|
|
Dark Regis Dobrze, że Pan rozróżnił przypadki normalności od kruczków i chwytów, czyli ręcznego sterowania z tylnego fotela. To jest przede wszystkim talmudyzacja procedur, albo inaczej ręczne zarządzanie przepływem sterowania w systemie. Element systemu wykonuje w danym momencie nie to, co jest zapisane w procedurach, lecz raczej to, co jest w danym momencie potrzebne sterownikowi. Czyli nikt nie wie co konkretnie robi. To budowanie domów od dachu w dół. Gdyby ktoś chciał w ten sposób pisać programy, to nigdy by mu one nie zadziałały, krzaczyły by się w każdym wierszu. Tu jest właśnie pies pogrzebany i to jest ta najgorsza cecha marksizmu. |
|
|
kaliszanin @Imć Waszeć
nic nie przebije szanowny panie odczytywania wszystkich nazwisk pokrzywdzonych w amber gold przez wysoki sąd. Monty Python by tego nie wymyślił.
pozdrawiam |
|
|
Dark Regis @kaliszanin, jeszcze trzeba mieć w państwie wysokie kadry, które są w stanie tworzyć logiczne zestawy procedur, czyli po prostu programować. U nas tworzeniem procedur od 1989 roku zajmują się posłowie, czyli takie orły programowania jak pan Petru, pani Gasiuk, czy pan Szczerba. To skutkuje takimi właśnie sytuacjami, że nie ma wyjścia i trzeba działać wbrew "regułom", bo następuje zakleszczenie programu. Przykładem są wojny o samolot, prokuratorskie śledztwa o przewiezienie kury na rosół rządowym samolotem, gdy ta jest jeszcze żywa, czyli jest pasażerem, który nie płaci! Tak właśnie w skrócie wyglądają polskie procedury, co pokazują dobitnie kolejne wzmożenia prokuratur i sądów. Słyszał Pan o sprawie sądowej, która trwa już od pewnego czasu, bo człowiek, który akurat w momencie popełnienia czynu przyznał się do kibicowania lub był w grupie kibiców? Policjant ukarał go mandatem chyba 500 zł za rzucenie łupinki od słonecznika na zaśmiecony papierami i psim łajnem trawnik. Teraz jest apelacja i nawet tak debilnej sprawy nie da się przerwać, a my wszyscy za ten cyrk płacimy. To też są polskie procedury. |
|
|
Dark Regis To pustynnienie wydaje mi się niestety celowe. :(
Właśnie eksperymentuję ze sobą w zakresie multilingwistyki i wiem co mówię o sposobach opóźniania pojmowania i uczenia różnych zagadnień. Muszę uczyć się japońsko/chińskich znaczków via język angielski. W wielu (pożal się Boże) testach w Internecie jest taki znak , gdzie na dole stoi symbol ojca, którego przykrywa daszek. Tłumaczone jest to często na angielski jako "mingle" (wmieszać się, zmieszać), z kontekstu jednak wynikają zupełnie inne znaczenia i kolokacje, jak "cross" (skrzyżować), "exchange" (zamienić), albo "mix" (zmiksować). W każdym razie mało kto z uczących się angielskiego skojarzy z marszu dziwne słowo "mingle". I to jest właśnie ten sposób dyspersji percepcji lub raczej wyobraźni obrazkowej, który uniemożliwia skuteczne uczenie metodą tworzenia mnemotechnik i łańcuchów wzajemnych skojarzeń. Oczywiście ja już doskonale zapamiętam ten przypadek na resztę życia, ale ile czasu straciłem na to, mogąc robić w tym czasie coś bardziej twórczego lub ciekawszego. A takich znaczków do zapamiętania i szybkiego skojarzenia w "rzucie okiem" na tekst jest około 2000, same pojedyncze znaczki często niewiele znaczą i liczy się tzw. compounds, czyli złożenia, często znaczek zaczyna coś mówić dopiero po dodaniu końcówki fleksyjnej w okuriganie (hiragana), do tego mamy kompletnie różny od europejskiego szyk zdania i jego strukturalizację (particles). Widać wyraźnie na przykładzie ostatniego zdania do czego to prowadzi ;) Ja już nie umiem mimowolnie rzeczy tych nazwać po polsku, tylko z automatu podawaję terminy z języka angielskiego. Jeśli chodzi o uczenie się matematyki na wykładach w języku angielskim, to dzieje się dokładnie to samo. Kiedyś już przerabialiśmy w historii ten case, gdy matematyki albo literatury uczono Polaków po rosyjsku albo po niemiecku, prawda? Tak więc to nie jest śmieszne i podobnie, jak należałoby uczynić polskość ideą dominującą inne idee narodowościowe w ramach przyszłego (Trójmorza), żeby uzyskać wewnętrzną spójność cechującą "mocarstwa" (oczywiście takie małe, kieszonkowe;), tak samo należałoby wrócić do zagadnienia języka polskiego, żeby to on wyrażał myśli Polaków, a nie angielszczyzna, co jednocześnie kształtuje myślenie o sobie w odpowiednich kategoriach, dalekich od obecnej pedagogiki wstydu i powiązania naszej przynależności narodowej z nieistotnością, małością, albo wręcz śmiesznością. To właśnie w takie śmierdzącej zupie ideologicznej uwarzyło się to całe PO z Nowoczesną, kasty oraz rektorzy i mamy to co mamy. |
|
|
jazgdyni Tu ci się udało. MIT jest komunistyczny.
I skończ z tym samobiczowaniem. Nigdy nie powiedziałem, że jesteś świnią. |
|
|
jazgdyni Znam ten ból. Właśnie udało mi się znaleźć jeden cieniutki podręcznik z psychologii transpersonalnych, gdy świat w tym temacie szaleje.
Intelektualna pustynia powstaje nad Wisłą. |
|
|
jazgdyni Tym, co jeszcze nie czują bluesa w temacie dedykuję jakże trafne proroctwo sprzed pół wieku.
W roku 1969, w momencie szczytu mojego buntu i oporu, na listach przebojów królował utwór duetu Zager and Evans In the Year 2525. Było tam o przyszłości , gdzie: - "obejdzie się bez prawdy i kłamstw / A wszystkie swoje myśli, czyny i słowa / Zażyjesz w pigułce."
youtu.be
.
|
|
|
Dark Regis Tak właśnie pisałem parę miesięcy temu w dyskusji dotyczącej procedur w medycynie. Widocznie tam zaproponowane przeze mnie komputerowe środki wspomagające byłyby użyteczne także w nauczaniu akademickim. Wygląda na to, że w Polsce istnieje nie tylko pilna potrzeba centralnej bazy wiedzy i procedur w służbie zdrowia (by uziemić nieco "znafcóf" z ministerstw i rektoratów), żeby globalnie zoptymalizować użycie skromnych zasobów, a przede wszystkim zatkać dziurę wrzeszczącej niekompetencji, wypływającej szerokim nurtem z uczelni medycznych. Komputerowe wspomaganie naukowości i filtrowanie ideologii konieczne są na każdej uczelni i w każdej dziedzinie. Ostatnio szukałem pewnych informacji z matematyki w języku polskim i z zaskoczeniem stwierdziłem, że jest ich w zasadzie niemal zero, null. Była taka jedna lista dyskusyjna, na której kilkunastu doktorantów z całego kraju pchało się niemożebnie na jakiś cykl wykłado-konferencji w Warszawie, pomstując na terminy, godziny i harmonogramy. Widać więc, że doktoranci i doktorzy stale potrzebują kontaktu z guru w celu podnoszenia swoich kwalifikacji. Postanowiłem ten ewenement zbadać i jakoś sobie poradziłem z tematem sam. W języku angielskim na renomowanych uczelniach amerykańskich dostępnych jest tysiące prac i wykładów z tej konkretnie dziedziny. Czy barierą jest język? Nie sądzę. Oczywiście dobrze by było, żeby kończący studia znali język angielski przynajmniej biernie w zakresie własnego przedmiotu, ale nie można wymagać, żeby rozpoczynający dopiero co naukę przedmiotu studenci, musieli pracować w trybie turbo: czyli uczyć się jednocześnie słownictwa angielskiego i pojęć matematycznych, łatając dziury w wiedzy na krzyż i w poprzek. Wyraźnie mówię "musieli" a nie "chcieli", bo sam nie jestem zwolennikiem ograniczania czyjegokolwiek pragnienia posiadania większej wiedzy i umiejętności oraz metod jej zdobywania (precz z uczeniem w stylu "żeby najgłupszy w klasie zrozumiał"). Przydał by się po prostu taki akcelerator uczenia, przyśpieszacz akwizycji wiedzy w języku polskim :] Chodzi też o mnemotechniki, które dobrze działają w języku rodzimym, w którym myśli się ugruntowanymi w umyśle pojęciami, zaś fatalnie wypada w obcym, dla którego zwykle jest konieczne przełożenie w locie wszystkiego na własny język. Widocznie ci z nowej HAKATY uznali, że będzie to dobre dla interesów europejskich w Polsce, gdy spowolni się u polskich studentów prędkość uczenia poprzez różne bzdurne wymagania. Naciski na afirmację na uczelniach ideologii zboków są tylko kolejnym szczeblem wygaszania polskiej niezależnej od zachodu kadry oraz inteligencji. |
|
|
jazgdyni Tak.
To Poszukiwacze Zgubionego Rozumu. |
|
|
jazgdyni Ad.2. Niestety, nie wszystko dało się przewidzieć. PIS nie ma nieograniczonych zasobów intelektualnych. Szczególnie jeżeli sytuacja jest kompletnie nowa.
. |
|
|
jazgdyni "...Dla kontroli nad światem. Celem działania nie jest człowiek tylko totalitarny system i dehumanizacja życia."
Dokładnie tak. Cieszę się, że mam identyczne poglądy w tej sprawie
. |
|
|
jazgdyni Gdybym był na innym portalu to już dawno bym cię wyrzucił. Nie odpowiada mi twoja osobowość. Jesteś klasycznym przypierdalaczem. Nic ciebie nie interesuje - teza, treść, przekaz. Tylko forma - tu cudzysłów, tam literówka, byle tylko coś znaleźć i na tym podłożu ośmieszyć, wykpić całość. Klasyczna postawa człowieka z kompleksem niższości, który pychą, butą i pogardą rekompensuje swoje wewnętrzne, psychiczne problemy.
Masz resztki osobistej godności to spływaj i już się u mnie nie pokazuj.
. |
|
|
jazgdyni Słuszna uwaga co do wielokropka. Tylko trzeba się zastanowić, czy mówimy o literaturze, czy o publicystyce. Faktycznie wielu i amatorów i profesjonalistów pisze felietony powoli i na zimno. Cyzelują każdą literę i znak drukarski. Wg. mnie, czyniąc to niszczą naturalną spontaniczność tekstu, w który autor osobiście jest emocjonalnie zaangażowany.
Więc dylemat - czy podobać się krytykom za elegancję, czy raczej pokazać uczciwie własne przeżycia i emocje.
Ps. Jest paru takich blogerów, co notorycznie nadużywają wielokropka, pokazując w taki sposób, że są myślący, mądrzejsi i rozdarci.
. |
|
|
jazgdyni Słusznie. Trzeba jednak pamiętać, jak to już napisałem: procedury są tylko pomocą w każdym działaniu. Procedury nie zastępują myślenia i zdrowego rozsądku.
Bosman w czasie tragedii tonięcia promu Heweliusz złamał zasadnicze procedury otwierając tratwy ratunkowe na burcie przechylonego statku. Uratował w taki sposób wiele ludzkich istnień. II oficer trzymając się ściśle procedur wyrzucał tratwy za burtę, aby zgodnie z instrukcją tam się hydrostatycznie otwierały. Niestety, huragan natychmiast porywał te tratwy w siną dal. II oficer nie uratował nikogo.
Potem była wielka dyskusja w tym temacie w sądzie, jakim jest Izba Morska. |
|
|
Anonymous To prawda. Problemem jest tworzenie procedur na wszystko i monopolizowanie praw do tworzenia procedur. Na koniec patologiczne korzystanie z procedur z pobudek ideologicznych i niezdolności do działań poza procedurą.
Potem dzieje się tak:
niezalezna.pl
Wszystko zgodnie z procedurami niezgodnie z normalnością. |