Otrzymane komantarze

Do wpisu: Szkodnicy, albo V kolumna
Data Autor
Jabe
Postępowanie wobec Konfederacji jest przejawem ordynarnej walki o władzę. Ciągotki do ograniczenia władzy samorządów, które mają ten sam mandat na jej sprawowanie, są przejawem walki o władzę. Atak na sądownictwo, które powinno pilnować aktualnych „Polaków”, był przejawem ordynarnej walki o władzę. Nie mam na myśli potencjalnych prób posprzątania tej stajni Augiasza. To inna sprawa. Chodzi o to, co by było, gdyby PiS podporządkował sobie sądy. Czy wówczas Konfederacja miałaby szansę w dochodzeniu swoich praw? Nie, bo cała władza byłaby w ręku „Polaków”, jak w złotych czasach tow. Gierka czy tow. Piłsudskiego. Darowałby sobie Pan frazesy o narodzie i jego dobru, a skupił się na znajdowaniu argumentów.
jazgdyni
To bardzo niedojrzały zespół ludzi. Bardzo naiwny i dający łatwo się sterować manipulatorom typu Braun, Michalkiewicz, czy JKM. Nie widzą, że szachraje robią tylko swoje interesy.
jazgdyni
Pan w tych swoich abstrakcyjnych rozważaniach nie pojmuje prostej prawdy - ja nie staram się o wszechwładzę dla PISu, tylko dla Polaków, całego narodu. I jedynego suwerena. Ciągle pan myśli, we wszystkich wpisach, o ordynarnej walce o władzę. Naró i jego dobro dla pana nie istnieje. Klasyczna pogarda totalniactwa a;la Szczur.
Jabe
Wkradło się Panu trochę kłamstw... Komuniści nie zbudowali państwa tak, że nie cała władza jest dla władzy. Przeciwnie, to właśnie za komuny do Komitetu Centralnego szły wszystkie sznurki. Obecna władza ma chrapkę, by to przywrócić. Konstytucja jest fatalna (acz nie powstała w otoczeniu prezydenta Komorowskiego). Jednak widać wyraźnie, że PiS nie ma pomysłu na państwo, innego niż więcej władzy dla przewodniej siły narodu. Zwolennikom konstytucja służy za listek figowy mający zamaskować nieudolność rządzących. Konfederacja nie ma wspólnego celu z obecną władzą. Jest choćby za suwerennością i za gospodarką opartą na przedsiębiorczości obywateli, a nie recydywą centralizmu demokratycznego. Trudno oczekiwać, że poparliby monopole apteczne czy likwidację przemysłu futrzarskiego. Zagrożeni pozoranci, prowadzili bezpardonową, i nielegalną, walkę z Konfederacją. Zamilczanie w telewizji, nawet wbrew wyrokowi sądu, pozwoliło Konfederacji zgłosić protest wyborczy. Szkoda, że nic z tego nie będzie, jak zwykle, bo byłaby nauczka dla przyszłych samowładnych samodzierżców. Nikt wyborców od PiS-u nie odsuwał, prócz samego PiS-u. Ktoś inny musi być winny słabszego wyniku, a przecież nie prezes, który obietnicami pieniędzy przekroczył granicę śmieszności – władza nam zbuduje państwo dobrobytu. Jaka jest słuszna interpretacja 447? To on teraz dobry? Pomawianie o prorosyjskość ma długą tradycję. Mógł Pan przez ten czas zgromadzić jakieś argumenty, żeby nikt Panu łajdactwa nie zarzucił.
AŁTORYDET
Konfederacja jest hałaśliwa, bo nigdy nie otarła się nawet o sprawowanie władzy. Oni zachowują się jak pies mojej sąsiadki, który jazgotał i obszczekiwał przechodniów z za ogrodzenia. Kiedyś szczekając, jakimś cudem, znalazł się po drugiej stronie i .... zamilkł, po czym wycofał się z opuszczonym ogonem. Oni też mają buzie od ucha do ucha, pieprzą bzdury jak poseł za dychę (Sośnierz), ale stając naprzeciw realnego przeciwnika, lecą w głupa. To są ofiary rodzimego systemu edukacji. Ale ma Pan rację: szkoda tycj głosów, i tych ludzi. 
Do wpisu: Polska śmietnikiem Europy (i Warszawy)
Data Autor
Marika
Niestety największy problem jest w nas, mieszkańcach. Nikt nie chce obok siebie ani spalarni ani sortowni ani nic. Najlepiej jakby śmieci same znikały. A tak nie jest. Miasta ciągle zmieniają operatorów, na tańszych. Przykład wspomnianej Warszawy. Co złego było w MPO? Teraz jest pełno małych operatorów robiących taniej ale i gorzej. Co widać podczas niedawnych przejęć obszarów.
Do wpisu: Przypominam – ŚP. PROF. JAN SZYSZKO URATOWAŁ RP PRZED RUINĄ
Data Autor
Jan1797
<Wniosek z tego taki, że owszem, cały czas zmniejszamy produkcję CO2 (już zmniejszyliśmy o 30%), lecz płacić podatek klimatyczny powinniśmy wyłącznie w oparciu o bilans – ilość wyprodukowanego CO2 minus ilość pochłoniętego przez lasy.> -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Spokojny, ważący słowa naukowiec o autorytecie większym w świecie niż zrozumienie wśród liberalno-lewicowych pochodzących z naszego kraju członków trybunału UE. Panie Januszu uczciwy trafny wpis, są ludzie i do nich zaliczał się Pan profesor Szyszko których nie w sposób zastąpić; radiomaryja.pl PS  Kainizm znany w środowisku zwierzęcym z wypychania jednostek konkurencyjnych zaobserwowany jako problem samodzielnych naukowo o niepokornych poglądach mam nadzieję, można będzie ukrócić; konstytucjadlanauki.gov.pl; a zaobserwowany proces schyłkowy salonu bez jakichkolwiek dokonań naukowych stanie się faktem. Dziękuję i pozdrawiam.
xena2012
Wybitni ludzie byli zawsze atakowani, poniżani,zaszczuwani przez miernoty.Teraz polityka bierze górę nad wiedzą i doświadczeniem.Operuje się symbolami takimi jak kompletnie niezorientowana szewdzka nastolatka i jej ,,jak smiecie'' wypowiadane z groźną miną a przed którymi ustępuje merytoryczne podejście do tematu,wiedza i zaangażowanie.Wazniejsze jest dzisiaj wejście na komin,wiesznie się z powaga na drzewach niż zdrowy rozsądek i rzetelne znawstwo.Każdy mówi o pasji z jaką profesor opowiadał i usilować przekonać do wizji rozsadnego uzytkowania zasobów naturalnych.Ale też każdy wie jak był ośmieszany jak był osmieszany,szkalowany ,,,nawet nieznani ''zdewastowali mu dom.Czy jego olbrzymi dorobek naukowy zostanie wykorzystany,wątpię.
jazgdyni
No to serdeczny uścisk dłoni. Prof. Szyszko nie tylko był światowym autorytetem, ale również przemiłym człowiekiem. Nigdy się nie spotkaliśmy, ale w czasie akcji Ratujmy Polskie Lasy (gdy chcieli je sprywatyzować) odbyłem długą i owocną rozmowę z Profesorem. A takiego ministra jak Ardanowski, to po wojnie jeszcze nie mieliśmy. Więc będzie kontynuacja. Pozdrawiam
Darek
Profesor Jan Szyszko był dla mnie ogromnym autorytetem, wiedział, co mówi i co robi. Mam nadzieję, że zostawił godnych następców. Spokój jego duszy. Mam również dużo szacunku dla ministra Ardanowskiego. Widać, że ma pomysł na rolnictwo, na dodatek ten pomysł realizuje. Trzymam za niego kciuki.
Do wpisu: PROCEDURY
Data Autor
Dark Regis
Dobrze, że Pan rozróżnił przypadki normalności od kruczków i chwytów, czyli ręcznego sterowania z tylnego fotela. To jest przede wszystkim talmudyzacja procedur, albo inaczej ręczne zarządzanie przepływem sterowania w systemie. Element systemu wykonuje w danym momencie nie to, co jest zapisane w procedurach, lecz raczej to, co jest w danym momencie potrzebne sterownikowi. Czyli nikt nie wie co konkretnie robi. To budowanie domów od dachu w dół. Gdyby ktoś chciał w ten sposób pisać programy, to nigdy by mu one nie zadziałały, krzaczyły by się w każdym wierszu. Tu jest właśnie pies pogrzebany i to jest ta najgorsza cecha marksizmu.
kaliszanin
@Imć Waszeć nic nie przebije szanowny panie odczytywania wszystkich nazwisk pokrzywdzonych w amber gold przez wysoki sąd. Monty Python by tego nie wymyślił.  pozdrawiam 
Dark Regis
@kaliszanin, jeszcze trzeba mieć w państwie wysokie kadry, które są w stanie tworzyć logiczne zestawy procedur, czyli po prostu programować. U nas tworzeniem procedur od 1989 roku zajmują się posłowie, czyli takie orły programowania jak pan Petru, pani Gasiuk, czy pan Szczerba. To skutkuje takimi właśnie sytuacjami, że nie ma wyjścia i trzeba działać wbrew "regułom", bo następuje zakleszczenie programu. Przykładem są wojny o samolot, prokuratorskie śledztwa o przewiezienie kury na rosół rządowym samolotem, gdy ta jest jeszcze żywa, czyli jest pasażerem, który nie płaci! Tak właśnie w skrócie wyglądają polskie procedury, co pokazują dobitnie kolejne wzmożenia prokuratur i sądów. Słyszał Pan o sprawie sądowej, która trwa już od pewnego czasu, bo człowiek, który akurat w momencie popełnienia czynu przyznał się do kibicowania lub był w grupie kibiców? Policjant ukarał go mandatem chyba 500 zł za rzucenie łupinki od słonecznika na zaśmiecony papierami i psim łajnem trawnik. Teraz jest apelacja i nawet tak debilnej sprawy nie da się przerwać, a my wszyscy za ten cyrk płacimy. To też są polskie procedury.
Dark Regis
To pustynnienie wydaje mi się niestety celowe. :( Właśnie eksperymentuję ze sobą w zakresie multilingwistyki i wiem co mówię o sposobach opóźniania pojmowania i uczenia różnych zagadnień. Muszę uczyć się japońsko/chińskich znaczków via język angielski. W wielu (pożal się Boże) testach w Internecie jest taki znak , gdzie na dole stoi symbol ojca, którego przykrywa daszek. Tłumaczone jest to często na angielski jako "mingle" (wmieszać się, zmieszać), z kontekstu jednak wynikają zupełnie inne znaczenia i kolokacje, jak "cross" (skrzyżować), "exchange" (zamienić), albo "mix" (zmiksować). W każdym razie mało kto z uczących się angielskiego skojarzy z marszu dziwne słowo "mingle". I to jest właśnie ten sposób dyspersji percepcji lub raczej wyobraźni obrazkowej, który uniemożliwia skuteczne uczenie metodą tworzenia mnemotechnik i łańcuchów wzajemnych skojarzeń. Oczywiście ja już doskonale zapamiętam ten przypadek na resztę życia, ale ile czasu straciłem na to, mogąc robić w tym czasie coś bardziej twórczego lub ciekawszego. A takich znaczków do zapamiętania i szybkiego skojarzenia w "rzucie okiem" na tekst jest około 2000, same pojedyncze znaczki często niewiele znaczą i liczy się tzw. compounds, czyli złożenia, często znaczek zaczyna coś mówić dopiero po dodaniu końcówki fleksyjnej w okuriganie (hiragana), do tego mamy kompletnie różny od europejskiego szyk zdania i jego strukturalizację (particles). Widać wyraźnie na przykładzie ostatniego zdania do czego to prowadzi ;) Ja już nie umiem mimowolnie rzeczy tych nazwać po polsku, tylko z automatu podawaję terminy z języka angielskiego. Jeśli chodzi o uczenie się matematyki na wykładach w języku angielskim, to dzieje się dokładnie to samo. Kiedyś już przerabialiśmy w historii ten case, gdy matematyki albo literatury uczono Polaków po rosyjsku albo po niemiecku, prawda? Tak więc to nie jest śmieszne i podobnie, jak należałoby uczynić polskość ideą dominującą inne idee narodowościowe w ramach przyszłego (Trójmorza), żeby uzyskać wewnętrzną spójność cechującą "mocarstwa" (oczywiście takie małe, kieszonkowe;), tak samo należałoby wrócić do zagadnienia języka polskiego, żeby to on wyrażał myśli Polaków, a nie angielszczyzna, co jednocześnie kształtuje myślenie o sobie w odpowiednich kategoriach, dalekich od obecnej pedagogiki wstydu i powiązania naszej przynależności narodowej z nieistotnością, małością, albo wręcz śmiesznością. To właśnie w takie śmierdzącej zupie ideologicznej uwarzyło się to całe PO z Nowoczesną, kasty oraz rektorzy i mamy to co mamy.
jazgdyni
Tu ci się udało. MIT jest komunistyczny. I skończ z tym samobiczowaniem. Nigdy nie powiedziałem, że jesteś świnią.
jazgdyni
Znam ten ból. Właśnie udało mi się znaleźć jeden cieniutki podręcznik z psychologii transpersonalnych, gdy świat w tym temacie szaleje. Intelektualna pustynia powstaje nad Wisłą.
jazgdyni
Tym, co jeszcze nie czują bluesa w temacie dedykuję jakże trafne proroctwo sprzed pół wieku. W roku 1969, w momencie szczytu mojego buntu i oporu, na listach przebojów królował utwór duetu Zager and Evans In the Year 2525. Było tam o przyszłości , gdzie: - "obejdzie się bez prawdy i kłamstw / A wszystkie swoje myśli, czyny i słowa / Zażyjesz w pigułce." youtu.be  .  
Dark Regis
Tak właśnie pisałem parę miesięcy temu w dyskusji dotyczącej procedur w medycynie. Widocznie tam zaproponowane przeze mnie komputerowe środki wspomagające byłyby użyteczne także w nauczaniu akademickim. Wygląda na to, że w Polsce istnieje nie tylko pilna potrzeba centralnej bazy wiedzy i procedur w służbie zdrowia (by uziemić nieco "znafcóf" z ministerstw i rektoratów), żeby globalnie zoptymalizować użycie skromnych zasobów, a przede wszystkim zatkać dziurę wrzeszczącej niekompetencji, wypływającej szerokim nurtem z uczelni medycznych. Komputerowe wspomaganie naukowości i filtrowanie ideologii konieczne są na każdej uczelni i w każdej dziedzinie. Ostatnio szukałem pewnych informacji z matematyki w języku polskim i z zaskoczeniem stwierdziłem, że jest ich w zasadzie niemal zero, null. Była taka jedna lista dyskusyjna, na której kilkunastu doktorantów z całego kraju pchało się niemożebnie na jakiś cykl wykłado-konferencji w Warszawie, pomstując na terminy, godziny i harmonogramy. Widać więc, że doktoranci i doktorzy stale potrzebują kontaktu z guru w celu podnoszenia swoich kwalifikacji. Postanowiłem ten ewenement zbadać i jakoś sobie poradziłem z tematem sam. W języku angielskim na renomowanych uczelniach amerykańskich dostępnych jest tysiące prac i wykładów z tej konkretnie dziedziny. Czy barierą jest język? Nie sądzę. Oczywiście dobrze by było, żeby kończący studia znali język angielski przynajmniej biernie w zakresie własnego przedmiotu, ale nie można wymagać, żeby rozpoczynający dopiero co naukę przedmiotu studenci, musieli pracować w trybie turbo: czyli uczyć się jednocześnie słownictwa angielskiego i pojęć matematycznych, łatając dziury w wiedzy na krzyż i w poprzek. Wyraźnie mówię "musieli" a nie "chcieli", bo sam nie jestem zwolennikiem ograniczania czyjegokolwiek pragnienia posiadania większej wiedzy i umiejętności oraz metod jej zdobywania (precz z uczeniem w stylu "żeby najgłupszy w klasie zrozumiał"). Przydał by się po prostu taki akcelerator uczenia, przyśpieszacz akwizycji wiedzy w języku polskim :] Chodzi też o mnemotechniki, które dobrze działają w języku rodzimym, w którym myśli się ugruntowanymi w umyśle pojęciami, zaś fatalnie wypada w obcym, dla którego zwykle jest konieczne przełożenie w locie wszystkiego na własny język. Widocznie ci z nowej HAKATY uznali, że będzie to dobre dla interesów europejskich w Polsce, gdy spowolni się u polskich studentów prędkość uczenia poprzez różne bzdurne wymagania. Naciski na afirmację na uczelniach ideologii zboków są tylko kolejnym szczeblem wygaszania polskiej niezależnej od zachodu kadry oraz inteligencji.
jazgdyni
Tak. To Poszukiwacze Zgubionego Rozumu.
jazgdyni
Ad.2. Niestety, nie wszystko dało się przewidzieć. PIS nie ma nieograniczonych zasobów intelektualnych. Szczególnie jeżeli sytuacja jest kompletnie nowa. .
jazgdyni
"...Dla kontroli nad światem. Celem działania nie jest człowiek tylko totalitarny system i dehumanizacja życia." Dokładnie tak. Cieszę się, że mam identyczne poglądy w tej sprawie .
jazgdyni
Gdybym był na innym portalu to już dawno bym cię wyrzucił. Nie odpowiada mi twoja osobowość. Jesteś klasycznym przypierdalaczem. Nic ciebie nie interesuje - teza, treść, przekaz. Tylko forma - tu cudzysłów, tam literówka, byle tylko coś znaleźć i na tym podłożu ośmieszyć, wykpić całość. Klasyczna postawa człowieka z kompleksem niższości, który pychą, butą i pogardą rekompensuje swoje wewnętrzne, psychiczne problemy. Masz resztki osobistej godności to spływaj i już się u mnie nie pokazuj. .
jazgdyni
Słuszna uwaga co do wielokropka. Tylko trzeba się zastanowić, czy mówimy o literaturze, czy o publicystyce. Faktycznie wielu i amatorów i profesjonalistów pisze felietony powoli i na zimno. Cyzelują każdą literę i znak drukarski. Wg. mnie, czyniąc to niszczą naturalną spontaniczność tekstu, w który autor osobiście jest emocjonalnie zaangażowany. Więc dylemat - czy podobać się krytykom za elegancję, czy raczej pokazać uczciwie własne przeżycia i emocje. Ps. Jest paru takich blogerów, co notorycznie nadużywają wielokropka, pokazując w taki sposób, że są myślący, mądrzejsi i rozdarci. .
jazgdyni
Słusznie. Trzeba jednak pamiętać, jak to już napisałem: procedury są tylko pomocą w każdym działaniu. Procedury nie zastępują myślenia i zdrowego rozsądku. Bosman w czasie tragedii tonięcia promu Heweliusz złamał zasadnicze procedury otwierając tratwy ratunkowe na burcie przechylonego statku. Uratował w taki sposób wiele ludzkich istnień. II oficer trzymając się ściśle procedur wyrzucał tratwy za burtę, aby zgodnie z instrukcją tam się hydrostatycznie otwierały. Niestety, huragan natychmiast porywał te tratwy w siną dal. II oficer nie uratował nikogo. Potem była wielka dyskusja w tym temacie w sądzie, jakim jest Izba Morska.
Anonymous
To prawda. Problemem jest tworzenie procedur na wszystko i monopolizowanie praw do tworzenia procedur. Na koniec patologiczne korzystanie z procedur z pobudek ideologicznych i niezdolności do działań poza procedurą. Potem dzieje się tak: niezalezna.pl Wszystko zgodnie z procedurami niezgodnie z normalnością.