dziesięć dni zmaga się z problemem (czeka na przesyłkę).
Teraz, jak zacząłem poważnie pisać, klawiatura jest dla mnie bardzo istotna. Tym bardziej, że z wiekiem bardzo zmieniają się uderzenia palcem. Raz za słabo i wychodzi x zamiast ź, a raz za mocno, lub za długo i wychodzi xx. Podobno najlepsze klawisze mają macintoshe, ale już OSa nie będę siu uczył, a windowsowskie lapy to chyba Lenovo (IBM).
To co piszesz o zewnętrznych monitorach i klawiszach, było już rozważane. Problem z tym, że w nowym domu, z sentymentalnych przyczyn wybrałem sobie pokój przypominający kabinę. Więc moje biureczko jest szerokie zaledwie na 80 cm. Jako maszynę do pisania, która przecież nie ma dużych wymagań, kupuję sobie używanego, polisingowego laptopa, do 400 zł. Jest tego sporo, nawet z gwarancją. Problemem jest najlepszy Word PL, a najlepszy podobno był 2003. Masz jakeś doświadczenie z Open Office? Warto w to pójść?
Chyba w końcu zorganizuję sobie stanowisko tak, jak będzie luźna gotówka, że na biurku będzie tylko monitor, jak sprawdziłem, przy takiej konfiguracji, najwyżej 17", oraz właśnie dobra klawiatura. Masz jakieś propozycje co do dobrych, niedrogich klawiszy? A reszta sprzętu oczywiście pod stołem.
Jasne, że nocno-ranna praca jest dla mnie najlepsza (poziom hormonów?). By przedłużyć i oszukać, na drzwi balkonowe zamontowałem nieprzepuszczalne rolety. A za balkonem ptactwo różnorakie, właśnie widzę kosy, mają ucztę niebiańską, bo nikomu się nie chce zbierać wiśni z czubków.
Dziękuję za ten komentarz. |
|
|
jazgdyni Ależ ja ich nie obwiniam. Wprost przeciwnie. Prawie pewien jestem, że są elementami skomplikowanej gry, która się toczy. |
|
|
Czesław2 Witam, z całym szacunkiem, ale ustawa była w sejmie, punkty dotyczące uspółkowienia Lasów wycofano w ostatnim momencie przed głosowaniem. |
|
|
jazgdyni Też się zastanawiam, dlaczego oni czują się tak pewnie, że są bezczelni, aroganccy i często chamscy. Czują siłę za sobą? Przecież nie UE, czy Komisję Wenecką.
Występ wypuszczonego z aresztu za kałcją Gawłowskiego w Sejmie, było nie tylko opluciem, ale obrzyganiem Polaków i parlamentu. |
|
|
jazgdyni Przepraszam, piszę rzeczywiście chaotycznie, bo rozpraszają mnie problemy z komputerami. Dostęp do internetu mam dosłownie minutowy.
A reszta komentarza, to święta prawda. Z tym, że podkreślę, że jest to, tu i tam, działalność koordynowana. Niewątpliwie przez służby specjalne. Mam nadzieję, że nie przez CIA, Mossad, czy brytyjskie. |
|
|
jazgdyni Słusznie - to manifestacja kryptokracji. Tylko ze sprytnym wykorzystaniem założeń cywilizacji bizantyjskiej (urząd i urzędnik są najważniejsi) zmodyfikowanej przez Prusy, czyli Berlin.
Wg. mnie Soros jest też tylko twarzą światowego, tajnego forum, jak też gońcem. Ja bym się głównie przyjrzał Rotszyldom. |