|
|
jazgdyni @Imć Waszeć
Szanowny Imci
Zamieszczasz wspaniałe teksty, lecz myślę, że, może nieświadomie, na tym naszym forum popełniasz poważny błąd. Mam przekonanie, że jakieś 99% naszych czytelników nie pojmuje o czym piszesz. Ja zawsze byłem wielkim fanatykiem matematyki i fizyki, I nieskromnie podam, że byłem w tym dobry. Udzielałem korepetycji, z czego ciągle jestem dumny, bo moi uczniowie robili kariery, a ja dorabiałem do nędznych pensji na uczelniach. Ale to było 50 lat temu! Ty dobrze wiesz, że matematyka wtedy a dzisiaj, to dwa różne światy. Gdy pracowałem na polibudzie, zajmowałem się cybernetyką, głównie w sektorze hardware, oraz projektowaniem systemów. Czyli obszar logiki z IF, AND, NAND, OR, GOTO, itd. Budowałem te wykresy, te drzewa, jak to w projektach dla robotyki. Później do końca lubiłem moduły PLC. Nigdy nie byłem programistą. Znalem Fortran, Basic, ALGOL, i PASCAL (nie do końca). A na morzu potrzebowałem głównie tyle ile potrzeba do instalacji, do resetów, do naprawy i trzymania wszystkiego w ruchu - a zakres był ogromny. Gdy natrafiałem na błąd w programie, dzwoniłem przez satelitę do fachowców z firmy autorskiej urządzenia, a on mi podawał, gdzie zamienić 0 na 1, albo odwrotnie. A potem, gdzieś ok. roku 2000 nadeszła era, gdzie musiałem się nawet zauroczyć matematyką chaosu (oczywiście deterministycznego) , z tymi wszystkimi filtrami Kalmana, bifurkacjami, fraktalami i ludzikami Mandelbrota. Wtedy kompletnie przeszedłem na tereny chaosu i jestem przekonany, że cały świat jest poddany tej matematyce. Tymczasem, Pan, Panie Imci, obraca się w nowej matematyce świata cyfrowego. A tego trzeba się porządnie nauczyć, na dodatek przełączając umysł, na zupełnie inny obszar.
To jest ciekawe. I może zapytam Dzipita, co w tej nowej matematyce jest głównym fundamentem. |
|
|
spike Bloger S24 @Piko
porozmawiał z ChatGPT:
- Chat GPT, gdybyś był diabłem jakbyś zniszczył umysły młodego pokolenia?
Odpowiedź:
- Gdybym był diabłem nie przyszedłbym z przemocą, przyszedłbym z wygodą, dałbym im wszystko czego pragną i odebrał wszystko czego naprawdę potrzebują.
- Sprawiłbym, że poczują się połączeni a jednocześni całkowicie samotni, nieustannie zabawiani, ale wewnętrznie puści, zatarłbym granicę między prawdą a opinią, aż nic nie miałoby już znaczenia.
- Nauczyłbym ich gonić za dopaminą zamiast za sensem, kazałbym im czcić samych siebie ale nie znosić tego kim naprawdę są.
- Nie zniszczyłbym ich wojną, zniszczyłbym ich obojętnością, utrzymałbym ich w stanie ciągłego rozproszenia, odrętwienia, scrollowania bez końca.
- Osłabiłbym rodzinę zmieniając jej znaczenie. Z ojców zrobiłbym jedynie opcję, matki doprowadziłbym do granic wytrzymałości a dzieci pozostawił w chaosie. Wcisnąłbym im telefon zanim by się nauczyli mówić pełnymi zdaniami i patrzyłbym jak ich umysły gniją powoli, słodko, cicho.
A najlepsze w tym wszystkim -
nigdy nie wiedzieliby że to JA, nazwaliby to wolnością.
PS.
Czy wam blogerzy nic to nie mówi, a może jest znajome ? |
|
|
czarna bandera Znalezienie odpowiedniej technologii to kwestia czasu. Ważne by nie rezygnować z takich chociażby projektów:
geekweek.interia.pl
Każdy krok człowieka w kosmosie jest ogromnie ważny. |
|
|
Lech Makowiecki @spike. Pełna zgoda.
Po co budować Ziemię na Księżycu, a naszą planetę zmieniać w Marsa?
To nielogiczne i nieekonomiczne...
Jeszcze jako student napisałem taką balladkę.
Gdzie ten Raj?
youtube.com |
|
|
spike "Warunkiem przetrwania ludzkości jest to czy uda się nam przenieść na inne planety."
jeśli wierzyć astrofizykom, znalezienie w kosmosie planety zdatnej do zasiedlenia, graniczy z "cudem", coś niby znajdują, ale zawsze są jakieś "ale", choćby wielkość planety, czyli duża grawitacja, a już odległość do niej, liczona na tys. lat świetlnych, oddala tą wizję w sferę marzeń, obecna technologia tej odległości nie pokona, a do tego ludzkości jako takiej nie uratuje, tylko garstka wybrańców będzie zasiedlać inną planetę.
Jakiś czas temu powstał film, pod patronatem NASA, obrazujący kolonizację Marsa, jedyną planetę w naszym zasięgu, o której marzą "nałkofcy" z terraformowaniem Marsa włącznie, a to już dyskwalifikuje tych bajkopisarzy.
Przedstawiony film, pokazał prawdziwy cel "kolonizacji" Marsa, cel typowo rabunkowy, wojny między korporacjami, które tam przybyły po surowce, zasiedlenie, zaludnienie nie jest brane poważnie, to bajka dla naiwnych, bo wiedzą, że to niemożliwe. Wiedza jaką już mamy to pokazuje, skrajne temperatury, kiepska atmosfera, brak pola magnetycznego, słaba grawitacja. |
|
|
czarna bandera "Mamon opanowuje świat, komu więc mają służyć loty na Księżyc, Marsa, budowanie baz, eksploracja kosmosu ?? Z pewnością nie ludzkości."
Warunkiem przetrwania ludzkości jest to czy uda się nam przenieść na inne planety. W tą, na której jesteśmy może coś np. uderzyć, może ona przestać nadawać się do życia. To, że jesteśmy tylko na niej, jest dowodem na to jak niewiele znaczymy, na jak wczesnym etapie jest nasza cywilizacja. |
|
|
spike Czy obwieszczanie światu o odkryciu "boskiej cząstki", nie jest objawem pychy?
„Możemy jeść owoce z drzew ogrodu. Tylko z owocu drzewa, które jest w środku ogrodu, rzekł Bóg: Nie wolno wam z niego jeść ani się go dotykać, abyście nie umarli”
Wąż jej odpowiedział: „Na pewno nie umrzecie. Lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło”.
Nauka prze4staje być "drogą do prawdy", staje się "religią" którą mogą wyznawać tylko wybrańcy, korzyści z jej wyznawania, tylko im służą, ludzi czyniąc niewolnikami.
Osiągnięcia nauki a szczególnie medycyny, już nie służą ludzkości, a tylko wybrańcom, na cierpieniu, głodzie, chorobach, zarabia się fortuny, jak w ostatnim przypadku Covida, różne operacje, terapie, kosztujące mln $, (znajomy cierpi na pewną odmianę choroby reumatycznej, leczenie -leki jeden zestaw leków koszt 5 tys. zł/mc.)
To nie może się dobrze skończyć, Mamon opanowuje świat, komu więc mają służyć loty na Księżyc, Marsa, budowanie baz, eksploracja kosmosu ??
Z pewnością nie ludzkości, bo jej nic dobrego nie da, wręcz przeciwnie. |
|
|
Dark Regis A może są źródłem "kłopotów obliczeniowych" z powodu zbyt dużej złożoności i dlatego generują "przebicie" do warstwy wyżej? ;)))
Kiedyś stworzyłem wraz z AI taką galerię obrazów zatytułowaną "Tańczymy na krawędzi chaosu" i ten zaczął mi malować różne geometryczne wywijasy. Myślę sobie "zaraz, przecież chaos to nie geometria", ale za moment wpada mi na YT taki film o automatach komórkowych, które są obrzydliwie deterministyczne, ale w bardzo długim czasie obliczenia i na dużej przestrzeni zaczynają nabierać cech chaotycznych. Stąd chaos taki to też może być rodzaj "geometrii". Widok: "łańcuchy i antyłańcuchy w zbiorach uporządkowanych; sumowanie i odwrotność Mobiusa vs rozwłóknienie względem pewnego zbioru dopełniającego dany punkt w danym liczonym łańcuchu; relacja porządku vs relacja incydencji i nad-porządek". To okazuje się mieć dużo więcej sensu w tym przypadku badań nad AI. :] |
|
|
Dark Regis ... wyższej warstwy (wyższej maszyny M[i-1]) po to, żeby działał na takiej samej zasadzie jak działają debuggery w systemach operacyjnych np. debugger SoftIce, z którym pracowałem, albo współczesny x64dbg. Dzieje się tak, że np. otwieram stronę internetową, która zaczyna bruździć w przeglądarce, no więc zanim się wszystko powiesi, mogę jedną komendą odpalić debugera z podłączeniem do procesu przeglądarki i wtedy mam go na tacy: mogę śledzić wykonanie instrukcja za instrukcją, obszar za obszarem (breakpointy ustawiane na pewien zakres adresów pamięci), widzę wszystkie wątki, nawet mogę zrobić zrzut pamięci procesu do pliku. Na tym się wzorowałem. W przypadku obliczeń uporczywych taką instancją wyższego poziomu, stojącą ponad maszyną lub siecią liczącą, jest zespół badawczy i on pracuje na zupełnie innych parametrach. Nie na wątkach i rdzeniach procesora, nie na algorytmach i miarach postępu obliczeń, tylko na czasie, celach do osiągnięcia i budżecie. Mam budżet przeznaczony na zakup czasu obliczeń chmurowych, na opłacenie prądu, dodatkowych nośników na wyniki, ludzi, żarcia i to też jest częścią obliczenia tego rodzaju. Tak działa instytut, który od 50 lat liczy dane do repozytorium krzywych eliptycznych, powiedzmy. Gdybym teraz ja chciał korzystać z tych danych i krzywych w moich faktoryzacjach, to musiałbym jakoś wkupić się w łaski, żeby mi nie wycinali bota, albo po prostu legalnie wykupić czas i transfer. Tak to po prostu się robi i nie ma w tym żadnej ezoteryki. Za to te zagadnienia poboczne i bardziej medialne, jak "poznawanie kodu Boga" i te sprawy z działów naukowych różnych Pudelków ;), zauważyłem po pewnym czasie. W ten sam sposób jak ja żeruję na danych robiąc swoje obliczenia, działa jakiś gatunek w danej niszy ekologicznej, albo dostaje sygnał do zmiany cech/zachowania. To nie jego wewnętrzny zegar każe mu się zmienić w coś mniej zasobożernego, tylko zewnętrzny proces przystosowawczy. Mówimy "tak działa Natura", czy "ewolucja" i pomijamy cały aspekt miliardów obliczeń koniecznych do przeprowadzenia w każdej komórce ciała osobnika, który został "wybrany" (przez losowe mutacje) do roli założyciela nowego gatunku. To jest model obliczeń uniwersalnych niezależnych od specyfiki "maszyny" i modelu obliczeń jak np. Turinga, genetycznych czy kwantowych. |
|
|
Dark Regis "działasz w obszarze kryptologii" - Nie. Działam aktualnie w obszarze matematyki (w kilku działach związanych z kombinatoryką, geometrią i algebrą) i teorii obliczalności. To co masz w rozmowie o nowym modelu obliczeń, to w zasadzie nowe podejście do teorii typów, który nacisk kładzie nie na funkcje, nie na paradygmat programowania funkcyjnego, który wspierany jest teorią kategorii, tylko na geometrię i geometryczne ujęcie logiki obliczeń. Stąd masz teorię typów z trzema rodzajami typów: typy danych, typy funkcyjne i typy niefunkcyjne, które nazywam procesami. Zasada projektowa, którą przyjąłem, jest taka, że patrzę jak sam liczę te wszystkie moje systemy pozycyjne i rozkłady na czynniki w tych systemach (a więc w różnych dziwnych pierścieniach), jak idę krok w przód potem trzy wstecz, muszę zmieniać formaty danych wejściowych i wyjściowych (warstwa prezentacji), jak wymieniam metody faktoryzacji na inne bez ruszania reszty, jak próbuję własnych, no i po prostu opisuję to wszystko z natury.
Obliczenie takie jest faktycznie uporczywe, bowiem nie zakłada jakiegoś zakończenia (po prostu liczba elementów do rozkładu jest nieskończona, liczba metod jest nieograniczona i w większości jeszcze nieznana). Dlatego ja jestem w tym modelu procesem w maszynie M[i], który nadzoruje obliczenie/symulację w maszynie M[i+1]. Stąd udało mi się zauważyć, że w podobny sposób działają kryptowaluty, Internet, cała matematyka, a nawet cała nauka. Cała ludzkośc tak się właśnie rozwija, a w ogólności cała ewolucja. W tych ostatnich przypadkach nie znamy jedynie "podmiotu lirycznego", czyli "kto" nadzoruje ten proces. Nawet jeśli tego "kogoś" nie ma, to mamy tzw. artefakt, czyli wydaje nam się, że coś tam musi stać, bo postęp przypomina celowe obliczenie.
No więc zamiast zastanawiać się nad rzeczami, których nie wiem i może się nigdy nie dowiem, na które nie mam wpływu, zamiast tworzyć pojęciowe zapchajdziury i inne Zeusy, to po prostu tworzę ontologię dla tego systemu i język opisu formalnego. ;)
Teoria typów + procesy to bardzo ciekawe zagadnienie, bowiem okazuje się, że w tej materii w językach programowania - tych przyszłościowych dostępnych dla AI, ale zbyt trudnych dla Człowieka do ogarnięcia - mogą okazać się zbędne konstrukcje warunkowe i pętle. Pętla jest po prostu procesem przystosowania danych do obliczania w pewnym porządku, narzuceniem porządku na zbiór danych - stąd idea Iteratora jako pre-procesu. Zaś instrukcje warunkowe tworzą osobne wątki obliczenia: w klasycznych językach sterowanie idzie jednym z wątków po spełnieniu warunku, w programowaniu kwantowym ma iść wszystkim wątkami naraz, ma splatać. Dlatego jest to post-proces nazwany Comparator. W centrum obliczenia mamy główny zbiór danych i zbiór metod przetwarzania, stąd zamiast bloków begin-end itp. zastosowałem pojęcie Agregatora (danych, metod, wątków obliczenia). Są tam jeszcze ciekawsze koncepcje, jak powiedzmy wywalenie całej obsługi błędów i wyjątków przed proces przygotowania danych, do ... |
|
|
spike "Jeśli tak, nasze mózgi nie są źródłem świadomości, a raczej terminalami."
Swojego czasu, jak zacząłeś przelewać na NB rozmowy z AI i podobnych sprawach, napisałem swój komentarza w podobnym brzmieniu, pamiętam jaka była twoja reakcja, chciałeś mnie wdeptać z ziemię, a teraz doznajesz "olśnienia" zaczynasz się nad tym zastanawiać.
Muszę ciebie zmartwić, nie masz szans na zrozumienie tego, ani jakikolwiek człowiek na ziemi, bo nie posiadamy takiej zdolności.
Ta ułomność nie jest dla ludzkości tragedią, wręcz przeciwnie, warunkiem jest zrozumienie a to już w zasięgu naszej świadomości, po co istniejemy,
a wiedzę o wszechświecie mamy otwartą, wystarczy tylko umieć po nią sięgnąć, a to jest wyjątkowo trudne, pycha stoi na, na drodze.
Pychą jest nadinterpretowanie i fałszowanie Boskiego Stworzenia, Boga zastąpił bożek - matematyka, którą można dowieść dowolną bzdurę, a szczególnie kłamstwa.
Św. Ojciec Pio, prosty człowiek, nie piśmienny, wystarczyło że powiedział martwemu kilka dni dziecku "wstań", ono wstało i poszło z matką (to jest fakt).
Wtedy ks. Karol Wojdyła, napisał list-prośbę do o.Pio o modlitwę w intencji umierającej na raka przyjaciółki. Sekretarz o.Pio przeczytał list, chciał go odłożyć, O.Pio wstrzymał go, odpowiadając, że "temu człowiekowi się nie odmawia", przyjaciółka ks.Wojdyły cudownie wyzdrowiała, dożyła późnego wieku, opowiadała, że jakby przez sen, widziała nad łóżkiem jakiegoś modlącego się mnicha.
Jak się do tego mają te wszystkie tęgie głowy matematycy, fizycy etc., którymi się tak zachwycasz, wielu stawia ich ponad, a tak się składa, że niektórych wybranych Bóg oświeca, innym rozum odbiera.
Człowiek nie zbuduje AI " komputerowej wieży Babel", która dorówna Stwórcy, z prostego powodu, jej pojmowanie ograniczone jest wadą ludzkiego twórcy, nigdy nie potrafi "stworzyć coś z niczego".
Wiesz co jest tragiczne, człowiek szuka życia w kosmosie, chce kosmos podbić skolonizować, no właśnie, podbić, a na Ziemi "ch,d.. i kamieni kupa", Never. |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski @ jzg
Sądzę, ze masz plątaninę myśli i juz sam się gubisz. Raz chcesz byc prostaczkiem, znowu innym razem intelektualistą. Przestań ctrl/ctrv spisywać. Wiek nie chroni przed głupotą. Uwierz mi - zachowaj zdrowy chłopski rozum i nie sil się na intelektualistę. |
|
|
Lech Makowiecki @Jazgdyni. Januszu!
Trudno o większego eksperta w sprawach Makrokosmosu i Wiary niż nasz Mikołaj Kopernik.
Pierwszy egzemplarz "O obrotach sfer niebieskich" wysłany został do Watykanu (papieże też byli ludźmi wykształconymi, wręcz uczonymi).
Wielki Astronom im bardziej sięgał w głąb Kosmosu, tym bardziej odnajdywał w nim wielki, boski ład...
Polecam moją balladę, złożoną z samych cytatów z tego dzieła...
„De Revolutionibus” („A cóż piękniejszego nad niebo...”)
youtu.be
Cały koncert pt. KOPERNIK wg mojego scenariusza i z moimi balladami (Gwiazdy, orkiestra Kukla Band, Art Color Balet) znajdziesz na TVP VOD.
Musisz tylko przetrwać kilka reklam na początku...
vod.tvp.pl
|
|
|
jazgdyni @(mć Waszeć
Rany!
trochę przypominasz mi mojego sąsiada z BaldTV. Jak wielkie spektrum zagadnień i przemyśleń. A jest ciężko, bo wszystko się wali. Od tek ukochanej darwinowskiej ewolucji. aż po współczesną kosmologię. Dzisiaj słuchałem pewnego profesora, że czarnych dziur faktycznie nie ma. To jest niesamowity kociokwik, Co się dzieje. A dla ciebie: - czy matematyka jest dla fizyki, czy albo fizyka rządzi matematyką. Same jaja. Gdy mówię często o matematyce chaosu deterministycznego i o matematycznego podejścia do teorii złożoności (complexity) [Pojęcie niezwykle trudne do jednoznacznego sprecyzowania. Najogólniej rzecz biorąc, oznacza coś bardzo skomplikowanego albo trudnego do zrozumienia. Ze zjawiskiem złożoności spotykamy się nie tylko na gruncie nauk przyrodniczych, ale także w chemii, biologii, układach technicznych czy też społecznych i ekonomicznych.] Bla, bla bla. Zaczyna wyglądać, że nauka daje d. Co, oni liczą, że AI im na wszystko odpowie?
Teraz tylko cyfrowe gangusy od mikroczipów i cwanych algorytmów prą naprzód i zgarniają kasiorę. |
|
|
Dark Regis Czyli widzisz moje rozmowy na ChatGPT? To dobrze, bo miałem dziwne wrażenie, że to taka podpucha jest ;)
Czy widziałeś jak eksplodowała ostatnimi dniami liczba filmów i artykułów o "teorii symulacji"? Nie mówię o tych foliarzach z YT, co już wieszczą dekompilację Boga przez komputer kwantowy, ale o znanych nazwiskach:
1. MIT Scientist: “Aliens Are Simulating Our Reality”: youtube.com
Moja uwaga: na podstawie powyższego postu przestańmy uważać symulacje za rodzaj gry komputerowej w czasie rzeczywistym, bo to może nie mieć sensu. Patrz czasy maszyn w wieży obliczeń. W tym sensie to nie byłaby fake reality tylko konieczna gradacja z uwagi na złożoność obliczenia. Tak więc gdy oni skupiają się na maszynie, na jednym rodzaju modelowanym przez Maszynę Turinga, ja mówię o zupełnie innym modelu obliczeń niż ci faceci, o obliczeniach "szerokich, "masowo-równoległych", "uporczywych", żeby nie rzec upiornych ;) Od fizyki na poziomie kwantów, przez chemię ogólną, stereochemie związków węgla, plus teorię hybrydyzacji, która drastycznie zmniejsza wymiarowość reakcji chemicznych w rozumieniu probabilistycznego błądzenia (patrz np. lepkie końce DNA i fenomen zmysłu smaku, także układ odpornościowy i metody wnikania do komórek przez patogeny - białko kolcowe itp.), dalej biologia pojedynczej komórki, biologia zespołu współpracujących komórek, warstwa pełnego organizmu żywego, kolejna warstwa grup organizmów, niszy ekologicznej, ekosfery, planety, a może nawet jakich reguł uniwersalnych dla wszystkich planet we Wszechświecie.
2. "The Simulation Hypothesis Explained by Nick Bostrom": youtube.com
3. "SIMULATION THEORY (Documentary) - Is Reality Simulated?": youtube.com
4. Ale "Why The Simulation Hypothesis is Wrong": youtube.com
Moja wersja niszczy te argumenty. :D
5. Wreszcie hurtem z Wolframa: youtube.com |
|
|
jazgdyni @Imć Waszeć
Cześć. jak myślisz, że ja się natychmiast skonaunujuję i łyknę taki kąsek od razu, to się mylisz. Ja to muszę przeczytać trzy razy w różnych nastrojach. Wolframa podziwiam. To mądra glowa.. A temat jak widzisz. Robi się ciekawe, a ja rosnę.
PS Doszedłem do wniosku, że działasz w obszarze kryptologii. Trafiłem? |
|
|
Dark Regis Long story... short jeśli masz konto na ChatGPT, bo inaczej chyba się rozmowa nie otworzy, to masz tu link:
chatgpt.com
Tę rozmowę może sobie chyba kontynuować u siebie na koncie, bo ChatGTP 4o zapisuje sobie w pamięci cały kontekst.
Drugi rozmówca to Gemini 2.0 Flash od Google'a, ale tam jakoś nie widzę udostępniania linków.
Ta rozmowa wyżej wynikła ot tak sobie z pewnego testu głupoto-odporności ChataGPT, gdzie chciałem przetestować jego odporność na podawanie błędnych założeń w problemach przypominających problemy realne. Tu konkretnie chodziło o wyliczanie liczby dróg w tablicy kwadratowej pomiędzy przeciwległymi rogami, potem w prostokątnej, dalej w uogólnionej, wreszcie przejście na poziom logiki i teorii złożoności. Druga rozmowa (link na końcu) nie jest wymagana do zrozumienia pierwszej, lecz daje tylko odpowiedź na pytanie skąd Ejaj czerpie niektóre sformułowania. On czyta wszystkie zapisane rozmowy po prostu. A zatem im głupsze rozmowy się z nim prowadzi, tym głupsze mogą być wnioski w kolejnych rozmowach..... albo... albo użyjemy tego ustrojstwa jako maszyny do przeprowadzenia burzy mózgów ;)))
Pozdrawiam.
chatgpt.com |
|
|
Dark Regis Zobacz coś takiego: youtube.com
Life in Life in Life in Life....
Co to oznacza? To jest taki fajny model, który teoretycznie rozwiązuje problemy, które stwarza interpretacja Penrose'a i paru innych fizyków. Najbliżej tej nowatorskiej interpretacji "teorii symulacji" jest Stephen Wolfram. Jest to kaskada symulacji, która właśnie wypycha byt będący odpowiednikiem "świadomości" do maszyny wyżej - dokładniej maszyna wewnętrzna symulowana doprowadza obliczenie na skraj chaosu i niedeterminizmu, czemu musi odpowiadać reakcja maszyny symulującej, a wtedy potrzebny będzie pewien "link", aby w maszynie symulowanej nie wystąpiły widoczne artefakty. Odpowiednikiem poziomu Plancka w tej wieży obliczeń jest utykanie całego hardware'u maszyny M[i] w brzegach kratek maszyny M[i+1]. Czas w maszynie M[i] może być eksponencjalnie wolniejszy niż czas maszyny M[i-1] w zależności stopnia złożoności symulacji. Ogólnie mamy w tym modelu ten sam czas (zbiór ticków jak w procesorach), tą samą przestrzeń, zaś różni się tylko ich skala. Czym w tym modelu jest poziom kwantów? To jest pierwszy cenzor, cenzor kwantowy, który służy do rozmywania obliczeń zbyt dokładnych i deterministycznych po to, żeby ich wyniki nie wpływały na daną "fizykę" i dany "wszechświat" w maszynie M[i]. Czym w tym modelu jest poziom czarnych dziur i większych struktur? To drugi cenzor czasowy i przestrzenny, który ucina obliczenia zbyt długie, zbyt szerokie i stąd zbyt obciążające maszynę symulującą. Zauważ, że w naszej fizyce czarne dziury, a raczej to, co jest ukryte pod horyzontem zdarzeń "nie istnieją" dla zewnętrznego obserwatora, w jego czasie one dopiero się tworzą i będą to robić do nieskończoności w jego lokalnym czasie. Z drugiej strony wielkości wyliczone nawet z super dokładnych modeli teorii kwantów z dokładnością rzędu 10^{-35} nie maja przełożenia na cokolwiek w naszym świecie, bo są ucięte przez poziom Plancka. Wiemy jednak, że takie dokładności są możliwe do uzyskania w obliczeniach np. orbit obiektów atomowych albo astronomicznych (bardzo zasobochłonne, lecz możliwe). Co się dzieje z takimi obliczeniami zatrzymanymi przez cenzorów? Aby uzyskać zgodność z jakimś modelem (fizyką) mogą zostać przeprowadzane w maszynie symulującej, która ma eksponencjalnie więcej czasu oraz zasobów na to. Dlatego związek cenzorów, odpowiednik kwantowej teorii grawitacji, jest artefaktem prawdziwego obliczenia, związku symulacji. Może mieć oczywiście jakąś formę "teorii", ale ta forma może być niewytłumaczalna w ramach maszyny symulowanej. Świadomość? Należy podążać tym tokiem rozumowania, który powoduje przebicie do maszyny zewnętrznej w celu wyliczenie czegoś nie dającego się policzyć wewnątrz symulacji. To jest "wcielenie" takiego samego procesu, który "przebija" przez teorię kwantów, co my nazywamy dekoherencją kwantową.
Long story... short zrobiłem sobie burzę mózgów w tym temacie z dwoma Ejajami ;) |
|
|
jazgdyni @Zbyszek_S
Witam bratnią duszę.
Widzę, że interesujuesz się tematem, a to co widzę - kognitywistką, czyli wszystko o umyśle i anatomicznym mózgu..
Tak zwany teoretyczny eksperyment z "czeroną różą" o dziewczynie, która od urodzenia byla w środowisku czarno-bialym, i jak się nagle jej pokaże czeroną różę, to co ona bedzie widziała. To są problemy z zakresu percepcyjnego działania naszego umysłu. To akurat mam dosyć pojmowane. Ważniejsze dla mnie jest kreatywne dzialanie naszego umysłu. Nagle strzela ci coś do głowy. Powstaje z niczego nowa myśl. I tu pytanie - dlaczego, jak i skąd?
Myślisz, że nigdy nie poznamy pełnej prawdy? Może... Ale można sobie przywołać teorię konwergencji. Zgodnie z nią nie znaleźliśmy się jeszcze na poziomie "1" rozwoju. A poziomów jest aż cztery - czyli do względnej doskonałości człowieka. Dzisiaj jesteśmy na poziomie 0,7. Więc jeszcze dużo pracy przed nami. Cieszę się, że ten proces logarytmicznie przyspiesza.
|