|
|
Pani Anna @jazgydni
Niech się pan dalej tłumaczy... 6 miesięcy w domu, no, no...
Ja sie z nikim nie utożsamiam, dziwi mnie tylko, że 'dżentelmen" i "inteligent" co to wszystkich naokoło poucza jest w stanie tak publicznie nazwać JAKĄKOLWIEK kobietę. Ponadto ja pańskiego wyglądu nie oceniam... |
|
|
jazgdyni Dzieci... Czego my dla nich nie chcemy? Sporo samodyscypliny to wymaga, by nie rozpuścić latorośli. Ja sobie wtedy przypominam, że jeszcze wiek temu w Anglii w kopalniach zatrudniano 5 - latki. A teraz typowy włoski bobas żyje u mamy do 40-stki. Dla mnie to degeneracja pokoleniowa.
W Norwegii też wszystkie chłopy mają wojskowe przeszkolenie. Widziałem ile to im daje.
Cmentarze zawsze były podniecające i niepokojące. Pamiętajmy, że jeszcze wtedy w obiegu publicznym nie istniały horrory. A i tak sobie mroczne historie wymyślaliśmy.
Było dużo ciężej. Lecz było wspaniale.
A gdy jak dzisiaj padał deszcz, to bydowaliśmy na strugach kanały, tamy i puszczaliśmy papierowe stateczki. Mokre plecy nie przeszkadzały.
To nieco przywraca klimat:
youtu.be
. |
|
|
jazgdyni Dziwi mnie to nieco, że pani tak silnie utożsamia się z tą wspomnianą "pindą". Ani pani nie znam, ani nigdy nie widziałem więc nie mam punktu odniesienia. Czy ma pani napompowane policzki, usta w kaczy dziób, żuje nieustanie i ostentacyjnie gumę, z pogardą spoglądając na motłoch wzrokiem księżniczki? W paru komentarzach sporo u pani złości i złośliwości plus klasyczny beserwisizim.
Nie byłem proszę pani klasycznym marynarzem, co to z portu do portu; skończyłem z tym w połowie 80-tych. Pracowałem na morzu w taki sposób, że w ciagu roku w sumie byłem 6 miesięcy w pracy i tyleż samo w domu. To mi bardzo pomagało współdziałać w wychowaniu dzieci. A przypomnę, że czasy były takie, że prałem te tetrowe pieluchy, dawałem koperkowe herbatki i nosiłem na ramieniu by się w końcu odbiło. I tak to było, aż dzieciaki pokończyły studia. Żona nigdy nie narzekała, gdy najdłużej po dwóch miesiącach miała męża u boku.
Wbrew legendarnym stereotypom o marynarskiej niewierności, tu rodziny są bardzo trwałe, kochające i solidarne. Może to również efekt rozstań, tęsknoty i fantastycznych powrotów. Już niedługo sam będę obchodził 50 rocznicę ślubu. Co ciekawe, bardzo słabo jest z małżeństwami w służbie zdrowia. Tu skala rozpadu związku jest bardzo duża.
I nie usiłuję zdeprecjonować roli kobiety w chowaniu i wychowaniu dzieci. Ich rola jest nie do zlekceważenia |
|
|
Lech Makowiecki Janusz! Ależ proszę bardzo! Pozdrawiam! |
|
|
tricolour @Anna
A mój dziewięciolatek pięć razy dziennie przychodzi do mnie i pocierając nosem o mój brzuch chce, by go przytulić. I tak sobie myślę, że on do prawidłowego rozwoju tego bardzo potrzebuje - by jego ojciec był i TRWAŁ przy nim, przy radościach i smutkach, budowach, strzelaniach, rowerach, robotach, hulajnogach, wrotkach i klockach, a nie wsadzał sukinsyna do lodowatego jeziora, na odczepnego. Twardzielem się jest nie wtedy gdy się bzyknie i spyla na długie miesiące tylko gdy się dwa tygodnie, co noc, nosi chorego malca całymi godzinami, a potem idzie do pracy, a po niej wraca do domu na kolejną nocną szychtę - z uśmiechem i miłością. I tak przez całe dzieciństwo, nie z doskoku...
... ale co ja tam wiem, prawda? |
|
|
tricolour Hahaha...
Statystyka u tzw inżyniera. Półtora tysiąca czytelników - no owszem, nawet sie zgadza.
Pewien samolot przeleciał setki tysięcy kilometrów lub wiecej, a do lotniska zabrakło mu jednego odczytu wysokościomierza. I cała wytężona praca w brzozę. |
|
|
kaliszanin @ałtor,
moim skromnym zdaniem żeby pomylić ilość wejść z ilością czytelników to trzeba mieć więcej niż 0,3 promila. a to oznacza, że żeby być trzeźwym w trakcie pisania wystarczy nie pić tak gdzieś od doby. |
|
|
jazgdyni Faktycznie zdarza się Dżebe. Bystry jesteś. Tak na oko to za durniów mam chyba z pięciu. Co wobec półtora tysiąca czytelników czyni około 0,3 promila. A to oznacza, że mimo wytężonej pracy manipulatorów mamy coraz mądrzejsze i sprawne społeczeństwo.
A ty Dżebe? Co z tobą? Zauważ, że akurat do ciebie mam sporo sympatii.
|
|
|
Pani Anna @Tricolour
Niestety, ale jeżeli ktoś potyka się o własne sznurówki, to prawda jest taka, że byle jaka ciamajda sobie z nim poradzi. W zasadzie to wystarczy po prostu nie przeszkadzać...
Musze też przyznać, że z pewną fascyncją przeczytałam tu wątek podjety przez dwóch dżentelmenów o wychowaniu męskiej młodzieży "na twardzieli". Jeden z dżentelmenów chwali się jak to pomagał w wychowaniu syna swojej koleżanki udzielając dobrych rad, a drugi dżentelmen marynarz jak rozumiem bywający w domu od wielkiego święta odwiózł syna na obóz karate... Co tu rzec. W obydwu przypadkach jak rozumiem praktycznie cały ciężar wychowania spoczywał na kobietach, w przypadku pierwszym o tatusiu nie było wzmianki, więc rozumiem, że "się był zniknął", a w drugim twardziel marynarz... Żaden z panów nie był nigdy samotną matką, czyli tą rzeczoną "pindą z kolejki", więc cóż oni mogą wiedzieć o wychowaniu? Taka kobieta musi sama, w pojedynkę, dodatkowo pracując zawodowo być dla dziecka matką i zastąpić dzieciom również nieobecnych ojców, ktorzy jedyne co potrafią, to wytknąć im, że wychowują chłopców na "niuniusiów". Cóż, dobrze, że w ogóle wychowują, w przeciwieństwie do nieobecnych "tatusiów". |
|
|
tricolour A wielcy od pięciu lat nie mogą dać rady ciamajdom.
Polecam myślenie. |
|
|
jazgdyni Oczywiście.
Ciamajdom wychodzą tylko ciamajdany. |
|
|
sake2020 @Tricolour....Jeśli tak dbamy o język ojczysty to nie mówimy czepić tylko czepiać się czegoś ewentualnie uczepić się czegoś.Niemniej dziękuję za poradę językową,nauki nigdy za wiele. |
|
|
tricolour @Sake
A jesli rzeczywiście nie szanuję, to produkuję sążniste epistoły na temat cudzych zachowań i pouczam jednocześnie wyzywając w tych pouczeniach? Nie.
A Pani życzę większej dbałości o język ojczysty i nie będę miał czego się czepić i to wszystko. Przecież nie piszę, że Pani to ćwok czy dureń, jak to mnie - ku mojej uciesze, że gość już nie wyrabia - nasz kolega nazywa.
Znajmy miarę. |
|
|
wielkopolskizdzichu Pan Marynarz zakochany w silnych mężczyznach, jak Nina Kunicka w Dyźmie. |
|
|
sake2020 @Tricolour ,,,A Pan/i szanuje?Mam co do tego wątpliwości choćby po moim przykładzie.Wypominanie ,,miałkości'' intelektualnej i braku wykształcenia to przeciez stały Pana/i repertuar. |
|
|
Jabe Pan Jazgdyni ma rozmówców za durniów, skoro wmawia im, że PiS nie potrafi zajmować się więcej niż jedną sprawą na raz. Ile czasu niby pochłaniało owemu jednozadaniowemu PiS-owi zwalczanie opozycji, a ile odpowiadanie na groźbę sankcji?
Próbuje ich tłumaczyć tym, że są niedojdami. |
|
|
jazgdyni @sake3
Durnia nigdy nie zadowolisz. Są jak dzieci. Obiecałeś, a nie dotrzymałeś to masz piekło. Co z tego, że jak jechałeś do kina to rozbiłeś samochód. Miało być kino i nie ma zmiłuj się. Płaskie czoło tego nie ogarnie, że PIS przez 4 lata został zmuszony do nieustannej walki na granicy puczu, lub unijnych sankcji. Ile to czasu i pracy pochłaniało,który można by przeznaczyć na realizację m.in. obietnic.
A le ciołowi tego nie wytłumaczysz, bo jak bachor, jest głupi i złośliwy. |
|
|
tricolour No i dlatego tak zwana pinda z kolejki dla ułomnych zachowała się adekwatnie wobec swego prześladowcy. I dlatego cztery lata trwa nieustanna walka na granicy puczu.
I dlatego walka ta będzie przegrana... |
|
|
Ryszard Surmacz @ jazgdyni
Tu nie trzeba było intuicji, taka była tradycja. Młody chłopak musiał ćwiczyć się w opanowaniu strachu, musiał wiedzieć, że przed nim życie, a nie czekolada, bamboszki itd. Gdy byłem chłopcem (10-12 lat), chodziłem pod wieczór za miasto po mleko. Droga przez cmentarz była krótsza. Pewnego razu, w ramach ćwiczeń, postanowiłem, a był już jesienny wieczór i było ciemno, pójść krótszą drogą. Na cmentarzu nie było nikogo. Szedłem z duszą na ramieniu, ale twardo. I w pewnym momencie zauważyłem jakieś światło i liczne cienie, które wyskakiwały z grobu. Stanąłem przestraszony, ale uciekać zacząłem dopiero, gdy posłyszałem jakiś ludzkie: huu. Postawiłem bańkę i zacząłem tak wiać, że około dwumetrowy mur przesadziłem, jak płotek na bieżni. Potem zdałem ojcu sprawę i poszedł odzyskać bańkę z mlekiem. I co się okazało? Grabarz postawił lampę i kopal grób, a cienie, które widziałem, to była wyrzucana ziemia. Efekt końcowy był taki, że nie było już ani grabarza, ani bańki z mlekiem. Grabarz musiał ją podp... Ale potem uzbrojony w wiedzę chodziłem już wielokrotnie.
Gdy w tamtym czasie biliśmy się, nikomu nie przyszło do głowy kopać drugiego, a tym bardziej leżącego. A teraz kujawiaczek zaczyna się dopiero, gdy facet zaliczy glebę. Tamta tradycja była jeszcze powojenna i polska, obecna pochodzi ze wschodu i z flejostwa. Taka była m.in różnica między II RP a PRL-em.
Tak, dziś dzieciaki się hoduje i jeszcze każe się im pokazywać paluszek. Nie wiem, czy możliwe było zachowanie poboru do wojska (chyba nie), ale przynajmniej właśnie tam młodzian miał okazję przejść pierwszy chrzest życiowy - jeżeli nie przeszedł go wcześniej. Też jestem miłośnikiem WOT-u. Znakomicie sprawdził się w dotychczasowym okresie epidemii koronawirusa i innych klęskach żywiołowych. I myślę, że gdy nam się polepszy, każdy młodzian, chyba że jest chory, powinien przejść szkolenie WOT, na podobnej zasadzie, jak Szwajcarzy przechodzą swoje szkolenia wojskowe. I powinien czuć obowiązek to zrobić.
A koniec owsiakowego trendu, myślę że nastąpi dopiero wówczas, gdy trend ten przegra w wyborach parlamentarnych. Jak na razie mamy pierwszy krok - skończyły się parady równości.
Pozdrawiam
|
|
|
jazgdyni Ejże, coś ci pod tą Troją wydziwiali. Pewnie już się przyzwyczaili do Światowej Nescafe. Bo kawa po turecku, lub gdzieniegdzie, kawa po ottomańsku istnieje i jest nawet na liście dziedzictwa narodowego UNESCO, Wiesz o czym mowa, więc opisywać nie będę. Warunek tylko jeden - trzeba tylko mieć te zmieloną na pył jak mąka kawę. Gotowałem jak trzeba, ale nie jestem zwolennikiem gorzkich płynów. Aha, jeszcze jedno - trzeba kawę po turecku odróżnić od kawy po arabsku (quahwa). A propos, to co do picia robią świetnie Arabowie, to fenomenalna herbata miętowa.
Włoskie typowe picie kawy też mi specjalnie nie odpowiada, bo picie kawy naparstkami, to nie moja broszka. Moje kubki zazwyczaj mają ponad 0,6 litra. I piję tego dużo, a jest to coś bliskiego do waszego latte. Słodkie i śmietanka (w żadnym wypadku mleko).
A w Turcji, Syrii i Libanie to ja się trułem ichnią anyżową trucizną - arakiem. Po żubrówce nigdy tak głowa nie boli. |
|
|
tricolour @Sake
Owszem, plany czasem padają, czasem trzeba zmieniać. Tylko pytanie, jaki jest wektor takich zmian? Jeśli kandydat mówi, że jeśli nie przeforsuje ustawy frankowej (przykładowo, mnie to ani grzeje, ani ziębi) to się poda do dymisji, a potem buzia w ciup, to co on dalej może jeszcze obiecać, co będzie miało choć cień prawdopodobieństwa? Przecież po tym zastrzeżeniu o dymisji już nigdy nikt mu nie uwierzy... bo na jakiej podstawie.
Szacunek się bardzo łatwo traci. Wystarczy jedna poważna wtopa i już na zawsze zostają wątpliwości. Nie jest to oczywiście powód do obrzucania błotem i wyzwiskami, ale proszę zauważyć, że za to nikt nikogo nie ściga. Ani jedna strona, ani druga. No to mamy, co mamy... i nie można się dziwić.
Autor tego wątku, na tych blogach wielokrotnie wyzywał użytkowników, szydził z kobiet, a nawet jednej sugerował używanie kobiecości do niegodziwych celów - i co? Czy choć jedno słowo padło, że przesadza, że powinien przeprosić? Nie, nigdy tego nie widziałem... to na jakiej podstawie oczekuje on, że ktokolwiek będzie kogokolwiek szanował skoro on sam tego nie zamierza nawet na własnym podwórku, a tak traktuje swoje wątki.
Proszę powiedzieć: na jakiej podstawie ktoś, kto nie szanuje swoich czytelników, oczekuje, że inni będą szanowali? |
|
|
jazgdyni Byłbym ostrożny z wyciąganiem wniosków. Często narkotyki dodają im fałszywej odwagi i brutalności.
A potem jak trzeźwieje, to zupełnie kapcanieje. |
|
|
jazgdyni Chyba intuicyjnie przewidywałem taką przyszłość. Już jako 10 latka dałem go na kurs karate. Serce mi się krajało, jak pojechałem do niego na obóz do Żarnowca, a twardy trener ćwiczył ich stojących w wodzie jeziora. Czy się zahartowali? Całkiem niedawno pokonałem go, choć jest wyższy ode mnie. A ile młodszy...
Jak dochodzi do incydentu z kimś, kto autentycznie chce się bić, to albo gangster, albo pętak na amfetaminie. A my w młodości nie biliśmy się. My toczyliśmy pojedynki. Staraliśmy sie być prawi i honorowi.
Teraz dzieciaki się hoduje. A najgorsze, że się niczego nie wymaga i nie uczy odpowiedzialności.
Myślę sobie, że dobrze iż powstał ten WOT. Ile tam się zgłosiło ludzi z wyższym wykształceniem. To może oznaczać koniec tego owsiakowego trendu.
Pozdrawiam |
|
|
sake2020 @paparazzi....To nie fake news ale dzisiejszy dzisiejszy dzień przynosi kolejne wieści.Były szef Nowoczesnej Kamil Kurosz sztabowiec Kidawy i człowiek Budki oferuje się poświęcić by zabić osobiście członków rządu.Usługi zgłasza na Twitterze oczywiście w jak najbardziej ordynarnej formie,kwota zapewne do ustalenia.Apel podjął też niejaki Kuczyński -stary dziad z nosem siegajacym do brzucha i poseł Braun.Ten zapewne będzie wieszał razem ze swoim przyjacielem z KOD=u dobrze na znanym Szczurku.Na pierwszy ogień ma iść Morawawiecki z rodziną i Sasin,ale sądząc ze stopnia determinacji nie spoczną tylko na tym. |
|
|
sake2020 W życiu nie wszystko sie udaje i nie wszystko da się załatwić i zrealizować obietnice nawet prezydentom.Nie czyni to ich niegodnymi szacunku raczej wskazuje na trudności które nie zawsze da się przeskoczyć .Czy Panu/i wszystkie plany się realizują,marzenia spełniają i wszystko idzie jak z płatka?Jeśli tak to szczęśliwiec z Pana/i.Myślę,że obiecane przez prezydenta Dudę przedsięwzięcia z góry nie miały szans na powodzenie,niemniej nie powinny być powodem obrzucania prezydenta blotem i wyzwiskami czy atakowaniem rodziny.Mozna jedynie porównać to co zrobił a czego nie z poprzednikami.Tu chyba prezydent Duda wypada o niebo lepiej niż prezydenci Wałęsa,Kwaśniewski czy Komorowski. |