Otrzymane komantarze

Do wpisu: Cała rzesza wystraszonych
Data Autor
Dark Regis
Nie, to nie miała być obelga, tylko ręczne wyjaśnienie, że ten chaos deterministyczny nie ma kompletnie nic wspólnego z chaosem filozoficznym. To są kompletnie różne pojęcia. Chaos deterministyczny w matematyce dotyczy niemożności przewidywania zachowania się w przyszłości układu dynamicznego opisywanego np. równaniami różniczkowymi i to nawet nie aż tak skomplikowanymi jak równania Lorenza dotyczące pogody. Ten chaos mówi m.in. że nie da się skonstruować funkcji, która będzie z dowolną dokładnością przybliżała te przewidywania. Ale to banał i masło maślane, bo przecież rozwiązanie równania lub układu równań różniczkowych zwyczajnych jest jak najbardziej pewną funkcją czasu i wartości początkowych. Tam oczywiście wprowadza się twierdzenia o istnieniu i jednoznaczności, warunki na to, m.in. warunek Holdera (różniczkowalność w sposób ciągły > warunek Lipschitza > warunek Holdera > jednostajna ciągłość > ciągłość), co trochę zawęża możliwości wyrażania różnych związków za pomocą równań, ale nie stanowi w sumie problemu ze względu na szereg twierdzeń o gęstościach jednych zbiorów funkcji w innych zbiorach funkcji. Taki najbardziej zwalający z nóg warunek, to gęstość funkcji schodkowych, czyli takich, których wykresy są kawałkami stałe, a w dyskretnej liczbie punktów następują skoki (nieusuwalne nieciągłości), w zbiorze wszystkich funkcji całkowalnych albo całkowalnych z kwadratem (kwadrat to wprowadza się po to, żeby można było zdefiniować i liczyć normy jak dla wektorów). W ten sposób można cofnąć się do tyłu i zapytać, jakie są "pochodne" dla funkcji schodkowych? Fizyk i inżynier najczęściej kompletnie tego po studiach nie kapuje, ale to są owe słynne delty Diraca poprzesuwane wzdłuż osi Ox w miejsca skoków i jakkolwiek przeskalowane. Ponieważ to kompletnie nie są żadne funkcje, bo nie mają wartości dla granic definiujących różniczkę, jak i wartości w tych punktach skoków, to wprowadza się nową klasę obiektów zwanych funkcjami uogólnionymi lub dystrybucjami. Przestrzeń dystrybucji definiuje się na inne przestrzeni funkcji próbnych, czyli gładkich (klasy C-infinity) z ograniczonym nośnikiem, czyli poza jakim zbiorem zwartym (domkniętym ograniczonym w R^n) mają wartości 0. W geometrii różniczkowej też jest coś takiego używanego do twierdzeń o rozkładzie jedności i nazywa się je funkcjami kapelusikowymi. Teraz można traktować wszystkie operacje na funkcjach uogólnionych, jako operacje na całkach dla przestrzeni funkcji próbnych. Warunek na gładkość i na nośnik ograniczony zapewniają, że wszystko da się policzyć. A więc w szczególności da się policzyć pochodne za pomocą wzoru na całki. Konkretnie z twierdzenia o całkowaniu przez części. Ponieważ jednak całki są operatorami liniowymi na przestrzeniach funkcji ciągłych, różniczkowalnych, itp., to utożsamiamy te operatory z funkcjami uogólnionymi, czyli dystrybucjami. Teraz już każde równanie ma rozwiązanie w przestrzeni odpowiednio dobranych dystrybucji,ale nie każde można przedstawić za pomocą funkcji.
tricolour
@Jazgdyni Tłumaczenie Hryniewieckiego jest dobre dla Hryniewieckiego, mnie przekonuje co innego. Od lat, o tej właśnie porze szykuję swego riba na sezon. Sam go zaprojektowałem, sam wykonałem dla uciechy rodziny i rozwoju syna, sam zdobyłem wymagane certyfikaty do pływania, uprawnienia itp. Ciąłem sklejkę, laminowałem wiadrami epoksydu, malowałem litrami poliuretanu. Pospawałem do niego przyczepę, bo szkoda było drogo kupić coś, co wymagałoby cięcia, przeróbek od nowości. Pracowałem raz w masce, a raz bez maski, bo nie było, bo się zawieruszyła, bo żona do oprysku róż wzięła i nie wiadomo gdzie leży. I zawsze, gdy pracowałem bez maski, to to "odchorowałem" wywlekając z nosa kilogramy śmieci, pyłu i innych smarków. Szczególnie aerozole były uciążliwe, bo niewidoczne gołym okiem zaklejały śluzówkę na kilka dni, która broniła się jak mogła. Im więcej styrenu, to objawy gorsze (aż w końcu zacząłem pracować na niemieckich chemikaliach bezstyrenowych)... Więc mnie żaden profesor nie przekona, bo mam osobiste doświadczenia, że w nosie kilogramami leży to, czego oko nie widzi. A jeśli nawet noszenie węglowej maski teraz, w czasie epidemii, jest wybrykiem natury, bo zmniejsza prawdopodobieństwo zakażenia o jeden skromny procent, to mnie ten jeden procencik bardzo interesuje. Ja bardzo lubię się zaliczać do jednego procenta idiotów, maniaków, outsiderów tudzież durniów... co pływają po morzu tym, co sami zbudowali zawartością łba i chęcią rąk. A inni siedzą na brzegu...
jazgdyni
To miała być ukryta obelga z tym dziwnym atraktorem. pytając kogoś. kto zwariował na punkcie roli chaosu? Co ma wolna wola do matematyki ??? Niesamowite pytanie... The gist of it is this: They say they have proved that if humans have free will, then elementary particles -- like atoms and electrons -- possess free will as well. princeton.edu I tu można również nieco sobie podumać: philosophy.stackexchange.com DLATEGO WŁAŚNIE ZAWSZE STAWIAM FILOZOFIĘ WYŻEJ NIŻ MATEMATYKA. BOGATSZA WYOBRAŹNIA (M.IN.) Ps. A fin, spin i twin zostawimy na później?
Pani Anna
@sake3 rzecz w tym, że ja wcale nie jestem pewna, czy to nasze obecne odosobnienie jest faktycznie "lekarstwem" na epidemię, której jak dotąd jedynym objawem jest to, że w Polsce 1,5tys ludzi zaczęło kaszleć i kichać, przy czym pierwsi pacjenci już samoistnie, no może z pomoca polopiryny wracają do zdrowia. Sama przez to przeszłam a co mi tak naprawdę było tego nie wie nikt, bo zachorowałam zanim te tzw. "testy" weszły w modę... Co do tzw. "innych krajów", to niech mi ktoś pokaże rzetelne dane dotyczące sumarycznej śmiertelności w okresie "epidemii", bo z tego, co można znaleźć w internecie wynika, że np. we Włoszech śmiertelność w ostatnich 2miesiacach nie przekroczyła średniej dotyczhczasowej, czyli ok. 1800 zgonów dziennie. Natomiast jestem pewna jednego - jeszcze ze 2-3 tygodnie siedzenia w mieszkaniach, bez świeżego powietrza i kontaktu z innymi ludźmi, kapiąc się w detergentach i nie wychodząc bez maski śmiertelny dla większości będzie byle katar, że o jelitówce nie wspomnę.
jazgdyni
Pani Aniu, ja rozumiem, co pani Sake3 chciała powiedzieć tym Dekameronem. To bardziej literacko wyrafinowana metafora w stosunku do powszechnej o grającej do końca orkiestrze na Titanicu. Tylko w Dekameronie rozpasanie w czasie zagłady było dużo wieksze.
jazgdyni
Gdy pan tylko wiedział, co to plemika... Co do tych pana ukochanych maseczek, to podobnie myślał tutejszy główny boss, redaktor Sakiewicz. Więc proszę sobie wyguglać dzisiejszą Polityczną Kawę na TV Republika i posłuchać, co mu wytłumaczył profesor Hryniewiecki, autorytet niekwestionowany. nawet panu link podam: telewizjarepublika.pl Nawet jeśli pan w końcu zrozumie, to nie znaczy, że uznam pana za godnego polemistę.
sake2020
@Pani Anna.....Chciałam tylko powiedzieć,że przed wiekami ludzie widzieli ratunek w kwarantannie i izolacji.Te wieki minęły a ludzkość nadal ma tylko kwarantannę i odosobnienie jako remedium na epidemię.Różnica w tym,że jeszcze na to odwieczne zabezpieczenie narzeka i krytykuje.
tricolour
@Jazgdyni Bardzo dobrze jest być prostym człowiekiem. Prosty czlowiek na zadane mu pytania odpowiada prosto i węzłowato, a czlowiek nieprosty czesto milczy z braku prostoty. Człowiek nieprosty, pogięty przekonaniem o własnej przewadze  kluczy, gdy nie zna odpowiedzi na proste pytania ponieważ prostota wyznania "nie wiem" budzi w nim wstyd. Jak na przykład pytanie o dziennik... 3 odcinkowy, a taki miał być wspaniały, amerykański... a tu kicha. Więc niech Kolega chodzi odważnie bez maski, która nie chroni, po ulicach, co przyjdzie Koledze o tyle bardziej bohatersko, ze Kolega nigdzie - ze strachu - nie wychodzi, o czym Kolega pisał. Tym sie różni prostota od pogięcia: prosty chodzi w masce i tyle. A ten drugi, bez maski, nie chodzi wcale i nie chodząc wcale bez maski podważa jak można chodzić w masce. I Pańska żałosna próba obrażenia mnie w ostatnim akapicie wyłącznie dowodzi mojej racji, której nie potrafi Pan podważyć. Analityk... Ps. Się nie wykłócam tylko polemizuję.
Anonymous
@Imć Waszeć 28.03.2020. 18:26 "Z mojego matematycznego punktu widzenia wirus, to po prostu efekt nieudanego procesu powielania łańcucha DNA lub RNA, który przerwał się samorzutnie w jakimś miejscu, ale zachował zdolności powielania i stosowną aparaturę. Wirus nie żyje swobodnie w środowisku poza ustrojem, zresztą on w ogóle nie żyje, a więc jest po prostu ruchomą częścią nas. Częścią mechanizmu replikacji, który uległ awarii." Samo sedno. Z biologicznego punktu widzenia też. Gęś z oberżniętą głową może latać po podwórku, ale nikt jej nie zreplikuje. "Oberżniętym" kawałkom RNA się to udało. Losowo, nie deterministycznie i bez wolnej woli. Wolna wola w miejsce przypadku mogła zadziałać dopiero w laboratorium - nie ma się co pokrzywiać na liberałów :-)
Dark Regis
Wszechświat nie jest deterministyczny i nigdy nie był. Determinizm, to jak ta mrówka Langtona, której trajektoria się wyprostowuje i ucieka z pola widzenia. Z drugiej strony tak właśnie dzieła wirus. Guzik go obchodzi co się stanie z resztą, byle się samemu powielać. Genom to przecież też taki bardzo skomplikowany ale jednak automat komórkowy. To czego nie widzimy, to drobne niestabilności w mechanice działania takiego automatu, które w najmniej spodziewanym momencie powodują jakiś skok w bok. Biorą się one z tego, że równania matematyczne opisujące dynamikę bardzo rzadko są deterministyczne, czyli jakieś takie jak równanie na liczby Fibonacciego F(n+2)=F(n+1)+F(n) (to da się zapisać też w formie zwykłych pochodnych). Matematyka najczęściej przechodzi nad problemem do porządku dziennego, czyli do nieskończoności. Dlatego matematyka nie ma nic wspólnego z tego rodzaju determinizmem układów dynamicznych. Jeśli można zaryzykować określenie języka matematyki i logiki jako determinizm opisu, to wszystko, dosłownie wszystko jest deterministyczne włącznie z "badaniami" Pisma Świętego. W przeciwnym razie jest bowiem głupie i nielogiczne i nie istnieje żaden sposób na dowiedzenie prawdziwości tego czegoś. Np. 2*2=5. Wie Pan co to jest atraktor Lorenza? Nie będę tu skrabał wzorów bo nie mam jak, ale proszę sobie odszukać układ równań z którego on wynika. Skomplikowany? Chyba nie. To jest właśnie indeterminizm w całej krasie. Zasada nieoznaczoności jest nadużywana przez różnych ludzi do wyjaśniania tego, czego ona ewidentnie nie dotyczy i z czym nie ma nic wspólnego. Zasada nieoznaczoności tkwi w najprostszej, by nie powiedzieć zajebiście prostej obserwacji, że jak opisuję wielomian sinusami, albo sinusy wielomianami, to guzik mi z tego wychodzi, bo większość informacji ciągnie się w ogonie rozwinięcia w szereg. Jeśli więc zawężę horyzont obserwacji (utnę ogon rozwinięcia), to tę informację bezpowrotnie stracę. Istnieje analogia dla zasady nieoznaczoności w fizyce w przypadku analizy wielorozdzielczej, gdzie za pomocą rodziny falek próbuje się opisywać różne zagadnienia, które dotąd gryźliśmy szeregami Fouriera (te z sinusami i kosinusami). Co to jest falka, czyli taka cząstka lub atom opisu sygnału, to proszę sobie wygooglować. A co ma wolna wola do matematyki? Guzik ma. Po prostu jak ktoś chce to się interteresuje i to bada. A jak nie chce to mówi coś losowego, co i tak można matematycznie w 5 minut obalić, a potem delikwent zasłania się wolną wolą przed porażką ;)))
Pani Anna
@Sake3 Droga Pani, predzej ja nauczę się rowiązywać te zadanka matematyczne, którymi niektórzy panowie tu na NB tak się fascynują, niż oni zrozumieja to, co Pani mieła na myśli podając przykład Dekamerona... Niestety, gdybyśmy mieli wszyscy jutro nagle poumierać, to oprócz naszych kości bielejących na słońcu zostaną po nas tylko te stosy zachomikowanego papieru toaletowego... Tyle.
Pani Anna
@Kryspin nie, nie lata. 
sake2020
Do pana jazgdyni godz 14:35......Nie do Pana tylko do komentatora Rozsądka.Myślę,że warto dyskusje przenieśc na inny poziom,chociazby oceny hipotez dotyczących koronawirusa i źródła jego powstawania.
jazgdyni
Bardzo proszę o umieszczenie w nagłówku prostego @.... < tu do kogo się zwracamy, bo ja teraz nie wiem, czy ten komentarz jest do mnie. Wyprzedzająco stwierdzam, że Dekameron i wzmianka mnie nie zniesmaczyły. Pozdrawiam
jazgdyni
Proszę wybaczyć, to nie jest portal edukacyjny. Jest pan prostym człowiekiem, może nawet przyzwoitym (tego na pewno nie wiem) i ma pan duże braki wiedzy i w myśleniu analitycznym. Każdy specjalista otwarcie mówi, że maseczka na twarzy zdrowych, którzy zawodowo nie muszą się kontaktować osobiście z zakażonym to bzdura. A pan swoje. Skąd pan wie, że wirus instaluje się na zawsze? Co to w ogóle znaczy - "instalować się na zawsze"? Czy tak jak HSV1? Czy może inaczej, jak H1N1 i pokrewne szczepy? Co pan wie o wirusach, że wydaje stanowcze opinie? Dlatego nie mogę pana traktować poważnie. Pan nawet nie chce się uczyć tylko wyłącznie wykłócać. A ja na to nie mam chęci. Strata czasu.
tricolour
@Jazgdyni Bo to nie jest krytykanctwo tylko realizm. Dlaczego Kolega zaprzestał pisać swój wesołkowaty dziennik? Dlaczego Kolega nagle nabrał poważnego tonu, gdy się okazuje, że może już nigdy za płot nie wylezie, a gdy wylezie, to może ostatni raz? A może dostrzegł Kolega, że te pojedyncze przypadki, takie nic nie znaczące zaczynają mnożyć się może do milionów? To nie było krytykanctwo gdy zwracałem uwagę na konieczność noszenia masek, co Kolega kwitował, że wirusy przez pory przechodzą, a ja nie mam racji - proszę to powiedzieć zarażonym lekarzom z zamkniętych całych szpitali i zarażonym tych pacjentom, co weszli zdrowi, a wyszli zarażeni. Po co oni chcą tych masek wszak wirusy przez pory przechodzą. Gdy napisałem, że wirus instaluje się na zawsze, to mnie przegania kol. Surmacz, bo wyraźnie sam sobie nie radzi z myślą, że zakazimy się wszyscy (tylko kwestia czasu, a po domach do końca życia siedzieć nie będziemy) i albo przeżyje, albo umrze. A gdy stary (bo nie wiem) to większe szanse, że umrze. Może ja też? "Jest tutaj tradycyjna grupa mająca zawsze zdanie odrębne do tego co robi władza" - i jest grupa, co włazi władzy bez wazeliny. Osobiście wolę świeże powietrze. A Pan pewnie kocha władzę dalej, mimo że knebluje usta lekarzom... ale po co? Jak Pan myśli? Jeżeli w ogóle Pan myśli, gdy chodzi o władzę...
sake2020
Tak Pana/Panią zniesmaczyła moja krótka wzmianka o zachowaniu ludzi w czasie zarazy opisana w Dekameronie?Zarzucone mam trywializowanie  i niedocenianie wysiłku ludzi by utrzymać normalne funkcjonowanie kraju.Może zamiast wyżywac się na mnie lepiej skupic się na wypowiedziach tych którym obliczone na okres pandemiii tymczasowe przepisy wydają się oburzające i godne potępienia.Co rusz słyszymy o o łamaniu praw czlowieka, praw obywatela,terrorze sianym przez rząd a polegającym na stosowaniu się do zaleceń ministra zdrowia-unikania wiekszych skupisk ludzi,odstępy w sklepach ,kwarantanna,czy czestsze przebywanie w domu.Swoimi wypowiedziami uruchomiono już RPO Bodnara który ,,będzie bronił''poszkodowanych reżimem władzy,bo pan Bodnar uznał,że te przepisy sa niedopuszczalne i godzace w prawa człowieka.Czyli prawa człowieka w tym konkretnym przypadku są az tak naruszone? Czy pan Bodnar wsparty grupą równie oburzonych ,,drakońskimi przepisami''obrońców praw człowieka nie spowoduje wzrostu pandemii? I jak sie to ma do heroicznych wysiłków ludzi którzy muszą pracować? Tego Pan/i nie widzi?Nad tym się proszę zastanowić zanim Pan/i zaczną zarzucac mi wesolkowatość i trywializowanie.
jazgdyni
Proszę wybaczyć, mój komentarz nie odnosił się do wszystkich dyskutantów. Jest tutaj tradycyjna grupa mająca zawsze zdanie odrębne do tego co robi władza i jak się stara. Koledzy ci nigdy nie wyrazili jakiegokolwiek twórczego zdania. Zawsze opiniujące i oskarżające, co opisałem w tekście o krytykanctwie. Dla mnie jest interesujące, dlaczego oni nawet w sytuacjach krytycznych tak się zachowują.
sake2020
A gdzie Pan czy komentator Roz sądek widzicie ścieżkę sarkazmu i kpiny z mojej strony? Nie udaję żadnego herosa czy wesołka czy komputerowego maczo a sama ze swoimi notorycznymi zapaleniami płuc,oskrzeli i krtani jestem w grupie ryzyka.Zdaję sobie sprawę z olbrzymiego trudu lekarzy pielęgniarek i wszelkich służb utrzymujacych porządek,dostarczajacych towary do sklepów,sprzedawców.Ale też uważam że moim  obowiązkiem jest podporzadkowanie się decyzji władz o kwarantannie,czy przepisom które sa wprawdzie uciążliwe ale dla naszego dobra.Ci wszyscy którzy teraz mnie obsobaczają za wzmiankę o Dekameronie myśleli konstruktywnie jak kilka dni temu oburzali się że przepisy uderzają w ich prawa człowieka? Gdzie żescie byli w dyskusjach i wypowiedziach,że reżimowy rząd dokonuje niemalże zamachu stanu bo muszą być zachowane odstepy w sklepach,by raczej bez potrzeby nie wychodzić,zachowywac kwarantannę? 
Anonymous
Wiem, że taki przekaz propagandowy, ale cóż poradzę, że marny nawet jakbyśmy nie znali sychchronizujących wpływów na mentalność polityków: sejm.gov.pl
jazgdyni
@Roz Sądek No i wreszcie ktoś pojmuje i mówi do rzeczy. A nie ucieka ze strachu w krainy absurdu lub zastępczych trywializmów. Ta dyskusja pokazuje jak internauci reagują stresem na atak nieznanego. Atak, który nie jest zwyczajowym pitoleniem, tylko czymś od czego zależy życie. Za cholerę się nie przyznają, że oni także się boją, bo jako komputerowi maczo, olewają wroga. Taka reakcja na sytuację kryzysową, to po prostu schowanie się do mysiej dziury. Zamiast złapać byka za rogi, zacząć myśleć konstruktywnie i chociaż raz poważnie się zastanowić, to ani na krok nie zejdą ze swojej brukowanej kocimi łbami ścieżki sarkazmu, podśmiechujek i kpiny. To nasi herosi przecież. O większego trudno zucha, Jak był Stefek Burczymucha… — Ja nikogo się nie boję! Choćby niedźwiedź… to dostoję!
jazgdyni
Gdybyśmy tylko my oparli się na kwarantannie i izolacji, to pewnie bym się też zastanawiał. A ponieważ robią to wszyscy, to zaraz usłyszę - zmowa światowa.
jazgdyni
Ha, ha, ha. A jak by Szanowny odpowiedział, oczywiście hipotetycznie tylko, na również hipotetyczne pytanie, bo zdaje się, ta anegdota tego również dotyczy, czy Wszechświat jest deterministyczny? I co do cholery z moją wolną wolą? Tu dodaję, że jestem zatwardziałym neo-tomistą. A tu nagle w opowieści pojawia się fatum?? OK, rozumiem, że każdy matematyk MUSI być wyznawcą determinizmu. A jak mają kłopot z odpowiedzią, to podeprą się zasadą nieoznaczoności lub twierdzeniem o niezupełności i już wszystko gra.
Roz Sądek
@tricolout On nie ginie tylko się instaluje na zawsze, jak zwyklej grypy. Piszecie - Wy, wesołki, takie rzeczy ze strachu. Próbujecie zaklinać rzeczywistość. Realiści wiedzą - od słowa wiedza, że to nie zwykła grypa. Nie wiem kiedy Wasze żarty i udawane dobre samopoczucie się skończy, może poklask tu na NB działa na ten Wasz strach terapeutycznie? Może jednak należałoby się zastanowić, czy choćby wobec tysięcy narażających się przez niesienie pomocy chorym, i innym tysiącom dbającym by nasze codzienne życie było jako tako znośne, Wasze pisane w ciepłych, bezpiecznych pokoikach dyrdymały są absolutnie nie na miejscu? Trywializujecie niewyobrażalny wysiłek ludzi, którzy w tej chwili dbają o Wasze tyłki. Noo, ale Wy macie Dekamerona (przez "c") w małym paluszku.
Dark Regis
Kiedyś mój znajomy zadał mi bardzo ważne pytanie. Ponieważ rozstawaliśmy się na dłużej, on zostawał w pracy, a ja wyjeżdżałem gdzieś indziej, to takie ostatnie pytania się zdarzają. Czekałem z niecierpliwością o co on mnie spyta. Ten wziął głęboki oddech i wypalił "Jak wyglądają kosmici?" Zbaraniałem. Serio, dech mi odjęło. Lecz po chwili namysłu odrzekłem "W zasadzie tak samo, o ile zwrot tak samo można rozumieć jako własności możliwe do zapisania w DNA, które jest w pewnym sensie uniwersalnym nośnikiem informacji biologicznej". Miałem na myśli, że wszystko, co można wydłubać z chemicznych własności DNA tudzież wspomaganego przez RNA, co dodatkowo może mieć stale myślący nad czymś mózg i może od tego wyłysieć, to w przybliżeniu jesteśmy my. "Serio? Eeee..." - odparł trochę rozczarowany. Miał nadzieję, że wreszcie spotkał w życiu prawdziwego fachowca w temacie Stworzenia, a tu takie kocopały. Wtedy zapytałem go "Czy twoja żona uczy chemii e liceum? Córka też zdaje się to studiuje? Czy więc spotkały się z jakimś zespołem związków chemicznych, które byłyby w stanie wyprawiać rzeczy choć trochę podobne do DNA?" Pomyślał ale nie odpowiedział. "A czy wiesz czym zajmuje się kod? Kodowaniem. Kod coś koduje. A więc gdybyśmy spotkali taką rodzinę związków w przyszłości i stwierdzili, że różni się od DNA jakimś selenem, arsenem, albo innym molibdenem, to z zasady będzie zajmowała się tym samym, czym zajmuje się rodzina DNA. Będzie kodowała. Będzie zawierała algorytmy mówiące o tym jak długo produkować związek A, jak długo B, co włączyć/wyłączyć przy dużym natężeniu związku C i jakie proporcje ma mieć stopa do języka. Zgadza się?" Przytaknął bez wiary. "A więc w tym sensie kosmici będą tacy jak my, czyli będą tak samo uwięzieni w polu tylko tych możliwości, które opisuje chemia". Lubię takie głębokie filozoficzne pytania. Wręcz uwielbiam. Potem ja wyjechałem, a on dalej stał z tym swoim rozdziawionym grymasem niedowierzania ;)))