Otrzymane komantarze

Do wpisu: Czy Polska to już Chicago Al Capone?
Data Autor
Warmia
Wykopać doradców. 
tricolour
@warmia Pan pisze o rzeczach oczywistych - o literackim pseudonimie. Ja piszę wyraźnie o tym, że kandydat Nawrocki mówił, że otrzymał od autora książki Batyra pięć egzemplarzy z autografem, potrzebnych do aukcji. Batyr mówił, że inspirował się Nawrockim - to jest prawda, nie mam wątpliwości, ale jest to prawda niskiej jakości. Nie sądzę, by Pan nie widział różnicy... Pseudonim to nie tylko standardowa praktyka w literaturze, używana dla oddzielenia różnych sfer życia. Prostytutki też nie występują pod rodowymi personaliami, nieprawdaż? A czemuż to?
Warmia
Ma beznadziejnych doradców. Niech sobie zainstaluje Chatgpt. Lepiej na tym wyjdzie, ale Pana argument jest mocny.
Warmia
Krzysztof Penderecki w 1959 roku wysłał na Konkurs Młodych Kompozytorów Związku Kompozytorów Polskich trzy utwory pod trzema różnymi pseudonimami. Były to: Strofy Emanacje Psalmy Dawida Jury przyznało nagrody wszystkim trzem utworom, nie wiedząc, że ich autorem jest ta sama osoba. Dopiero po ogłoszeniu wyników Penderecki ujawnił swoją tożsamość. Pseudonimy to narzędzie twórcze – „Nawet wielki Penderecki stosował pseudonimy, aby jego prace były oceniane obiektywnie.”  „Penderecki chciał, by jego muzykę oceniano bez uprzedeń.  „Gdyby Penderecki zrobił to dziś, pewnie też miałby aferę, że ukrywał swoją tożsamość!” To świetny przykład na to, że pseudonimy nie są niczym nadzwyczajnym – to często świadomy zabieg, by uniknąć oceniania osoby zamiast dzieła.
Warmia
King, znany z horrorów, publikował pod pseudonimem Richard Bachman, by sprawdzić, czy jego sukces nie wynika tylko z nazwiska Rowling, autorka Harry’ego Pottera, pod pseudonimem Robert Galbraith pisała kryminały (Wołanie kukułki). Christie, królowa kryminału, pisała pod pseudonimem Mary Westmacott powieści obyczajowe i romantyczne. Lem, zanim stał się znanym pisarzem science-fiction, pisał pod różnymi pseudonimami w prasie literackiej i politycznej. Asimov, znany z literatury science-fiction, pod pseudonimem Paul French pisał młodzieżowe kryminały (Lucky Starr). „Tak jak Rowling chciała uniknąć uprzedzeń wobec swojej twórczości, Nawrocki chciał, by książka była odbierana bez kontekstu jego roli w IPN.” „Tak jak Christie używała pseudonimu, by nie mylono jej literatury kryminalnej z innymi gatunkami, Nawrocki chciał oddzielić pracę historyka od reportażu o mafii.” „Jeśli Asimov mógł eksperymentować z różnymi gatunkami i ukrywać tożsamość, to dlaczego historyk nie może napisać książki o przestępczości?” Pseudonim w literaturze to nic nadzwyczajnego – to standardowa praktyka, stosowana przez wielkich pisarzy dla różnych powodów: eksperymentu, uniknięcia uprzedzeń lub oddzielenia różnych sfer życia zawodowego.  
tricolour
@warmia To, czy Kaczyński wybrał właściwie, to się okaże podczas wyborów. Każdy ma zresztą własne puzzle, Panu pasuje literacka historia kandydata - i może dobrze. Mnie ta historia literacka nie przeszkadza, ani nie zachęca, natomiast zniesmacza mnie, że kandydat na prezydenta publicznie mówił, że zna Batyra, że się spotykają. Batyr zaś mówił, że zna Nawrockiego i pisząc książkę posiłkował się jego pracą w IPN.  Nawet sobie książki nawzajem darowali, z autografem. I tak sobie myślę, że gdyby Tusk albo Trzaskowski rozmawiał sam ze sobą pod innym nazwiskiem, to mnie by puzel schizofrenii albo innego pierdolca wskoczył do obrazka. Wolałbym prezydenta bez takich schorzeń...
Warmia
Panie Tricolor, dziękuję za info o tym Tadziu. Rozwiał Pan moje wątpliwości co do kandydata, to jest ten puzel. No może pan Kaczyński w końcu wybrał właściwie.
Warmia
„Dlaczego to, że historyk bada przestępczość, jest kontrowersyjne, a dziennikarze mogą pisać o mafii bez problemu?” „Niektórzy politycy w latach 90. mieli kontakty z mafią – może to im przeszkadza moja książka?” „Nie promowałem przestępców – pokazywałem mechanizmy ich działania, byśmy mogli się przed nimi bronić.” „Historia przestępczości uczy nas, jak unikać błędów z przeszłości.” To sprawia, że temat staje się nie sensacją, ale wartościowym wkładem w debatę publiczną.  
Warmia
Sake: Nawet jakby kandydat Nawrocki wykonał salto mortale to i tak wg tych plures pozostanie urzędnikiem,bokserem,osobą nieodpowiednią na takie stanowisko jak fotel prezydenta. Może tak być, że kandydat ma być z początku niepozorny, trochę śmieszny - nie stwarzać zagrożenia, żeby zostać dopuszczony do rywalizacji. Ot, z takim pójdzie na luzie - patrz pomarańczowe włosy Trumpa w I kadencji, komik Zełenski grający 11 palcem na pianinie. Będąc bokserem Nawrocki z pewnością potrafi podejmować szybkie decyzje, być strategiem na ringu i umieć z góry założone strategie zmieniać podczas walki, jeżeli stare na przeciwnika nie działają. Wychował się w specyficznym środowisku, potrafił się zachować i nawet wykorzystać okoliczności, aby móc studiować i zarabiać na rodzinę. Miał 17 lat jak został ojcem i podjął męskie decyzje. Szacunek. Teraz walczy ze spętanymi nogami, wykręconymi rękami i kneblem. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. odpowiedz
tricolour
@sake Trzeba było wystawić Jakiego lub Tarczyńskiego - na nich to i ja bym głosował. Czemu wzieliście Tadzia Batyra?
Warmia
Andrzej Wajda kiedyś opowiadał jak wybiera się głównego aktora w czasie kastingu, gdy szuka się kogoś kto ma to coś, a nie tylko warsztat aktorski. On przyglądał się kandydatom przed wejściem na przesłuchanie. Tam na korytarzu był luz, ale i napięcie, jedni rozmawiali inni coś tam czytali etc. Aż tu nagle wchodzi ktoś, on może nic nie mówić, nikogo nie znać, ale ma to coś, że wszyscy zwracają na niego uwagę, jakiś rodzaj energii - siły, sposobu patrzenia, zachowania, poruszania, że skupia całą uwagę na sobie. I on wiedział, że to ten - nie musiał go nawet brać na kasting.
sake2020
@Warmia......Nec Hercules contra plures........Rzecz w tym że to plures bardzo liczne, bardzo aktywne,bardzo chamskie i nie cofnie się przed żadną podłością.Nawet jakby kandydat Nawrocki wykonał salto mortale to i tak wg tych plures pozostanie urzędnikiem,bokserem,osobą nieodpowiednią na takie stanowisko jak fotel prezydenta.
tricolour
@Tomaszek Ja bym tego nie nazwał niefartem tylko konsekwencją. Sam przecież pisałeś ilu to chinoli pęta się koło najważniejszych uczelni angielskich czyli także światowych - oni za pierwsze swe pieniądze z wiertarek po pięć złotych sztuka, które pracowały dziesięć minut do samozapłonu - wysłali młodych po nauki. I minęło jedno pokolenie, by staneli na czele, no na prawie czele...
Warmia
Dlaczego wybrali takiego kandydata, bo PiS nigdy nie wybierze zdolnych, z charyzmą i z potencjałem samodzielności. Tam chcą tylko wygrać i się trzymać. Trzeba odesłać Jarosława Kaczyńskiego na emeryturę, wspaniałe się zasłużył, stworzył jedną z największych struktur politycznych w Europie, ale już czas aby dziecko wyfrunęła z gniazda i rozwinęło skrzydła.
Warmia
Cała nadzieja w strategii, bo sądzę, że Trzaskowskiego pokonamy czy Nawrockim czy Menzenem, ale jednak pokonamy.
Warmia
Czy Karol Nawrocki ma potencjał na lidera? Na ten moment – średni. Ma dobre wykształcenie, obycie i zaplecze polityczne, ale brakuje mu osobowości przywódcy, który elektryzuje tłumy. Jeśli nie przełamie swojego „urzędniczego” stylu i nie zacznie działać z większym rozmachem, jego szanse na wygraną pozostaną niewielkie.  
Warmia
A tu Chat Gpt podpowiada co należy poprawić: Żeby skutecznie realizować duże projekty – zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym – kluczowe są zmiany w kilku obszarach: 1. Oddzielenie polityki od biznesu i gospodarki Profesjonalizacja zarządzania – Projekty powinny być prowadzone przez ekspertów i menedżerów z doświadczeniem, a nie osoby z klucza politycznego. Stałość strategii – Decyzje o kluczowych inwestycjach muszą być długoterminowe i niezależne od zmian rządu. 2. Transparentność i odpowiedzialność Jasne KPI (wskaźniki sukcesu) – Każdy projekt powinien mieć mierzalne cele i harmonogram, a jego postępy powinny być jawne. Rozliczalność decydentów – Jeśli projekt się nie udaje z powodu złych decyzji, odpowiedzialność powinni ponosić konkretni ludzie. 3. Efektywne zarządzanie i organizacja Agile i podejście iteracyjne – Zamiast próbować od razu budować wielką strukturę, lepiej zaczynać od mniejszych etapów i dostosowywać się do rzeczywistości. Partnerstwa publiczno-prywatne (PPP) – Zaangażowanie prywatnych inwestorów i firm technologicznych zwiększa efektywność i minimalizuje ryzyko politycznej ingerencji. 4. Długofalowe finansowanie i inwestycje w R&D Stabilne źródła finansowania – Zamiast liczyć na zmienne dotacje budżetowe, warto oprzeć finansowanie na różnych źródłach (np. fundusze inwestycyjne, obligacje, partnerstwa). Silne zaplecze badawcze – Współpraca z uczelniami i ośrodkami badawczymi pozwala na realne innowacje, a nie tylko marketingowe slogany. 5. Kultura pracy oparta na jakości i dążeniu do celu Unikanie „pozornej pracy” – Często w publicznych projektach tworzy się mnóstwo dokumentacji, analiz i raportów zamiast realnych działań. Skupienie na efektach, a nie biurokracji, to klucz. Silne przywództwo – Potrzebni są liderzy, którzy potrafią podejmować trudne decyzje i motywować zespół, a nie tylko zarządzać „przetrwaniem” projektu. 6. Unikanie „projektów na pokaz” Projekty nie powinny powstawać tylko dlatego, że brzmią dobrze medialnie, ale dlatego, że mają realny sens biznesowy i społeczny. Każdy projekt powinien być poprzedzony analizą rynku, a nie tylko polityczną deklaracją. Gdyby te zasady były stosowane, Polska mogłaby skutecznie realizować ambitne projekty, zamiast marnować potencjał na niedokończone inicjatywy.
Warmia
Projekt polskiego samochodu elektrycznego Izera napotkał na liczne trudności, które doprowadziły do jego wstrzymania. Wśród głównych przyczyn wymienia się nadmierne upolitycznienie projektu, co zdaniem ekspertów, takich jak Wojciech Drzewiecki z Problemy z zarządzaniem państwowymi projektami – W Polsce (i nie tylko) państwowe inwestycje często mają problemy z efektywnością, ponieważ nie działają według logiki biznesowej, lecz urzędniczej, gdzie liczy się np. unikanie odpowiedzialności, a nie szybkie podejmowanie decyzji. W efekcie powstają sytuacje, gdzie projekt może być potrzebny i dobrze rokujący, ale ginie w politycznych rozgrywkach, niekompetencji lub braku konsekwencji w działaniu. Izera to nie pierwszy taki przypadek – podobne losy miało wiele innych państwowych inicjatyw w różnych sektorach. Drzewiecki stwierdził, że "wokół tematu Izery zaczęło być za dużo polityki i wówczas projekt nie miał już szans. Gdyby nie politycy, to może by powstała" .
Tomaszek
Izera była króliczkiem , który się sam zagonił , taki niefart . Gdybyś chciał podobnie opisywać obiecanki wyborcze i niewyborcze konkurencji , trzeba by kilku stron w necie na kabaret , a i pornos też by wyszedł bo wszystko się pierdoli . Aha  Jednak to Gotham City wyszło .
tricolour
@jzg Gdyby ci rzeczywiście zależało na wiedzy dlaczego w Polsce jest - jak piszesz - do dupy, to byś przeanalizował swoją własną wypowiedź. Gdybyś też był inżynierem, to byś wiedział, że aby cokolwiek zrobić, zbudować, naprawić, konieczna jest znajomość procesów, technologii, potrzebna jest wiedza, pokora, zdolność do ponoszenia ryzyka i porażek. Ty nie jesteś (już) inżynierem. Izera jest sztandarową ilustracja narodowej nieumiejętności wyznaczania i osiągania celów. Nazwanie tego faktu budzi w tobie nie chęć inżynierskiego szukania przyczyn porażek, które to przyczyny mogą powtórzyć się w przyszłości, tylko rodzą w tobie agresję, na której nic nie zbudujesz, co widać. Więc tak, nadal będziemy sklóconymi frajerami, a bard będzie opłakiwał swoje tęsknoty.
Ijontichy
"....sp.Barbary Świątek" ---koniec cytatu. Lecz się...bo ta wóda cie zabije!!! "Jakoś bez długich medytacji, po ostatniej niedzieli, gdy już ostygły emocje, po szokującym doniesieniu o śmierci "Pani Basi", śp. Barbary Świątek, sekretarki i przyjacółki prezesa Jarosława Kaczyńskiego,"---CORAZ GORZEJ Z TOBĄ!!  
wielkopolskizdzichu
" A tu trzeba cały naród jednoczyć i pozbyć się zewnętrznych pasożytów " Naród dla jazgota to on i reszta pisiorstwa.
jazgdyni
@MoiMili Zadajcie sobie nieco trudu i szybko przelećcie sobie tutejsze komentarze, a zrozumiecie dlaczego zawsze jest do dupy i w Polsce wszystko ciężko idzie, Zobaczycie, że jak zawsze przy prowokacyjnych tematach, prezentowana w tych 12 komentujących, licząc moją nieskromną osobę, mamy reprezentowaną stronę kremlowską, nieco ostatnio mniej agresywną, chyba przez te rozmowy z Trumpem; mamy też, jak zwykle Mitarbaitera Berlina, teraz już poważnie spanikowanego i wściekłego, bo Vaterland mu zdycha, więc jak to u niego przy braku argumentów, atakuje Izerą. A reszta jak zwykle - dyskutuje o wszystkim, właściwie bardzo różnorodnie - i tylko nasz bard - poeta, kolejnym pięknym wierszem pozostaje przy temacie. Mamy duży problem ze współpracą i osiąganiem konsensusu i kultury dyskusji, czy sporu. A tu trzeba cały naród jednoczyć i pozbyć się zewnętrznych pasożytów (ciekawe, że na dużych obszarach kraju karaluchy są nazywane prusakami). Tu już nie ma czasu na nieustanne pitolenie. Trzeba główkować jak nie dać rozwalić ojczyzny. Podobno Andrzej Duda zdobył poufne dokumenty i nagle stanie się hero, który zakibluje Platfuska i pięknego, krzywoustego Hołownie. Wszystko teraz zapiernicza w takim tempie, że jak napiszę rano, to już wieczorem może być nieważne. I trzeba pamiętać - nie dajmy się ponieść emocjom i trzymać zdrowy rozsądek, gdy wokół same kłamstwa, propaganda i bandziory u władzy. To czy nadal będziemy tymi skłóconymi frajerami?
Lech Makowiecki
@Jazgdyni. Januszu. Myślę, że Polacy nie są aż tak infantylni, żeby trzeba było robić komiksową kampanię prezydencką. Ale może się mylę... :))) Sądzę, że wszystkim kandydatom brakuje poczucia humoru. A wybory to jest zwykłe show. Trochę finezyjnego dowcipu w prezentacji 21 punktów programu - i Karol Nawrocki ma wygraną w kieszeni. Bo jeśli nie, to zostaje tylko:          ZBRODNIA  I  KARA A kiedy wiatr historii sypnął piachem w oczy – Naród nasz w pacht oddano bestiom i swołoczy... Gdy pół Polski zajęła zaraza czerwona, Drugą zaś jej połowę wzięła szwabska wrona – Antydekalog nastał. Wyzuł nas z wolności. Nie było już ni Dobra, ni Sprawiedliwości... Wtedy Zło się rozlało, mocne kłamstwa siłą; Na ziemi, krwią zroszonej – zakwitły mogiły... W ten czas butni mordercy – pewni bezkarności   Folgowali swym zbrodniom, bestialstwu, podłości. Tak poddano nas próbie, pełnej okrucieństwa, Byśmy sens odnaleźli. Nadzieję w zwycięstwo... I Naród się podźwignął... Ktoś tchnął w ludzi wiarę... Armia Krajowa walczy! Gdzie zbrodnia – tam kara... Gdy pierwszy Polak, patrząc w oczy kata swego, Rzekł: „W imieniu Polskiego Państwa Podziemnego Na śmierć cię dziś skazuję poprzez rozstrzelanie!” Przywrócił tym normalność: grzechów rozliczanie... Oprawcy zrozumieli, że to nie zabawa, Że zbrodnia rodzi odwet. Nikt nie jest nad prawem!                                 *** Wojna się wypaliła, czerwoni wygrali... Terrorem karki zgięli... Sędziów – rozstrzelali... Cała armia zaprzańców najeźdźcę wspierała; Kula w łeb bohaterom! Okupantom – chwała! Jednak ten, co nie wierzył w sądy ostateczne, Gdy się już zestarzeje – drży o swoją wieczność... Tak! Zbrodniarz zwykle tchórzy, gdy padół ten żegna. Iluż – na łożu śmierci – z Bogiem chce się jednać? Ilu z nich przeznaczenie swoje chce oszukać? Zmyć spowiedzią krew ofiar? Do raju zapukać?...                                  *** Łotr na krzyżu – skruszony – żałował za grzechy... Zdrajcy nie czują skruchy! Zmarłych ranią śmiechem... Łotr na krzyżu – zbawiony – z Bogiem się pojednał. Zdrajcy Boga chcą okpić... Im jest wszystko jedno! Jest coś, czego się boją... I jedynie tego! To: „W imieniu Polskiego Państwa Podziemnego...” (z tomiku "Ja tu zostaję" - 2015r)  
Pers
@sake // To wszystko było radosne, jak program Izera, który przecież nigdy się realnie nie zaczął, // No właśnie... Co z tą Izerą? Ile razy przechodzę przez ulicę to się rozglądam czy mnie nie przejedzie. A to przypadkiem Morawiecki nie produkuje?