|
|
spike @tri
Może @janusz pochwali się tym specyfikiem, w domyśle popularny Muchozol.
Co ciekawe, szukałem jakiejś instrukcji użycia, chodzi o zabezpieczenie użytkownika, nie znalazłem, tylko jak i gdzie pryskać, ile czekać itp. ble, ble.
Znalazłem specyfikację tego środka, z tej lektury wynika, że nim zaczniesz pryskać, włóż kombinezon nurka, jest tak toksyczny, pewnie musi być dobry na teściową, dlatego chętnie kupowany :))))) |
|
|
tricolour Zauważ też, nasz kolega zabezpieczył rzeczy kuchenne, żywność, a nawet usunął je na odległość stu metrów, by się nim nic złego nie stało, a sam siedział w tym zatrutym pomieszczeniu, z którego wynosił imponderabilia.
Dostrzegam tu pewną asymetrię, a może nawet absurdalność w wartościowaniu i stawianiu dobra musztardy nad swoim, ludzkim.
😛😛😛
PS. Ciekawe, co to był za specyfik, że w dobie unijnego zajoba regulujacego wszystko, nie było na naklejce odpowiednich ostrzeżeń. |
|
|
jazgdyni @spike
Cześć
Całkiem możliwe, że moje zabezpieczenie - maseczka i tkaniny, to było za mało. Uczciwie mówiąc, nie sprawdziłem czy to gaz czy pył. A opieranie się na instrukcji na aerozolu, to kpiny. Nie ma tam dostatecznych ostrzeżeń. Poza tym przeważa życiowe doświadczenie, bo analogiczne aerozole przecież stosowałem od lat. Rozmyślam, czy może to po covidzie ja zrobiłem się taki czuły na jakąś chemię.
Oczywiście cała żywność i kuchenne imponderabilia były świetnie zabezpieczone i nawet usunięte. Mam jedno duże pomieszczenie na tym poziomie, kuchnia nie jest oddzielona od reszty, a to jakieś 100 m. kw., a na dodatek pracował wyciąg, a nieco później wywołałem przeciąg. Tak, że robiłem, co mogłem. Myślisz, że świeże powietrze by odblokowało skurcz, który już nastąpił? Otóż nie. Pewnie jest potrzebne, ale w takich wypadkach daje się tlen - i to przez rurkę w gardle; wiezie się do szpitala i podłącza się do respiratora. Co najgorsze, jest taki problem, że w takich przypadkach nie wiadomo, kiedy może nastąpić zatrzymanie serca.
Widzisz, ja starałem się cały czas na zimno rozmyślać tak jak ty tutaj opisujesz. Wiedziałem, że muszę działać sam, bo rodzina usiłując pomóc pewnie by wpadła w panikę, czy histerię i narobiła bałaganu.
Chyba robiłem walcząc z muszkami więcej niż zalecacie. I odkurzacz z turbo; i mop moczony z wodą z octem. I wszystko to głównie na suficie - a pomieszczenia mam wysokie. Przyczyny tej owadziej inwazji mam, jak podejrzewam, przez to, że prawie jestem w lesie, a tuż za miedzą jest gospodarz, który swoje gospodarstwo prowadzi w starym stylu, z krowami, świniami i kurami. Poprzednio 2 lata ostro walczyłem z szerszeniami. To była zabawa, bo to inteligentne bandziory. |
|
|
spike @tri
masz rację, a w przypadku zatrucia, to pewnie każą natychmiast wezwać lekarza.
w przypadku takich środków, to nawet nie trzeba wchodzić do pomieszczenia, wystarczy przez uchylone drzwi, okno wsunąć rękę i wpuścić aerozol, on się sam rozprzestrzeni w całym pomieszczeniu. |
|
|
tricolour Na tym muchozolu z pewnością była instrukcja użytkowania trującej substancji. Z pewnością było też, co należy zrobić gdy się ktoś zatruje, był też opisany sposób działania neurotoksyny...
... ale kto by czytał takie bzdury skoro sam wszystko wie najlepiej. Kursy zarządzania kryzysowego powinna zastąpić umiejętność elementarnego przewidywania skutków działań. |
|
|
spike @Janusz
"Niby dobrze zabezpieczony - maseczka dodatkowo owinięta szalikiem, długie rękawy, rękawiczki"
wręcz przeciwnie!
maseczka, szalik itp. zabezpieczenia są "skuteczne" w przypadku pyłów od pewnej min. wielkości,
ale NIE są w jakikolwiek sposób skuteczne w przypadku gazów!
mimo że rozpylałeś aerozol, to muszki, much itp. zabijają jego opary.
Nie wiemy co pisano o zabezpieczeniu na opakowaniu, jak wykonać zabieg.
Na przyszłość, ja bym zaproponował wykonać sobie prosty zestaw zrobiony z jakiegoś worka foliowego, coś na wzór balona, z którego będziesz wdychał i wydychał powietrze.
Wydychane powietrze zawiera dość dużo tlenu, przy wdechu płuca nie pochłaniają całego O2, więc taki "aparat tlenowy" na parę minut wystarczy.
Nie wiem jak duże pomieszczenie opryskałeś, ale nie trzeba tego tak dużo, owocówki nie są duże, więc nie trzeba całego opakowania im fundować.
Kolejna sprawa, przed opryskiem należy zabezpieczyć wszystko co jadalne i nie tylko, aerozol może skazić, wsiąkając w żywność czy jakieś przedmioty i przez konsumpcję czy dotyk przedostać się do organizmu, najlepiej powierzchnie zabezpieczyć folią jak przed malowaniem.
Dawnymi czasy, jak bywałem na wakacjach u wuja na wsi, tam muchy są codziennością, towarzyszą na każdym kroku, więc stosowało się lepy, a także pryskałem jakieś świństwo, zabezpieczało się wszystko i wszystkich, nikt nie mógł przebywać w pomieszczeniu (oczywiste), robiłem to "na bezdechu", popsikałem, wychodziłem, wdech i ponownie, po pewnym czasie chyba 30 min było sprzątanie much, ja robiłem to odkurzaczem, przy okazji wyłapywałem "niedobitki".
Zasada jedna, zabezpieczać żywność, jak każde żyjątko potrzebuje jeść, one nie mnożą się z niczego.
Dość skuteczne są taśmy samoprzylepne, choć nie wygląda to estetycznie, albo lampy UV |
|
|
jazgdyni @u2
No to miałeś ciężkie chwile. Zazwyczaj one przychodzą znienacka.
Pozwól, że ja również powiem o mojej nagłej traumie dwa dni temu. Zmuszony walczyć z muszkami owocówkami, które nagle przez wysoką temperaturę, zaczęły się mnożyć w postępie geometrycznym, zdecydowałem je totalnie wytruć. Niby dobrze zabezpieczony - maseczka dodatkowo owinięta szalikiem, długie rękawy, rękawiczki, zacząłem pomieszczenie spryskiwać pewnym antymucholem, kupionym w wielkim, niepolskim sklepie. Gdy tylko skończyłem, zacząłem paskudnie kaszleć. A już po chwili nie mogłem normalnie oddychać. Nastąpił skurcz tchawicy i oskrzeli. Zacząłem dosłownie się dusić. Bogu dzięki nie wpadłem w panikę i moi byli na górze, wiec nie mial kto - na szczęście - wezwać karetki pogotowia. Więc zacząłem sam walczyć o przetrwanie jak się tylko da. Przepona też się zablokowała. Na szczęście od czasów Covidu miałem jeszcze ten lek, który się wdycha ustami, gdy ma się atak astmy i w alergiach. Dodatkowo odszukałem pozycję, w której wdech nie powodował kaszlu. Dodatkowo przykryłem twarz ręcznikiem, by spowolnić naturalne oddychanie. Walczyłem prawie godzinę. Byłem cały mokry od potu i roztrzęsiony. Ale wygrałem. Choć zdawałem sobie sprawę, że było blisko, właściwie jedną nogą na tamtym świecie.
Kurcze, te moje kursy zarządzania kryzysowego, a i dyplom ratownika, bardzo pomogły. Cały czas starałem się myśleć spokojnie i pomysłowo bez paniki. Udało się. Obawiałem się jeszcze potem, że może następnego dnia wpadnę w stan psychicznej dziury PTSD - post traumatyczna silna depresja. Na szczęście raczej czułem się szczęśliwy, że mi się udało wygrać.
Wesołe jest życie staruszka! |
|
|
u2 "Kiedy stajesz się sobą"
Ano, mój 90-letni ojciec powiedział 13 kwietnia przed godziną 13-tą. że w końcu czuje się sobą. Wcześniej przeleżał tydzień w Szpitalu Wojewódzkim w Suwałkach. Pisałem o tym na NB. Lekarz i pielęgniarki go uratowały przed śmiercią. Za co jestem im dozgonnie wdzięczny. A nawet i po zgonie.
Następnie po tygodniu trafił na SOR w Suwałkach, Lekarze oskarżyli mnie, że się źle opiekuję ojcem. Powiedziałem im, że nie oczekuję od nich cudów i wiem, że ojciec może umrzeć w każdej chwili. Niby jestem Bogiem, ale najgorszym z najgorszym. Jerzy Ciruk z Dowspudy. Nikogo nie ratuję cudownie, ale i nikogo nie zabijam. Sam nie wiem co tutaj wśród zakapiorów takich jak wy robię. |
|
|
Dark Regis W efekcie macierze A_i rozpinają tzw. algebrę Bose-Mesnera, która służy do wielu zadziwiających celów i to nie tylko w matematyce. W informatyce lub kryptografii pozwala tworzyć kody i systemy komunikacji niejawnej i protokoły bezpieczeństwa. Na przykład w telefonii komórkowej albo w zastosowaniach militarnych w rodzaju granular computing (roje dronów). W fizyce schematy asocjacyjne służą do tworzenia modeli spinu (np. w spintronice, też skyrmiony), a także użyteczne są w kwantowej teorii informacji.
Jeszcze zapomniałem linku do "umbr": en.wikipedia.org
Ale jest też inna algebra na schematach asocjacyjnych wynaleziona przez Paula Terwilligera w latach 90-tych. Algebra Terwilligera jest generowana też przez macierze A_i, ale też przez macierze przekątne, które są wierszami w A_i. Zauważasz dowcip? Aby przekątna stała wierszem, to trzeba ją "obrócić tak, jak to robiłem w zadanku o matrycach ciągów. Czyli mamy tu w tle jakąś "umbrę", która pozwoliła Terwilligerowi na wynalezienie swojej algebry na podstawie algebry Bose-Mesnera dokładnie na takiej samej zasadzie, jak ja uogólniłem trójkąt Pascala na matryce z niestandardowymi regułami generowania wyrazów wierszy. Tyle że w przypadku schematów doszła jeszcze operacja (operator) zaślepiania, czyli taki rodzaj splotu z deltą (typowo delta jest 1 dla i=j oraz zero dla i różnych od j). Tak to się właśnie robi i dlatego uwaga Penrose'a o tym, że trzeba mieć plastyczną wyobraźnię i umieć modelować zjawiska, a nie tylko tłuc bezmyślnie wzory na pamięć, jest absolutnie kluczowa.
Czy rozumiesz teraz przyjacielu moją początkową myśl o oczach szeroko otwartych w matematyce współczesnej? :))) |
|
|
Dark Regis No i teraz raptem znalazł się ciąg lub przekątna w pierwotnym układzie postaci 1,0,0,... i leży ponad obróconą przekątną 1,1,1,1,.... Inaczej mówiąc każda przekątna stała się wierszem po tym "obrocie", a na górze oprócz wiersza z jedynka i zerami mamy też "ujemny trójką Pascala". Czyli co druga jego kolumna jest ujemna. A teraz spójrzmy na to całościowo. Mamy nie trójką Pascala, tylko taką matrycę ciągów generowaną w dół wg zwykłej reguły Pascala T[n,k]=T[n-1,k-1]+T[n-1,k] i ten sam wzór ekstrapolujemy na wiersze w górę (ujemne indeksy). Całość operacji zaczynamy od wiersza "zerowego" postaci 1,0,0,... Powstaje tam ciąg 1,-1,1,-1,... wyżej 1,-2,3,-4,,..., dalej 1,-3,6,-10,... Chyba to jest jasne.
Wiesz co to są za liczby? To współczynniki przy potęgach wielomianu (x+1)^{-n}. Tak samo po obrocie ciąg 1,1,1.... to współczynniki szeregu dla funkcji generującej 1/(x-1). Czyli mamy jasną geometryczno-arytmetyczną interpretacje dla takiej matrycy ciągów. I teraz mamy kolejne zadanie, nad którym głowiło się pół świata na Quorze:
qr.ae
qr.ae
Wysyłałem to zadanko celowo samym PhD z matematyki i w Polsce też. Zobacz, że tylko Japończyk rozwiązał jako tako to zadanko ;)
Tymczasem ja mam dowód zupełnie elementarny polegający na zastosowaniu powyższych matryc ciągów i obrotów tylko z inna regułą generowania wyrazów w wierszach, która to oryginalna teoria to zadanko pozwala rozwalić w jednym wierszu. Wystarczy tylko wstępnie dowieść, że lewe strony równości tworzą matryce ciągów z reguła generowania U[n,k]=U[n-2,k-1]+2U[n-1,k], na zasadzie indukcji podstawić tam prawe strony V[s,t] i wyliczyć postać V[n,k]. Szok, nieprawdaż. Na bazie tego wzoru pewien wybitny matematyk napisał cała książkę, którą teraz kopiują jeden od drugiego inni matematycy, a tu taki prosty i intuicyjny sposób :D
math.wvu.edu
Ale to nie wszystko, tylko krok na "dobrej drodze". Teraz napomknę o "rachunku cieni" czyli umbral calculus, który można opowiedzieć w ten sposób, że w tle za "normalnymi" obliczeniami idą obliczenia wyższego rzędu na operatorach w pewnych algebrach i to musi się ze sobą zgadzać. Chociaż te "duchy/cienie" wprowadzają jednocześnie do teorii element czegoś niezrozumiałego w normalnej wersji, a mianowicie takie a la "systemy pozycyjne jedynkowe", "ciała F1", "umbry" i inne glitche.
Przejdę teraz do trzeciego przypadku, czyli schematów asocjacyjnych, o których pisałem wyżej.
Otóż schematy te można zapisać w formie macierzowej (taki rodzaj incydencji w grafach skierowanych) i te macierze A_i generują podalgebrę w algebrze wszystkich macierzy wymiaru nxn, gdzie n jest liczbą elementów schematu. Ponadto A_i spełniają bardzo ciekawe własności komutowania, symetrii i inne, przez co cała ta teoria wygląda jak "reprezentacje algebr Liego" (chodzi o te stałe przecięcia w schematach oraz struktury w algebrach Liego). I to nie jest przypadek, vide wyżej. |
|
|
Dark Regis Penrose ma rację i to samo mówi Knuth oraz Conway. Jeśli się w jakiś sposób geometrycznie nie umie przedstawić, albo stworzyć intuicyjnego modelu tego co się liczy, to znaczy, że się nie rozumie co się liczy. Politechniki tak kształcą, że większość absolwentów potem po skończeniu studiów nie rozumie co liczy. Ale uniwersytety w Polsce dzielnie dotrzymują w tym kroku polibudom. ;)
W matematyce trzeba mieć oczy szeroko otwarte na wszelkie aspekty i niuanse. Podam praktyczny przykład z ostatnich wypraw do dżungli kombinatoryki, bo to ona z jej piętrowymi wzorami na trzy strony potrafi przerażać najbardziej. Zresztą niesłusznie. Rozwiązywaliśmy takie oto zadanko: 1) niech k i n będą liczbami naturalnymi, gdzie k jest długością zapisu cyfrowego liczby w systemie z bazą n, ewentualnie uzupełniamy liczby z lewej do długości k zerami. Przykład k=2,n=3, wszystkie liczby długości 2 w systemie trókowym 00,01,02,10,11,12,20,21,22. W sumie nic wielkiego, lecz w oczach wielu formułuje się to niemal jak teorie kwantów ;)). Chodzi o to, że wszystkie te liczby dzielą się na klasy ze względu na sumę cyfr. Tutaj sumy cyfr to 0,1,2,3,4. Trzeba policzyć jaka jest największa liczność klasy. W przykładzie to odpowiada sumie cyfr 2 i klasa ma 3 elementy 02,11,20. Okazuje się, że ta rodzina ciągów indeksowana przez długość liczby k, czyli liczb będących maksimum liczności klas, ma ciekawą własność: każda liczba z ciągu n+1 jest sumą początkowego odcinka liczb z ciągu n-tego. W skrócie pierwszy ciąg dla k=0 i dowolnej bazy n to oczywiście liczba "nic", której możemy sztucznie przypisać liczność 0, lecz szybko okaże się, że będzie nam potrzebny ciąg inicjujący proces liczenia "sum częściowych", czyli ciąg postaci 1,0,0,.... W tym celu musimy rozważyć bazę 1 - nie będę się rozpisywał, bo to liczenie w stylu "liczba dni na ścianie w celi". Bez tej anomalii prawdopodobnie już nic więcej w matematyce nie zrozumiemy ;). Na przykład w Programie Langlandsa pojawia się takie dziwaczne ciało o jednym elemencie (przypomnę, że z definicji ciało ma dwa elementu 0 i 1) F1. Na tym "ciele" buduje się schematy i całą teorię (geometria algebraiczna), bez której wiele zagadnień stało by się kompletnie niezrozumiałe. Ale wracam do ciągów: drugi ciąg dla liczb długości 1, to ciąg samych 1,1,1,1,... co jest jak byk ciągiem sum częściowych dla 1,0,0,... czyli 1,1+0,1+0+0,... Dla liczb o 2 cyfrach mamy ciąg 1,2,3,4,..., Dalej oczywiście 1,1+2=3,1+2+3=6,1+2+3+4=10,... W sumie ciekawe ale nie rzuca o ścianę. To samo zobaczysz w trójkącie Pascala jako przekątne, tylko tego początku 1,0,0,0,... tam oficjalnie nie ma. To znaczy nie ma oficjalnie w naturalnym obrazie TP. Ale gdy np. narysujemy ten trójkąt jako macierz nieskończoną i przysuniemy wszystkie wiersze do lewego brzegu, po pojawi się możliwość "obrotu" tej tablicy T. Taki wzór T[n,k]=T[n-k,k], czyli nie ruszamy indeksu kolumn, tylko całe kolumny podnosimy o wartość ich indeksu: zerowa zostaje w miejscu, 1 jedzie o 1, 2 o 2,... |
|
|
tricolour Kolego, jeśli tobie jest przykro, że kto inny myśli o czym innym niż ty, to z tobą jest coś nie tak. Bo mnie nie jest przykro w takiej sytuacji tylko zwyczajnie dopuszczam taką myśl (ja pierdziu !!!) że inni są inni ode mnie z różnych powodów.
A najbardziej zabawne jest to, że ty NIGDY nie pytasz o powody tego innego myślenia innych ludzi, ciebie to nigdy to nie interesuje, skąd się bierze cudze zdanie. Ciebie wyłącznie interesuje czy ktoś cię popiera w twoich wywodach (wtedy jest cacy) czy jest idiotą myślącym inaczej. A ten twój, nawet najbardziej oddany pochlebca, natychmiast staje się idiotą jeśli tylko będzie miał własne zdanie - jak spike, który musi teraz chadzać wokół ciebie z wiaderkiem wazeliny, byś znów raczył łaskawie przytulić go do grona bezrefleksyjnych wyznawców.
Ta twoja AI jest jak dziwka, która w tym samym momencie sprawia ci przyjemność i zaraża. |
|
|
jazgdyni @Zofia
Witaj!
"... ale dają do myślenia..."
Tak. Właśnie przede wszystkim zawsze o to mi chodzi. Przykre, gdy ktoś kpi, śmieje się, właśnie dlatego, że jemu myśleć się nie chce. |
|
|
jazgdyni Jaki nonsens Kolego? |
|
|
jazgdyni @spike
Ja już od dziesięcioleci jestem pewien, że świadomość, to otwarty układ zbiorowy całego wszechświata, albo lepiej - rzeczywistości. Tysiąckrotnie miałem do czynienia z telepatią, gdzie szczególnie jestem z silną synchronizacją z moją żoną i córką, a nawet z moim kotem (rozumiemy się bez słów i to bezbłędnie). Były też momenty olśnienia, gdzie "coś" ostrzegało przed nagłym zdarzeniem (głównie niebezpieczeństwem). No i system uczenia mam już od studiów ciekawy i wydajny, oraz szybki, co dawało mi nawet przywilej zwolnienia z kolejnych semestralnych egzaminów.
Tak, że głupio powiedzieć, że ja to jest to, co mi w głowie siedzi. |
|
|
jazgdyni @Imć Waszeć
Czy nie interesująca jest teza Penrose'a, że my nie wymyślamy, nie tworzymy matematyki, tylko jak jacyś archeolodzy ją odkrywamy, "wykopujemy". Dla mnie to ciekawa hipoteza.
I jeszcze jedno - pokazała się również teza, że "myślenie matematyczne" - co jak napisałem w tym moim "wywiadzie" nie jest takie łatwe, bo mózg nasz nie pracuje jak komputery - algorytmami obliczeniowymi; w dużej mierze zależy w wielkim stopniu od IQ, EQ i wyobraźni. Tenże Penrose przyznał się, że on zawsze do matematyki podchodzi geometrycznie. Cokolwiek to znaczy. (Jeszcze tego nie przemyślałem). |
|
|
jazgdyni @Ijontichy
Mylisz się, że tylko bluzgać umiem. Zobacz sobie, że na początku, już lata temu, w moim krótkim opisie who is who, podałem, że jestem weredykiem. Byś nie szukał co to jest, powiem, że walę prosto z mostu i łatwo się wściekam - a jednak złości i gniewu nie utrzymuję dłużej niż 20 min, lub nawet krócej. Więc jak ty zaczynasz - i zawsze posługujesz się wyłącznie sarkazmem i ironią, to wybucham. Nie rób tego, to będziemy spokojnie rozmawiać. |
|
|
jazgdyni @EsaurGappa
Wiesz, ja się zastanawiam, czy postęp technologiczny, szczególnie w komunikacji, a potem również cyfryzacji, nie spowodował spadku używania "myślenia". Po co się męczyć, jak wszystko nam powiedzą. Słusznie, Internet ma tutaj potężny udział. To spowodowało pokoleniowe przewartościowanie wielu podstaw klasycznych systemów rozumowania. Nic w tym dziwnego, że wielu poszło na łatwiznę i już raczej kierują się tezami swojej zbiorowości, niż własnym wnioskowaniem. A to, gdy mózg zwalnia się od myślenia, powstaje pusty obszar na skrajnie emocjonalne zachowania. Nie zapominajmy, że na czele grzechów głównych już wieki temu umieszczono pychę i chciwość. Więc czy teraz, odrzucając wysiłek myślenia i takie standardy, jak ocenianie co dobro, co zło; generalnie - jak być uczciwym i przyzwoitym, spowodowało, że właśnie pycha - po trupach do władzy, egoizm, dobro oznacza przyjemność, celebryctwo, narcyzm, itp., oraz jedyny cel życia - forsa, zdominowały niegdyś spokojne i przyjazne społeczeństwa. |
|
|
Dark Regis W kwestii myślicieli, to już zdaje się proponowałem odpowiedni tok rozumowania. Przybliżę może tę myśl jeszcze raz po łebkach:
1) Niejaki Stephen Wolfram cały czas bada automaty komórkowe i uważa, że funkcjonowanie całego wszechświata w e wszystkich jego aspektach można sprowadzić do tych automatów. Napisał książkę "New kind of science" na ten temat.
Jest masa rozmów z nim na kanale Lexa Fridmana: youtube.com
Z kolei w innym filmie zastanawia się on nad tym samy, co ja. Czyli nad nowym podziałem materii matematyki na warstwy: najniższa to byłaby taka "arytmetyka", czyli świat "liczb". Ogólnie chodzi o elementy pozbawione wewnętrznej struktury, które są tylko "punktami" "przestrzeni", na których dzieją się inne rzeczy. Druga warstwa to cała menażeria "funkcji", czyli to czym zajmuje się teoria obliczalności, nawet coś co nie musi dotyczyć bezpośrednio punktów (słynne przestrzenie bezpunktowe zbudowane np. na ideałach jakiegoś pierścienia, jego spektrum - najszersze spektrum pierścienia liczb całkowitych to jest on sam, spektrum pierwsze, to liczby pierwsze itd.). "Funkcje" służą więc do dwóch rzeczy: transformacji "liczb" w "liczby", albo do określenia/zdefiniowania liczb, na których działają. Zauważ, że funkcja jest specjalnego typu strukturą grafu f: x|-> f(x), o ile nie bawimy się w jakieś bzdurne moce i alefy, tylko sam konstruktywizm. Trzecia warstwa jest najciekawsza, bo chodzi o "procesy". Takie jak np. procesy stochastyczne. One w pewien sposób produkują "funkcje", a jeśli jakieś "warunki początkowe" opiszemy funkcją, to proces przekształca "funkcje" w "funkcje", ale nie musi być "funkcją". Z czym to jest związane? Z uogólnioną geometrią, gdzie mamy zbiory różnych obiektów "incydentnych" z obiektami innych warstw (takiego rodzaju relacji jak "każdy punkt należy do n+1 prostych", "każde dwie proste przecinają się w punkcie", "dwie nierównoległe proste ze wspólnym punktem wyznaczają płaszczyznę" itd.). Zresztą zamiast słuchać mojego gadania rzuć okiem na ten artykuł:
ir.cwi.nl
Te diagramy i bazylne wzory je opisujące, to są potencjalne geometrie czego, np. w alternatywnym wszechświecie :)
2) Schematy asocjacyjne (pisałem ze dwa miesiące temu): to stosuje się w praktyce w telekomunikacji, w tym w informacji kwantowej, w AI, w sterowaniu systemami autonomicznymi, np. rojami. Zabezpieczają też komunikację i ustalają zasady w grupach. W sumie uważam je lepsze rozwiązanie niż blockchainy i "proof of work", no ale o tym trzeba jeszcze poczytać. |
|
|
spike @Janusz
W tej kwestii "nadajemy na podobnej częstotliwości", mówiąc "naukowo" jesteśmy w rezonansie :)))
W tej jak to nazywasz "potężnej szafie" jest wszystko, każdy ma do niej dostęp, tylko nie każdy chce z tej wiedzy korzystać.
W tej "szafie" są odpowiedzi co było, jest i będzie.
To co będzie jest tylko jedną z niezliczonych możliwości, które zależą od tego co się w danej chwili stało. To przypomina rozstaj dróg, stoimy przed nim i decydujemy którą drogą pójdziemy, każda droga to inny los jaki nas czeka.
Przypomina to film Next, w którym bohater miał dar widzenia przyszłości, zależnie jak się zachowa, potrafił dzięki temu unikać złapania, wyjść cało z katastrofy, czy uniknąć trafienia z karabinu, pistoletu.
"pewne przykre zdarzenia w przeszłości, możemy sobie blokować. Jakby zapominać. Ale one ciągle są."
-tak właśnie jest i jest to błogosławieństwo!
dzięki temu darowi zapomnienia, możemy normalnie funkcjonować psychicznie, dzięki temu leczymy doznane rany, tragedie, zdrady itp. które nas spotkały, dzięki temu potrafimy przebaczać, co skutkuje "zrzuceniem kamienia" z naszego serca, które jest ściśle związane z naszą psychiką, jest wyjątkowo wrażliwe, np. stres może doprowadzić do zawału serca.
|
|
|
EsaurGappa Piękne?Głupio mądre raczej.Patrząc wstecz na ostatnie dwie dekady mojego życia,wróciłem tam gdzie byłem wtedy,w skrócie przez kombinowałem,a świat przeczołgał mnie po szambie życia.W tamtym czasie tj około r 2004 zafascynowany możliwościami jakie daje internet,rozmyślałem nad tym by dobrze by było stworzyć w sieci,coś w rodzaju spisu ludności nazywałem to książką twarzy,by każdy człowiek niezależnie skąd pochodzi mógł zaprezentować siebie całemu światu.Ale wstyd,byłem bardzo naiwny kierując się takimi wartościami jak szczerość moralność prawda,ufałem bezgranicznie w nowy lepszy czas dla ludzkości,a raczkująca wówczas sztuczna inteligencja miał pomóc ludziom lepiej się zrozumieć, znaleźć wspólne cele.Tymczasem uwidoczniła różnice nie do pogodzenia,uzależniła człowieka od samej pustej informacji która nie rzadko była kłamstwem,w tym kosmosie obrazów słów dzwięków jednostka staje się czymś mało istotnym,czymś z góry skazanym na nie pamięć. |
|
|
Zofia @jazgdyni
Z uwagą i z zainteresowaniem przeczytałam powyższy artykuł . Człowiek całe życie dowiaduje się różnych rzeczy czy one są prawdziwe czy domyślne ale dają do myślenia. I o to chyba chodzi a nie o ubliżanie jeden drugiemu czy wyśmiewanie co czynią niektórzy adwersarze na tym blogu. |
|
|
Ijontichy To było dawno,dawno...w czasach studenckich,czytaj ze zrozumieniem :-)) |
|
|
Ijontichy jzg
A jednak miałem rację...tylko bluzgać umiesz,na nic innego cie nie stać...uczony inżynierze po polskim MIT.
Starość w twoim przypadku ma oblicze.....wrednego dziada z opowieści Poego. |
|
|
jazgdyni Cześć marsie!
Tempo wchłanianych informacji jest, jak nigdy, tak szybkie i potężne, jak bym z Chińczykiem grał w ping-ponga. Nie da się wszystkiego ogarnąć. Trzeba więc to co wpada do oka i ucha sobie filtrować. |