Otrzymane komantarze

Do wpisu: Przewrót pajacowy (Copyright Ziemkiewicz)
Data Autor
tricolour
W imieniu kpiarzy, z całego serca, dziękuję za odpowiedź, która - przez nieznajomość tematu - nic konkretnego nie wniosła do obszernego tematu zakreślonego kilkoma celnymi pytaniami. No cóż - leżem i kwiczem, a tak chciałem błysnąć. Dziękujemy, że jest tak dobrze, jak zawsze było mówione w Dzienniku Telewizyjnym. Bez Pana byśmy o tem nie wiedzieli. Ukłony.
jazgdyni
Raczej nie przychodzi. Dlatego mamy tak dużo alkoholików.
jazgdyni
:Prezydent Lech Kaczyński nie żyje od 10 lat. Podpieranie się argumentem z 2010 roku, gdy było inaczej, jest Jabe żenujące. Stać cię na więcej.
jazgdyni
Witam Oni realizują już od dawna swój specyficzny plan federalizacyjny. Im nie chodzi o przejmowanie skrawków sąsiadów, im chodzi by rządzić jedną całą zjednoczoną Europą. I to jak największą. W tym właśnie celu zaczęli przyjmować nowych członków, w tym nas. Co do podatków, to nie znam ich dokładnych planów. Ale zapewniam, że u lewaków podatki zawsze bardzo rosną. I proszę nie leniuchować i mnie zmuszać do poszukiwań, bo w internecie jest mnóstwo o podatkach krajów Europy, na przykład pl.wikipedia.org  Tak samo pytania o Grecję. Też są dokładne opisy, co Grecja została zmuszona sprzedać. Wyspy są mało warte w porównaniu np. z portem w Pireusie.
mjk1
Bardzo trafna i rzeczowa analiza, i jak najbardziej zgodna z polską racją stanu. Brak w niej jednak kilku szczegółów. Jeżeli byłby Pan tak uprzejmy i doprecyzował, zapewne nie tylko ja byłbym wdzięczny. Napisał Pan, że podatki miałyby zostać ujednolicone, lecz nie napisał w jaki sposób? Czy kwota wolna od podatku byłaby taka jak w Polsce, czy taka jak w Niemczech? Vat podnieśliby Niemcom do 23%, czy nam obniżyli do 18%? Przedsiębiorców zapewne zainteresuje wysokość składki na ubezpieczenia społeczne. Będzie 45% jak w naszym kraju, 15% jak w Niemczech, czy ustalą coś pośredniego? Nie napisał Pan nic o zarobkach, emeryturach, czy innych świadczeniach. Nam podwyższą, czy Niemcom obniżą? Ponieważ wszyscy już zapomnieli o Grecji, byłoby dobrze gdyby Pan przypomniał. Chcieli sprzedać swoje wyspy, lecz w ostateczności ich nie sprzedali. Czyżby Niemcy nie chcieli kupić i zamiast zarobić olbrzymie pieniądze, wolą dokładać do Grecji jeszcze większe pieniądze, aby ta nie splajtowała? Nie tylko Niemcy, cała strefa Euro. Do dzisiaj też przeciętny Grek jest czterokrotnie bogatszy od przeciętnego Polaka. Jeżeli Greków nazywa pan dziadami, to jakie mniemanie ma Pan o Polakach? A tak już całkiem poważnie. Gdyby Niemcy, zamiast federacji, chciałyby na początek tylko np. ziemie zachodnie nam odebrać, to doprowadziłyby do referendum na tych terenach. Nie musieliby się nawet specjalnie wysilać. Wystarczy, że obiecaliby taką samą płacę za taką samą pracę. Wydaje mi się, choć mogę się mylić, że wtedy mieszkańcy Gotenhafen, czy Bendsburga wraz z Wehrenbergiem też udowadnialiby, że to zawsze był Altreich. Po przyłączeniu zaś, albo oderwaniu, jak Pan woli w niejednym kościele, nie tylko na Opolszczyźnie, zabiłyby dzwony i wydaje mi się, chociaż znów mogę się mylić, że wcale nie na trwogę.    
Jabe
Można powiedzieć, że zwycięsko wycofali się na z góry wyznaczone pozycje.
Jabe
O wadze sukcesu świadczy brak argumentów za tym, że nasi „patriotyczni konserwatyści” osiągnęli jakikolwiek sukces (jak zwykle utopiony w morzu bezładnej paplaniny). Nawet zaczęto budować europejską armię. – O ile dobrze pamiętam, Jarosław Kaczyński był tego zwolennikiem. Szybko wszyscy zapomnieli ile Grecja musiała zapłacić za swoją krnąbrność i błędy. – Grecja musiała zapłacić za życie na kredyt. Co czeka nas?
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ jazgdyni, kicia i burek na premiera.
NASZ_HENRY
Olśnienie przychodzi po pięćdziesiątce, jeżeli nie przychodzi to trzeba nalać drugą ☺
jazgdyni
Witam Gra na czas i wyczekiwanie właściwego momentu są też elementami sztuki wojennej. A gorące głowy zazwyczaj zaślepia własna głupota. Na szczęście, są tylko internautami.
jazgdyni
Podziwiam i jestem przekonany, że Pan by to lepiej zrobił. Tak też sądzą domownicy, Kicia i Burek.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ jazgdyni, Pelny sukces 3x tak Polaczrnie wyplat z praeorzadnoscia- tak Zyrowanie w ciemno zadłużenia w tym kowidowego - tak 4 nowe podatki w tym katastralny - tak Pies pogrzebany zostal w Lizbonie. Kto ten traktat  podpisał ponoć bez czytania bo był za dlugi kazdy chyba kojarzy. Plakanie nad rozlanym mlekiem. Teraz nawet na Polexit za pozno. Jak bylismy parasami tak i zostaniemy  I wcale nie przemawia przeze mnie żółć, tylko na wymioty mnie zbiera jak widzę to dziadostwo. Haftowanie żółcią to nic przyjemnego. Pzdr
AŁTORYDET
Ma Pan rację. Jest to sukces. Uzyskaliśmy pare lat względnego spokoju. Teraz wiele zależy od nas, ale jeszcze więcej od tego, co przyniesie czas. Widać słabnącą Rosję, imperialne ambicje Niemców, rozłożoną moralnie i państwowo Francję, izolacjonizm Wlk. Brytanii i niepewność w Stanach. Wiele się z pewnością wydarzy. O tym, że warto czekać, dowodzi polityka Churchilla po czerwcu 1940r. Po klęsce Francji, Niemcy mieli pod butem całą Europę. W kraju, lord Halifax, napierał na pokój z Hitlerem. Groziła inwazja. Churchil wytrzymał. A już rok później mieliśmy "Barbarossę", a po pół roku Pearl Harbour. Wrócił do gry i powiało optymizmem. Podaję ten przykład, nie jako wieszczenie wojny, ale jako pochwałę cierpliwości. Dziś, ugraliśmy wszystko to, co przy naszych kartach było do ugrania. Teraz patrzmy z optymizmem w przyszłość i róbmy co do nas należy. Pozdrawaiam.
Do wpisu: VETO! VETO! VETO!
Data Autor
Dark Regis
To oznacza, że będą wyłaniały się jakieś regularności widoczne gołym okiem dla pewnych baz. I rzeczywiście, gdy ta zależność jest sześcienna (kwadratową widać gołym okiem wszędzie), to zobaczymy coś takiego: J(6;15) = [111*11111*50050551] wyjątek J(6;18) = [11*111111111*50505051], bo mamy kwadrat 3 J(6;21) = [111*1111111*500500550551] J(6;24) = [111*11111111*50050050550551] i analogicznie we wszystkich innych systemach, w tym w B=10 J(24) = [111*11111111*90090090990991] Widać, że tylko musimy wymienić "dziewiątki". Ale nie to jest istotne. Ta sama własność idzie wstecz, czyli do systemów "pierwiastkowych" i wtedy mamy coś takiego (8=2^): J(8;31) = [17777777777*44444444446666666667] (da się to zapisać potęgami jak w Aurifeuillean, tylko kto to przeczyta, prawda?) To jest zależność kubiczna, czyli sześcienna. Są też widoczne zależności wyższych rzędów 5,7,11,... Na przykład tutaj na końcu dla R(300000) w mojej notacji J(300000): stdkmd.net Widać takie rezonanse 100009999999899989999000000010001, 1000009999999998999989999900000000010000­1 i tych parę nierozłozonych Dla porównania w systemie szesnastkowym J(16;30) = [coś*10FEEF011], albo J(12;17) = [A9A9AB*126180BB0BB], a nawet J(13;23) = [823*19535580B68A0AA18BB9]. Widać wyraźnie przebijanie się pewnej regularności, ale do pełnego potwierdzenia musiałbym rozłożyć jeszcze kilka tysięcy repunitów w tych bazach, a do tego musiałbym mieć DAS KOMPUTA. ;)))
Dark Regis
"Zatrzymali się tacy parę pięter za nisko. Nie są intelektualistami. Nie mają naturalnego głodu wiedzy. Wszelakiej wiedzy." = nieprawdaż? Zresztą omawiamy to zagadnie tutaj już od kilku lat. Raz jako niedostatki systemu edukacji, innym razem jako przejaw tępego systemu kooptacji "swoich", zawsze i niezmiennie w kontekście politycznym i społecznym. To nie żart, że ludzie bystrzy zorientowali się już, że dane terytorium zasiedlają dwie różne grupy ludności, dwie cywilizacje i stąd pochodzi gros naszych problemów. Każda z tych grup albo chce, albo będzie musiała wypchnąć te drugą, żeby jej świat mógł istnieć dalej. To jest najprostsze wytłumaczenie czułego przyklejenia się komuchów do unijnych i amerykańskich marksistów i wypychania milionów Polaków na zmywaki świata. Oni ten proces zdobywania terytorium już zaczęli i na pewno go nie zakończą. Pytanie tylko co my na to. Co do matematyki, to muszę najpierw poprawić powyższe wzory, gdyż użyłem skrótu myślowego, który może skutkować błędnym odczytaniem. Zamieniłem tam wyrażenie postaci "(C+D)(C-D)" na napisy "(c+c'+c" + d+d')(c+c'+c" - d+d')" bez zmiany tego ostatniego plusa na minus. Cel był jasny: zachować formę "D". Mam nadzieję, że to nie przeszkadza zrozumieć zagadnienie. Co do prof. Richarda P. Brenta, to polecam rzucić okiem na ten dokument: 1. maths-people.anu.edu.au 2. maths-people.anu.edu.au Łączy on faktoryzcję liczb z zagadnieniami kryptografii, czyli z algorytmem RSA (co jest zrozumiałe), a także z kryptografią eliptyczną (krzywe eliptyczne i hipereliptyczne). Gdziekolwiek w tekście matematycznym wystąpi napis postaci "(a^n-1)/(a-1)", to mamy repunit w systemie pozycyjnym z bazą B=a o długości n, czyli [1...1](a). Ponadto Brent łączy zagadnienie faktoryzacji z różnymi rodzajami porządków w zbiorach liczb całkowitych (krata dzielników liczby; przypomnę, że w rozszerzeniach pierścienia Z, na przykład o pierwiastek z 5, jest dużo więcej liczb/elementów całkowitych i inne są liczby pierwsze), przez co widać tam wyraźnie związek z funkcją Mobiusa dla porządków i odwrotną do niej funkcją dzeta). W kolejnej pracy widać, że on kombinuje dokładnie tak jak ja, czyli próbuje przenieść zagadnienie faktoryzacji do pierścieni kwadratowych (rozszerzenie Z o pierwiastek równania stopnia 2). Już o tym wspominałem, gdyż każdy J(B^2;n)=J(B;n)*J(-B;n), dla n nieparzystych (to jest bardzo prosta obserwacja). Działa to tak J(2;5) = J(v;5)*J(-v;5), gdzie v=pierwiastek z 2, (7+3v)*(7-3v)=49-18=31. Teraz pytanie o tego rodzaju rozkład powiedzmy w bazie B=10 sprowadza się do znalezienia GCD w pierścieniu Z(V), gdzie V to pierwiastek z B. Są to liczby krótsze o niemal połowę. Jednak ja poszedłem krok dalej i stwierdziłem, że rozkłady w bazie B koga być w pewien sposób zależne od rozkładów w bazie wyrażonej pewnym wielomianem od pierwiastka k-tego stopnia z B, np. V^5+3V^3+1, to znaczy że zapisy w tych bazach będą wchodziły ze sobą w rezonans.
Ryszard Surmacz
I jeszcze jedno... Jeżeli dzisiejsi "inżynierowie dusz" wzorowali się na szympansach bonobo, a wiele na to wskazuje, to mamy do czynienia z nieprawdopodobnym prymitywizmem. RS
Ryszard Surmacz
@ jazgdyni Janusz, pięknie tłumaczysz. I nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak calkowicie się z Toba zgadzam. O szympansach bonobo nic nie wiedziałem. Ciekawe. Poczatkowo, faktycznie, oddzielałem inżynierów od humanistów, bo dzieliło je samo życie - nasze współczesne życie. I dzieli nadal. Dziś renesans widziany jest z jednej strony na sposob kościelny - a więc jako zło, które sprzeciwiło się nauce kościoła, a z drugiej, jako fantastyczny okres, który przełamał drętwość scholastyczna i wyzwolił człowieka. A więc dwie skrajności, które nie uwzględniaja środka. W swoich artykułach gazetowych i tekstach, które publikuję na blogach, wielokrotnie poruszałem temat renesansu i dzisiejsza potrzebę zaistnienia człowieka renesansowego. Powyższym komentarzem dopełniłeś jakoby ten przekaz. Tylko, że Twoj poglad, również i mój, sa odosobnione. Tak więc, dziś mało kto w taki sposób myśli. I to jest problem. Dziś - ogólnie - inżynier i humanista, to dwa różne światy. I to jest fakt, który trzeba zmienić. Nasz problem polega na tym, że Ty broniłeś siebie, a ja swój punk odniesienia kierowałem do rzeszy inżynierów, których znałem i znam.  Reforma Jędrzejewicza wprowadziła zasadę, zanim zostaniesz inżynierem, najpierw musisz zostać humanista, bo jak rozpoczniesz karierę zawodowa, to już się nie dogadamy.  I to było bardzo racjonalne podejście. Zdało ono egzamin i dziś przedwojenna matura dorównuje, a czasami nawet przewyższa, dzisiejszemu wyższemu wykształceniu. Tak spadł poziom nauczania.  Podczas prowadzenia wywiadów z profesorami inż. z UW, wyszło to, o czym piszę wyżej. Ten wywiad jest bardzo chwalony, zachęcam do nabycia ostatniego numeru "Frondy Lux". W spisie treści nie ma mojego nazwiska (taki zwyczaj), ale sa obywaj profesorowie: Jakubiak i Przygodzki. Kolejna "Fronda...", ma wyjść w grudniu, ale  z nimi nic nie wiadomo. Druga część mojej rozmowy ukaże się również w grudniu, ale już w innym periodyku. Janusz, przełam się i kup. Co do Imcia, to próbował wciagnać mnie w ogolnie mowiac - muzykę. Poszedłem tym torem, i już, już wyciagnałem tę gumę, już wydawało mi się że jej sprężystość będę mógł przekształcić w coś trwałego, ale w pewnym momencie doszedłem do wniosku, że bez nauki gry na jakimkolwiek instrumencie, odpadam z gry. I tak się stało. Prawda rozładowała napiecie i rozciagnięta gumę cofnęła do stanu pierwotnego. Coś oczywiście zostało, ale nie to, o co chodziło. Mimo to nadal twierdzę, że jest znakomitym kodem dla przechowania i rozwoju najważniejszych myśli, kórych nie można ani zaaresztować, ani zniszczyć. W muzyce jest coś boskiego. Tak, że ogólnie, nie ma sporu, ale rozmowa powinna dotyczyć zjawisk społecznych, jakie mamy i które chcemy poprawić, a nie powinna dotyczyć wyłacznie Ciebie. Bo wówczas rzeczywiście staniemy, zupełnie zreszta sztucznie,  na dwóch odrębnych płaszczyznach. Pozdrawiam
Ryszard Surmacz
@ Waszmość Przyjmuję Pańskie wyjaśnienia w sprawach matematycznych. Z reszta zgadzam sie całkowicie i nie mam tu nic do dodania. Pozdrawiam.
jazgdyni
DC Powyższe rozumowanie prowadzi mnie do stwierdzenia, że jeżeli chcesz ludzi myślących i wykształconych podzielić na humanistów i inżynierów, to nie jest to właściwa droga.  Owszem, można to odnieść nawet do profesorów i prezydentów. Ponieważ są to ludzie nie w pełni rozumowo wykształceni. Zatrzymali się tacy parę pięter za nisko. Nie są intelektualistami. Nie mają naturalnego głodu wiedzy. Wszelakiej wiedzy. A już pytanie =dlaczego?= najmniej ich interesuje. Czyli Ryszardzie - konfrontacja humanista vs inżynier jest zjawiskiem pozornym wobec odwiecznej prawdziwej konfrontacji rozum vs głupota. Zdradzę - niestety nadal głupota wygrywa ok. 65 : 35. (fakt naukowy). Serdeczności Ps. Imć Waszeć nie raz udowodnił mi, ze ma fantastyczną wiedzę z zakresu muzyki. To coś oznacza, prawda?
jazgdyni
@Ryszard Surmacz Kiedyś podczas wizyty w Mediolanie, długo stałem pod pomnikiem Leonarda da Vinci. Przypominałem sobie, jak w dzieciństwie tata rozbudził moją ciekawość tym człowiekiem, prezentując mi, że to nie tylko wielki malarz i Mona Lisa, ale również twórca na wielu różnorodnych polach. Człowiek uniwersalny. Nawet jeszcze nastolatkiem nie byłem, gdy ciekawość wzbudzali Pitagoras, czy Archimedes. No i ten cudowny złoty podział - boska proporcja. Potem zetknąłem się z pojęciem "człowiek renesansu"... Nadszedł moment, kiedy pojąłem, że filozofia to nie nauka - to coś znacznie więcej. Coś, co sięga do istoty rzeczy podstawowych. A później podziw dla matematyków. Pascal... Leibniz...Newton... Poincare... Co interesujące, każdy z nich był również filozofem. I nie tylko. Taki Leibniz to także  , prawnik, inżynier-mechanik, fizyk, historyk i dyplomata. [I tu, zwracam uwagę Drogi Ryszardzie - ist Hund begraben]. Na przełomie wieków studiując romantyzm i naszych wieszczów, zetknąłem się z londyńskim Society of Dilettanti [en.wikipedia.org]. I wtedy właśnie takie olśnienie - nie ma sensu drążyć jednej dziedziny, kopiąc coraz głębiej, w coraz węższym tunelu, tylko z pewnej wysokości spoglądać na coraz szersze horyzonty. Chrzanić doktoraty i profesury. Ważniejsze jest wiedzieć jak najwięcej o jak najszerszym diapazonie. Ot - dlaczego współczesne lewactwo jest ruchem wstecznym i w swoim sztandarowym libertynizmie dąży do zachowań społecznych szympansów bonobo (Kopulacja odgrywa istotną rolę w stadzie bonobo. Stosunki kopulacyjne są używane do powitań, rozwiązywania konfliktów i pokonfliktowego „godzenia się”, a także jako przywilej udzielany przez samice w zamian za pożywienie. Bonobo są jedynymi poza człowiekiem przedstawicielami naczelnych, u których zaobserwowano pocałunki językowe, spółkowanie pochwowe w pozycji twarzą w twarz, ocieractwo genitalne pomiędzy dwoma samcami (ang. penis-fencing). Wszystkie te zachowania zachodzą zarówno pomiędzy członkami rodziny – blisko spokrewnionymi osobnikami (kazirodztwo), jak i innymi bonobo w stadzie. Bonobo nie utrzymują stałych związków rodzinnych.) [pl.wikipedia.org] Dodam tylko, że to wegetarianie wśród szympansów. Albo, czy nie warto wiedzieć wszystkiego o whisky, lub czy baterie litowo - jonowe, to już nasz pułap magazynowania "elektryczności". CD.
Dark Regis
Panie Ryszardzie, przykład matematyczny podałem w tym celu, żeby uświadomić czytelnikom, że nawet bardzo proste problemy podzielności liczb są tak dalekie od ostatecznego rozwiązania, że pracy starczy jeszcze na parę stuleci. Nie mówmy więc już o modelach zachowań społecznych, czy modelach ekonomicznych, bo tu złożoność może wzrastać eksponencjalnie. Ale próbować trzeba, bo bez tego nie wyhoduje się narybku, który przejmie pałeczkę. Będą tylko same lenie, których kredo życiowe zamyka się w zdaniu "a pan profesor powiedział". Zero samodzielności i odwagi badania rzeczywistości. Drugi cel jaki tu osiągnąłem, to pokazanie, że rozwijanie wyobraźni i intuicyjnego sposobu prezentowania problemów daje dużo lepsze wyniki edukacyjne niż wgapianie się we wzory przeznaczone dla hermetycznych środowisk. Grunt to właściwa translacja, tak samo jak w humanistyce. Tak właśnie trzeba postępować, żeby ludzi nie odstręczać od myślenia. Wreszcie trzeci cel, który należy tu nadmienić, to praktyczne pokazanie jak szybko można doszusować z rozumieniem trudnych matematycznych problemów do światowej czołówki, do samego przodka badań matematycznych, które się odbywają tu i teraz. Ja nie piszę o osiemnastowiecznych dziełach, tylko opowiadam w miarę ludzkim językiem prace z lat dwutysięcznych. Ponieważ znam ten język, więc spokojnie mogę robić za tłumacza i mediatora. Cykl powstawania cenionych prac matematycznych w języku polskim jest strasznie długi, zresztą sam Pan wyjaśnił w skrócie dlaczego. Jednakowoż, to nie jest zwykły brak wiary w siebie, ale wręcz pogarda dla swoich (dziś przypadkowo wyrażana pojęciem europejskości vs zaściankowości) i warto byłoby się w końcu dokopać do tych, którzy tę pogardę i defetyzm wśród nas sieją. Oczywiście jest to środowisko starych betonowołbich komuchów (na uczelniach jak i w instytucjach kultury), którym naród łaskawie nie zasznurował paskudnych ryjów, gdy była ku temu okazja. No ale nauka kosztuje, nawet taka, że "waleczni" gówniarze z NZS, to nawet nie poziom zelówek u Niezłomnych z AK i NSZ. Zbieżność słów, a jaka kolosalna różnica, prawda? Nikt ideowy nie sprzedałby nas tak szybko Niemcom jak te lyberalne studenciaki z PO. Stąd też wylewa się z nich ten antypolski jad i taka pogarda dla nas, trwających przy zasadach. Pozdrawiam serdecznie.
Ryszard Surmacz
@ Imciu Doceniam matematykę, naprawdę, ale w podstawówce miałem wariatkę, w średnie, przedwojenna, solidna, a na studiach już matematyki nie było. Być może to bład. Nic z tych wzorów nie rozumiem. Intuicja jest konieczna, bo ona nie pozwala odejść od praktycznego życia. Pewnie, że musi być uaktualniana - ale uaktualniana, a nie wypreparowywana z realu, bo jak słyszę współczesnych socjologów, którzy to i obliczaja i namierzaja i czuja, to wychodzi jakiś bełkot. I na tym bełkocie jedziemy, rozmijajac się z rzeczywistościa. Innymi słowy obliczenia musza mieć realne dane i wierygodne liczby.  Piszę o tym dlatego, bo życie staje coraz bardzie wirtualne, taka sama zaczyna być wiedza i coraz bardziej nasza rzeczywistość. Pozdrawiam
Ryszard Surmacz
@ Waszmość i jazgdyni Nie rozważam klasycznego sposobu zarzadzania, ten sposób jest. Jest prezes i jest reszta. Amen. Outsourcin u nas sie raczej nie sprawdza. To też kwestia stanu umysłu Polaków. Polacy generalnie nie wierza w swoje państwo i nie zamierzaja mu pomagać w przetrwaniu. Nikt nie nauczył młodych, ani im nie wtłoczył, że bez państwa ani paszport nie będzie ich chronił, ani nic, co w cywilizowanym świecie daje postawę bytu. Musza do tego dojść poprzez garbowanie im pleców i wyciagania pieniędzy z portfeli. Ale. Pamiętacie Panowie, nasza dyskusję na temat humanista czy inżynier. Naładowany tym zagadnieniem podjałem go praktycznie. Przeprowadziłem dwa duże wywiady z dwoma prof. z UW: aktualnie urzędujacym Andrzejem Jakubiakiem i emerytowanym Jackiem Przygodzkim. Temat podskórnie dyskutowany w kraju, można rzec, ciepły, a mimo to miałem trudności z umieszczeniem go w mediach papierowych. Pewna trudność stanowiła jego objętość, pomyśłany bowiem był jako część przyszłej ksiażki. W końcu wzięła i opublikowała go Fronda Lux (ostatni nr). W grudniu powinien ukazać się drugi odcinek, ale już w innym periodyku. Zadawałem tam pytania, które wynikły z naszej dyskusji, ale też rozszerzyłem je o własne przemyślenia.  W zamyśle chciałem pokazać dwa ośrodki: Warszawę i Katowice, ze względu na etos pracy. Warszawę załatwiłem, pozostały Katowice. W fazie trzeciej miała nastpić wychył w przyszłość. Taka praca wytwarzała określone koszty. Napisałm o stypendium, ale oczywiście go nie dostałem. Uznano, że temat jest zbyt mało nośny. Przyszedł covid i wszystko jeszcze bardziej skomplikował.  I teraz co z tego wyszło? Wyszedł pewien zarys, który trzeba pociagnać dalej, aż do pojawienia się jakiegoś słońca, czyli spotkania się twarza w twarz inżynierów z humanistami. Za mało humany na politechnice i nieobecność aspektów inżynierskich na humanistyce. Wyszło jeszcze kilka ciekawych rzeczy, które trzeba rozbudować w dalszej kolejności. Przerwa spowodowała, że zabrałem się już do pisania innej ksiażki, która zajmie mi jeszcze około roku. Tak to jest, oprócz szybkiego szmalu, nikogo nic nie inyteresuje. I ten stan trwa od poczatku nowej transformacji w 1989 r. Zdażyłem napisać reportaż ksiażkowy na temat Opolszczyzny z lat 1990-1998 (jedyny taki w polskiej literaturze), potem starałem sie o fundusz na napisanie takiego samego z ziem zachodnich. I spotkałem się z następujaca argumentacja: panie, po co to panu (nie nam, lecz panu!!!), wejdziemy do UE i wszystko bedzie zbędne. I dziś nie ma większego zapisu, tego co działo sie w tamtych latach na tych ziemiach. To kalectwo. Kalectwo umysłowe. Potem nastapiła kolejna faza: ograniczanie kosztów i polscy dziennikarze z braku pieniędzy przestali jeździć po Polsce. Pisali oczywiście, ale w oparciu o relacje zachodnich korespondentów. Tak jest do dziś, i przyjęto taki fakt za normę... Podejmowanie decyzji to obliczanie, ale też intuicja.  
Dark Regis
W pewnym szerokim sensie ma Pan rację z tą podświadomością/intuicją, lecz ona sięga zamierzchłych czasów i niewspółczesnych już metod. Intuicje trzeba sukcesywnie uzupełniać, wypełniać twardą wiedzą, żeby nie zostały z tego tylko same gdybania. To tak jak z tymi moimi wypocinami o repunitach, które co i rusz tutaj wrzucam. Gdyby to były tylko intuicje, to nigdy nie zrobiłbym ani kroku dalej. Tymczasem są to twarde obliczenia, które realizuje obecnie tysiące najbardziej zatwardziałych matematycznie łbów, mega umysłów świata. Nic bym tu nie wskórał zakładając, że wszystko będę robił sam i tylko po swojemu, bo zawsze byłbym lata świetlne za czołówką, dokonującą obliczeń na superkomputerach swoich macierzystych uczelni. Ot takich jak Donald Knuth, ale nie tylko. Z ostatnich moich podróży w świat liczb polecam rzucić okiem na: 1) Aurifeuillean factorization: en.wikipedia.org 2) The Cunningham project: en.wikipedia.org 3) Narzędzia do badania własności krzywych eliptycznych (kryptografia): johncremona.github.io albo tu wstein.org 4) Taki profesor z Australii (Richard P. Brent, współpracujący też z Pollardem, poprawił algorytm faktoryzacji rho Pollarda, en.wikipedia.org i poprawiającym słynnego Derricka Henry Lehmera): en.wikipedia.org (w temacie faktoryzacji F8 ósmej liczby Mersene'a; rewelacyjne przemyślenia na temat faktoryzacji wielkich liczb) A tak nieskromnie wspomnę, że te moje obrazowania za pomocą repunitów w różnych bazach, to jest doskonałe narzędzie do wizualizacji tych wszystkich pojęć z teorii liczb i faktoryzacji. Przykładowo te robale z Aurifeuillean factorization: 5^{10k+5}-1 = F*L*M = F*(C − D)*(C + D) = (5^{2k+1}-1)*(5^{4k+2}+3(5^{2k+1})+1 + 5^{3k+2}+5^{k+1})*(5^{2k+1}-1)*(5^{4k+2}+3(5^{2k+1})+1 - 5^{3k+2}+5^{k+1}) Nie daje się to w ogóle czytać, a co dopiero wyobrazić... A to? k=1: 5^15-1 = (5^3-1)*(5^6+3*5^3+1 + 5^5+5^2)*(5^6+3*5^3+1 - 5^5+5^2) k=2: 5^25-1 = (5^5-1)*(5^10+3*5^5+1 + 5^8+5^3)*(5^10+3*5^5+1 - 5^8+5^3) kurcze lepiej, ale też chyba nie ;) A TO!? J(15) = [21*111*241*1211*23431] (7629394531=11*31*71*181*1741) gdzie 5^3-1=4*[111]=4*31, 5^6+3*5^3+1 + 5^5+5^2=[1103101]=19151=11*1741, 5^6+3*5^3+1 - 5^5+5^2=[402401]=12851=71*181 (10-1 na pozycji 5 i 6 daje 4 w piątkowym, podobnie 30-1=24); teraz widać? J(25) = [21*241*401*2001*3101*4400244001] (74505805969238281=11*71*101*251*401*9384251) odpowiednio [11111]=[21*241] (781=11*71), [10100301001]=10165751=101*251*401, [4400244001]=9384251 prime. Chodzi o to, żeby znaleźć takie rodziny reguł dla rozkładów, żeby oddzielić od siebie wszystkie dzielniki pierwsze (wytłumaczyć rozkład). Wspomniałem też o krzywych eliptycznych, bo właśnie znalazłem związki. Krzywe dla repunitów mogą być bardzo słabe w kryptografii ;)))
jazgdyni
@Imć Waszeć & @Ryszard Surmacz Ryszard nadal rozważa klasyczny sposób zarządzania system (państwo, fabryka, korporacja, itd.). Jest prezes, jest zarząd... ludzie lepsi i gorsi. I połaczone siły tych umysłów, w ważonej co do pozycji skali, wypracowują strategię. Teraz wynajmuje się, albo ma się swoich fachowców z dobrymi komputerami i z najlepszymi algorytmami i oni zajmują się modelowaniem i wynikami predykcji, co w przybliżeniu jest prognozowaniem, tylko dużo lepsze. To co robi tych paru kluczowych konsultantów, to czysta, nowoczesna matematyka. Oczywiście nawet takie rzeczy, że Morawiecki z Ziobro się nie lubią, są uwzględnione w obliczeniach. Ano właśnie - trzeba zrozumieć i sobie uprościć, że podejmowanie decyzji, czy tworzenie strategii działania, to, jak byśmy nie chcieli tego mądrze nazwać, to tylko obliczenia. Ale jakie obliczenia! Ho, ho, ho. ps. Trochę mam trudności z wpakowaniem tutaj błysku intuicji, lecz chyba dobrze zakładam, że to rezultaty obliczeń naszej nieświadomości (dawniej podświadomości).