Otrzymane komantarze

Do wpisu: FSO, Skoda i Balcerowicz
Data Autor
OLI
"Koledzy, konflikt kierowca - pieszy wynika z powszechnego braku kultury. Do tego stopnia, że tępy pieszy interpretuje prawo do pierwszeństwa w taki sposób, że wyłacza instynkt samozachowawczy. Po to tylko, by później w sądzie, sparaliżowany, na wózku inwalidzkim krzyknąć: - Yes! Miałem rację." Jako osoba często spieszona mam swoje obserwacje, jak to wygląda z punktu widzenia  pieszego uczestnika ruchu - i nie zgadzam się z takim przedstawianiem sprawy. Nie wpycham się na jezdnię, nie wymuszam hamowania na swój widok, a nawet często macham do kierowców, żeby sobie przejechali - bo to dużo bezpieczniejsze, niż hamowanie na widok każdego pieszego i i ryzykowanie parkowania następnych kierowców w bagażniku tego pierwszego "uprzejmego". A mimo to zatrzymują się. Sądzę, że kolejnymi, szczegółowymi regulacjami wprowadzono tych ludzi w stan strachu przed prawem, przed wszędobylskim monitoringiem i przed podejmowaniem racjonalnych, własnych decyzji. Psychoza szczepiona metodami coraz dalej idących przepisów.
Skoda zdychała jak i cała produkcja samochodów osobowych w demoludach a te które produkowano przed sprzedażą marki niemcom gniły następnęgo dnia po opuszczeniu fabryki .Skoda produkuje składaki z tego co niemcy już wcześniej wykorzystali w innych modelach volksa czy audi a wypuszczono na rynek jeden tylko model całkowicie nowy który okazał się niewypałem tak technicznym jak cenowym i dano sobie spokój,Seat też produkuje składaki ! Ich sztandarowa limuzyna niezależnie w jakie gadżety by ja ustrojono pozostaje w segmencie B dla wójtów ,burmistrzów czy urzędników niższego szczebla ze starym silnikiem Passata. Pieje pan z zachwytu nad sinikami elektrycznymi napędzającymi śruby a umieszczone poza kadłubem ,piać to pan sobie może ale największe kontenerowce których kadłuby produkuje się w Korei wyposażane są w tradycyjne silniki z tradycyjnym napędem na jedną śrubę  dają Amerykanie jak i resztę wyposażenia w technicznego z tym ,że są to silniki nowej generacji jak i śruby ,mniejsze spalanie a większa moc a śruby to cuda bliskie tym co napędzają podwodne okręty atomowe USA. Niezależnie od tego czy samochody osobowe czy dostawcze będą mogły przejechać bez doładowania 1000 km czy więcej to i tak będą musiały być doładowane a do tego potrzebne będą nowe elektrownie i kółko się zamyka a hybrydy są już dostatecznie skompromitowane ,że szkoda czasu aby nimi się zajmować . Cena osobowych -najnowsze modele Tesli kosztują od miliona dolców w górę a taki dla ludu ile będzie kosztował...!? Taki czy owaki napęd czy czysto elektryczny czy hybryda to już znane od wieku XIX a przyszłość to naprawdę tylko w ogniwach paliwowych i póki jest to w gazie ziemnym,tanim i prawie nieszkodliwym dla środowiska.  
Zygmunt Korus
O tym samym pomyślałem: system e-call to kolejny superwizjer - OKO Nadzorcy. Gdy się poskłada do kupy GPS, telefonię komórkową, karty kredytowe i urbanistyczny monitoring, YT i Google oraz FB i TT - robi się strasznie. A ludzie e-call przyjęli jak primaaprilisową kiwkę. Do tego zatrute żarcie, "opryski rtęcią" z nieba, obowiązkowe szczepionki, korupcjogenny biznes farmaceutyczny, GMO, reglamentowana przestrzeń publiczna wg śluz, zakazów i nakazów, ataki psychotroniczne via media, podmyte prawa rodzicielskie, szemrana adopcja i  przemysł okołoprzeszczepienny (w oparciu o bio-handel) - idzie się załamać i samemu poprosić o psychuszkę. Co jest do zrobienia, nawet zachęcamy, "proszę bardzo!", bo jak dostaniesz rentę wskutek symptomu "żółtych papierów", to się samosfinansujesz w prywatnym domu wariatów. Czym się to w końcu skończy? Ano Apokalipsą.
mjk1
To jednak jeszcze nie wszystko Panie inżynierze. Silnik elektryczny posiada jeszcze jedna zaletę, której nie posiada silnik spalinowy. Podczas hamowania działa jak prądnica i produkuje prąd, który w opisanym układzie, też kierowano do akumulatorów celem późniejszego wykorzystania. Ponieważ działo się to wszystko w czasach Układu Warszawskiego nie wiedziano, że układ ten nazywał się będzie w przyszłości KERS i nazwano to, tak wstrętnie socjalistycznie, hamowaniem rekuperacyjnym, albo odzyskowym. Jeszcze wcześniej i niestety do dzisiaj, bez jakiejkolwiek elektroniki hamowanie rekuperacyjne stosowane jest w tramwajach i lokomotywach trakcyjnych. Różnica jest tylko taka, że nadwyżka nie jest kierowana do akumulatorów a sieci trakcyjnej. Oprócz hamowania rekuperacyjnego i mechanicznego w elektrowozach i tramwajach stosowane jest hamowanie oporowe, ale o tym Pan zapewne wie i nie muszę opisywać. Przykro mi, ale to jeszcze nie wszystko. Napisał Pan dokładnie: „Taka jest dzisiaj tendencja w napędzie statków na morzu. Pełna elektro-mobilność. Więc, jak już statki, to czemu nie samochody? Tak właśnie myślą już wszyscy producenci aut i zmierzch silników spalinowych na drogach jest już bliski. Tak zwane hybrydy, to etap przejściowy i też szybko odejdą do lamusa”. Niestety samochód działający na tej zasadzie już był, jest i jednocześnie prawie go nie ma. Dziwne zdanie nieprawdaż? Nie do końca. Samochód z tym rodzajem napędu produkował Opel. Była to Ampera pierwszej generacji. Dlaczego więc zaprzestano jej produkcji i Ampera drugiej generacji, działa już na dokładnie takiej samej zasadzie, jak wszystkie hybrydy np. Toyoty? Bo miała jedną wadę, niestety bardzo istotną.  Zamiast 4,5 litra na sto kilometrów zużywała zaledwie 1,8 litra benzyny. Jeżeli coś napisałem nie tak, proszę poprawić a jeżeli czegoś Pan nie rozumie, proszę pytać – wyjaśnię. Pozdrawiam poświątecznie.             
mjk1
Przepraszam, że dopiero teraz, ale mamy z żoną taki zwyczaj, że w niedziele chodzimy do pobliskiej kawiarenki na małe co nieco, piwa i wina nie wyłączając. Wracamy dość późno i nie odpalam już komputera. Przykro mi, ale dość mocno mija się Pan z prawdą, choć nie do końca. Idea budowy napędu spalinowo - elektrycznego nie miała nic wspólnego z tranzystorami czy półprzewodnikami, choć rozwój elektroniki przyczynił się do zwiększenia sprawności układu. O co więc chodziło. Jak Panu zapewne wiadomo, lub nie, silnik spalinowy ze względu na swoje parametry techniczne nie nadaje się bezpośrednio do napędu samochodu. Żeby mógł napędzać samochód musimy zastosować przekładnię redukcyjną o kilku stopniach przełożenia, lub bezstopniową, działającą w układzie ręcznym lub automatycznym. Urządzenie to popularnie zwane jest skrzynią biegów. Dodatkowo silnik spalinowy ma dość nędzną sprawność i to jeszcze w pewnym, dość wąskim zakresie obrotów. Benzynowy większym, wysokoprężny mniejszym. Chodziło wiec o to, aby silnik spalinowy pracował cały czas z maksymalną sprawnością, czyli ze stała prędkością obrotową. W tym stanie pracy nie nadawał się do napędu pojazdu, ale do napędu prądnicy i produkcji prądu jak najbardziej. W tym momencie osiągnęliśmy najbardziej ekonomiczną pracę silnika spalinowego. Pozostał jednak problem ekonomicznego wykorzystania silnika elektrycznego, który był zasilany prądem produkowanym przez wcześniej opisany układ. Jak Panu zapewne wiadomo, lub nie, choć silnik elektryczny jest dużo bardziej elastyczny od silnika spalinowego, posiada stały moment obrotowy w pełnym zakresie obrotów, to niestety do pracy pobiera większą lub mniejszą ilość prądu w zależności od obciążenia a układ silnik spalinowy – prądnica, pracuje ze stałą prędkością i wytwarza jednakową moc. Co zrobiono z nadwyżką? Skierowano  ją poprzez system prostowników, do akumulatorów a wykorzystywano w przypadku konieczności zwiększenia mocy pojazdu.           
jazgdyni
Koledzy, konflikt kierowca - pieszy wynika z powszechnego braku kultury. Do tego stopnia, że tępy pieszy interpretuje prawo do pierwszeństwa w taki sposób, że wyłacza instynkt samozachowawczy. Po to tylko, by później w sądzie, sparaliżowany, na wózku inwalidzkim krzyknąć: - Yes! Miałem rację.
Anonymous
Piesi czują się wyjątkową kastą, ale płacą za benzynę w towarach, usługach. Mogliby pomyśleć, ale w stanie zbiorowej psychozy trudno się z pozycji pieszego opędzić od samochodów hamujących, bo się wykonało krok w stronę jezdni. Natrętne to i męczące.
Anonymous
Już nie bez kontroli władzy. Wczoraj był 1 IV i wprowadzili monitoring pojazdów.
Es
Ptr-zapewniam, że liczebność załogi i ew zwolnień w FSO to był mały ,albo żaden problem.A przynajmniej nie ten o który toczyła się gra
Ptr
Mogę jeździć nawet samochodem na prąd, na siano czy wodę, o ile będzie niezawodny. Nie chodzi o ideologię. Chodzi o to kto będzie zarabiał. Z jednej strony najsilniejsze firmy technologiczne zarobią na tych najlepszych ekonomicznych rozwiązaniach technicznych , względnie pochwalą się hybrydami i elektrykami aby sprzedać większą ilość pojazdów konwencjonalnych. Niektóre rządy zechca do tego dopłacić , aby zmniejszyć swoje uzależnienie od ropy i mieć jakies karty przetargowe w geopolityce. Z drugiej strony taniejąca ropa będzie podtrzymywać silniki spalinowe cały czas, a dostawcy surowca będą jakoś prosperować. Pomiedzy nimi ci , którzy wdrożą nieopłacalne rozwiązania, dopłacą zbyt dużo do hybryd i elektryków dla idei - oni stracą. Może warto miec jakieś zaawansowane systemy elektryczne czy inne po to , aby zdobyć określone segmenty rynku, tudzież zademonstrować swój wysoki poziom technologiczny po to , aby sprzedać więcej konwencjonalnych produktów. Ewentualnie spelnić jakieś nowe normy ekologiczne.  Robić elektromobilność nieopłacalną nie ma sensu. Ale ma sens jakaś próba robienia czegoś w technologii , co potencjalnie otwiera drogę do sukcesu biznesowego.
Ptr
Dokładnie. Jeżeli mamy mieć ekonomiczne nowoczesne rozwiązania, to musimy myśleć o bardzo dobrej infrastrukturze. Rzeczywiście często projektuje się wjazdy i wyjazdy tak, że ruch w obie strony koliduje ze sobą. Na parkingach przed marketami ruch w obie strony pieszych i samochodów koliduje ze sobą bezpośrednio w miejscu największego natężenia ruchu, przed głównym wejściem. Ulice są czasem zwężane , bo lokalne władze nie chcą , aby parkowano wzdłuż ulic. A przecież parkowanie wzdłuż jest najbardziej naturalnym i ekonomicznym sposobem parkowania i dotarcia pieszo do określonego punktu w miejscach średniego i niskiego natężenia ruchu. Nieliczne parkingi w centrach są przez to przeładowane i kierowcy zatruwają środowisko kręcąc się po okolicy w poszukiwaniu wolnego miejsca.  I to prawda, że uliczki na nowych osiedlach projektuje się jako kręte. Rozumiem, że karetki pogotowia i straż zawsze jeżdżą  wg. nawigacji satelitarnej. Jeżeli ulice sa ponumerowane i prostopadle względem siebie to nawet kilkaset przecznic nie stanowi problemu. A może na poziomie wytycznych ministerstwa infrastruktury da się opracować jakieś sensowne przepisy. Dodam tutaj ,że muszą być nowe modele infrastruktury dla małych miasteczek. Na przyklad zabudowa szeregowa , ale każdy dom z względnie dużym pomieszczeniem frontowym pod mały biznes. Parkowanie wzdłuż całej ulicy. I wtedy mikrofirmy i usługi mogą być w większej ilości zlokalizowane w tej mniejszej miejscowości. Nie ma potrzeby udania się do centrum większego miasta. Tańsze koszty prowadzenia biznesu, dłuższe godziny pracy.
jazgdyni
Gorzej niż skrzyżowania ze światłami sprawują się projektowane przez idiotów ronda. Ci, co je budują nie mają pojęcia o dopasowaniu ich wielkości do natężenia ruchu. W drodze z Gdyni do Kartuz (35 km), przez trzy beznadziejne ronda (Chwaszczyno i dwa w Żukowie) traci się 30 - 40 minut. A światła? Od 50 lat w Trójmieście realizuje się na głównej trasie "zieloną linię". Za ciężki problem inżynierski.
jazgdyni
Witam czifa z należytym od podwładnego szacunkiem Nie znam floty holenderskiej, choć wiem, że jest imponująca i specjalistyczna. Holowniki oceaniczne można spotkać we wszystkich newralgicznych punktach świata. Elektryk okrętowy w systemach skandynawskich i niemieckich nie był jeszcze niedawno nawet oficerem. Natomiast w syst. brytyjskich był jak najbardziej i nawet był w grupie seniorów. Miałem tam status T5. Sytuacja się zmienia od czasów DP i w szczególności w offshorach. No i te napięcia są coraz wyższe. Mam licencję do 6.6 kV. Tu również C/E musi mieć wysokie napięcia. Lecz trzy lata temu skończyła się złota era i zarobki znacząco spadły. Ps. Auta elektryczne - to już się dzieje i nic już tego nie zatrzyma. A inwertery - tak jak pisałem, wielkość zależy tylko od tego, jak grube kable trzeba podłączyć. Pozdrawiam Janusz Kamiński (ETO)
mmisiek
Docelowo to nas raczej czeka likwidacja indywidualnego niezależnego transportu. Bo do czego to podobne aby każdy sobie jechał gdzie chce bez żadnej kontroli władzy...  
Czesław2
Jeśli chodzi o pierwszeństwo na drogach i miliony spowalniaczy pomalu dążymy do wdrożenia Locomotive Acts. Chodzi przecież tylko o zwiększenie zużycia paliw. Zainteresowani są wszyscy, oprócz kierowców.
mmisiek
Dorzucić można manię stawiania świateł na każdym skrzyżowaniu z "przypadkową" czerwoną falą czy sztuczne generowanie korków przez zwężanie ulic wybudowanych jeszcze za komuny. Codziennie dziesiątki tysięcy ton bez sensu rozpędzanych i hamowanych, a jakoś nikt tego nie widzi. Jest kwestia skąd właściwie płyną te wytyczne bo trudno uwierzyć w tak nagłe i powszechne zgłupienie.  
Anonymous
Samochody elektryczne są problemem gdyż ekologia została zawłaszczona przez ideologię ekomarksizmu. Jeżeli samochody elektryczne są ekonomiczne to cenowo wygrałyby w pewnym momencie ze spalinowymi jak spalinowe z napędem na owies. Co więcej w zestawieniu mechanizmów elektrycznych ze spalinowymi bardziej ekonomiczne oznacza te bardziej ekologiczne. Wcale nie jest przesądzone z punktu widzenia postępu technicznego jaki rodzaj napędu jest lepszy, możliwe, że elektryczne pojazdy nie sprostałyby konkurencji bardziej ekologicznych pojazdów wodorowych, albo by sprostały bo byłyby lepsze. Póki co lepsze nie są co widać po "sukcesach" "Tesli". Same cudzysłowy, bo to hucpa. Musk kupił sobie nazwę "Tesla" co jest obrazą dla tego geniusza, bo działalność Muska z dotacjami, innymi wsparciami administracyjnymi i spekulacjami giełdowymi jest odwrotnością podejścia Tesli. To mniej więcej jak z fundacją mieniącą się "Batorego". Również w Polsce nie ma miejsca na odkrywczość i przedsiębiorczość, skoro wynalazcy są opodatkowani na rzecz nieudaczników konkurujących w dostępie do dotacji. O braku perspektyw dla prawdziwej nowoczesności wiemy też z powodu planów ograniczania dostępu pojazdom spalinowym. Miarą "innowacyjności" jest duraczenie i system nakazowo-rozdzielczy. Dużo jest przy tym mowy o ekologii, o zatruciu środowiska, zwłaszcza miast, ale ukierunkowane jest to na ograniczenie wolności i konfliktowanie społeczeństwa ogłupionego"ekologizmem". Wystarczy przejść się ulicami żeby zobaczyć nowo zaprojektowane osiedla i ulice od razu za wąskie na potrzeby ruchu, z liczbą i rodzajem wyjazdów gwarantującymi korki i emisję spalin. Wystarczy zobaczyć jak poprawni-politycznie są kierowcy i piesi są przekonani o słuszności pierwszeństwa ruchu pieszych względem samochodowego, ile z tego powodu jest emisji spalin, trujących pieszych. Wystarczy popatrzeć na lokalizację przystanków w miejscach niedozwolonych do zatrzymywania. Zresztą szkoda wymieniać skoro drogi buduje się kręte zamiast proste, wąskie zamiast szerokie, garbate zamiast równe. O korzyściach z elektrosamochodów też możemy się przekonywać tylko na zasadzie jest dobrze, bo tak zadecydowali za nas, więc lepiej myśleć pozytywnie skoro jesteśmy bezsilni.
Es
Panie Januszu. Mój komentarz jaki miąlem zamiar umieścić pod Pańskim tekstem stał się nieaktualny po doczytaniu ostatniego zdania.Co prawda nie bardzo wiem co Pan rozumie jako "grubą zapłatę",bo oprócz "przyschnięcia" sprawy po kilku latach i politycznych szturchańcach co jakiś czas, ja nijakich innych konsekwencji nie widzę. No ale może brak mi stosownej przenikliwości. Nawiasem jednak mówiąc dziwię się ,że w ten blef Pan uwierzył,a i nadal ma nadzieję na jakieś asy z rekawa.Po tym jak główny wodzirej naszej gospodarki,o którym Pan wspomina,doprowadził do upadku między innymi dość dobrze kiełkującej elektroniki, energoelektroniki i bardzo mocnego przemysłu elektromaszynowego,wiara że ktoś w stodole scyzorykiem wystruga całą naszą nowoczesną elektromobilnność jest jak na człowieka z branży dość powiedzmy,niezwykła.Nie zauważa Pan,zdaje się,że w odezwie do narodu ,szumnie nazwanym programem rządu ,Morawiecki wypuścił kilka flar-z przesłanie m:dla kazdego coś dobrego.Albo inaczej:będą dyskutować o głupotach,to nie będą zadawać konkretnych pytań,których,jak się dobrze przyjrzeć jest co nie miara.A wobec w większości, działalności ideologiczno -historycznej  ich liczba rośnie lawinowo Czy warto zatem wracać do opowieści z mchu i paproci(lub zza siedmiu mórz i rzek) o polskiej elektromobilności?Dla mnie podstawowym pytaniem ,którego nie zadają ani blogerzy ,ani dziennikarze i komentatorzy jest w co i o co toczy się gra wewnątrz tak zwanej dobrej zmiany.(Oprócz oczywiście gry głównych jej aktorów o własną pozycję)Bo snów o potędze raczej nie da się spełnić samym uszczelnianiem VAT , opresjami wobec podatników , ogłupianiem ludzi i podniosłymi akademiami.
polski prawdziwek
szanowny Panie Kolego, uklady Ward Leonarda, stosowane do napedu wind, lokomotyw a takze i jedynostek plywajacych, znane sa od poczatku ubieglego stulecia i jedyna ich zaleta jest szeroki zakres jak i prostota regulacji, natomiast praw fizyki nie da sie oszukac malym czy duzym dieslem, pomimo poprawy sprawnosci egzergetychnej tych pierwszych.  W  mojej praktyce morsklej z Hollandii i okolic, ciezko bylo spotkac specjalistow tj tylko elektrykow czy tylko mechanikow, kazdy stopien ma swoja dzialke mechaniczno-elektryczna i wynikalo to glownie z charakteru szkolnictwa morskiego. pzdr Jarek  Maciejewicz (C/E) PS 1) nie nalezy kopac sie z koniem , sukcesoww w elektryfikacji transportu kolowego nalezy szukac w swerze dostawczej i komunikacji miejskiej.       2) ivertery zmalay obecnie do wielkosci pudelka po butach dla niemowlat    
Dark Regis
Mam dla Pana ciekawostkę techniczną. Miedź plus magnes neodymowy: youtube.com youtube.com W drugim filmie widać wyraźnie, że miedziany ciężarek jest wyhamowywany całym wolumenem. Zachowuje się dziwnie i "przeczy" "typowej" mechanice. Czyli hamuje kompletnie inaczej, niż samochody w typowym crash teście ;) Połączmy to z innym odkryciem - zachowaniem się cząstek wody i innych płynów w bardzo dużym polu magnetycznym. Na początek zwykła żaba, której ciało jest złożone niemal głównie z wody w kilku milionach tesli. Też jest unoszona oddziaływaniem całego wolumenu z polem, czyli nie jest nigdzie zgniatana ani rozciągana: youtube.com Żaba przeżyła ;) Czyżby metoda na stworzenie mechanizmu pozwalającego pilotowi przeżyć przeciążenia rzędu kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu G? A na koniec magnetyczny płyn, no powiedzmy także dowolna substancja płynna lub sypka, której zachowanie można "rzeźbić" za pomocą pól magnetycznych: youtube.com youtube.com Olej sam trzymający się tłoka? I gal (galium): youtube.com en.wikipedia.org Czy mamy jakieś szanse w tym wyścigu? Pytanie retoryczne. To o to konkretnie chodzi w wyścigu kosmicznym do planetoid i Księżyca :)))
jazgdyni
Powiem ci jedno - powszechne pojazdy elektryczne to już jest przesądzone. Lecz pocieszę - to kolejny etap, ale nie ostatni. Jak tylko w dostatecznym stopniu opanujemy technologię ogniw paliwowych, a w szczególności tanią produkcję wodoru i jego bezpieczne magazynowanie, to samochody na baterie umrą śmiercią naturalną. Pozdrawiam
jazgdyni
Ty chyba kompletnie nie wiesz, co mówisz. Lub nie masz zupełnie pojęcia o stanie współczesnej techniki. Może jesteś kustoszem w muzeum lokomocji? Podaj, jakie półprzewodniki były stosowane w latach siedemdziesiątych. Zachwycił ciebie metrowy prostownik selenowy? Pierwsze tranzystory krzemowe i raczkujące tyrystory? Może miałeś jakieś tajne ruskie diody, tranzystory, tyrystory, triaki dużych mocy? Choćby pastylkowe? Powiedzmy typu MOS, czy CMOS? Więc jeśli uważasz, że to co było wówczas, jest identyczne z tym, co się dzisiaj dzieje, to nic nie wiesz. Oczywiście, w jednym masz rację - idea jest ciągle ta sama. Lecz ona powstała już na przełomie XIX i XX wieku. Tylko, że technologii nie było! Nawet głupie łożysko kulkowe musiałeś zmieniać po 10 tysiącach godzin pracy, a dzisiaj już wszystkie wytrzymują 50 tysięcy godzin. A myślisz, że silniki z wózków trakcyjnych nadadzą się do samochodów osobowych? No i te półprzewodniki, o których nic nie wiesz. O nowoczesnych przewodnikach i izolatorach też pewnie nie. Odpuść, bo się blamujesz.
Czesław2
Jeszcze dwa problemy mi się narzucają. Pierwszy to konieczna temperatura pracy przetwornic, u nas to gdzieś -25*C. Przy dyrektywie unijnej zakazującej stosowania ołowiu w lutach, zaraza cynowa wykończy te napędy. W przemyśle pracuję standardowo jednak powyżej zera. Drugi problem to praktyki producentów elektroniki zmieniających ofertę przeciętnie co kilka lat. Kupno zamienników w przypadku awarii może być problemem.
Ptr
Elektromobilność - jest pytanie po co ? Samochody elektryczne w normalnym trybie eksploatacji nie maja szans ze spalinowymi. Od czego zacząć ? Zacząłbym od autobusów komunikacji miejskiej. Ich cykl poruszania się jest przewidywalny, zanieczyszczaja atmosfere miast, poruszają sie skokami. Na początek sprawny system wspomagania przyspieszenia i odzyskiwania energii z hamowania( rodzaj KERS) do autobusów miejskich. W drugim kroku próba eliminacji silnika spalinowego i zastąpienie tylko silnikiem elektrycznym. Jednak w warunkach zimowych nie za bardzo wierzę w powszechną elektromobilność. Poza tym systemy wentylacyjno - klimatyzacyjne w autobusach mogłyby być częściowo zasilane energią słoneczną z baterii słonecznych umieszczonych w dachach. Latem może 300 - 600 , a może nawet 900 W z m2. Na postoju autobusu mogłyby pracować za darmo. Oczywiście to za małe moce do napędu pojazdu.( Samochód Skody - 225kW ?) Z FSO było tak, że fabryka miała przerosty zatrudnienia na każdym szczeblu. I słabe (lub w ogóle brak) działy projektowania, ale dobre działy technologii produkcji.  Inwestorzy zachodni chcieli czy musieliby zwolnić połowę ludzi. Nie utrzymałoby się też mnóstwo personelu wokól zarządu. Ale znalazła sie firma koreańska , która obiecała zero zwolnień. I ta firma dostała fabrykę i zyskała polski rynek. Jeszcze obowiązywały cła na samochody. A rynek - bezrybie. Ale okazało się , że nowy inwestor wkrótce wpadł w kłopoty finansowe globalne i pociągnął w dół całą FSO, a żadna strategia ekspansji nie była już realizowana. Zreszta poza odchudzaną stopniowo produkcją i montażem samochodów oraz dostepem do rynku zbytu o nic więcej nie chodziło, strategie były propagandą.  I interesy krajowe i zachodnie mogły mieć wpływ na to, co się stało.  
Pers
No... Starczy, że nie piszesz zbyt dużo o polityce i notka ma już jakiś sens. (gn)Idę sobie odświeżyłeś? To taki inspirujący film :)