Otrzymane komantarze

Do wpisu: Fake & Fuck
Data Autor
Anonymous
Miganie dla chaosu - właśnie. To innowacja ostatniego 20-lecia. Tłoczenie chaosu prowadzi do braku refleksji u odbiorcy. Szum informacyjny staje się naturalnym środowiskiem. Osoby zaadoptowane najchętniej oglądają reklamy. W tym wszystkim zarzut do państwowej TVP jest jednak głównie taki, że cenzuruje przez marginalizowanie istotnych informacji i tłoczenie miałkich, że cenzuruje poglądy, nie dopuszcza alternatywnych do POPiSowskich wizji świata. Poza tym co powiedział Schetyna, a co Petru są wydarzenia. Wiadomości TVP konkurują z TVN i Polsat, nie konkurują z alternatywą dla politycznej poprawności, która jest np. w sieci. PiS żyje w symbiozie z totalną opozycją i propaganda jest temu podporządkowana. To gwarancja stabilnych sondaży a nie rzeczywistych zmian. Także gwarancja, że nikt nie komentuje (bo przecież nie skomentuje totalna) kolejnych porażek w wojnie izraelsko-polskiej.
jazgdyni
To jest panie Marku poważny problem. Ze strony prawicowych polityków, ekspertów, komentatorów erystyka leży na łopatkach. Brak błyskotliwych ripost. Indukowanej, logicznej argumentacji. Podchwytliwych pytań. Doprawdy - brak całej nowoczesnej szkoły komunikacji. Ale fakt faktem, jest tak, że mamy do czynienia z ordynarnym chamstwem (vide Kierwiński, czy Halicki) i gdy staramy się trzymać klasę, to już jesteśmy przegrani.
jazgdyni
Wiele technik jest eksperymentalnie testowanych. nawet zabronione - podprogowe. Lecz mnie bardziej, jak, że uważam, iż jesteśmy w momencie upadku cywilizacji, interesuje zabijanie u odbiorców zdolności odróżniania faktu od para - faktu. Czyli nieumiejętność eliminowania fałszu. Za komuny całkiem dobrze sobie z tym radziliśmy.
jazgdyni
Michała znam prawie od maleńkości. Zawsze był jajcarz. Putina w Sopocie przywitał ubrany we wielką prezerwatywę. Czyli demonstrował, jako ch. Teraz jest to wybitny anchor man nowej generacji. Niesłychanie inteligentny, błyskotliwy i złośliwy. Oraz bardzo pracowity - zawsze dobrze przygotowany w temacie. Wróżę mu karierę co najmniej Tima Sebastiana z Hard Talk. Pozdrawiam ps. coś mi się Pan zacząl starzeć, bo traci Pan młodzieńczy humor
Dark Regis
W zasadzie neomarksizm już na to wpadł i ten styl u siebie stosuje od lat. Chodzi o zastąpienie informowania prezentowaniem migawek. Zastąpienie faktów nie tyle komentarzem, co GWniarskim przedrzeźnianiem i POszczuciem przez media tych, którym Bozia mniej rozumu dała, ale za to więcej żółci. Na przykład jeśli JK powie o zagrożeniu i "kwestii niemieckiej", to lewactwu wystarczy pokazać screen shot z Twittera, w którym JEDNA osoba wyraża oburzenie i nazwać to oburzeniem masowym, potem mignąć prezesem w kontekście przemawiającego Fuhrera i na koniec dać przebitkę ze znanym celebrytem (nie poprawiać, bo to zamierzone podobieństwo do brytana i aportów) spluwającym z obrzydzeniem na chodnik. Co to ma do wyjściowego problemu? Nic. No i właśnie o to lewactwu chodzi. Muszą na chama odrywać formę od treści, żeby wzbudzać same negatywne emocje na których to coś jedzie jak zębatki na smarze.
Krzysztof Pasierbiewicz
@ImćWaszeć "To się wzięło ze środowisk akademickich i od absolwentów prywatnych i państwowych marksistowskich uczelni wyższych ostatnich kilkunastu lat..." ------------------ No właśnie. Zapraszam serdecznie do lektury: salon24.pl i pozdrawiam serdecznie.
Krzysztof Pasierbiewicz
@Autor "Jacek Kurski wybrał nieco inną metodę tak, żeby nie można było wprost zarzucić produkowania fake newsa. TVP po prostu przemilcza niewygodne informacje. Pamiętamy, jak TVP milczało, podczas gdy zarówno Polsat i TVN na żywo transmitowały konferencję ex-posła Antoniego Macierewicza w sprawie smoleńskiej. Czy ktoś wyjaśnił dlaczego? Ba... czy ktoś chociaż z naszej strony zapytał się dlaczego? Może odwieczni przyjaciele – Sakiewicz i Karnowscy?..."  ------------------------------ Pan raczy żartować, Panie Januszu. A tak między nami. Podoba się Panu niejaki Michał Rachoń, od którego gierkowski Kozera mógłby się uczyć. Pozdrawiam serdecznie
jazgdyni
Słuszna uwaga. Pracownicy wymienionych mediów już od dawna nie są dziennikarzami, tylko funkcjonariuszami propagandy. Czy oni gdzieś należą? Jak Soros im pozwoli. Co do tych fejków, to nieco się wkurzam, bo to nie moje zadanie tłumaczenie każdemu, jak to jest. I żeby chociaż była chęć zrozumienia.
jazgdyni
W czasie mojej króciutkiej kariery akademickiej nauczyłem się rozróżniać naukowców i pracowników naukowych. Jak to Waszeci zapewne dobrze wiadomo, to absolutnie nie to samo. Pozdrawiam Ps. Argumenty fakjuto bardzo fajne.
Anonymous
Zainteresowała mnie informacja o Patriotach. Kto broni TVP w ten sposób przedstawiać informacje o kluczowej roli i o tak znacznych wydatkach? Problemem jest dobór treści (dominują nieistotne, pomijane kluczowe) i jej przedstawienie (z pominięciem chronologii i związków przyczynowo-skutkowych). Komentowanie w tym wszystkim najmniej szokuje, bo zrozumiałe, że propagandowe. Gdyby jednak komentarz poprzedzić jasnym przedłożeniem informacji, to propaganda by była nieskuteczna, a przecież tu chodzi o "organizatorską rolę prasy" jak mawiał Lenin. I niech kto powie, że nie mamy na co dzień marksizmu-leninizmu.
Coś wydaje mi się, że płakanie nad etyką dziennikarską w TVN, Newsweeku czy Rzepie nie ma sensu. Bo pracujący tam raczej nie należą do wymienionych stowarzyszeń dziennikarskich. Jak już to mają jakieś własne, które ich usprawiedliwia. Spodobał mi się przykład z trzecią bombą informacyjną. Jakbym słyszał mojego Ojca, chociaż on też często rzucał takimi składankami, że ich "odkręcanie" przypominało stary dowcip o rozdawaniu samochodów na placu Czerwonym (czyli same bujdy i przekręcenia).
Dark Regis
To się wzięło ze środowisk akademickich i od absolwentów prywatnych i państwowych marksistowskich uczelni wyższych ostatnich kilkunastu lat. W środowiskach akademickich za pomocą określeń paraliżujących głąb i ciemniak z papierem stwarza bariery komunikacyjne przed dekonspiracją przez wścibskich studentów. Przykładowo można nauczyć się na pamięć kawałka jakiejś pracy z danej dziedziny, zacytować delikwentowi słowo w słowo, a wtedy być może usłyszy się "proszę wyrażać się precyzyjnie". To tak jakby praca doktorska nie była dość precyzyjna ;). Szczytem bezczelności studenta jest jednak przepisanie kawałka pracy lub doktoratu naukowca delikwenta w nowych oznaczeniach z nowymi określeniami, np. zamiast słowa "koherentna" zdefiniowanie i użycie czegoś w stylu "W-spójna", a potem zreferowanie mu tego na seminarium w szerszym gronie. Pojawia się zrazu cichy protest z powodu niezrozumienia treści, potem robi się szum, które po chwili przechodzi w zamieszanie zamieszanie, a następnie typowe "uszczypliwe" uwagi charakterystyczne dla wykształciucha, że to jest bez sensu, w sensie, że to chłam a nie użyteczna teoria ;)))) No bo przecież jakiś student nie może wysnuwać własnych teorii bez zgody promotorów i kolegiów. Hehe mniodzio. Widywało się nawet sceny, gdy za parą kolesiów wracających z rady wydziału snuł się po schodach niemal na kolanach trzeci i z błagalna miną prosił, żeby mu ktoś napisał i udowodnił twierdzenie potrzebne w jego pracy, lecz nie należące do jego specjalności. Ścisły podział pracy w rodzaju, czterech umie podnieść i przekręcić stół, a jeden umie trzymać w górze żarówkę, więc wszyscy razem potrafią ją wkręcać. Z kolei absolwenci szkół marketingu kurnika i zarządzania sztuką z papieru są na żywca uczeni tak zwanej psychologii (bardziej spychologii, ściemniania i wkrętki), co sprowadza się do umiejętności czytania gestów rozmówcy, motywowania frajerów, umiejętnego wrabiania klienta w umowy, asertywności oraz "dowalania" natrętom. Czysty marksizm wrośnięty już w trzewia :/ Dawno dawno temu znalazłem na to zjawisko pewne określenie: zastępowanie w dyskusji argumentacji de facto, argumentami fakjuto.
Do wpisu: Całkiem nowa religia
Data Autor
spike
tego dużo nie jest, to tylko omówienie książki, ale jest okazja bym to przeniósł jako "swój" tekst na blogu, wtedy będzie dostępne w całości, a nie po 3000 znaków:) Pzdr. PS za te cytaty z nauki talmudu, Forum żydów polskich z S24 mnie zablokowało :)) kilka lat temu, jakaś polska organizacja podała talmud do sądu, za treści jakie tam są, nie wiem jak to się skończyło, pewnie odrzuceniem, co nie dziwi, skoro sądy są obsadzone wyznawcami talmudu i nie tylko.
jazgdyni
Kurcze... bym poczytał, ale już czytam trzy książki naraz. Brak mi czasu, a już stary jestem. A czekają na mnie wszystkie dzieła św. Augustyna. Gdzie ja to zmieszczę? Choć w mojej teorii dyletanta (dilettanti dokładnie - polecam jazgdyni.neon24.pl) powinienem chociaż to liznąć. Pozdrawiam
spike
źródłem jest książka: "Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce" Ks. prof. Stanisław Trzeciak znienawidzonej przez talmudowców, co ciekawe, została wydana jeszcze przed wojną. "Prezentowana książka jest reprintem z jej wydania przedwojennego. Ks. prof. dr Stanisław Trzeciak urodził się 25 października 1873 r. w Rudnie Wielkiej koło Rzeszowa. Ukończył gimnazjum w Rzeszowie, studia teologiczne na uniwersytecie we Fryburgu Szwajcarskim, w Wiedniu, w Rzymie, w Krakowie (doktorat) i w Jerozolimie. W latach 1903-1905 prowadził w Egipcie i Palestynie prace badawcze nad tamtejszą przyrodą i chorobami, zwłaszcza trądem. W latach 1906-1907 sekretarz konsystorza biskupiego w Przemyślu. Od 1907 do 1918 r. profesor Akademii Duchownej w Petersburgu. W czasie 1-ej wojny światowej współzałożyciel Polskiego Towarzystwa Pomocy Ofiarom Wojny. W czerwcu 1918 r. powrócił do kraju. Brał udział w obronie Lwowa. W 1921 r. zainicjował akcję mającą na celu pomoc dzieciom powracającym z Rosji. W latach 1923-1928 proboszcz w parafii w Dębowcu (diecezja przemyska). Od 1928 r. rektor kościoła św. Jacka w Warszawie, następnie proboszcz parafii św. Antoniego. Zginął od niemieckiej kuli w czasie powstania warszawskiego 9 sierpnia 1944 r. Ks. prof. dr Stanisław Trzeciak był współredaktorem "Przeglądu Kościelnego", współpracownikiem "Monumenta Judaica", autorem kilkudziesięciu prac naukowych poświęconych kwestii żydowskiej. Podczas debat sejmowych w 1936 r. występował w komisjach jako rzeczoznawca rytuału rzezi "Schechita". Powszechnie uchodził za najlepszego wśród polskich duchownych katolickich znawcę Talmudu. Jego dorobek naukowy został w szerokim zakresie wykorzystany przez prof. Feliksa Konecznego w pracy nad "Cywilizacją żydowską". Pzdr. PS Jak Pana to interesuje, mogę przekopiować streszczenie tej książki, które mam.
jazgdyni
Ciekawe... Proszę podać źródła, bo na talmud to specjalnie nie wygląda.
spike
Z nauki talmudu: -"potrzeba przede wszystkim przedostać się do społeczeństwa obcego, choćby obwarowanego jako forteca i wtedy dopiero można je pokonać" Potrzeba zatem przyswoić sobie wszystkie formy zewnętrznej asymilacji, tak co do narodowości jak i co do religii, pozostając w duchu żydem, by móc swobodnie rozkładowo działać od wewnątrz na rdzenne społeczeństwo, bo jak mówi Frank: "Powiadam wam, kto się nie pomiesza z narodami, daremna praca jego." -""Musi być krwi przelewanie na świecie i podczas tego zamieszania odbierzemy zgubę naszą, za którą się teraz uganiamy. Podobnież, gdy woda mętna, wtenczas dobrze ryby łowić. Tak też, gdy się świat krwią zaleje, będziemy mogli ułowić rzecz, która do nas należy." "Skoro zejdzie zorza i poranek Abrahamowy, żadna władza nie pozostanie w ręku tych, którzy ją teraz posiadają". -"W "Mowie rabina o gojach" czytamy: "Musimy się starać, by wszelkimi środkami zmniejszyć wpływ chrześcijańskiego Kościoła, który był zawsze naszym największym nieprzyjacielem i w tym celu musimy zasiewać w sercach jego wiernych wolnomyślne idee i wątpliwości, a nadto wywoływać niezgodę i spory religijne." "Naturalnym przeciwnikiem Izraela jest Kościół chrześcijański, dlatego należy go podkopać. Ułatwiają to jego podziały. Musimy rozkrzewiać w nim wolnomyślność, powątpiewania, niewiarę i spory. Dlatego prowadzimy stalą wojnę w prasie przeciw chrześcijańskiemu duchowieństwu, rzucamy podejrzenia i szyderstwa z niego."
Dark Regis
Inny wątek tej dziwnej sprawy: naszeblogi.pl
jazgdyni
No właśnie, właśnie. Coraz fajniej. Może zapytać, choćby na TT, pana premiera, dlaczego właśnie taką szkołę wybrał dla dzieci? A może lepiej dziadka Kornela? jk Ps. Czy jest tu ktoś, który coś z tego rozumie?
Ptr
To trzeba zmieniać od góry , nie od dołu waląc szablą. Po pierwsze nie my tylko opcja ,która uzyskała w Polsce władze i zaczęła realizować europejsko-niemiecką polityke historyczną. Tu wystarczało obsadzić premiera, ministra kultury ,dyrektora i pomysłodawcę , wyposażyć w budżet. Wybudowanie to po prostu biznes. No i jest coś , czego przesłanie jest bardzo wygodne - wszyscy zostali ofiarami wojny. Odcięcie od korzeni historycznych w imię błędu wojny, kasowanie pamięci, tej ściezki zawierającej sens moralny. Reszta danych pozostaje. To własnie zawartośc muzeum - sieczka danych w pamięci po skasowaniu głównych scieżek nadajacych sens. Reset historii. Zgodny z polityką resetu. Po wyjściu odpalenie świadomości na nowo  w nowym systemie operacyjnym. A ten działał chwilę i już się zawiesił.
Pewien mądry żyd w chwili szczerości do bólu i łez wyznał -nie ma narodu który by tak się nienawidził za to co robi jak mój a my jesteśmy na to skazani!
Dark Regis
Owszem, chodziły do prywatnego Zespołu Szkół Lauder-Morasha w Warszawie. Informację tę podał Szewach Weiss. lauder-morasha.edu.pl pl.wikipedia.org A Szanowny wie o tym: "Jesziwa została założona w 2005 w wieżowcu przy ulicy Słomińskiego 19/508. Wchodzi w skład Centrum Żydowskiego, przy którym działają również synagoga, mykwa, koszerna restauracja oraz biblioteka żydowska. Program jesziwy skierowany jest do mężczyzn, którzy pragną w przyszłości zostać rabinami. W jesziwie może studiować rocznie od 10 do 15 osób, ale w przyszłości planowane jest powiększenie grupy studentów. W warszawskiej jesziwie nauka trwa rok i jest ostatnim etapem wieloletniego i wielostopniowego kształcenia. Codzienny plan zajęć jesziwy obejmuje modlitwy poranne, przedwieczorne i wieczorne, a przede wszystkim wykłady, m.in. z Talmudu i filozofii chasydzkiej. Wielojęzyczna biblioteka zaopatrzona jest we wszystkie pozycje niezbędne do nauki. Szkoła dysponuje również multimedialnymi materiałami edukacyjnymi. Dyrektorem Jesziwy Chabad był rabin Nechemia Segal z Izraela, który również wykładał Talmud, halachę i filozofię chasydzką zainteresowanym członkom żydowskiej społeczności Warszawy . Za program ordynacji rabinicznej odpowiedzialny jest rabin Chanoch Rosenfeld ze Stanów Zjednoczonych. Od 2008 r. jesziwa jest nieaktywna. 29 czerwca 2008 roku w Hotelu Hilton w Warszawie odbyła się pierwsza w Polsce od czasów II wojny światowej uroczystość rozdania dyplomów ukończenia Jesziwy Chabad. Smichy rabinackie otrzymało 10 absolwentów, którzy pochodzą z Izraela i ze Stanów Zjednoczonych. Na uroczystości byli obecni m.in. rabini Israel Meir Lau, dawny Naczelny Rabin Izraela, który wygłosił prelekcję, oraz Szalom Ber Stambler, przewodniczący Chabad-Lubawicz w Polsce." pl.wikipedia.org Rok 2005 to zdaje się PIS, isn't it? Kiedyś pod koniec lat 80-tych na północ od basenu na Inflanckiej rosły kartofle. Dosłownie. Teraz jest tam parę luksusowych osiedli wybudowanych m.in. przez firmę deweloperską Dembud. Wie Pan z czym się kojarzy ta firma? Z mieszkaniami śmietanki warszawskiej np. pana Piotrusia Fronczewskiego, Piskorskiego i bossów mafii pruszkowskiej: wyborcza.pl
jazgdyni
Nie jestem pewien. To wielopiętrowy labirynt. I poukładać te klocki jest niezwykle trudno. Ale się staram. A odkryć trzeba: jaki jest strategiczny plan dla Polski? Jaka ona ma być? I kto faktycznie ten projekt wymyśla i nadzoruje, bo kto strategię realizuje - to wiemy. Czy może Szanowny wie dokładnie i z całym przekonaniem, do jakiej szkoły w Warszawie chodzą dzieci premiera Morawieckiego?
Dark Regis
"Jak widać, nie potrzebujemy żydów, by pogrążać obraz Polski. Sami to zrobimy." - jest Pan pewien, że nie potrzebujemy i że rzeczywiście sami robimy. Ja w to wątpię. Inne szatany są tam czynne, a głupków do wykonania brudnej roboty znajdzie się zawsze. Zwłaszcza, gdy kupi ich się tytułami profesorskimi. Właśnie dlatego nadania tytułów nie mogą być dłużej w ich rękach, bo "wykończymy się >>sami<<".
jazgdyni
Mieszkam dokładnie 22,1 km od Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. A najszybszą trasą, to jest - Obwodnicą, 25 minut drogi. Jednakże nie byłem w nim. Wystarczy, co o tm muzeum przeczytałem i jaki w zamyśle mieli cel jego założyciele. Na pewno nie cel patriotyczny i propolski. Otóż oni, wspaniali kosmopolici, uznali, że II WŚ należy pokazać, jako kolejną katastrofę ludzkości, a zamieszanie w to Polski, bądź, co bądź, największej ofiary dramatu, jest nieistotne. Tak, tak, to Polacy, nie kto inny, tworzyli to Muzeum. No więc - nie byłem, nic nie widziałem. Wczoraj, w TVP Info, ksiądz Henryk Zieliński, jeden z najinteligentniejszych i prawych duszpasterzy, opowiedział o Muzeum coś, co wywołało u mnie szok, a jego samego o taki szok przyprawiło. Otóż jest tam sala, nazwana "Ofiary i kaci" z wielkim dokumentalnym zdjęciem, gdzie młody SS-man z karabinem pilnuje tłumu żydów, dorosłych i dzieci, wysyłanych do obozu. U góry obrazu jest roześmiana grupa obywateli, paląca papierosy, rozgadana i ogólnie zadowolona. Odbiór każdego jest jeden i jednoznaczny (czy to ktoś z Polski, czy zagranicy): to Warszawa - żydzi, Niemiec i Polacy. Lecz to nieprawda. Malutki tekst w prawym rogu wyjaśnia, że to Budapeszt, stolica nazistowskiego koalicjanta. Lecz kto czyta malutkie karteczki? O co chodziło wystawcom? Jak widać, nie potrzebujemy żydów, by pogrążać obraz Polski. Sami to zrobimy. Także ci z tytułami profesorskimi. Znajdzie się po naszej stronie jakiś Olbrychski z szablą?