|
|
skipol Taki też musiał być |
|
|
jazgdyni Który chemik okrętowy?
Od żarcia? Od mycia? Czy od smarów? |
|
|
skipol Chemik okrętowy
z pod samiudźkich Tater |
|
|
Dark Regis Czasami tak bywa, że jakaś męczydupa popsuje nam humor na fest, doprowadzając niemal do depresji. Ale wtedy trzeba zająć się swoim i zwyczajnie przeczekać. Samo przejdzie - sprawdzone. Jak to w życiu, jeden szuka wiedzy, drugi szuka władzy. Choćby to była fucha dla Władcy Much. A ten kawałek Monty Pythona jest po prostu świetny i nie ma tu żadnego świetokradztwa, bo to jest clou życia...
"Some things in life are bad
They can really make you mad
Other things just make you swear and curse
When you're chewing on life's gristle
Don't grumble, give a whistle
And this'll help things turn out for the best
And
Always look on the bright side of life
Always look on the light side of life
If life seems jolly rotten
There's something you've forgotten
And that's to laugh and smile and dance and sing
When you're feeling in the dumps
Don't be silly chumps
Just purse your lips and whistle, that's the thing
And
Always look on the bright side of life
(Come on)
Always look on the right side of life"
Inny emeryt: youtube.com
I pewien album: youtube.com |
|
|
Ryszard Surmacz @jazgdyni
TW-wulec nie podlegał jakiejś segregacji: techniczny, humanistyczny. Decydowała zawsze potrzeba. Nikt nie robił badań, aby określić których było więcej. Ale często pozyskiwani byli z przypadku: złapali, darowali i masz służyć, bo jak nie to pierdziel. I tu wszystko zależało od człowieka. Świnia będzie kapował i zarabiał, a nawet szukał kariery, ale chyba większość pływała, starajac się unikać drastycznych sytuacji. Po wojnie było to pokolenie jeszcze przedwojenne. Za Gierka, już się ucywilizowali, kończyli studia i dobrze pisali. Natomiast , gdyby teraz werbowano, byłoby o wiele gorzej - chętnych na pęczki, ale sprawę załatwia biały wywiad. Demoralizacja odbywa się na innych poziomach - tam, gdzie trzeba łapać klientów i jeleni i odwoływać się do kłamstwa i naciagania ludzi, osobnym zagadnienie sa setki kursów specjalistycznych, gdzie uczono krętactwa, sofistyki - potem ich adepci wykorzystywali te umiejętności w domu i rodzinie. Tu młodzież strasznie zdemoralizowana i nikt nad tym nie panował i nadal nie panuje. Wlano nam takie gówno w sam środek. że jeszcze długo będziemy się otrzepywać z niego. I nie daj Boże poważniejszego kryzysu, gdzie to wszystko wypełznie na wierzch.
Z humanistów kaperowano do SB, UOP i ABW. Często z pedagogiki, historii, polonistyki. Z mojego ogladu, inżynierowie nie mieli lepiej "poukładane", ale zajmowali stanowiska techniczne, które ich tak samo obciażaja. SB miała władzę absulutna z zapleczem w Moskwie - i nikogo w Polsce się nie bali. Potem było różnie, ale przyzwyczajenia pozostały. Podkreślam, na końcu zawsze decydowała jakość człowieka. Wśród humanistów też byli różni i nie ma zasady: lepsi - gorsi. Sojusznikiem SB-eków i kolejnych był niski poziom wykszatłcenia, a zatem mniejsze opory i oczywiście możliwość lepszego zarobku. A więc znów człowiek. |
|
|
wielkopolskizdzichu Proszę się zaznajomić z listą rekordowych przejść non stop solo dookoła globu.
I kto posiada najlepszy czas i na czym.
Sporo pływałem na francuski Catanach, jedną z najlepszych jest 47 Carbo Infusion, mają one płetwy mieczowe ustawione pod kątem umożliwiającym ostre chodzenie, a po podniesieniu stabilną jazdę w warunkach sztormowych. Obecne katy różnią się od tych sprzed 20 lat. |
|
|
paparazzi Ja zaczynałem szlify na Omce /Omega/ Niegocin. Lata sześćdziesiąte. Później w USA Thunderbird dobry w regatach przybrzeżnych. Co do oceanicznych smoków to katamarany są passe w/w wyścigu. Owszem są szybkie ale w wyścigu dookoła świata są niezastąpione IMOCA Class 60. Moj bohater 61 letni Jean Le Cam imoca.org
proszę zwrócić uwagę ze nie ma foils a ten jacht "starego typu" imoca.org
Koszt średni 6 do 10 milionów $ plus utrzymanie ;-).
Jak kochasz morze a mieszkasz w dobrym miejscu masz szanse popływać na swoim:-). Pozdrawiam.
|
|
|
jazgdyni Wszystko dobrze Janku.
Będziesz miał sezon tak dobry, jak nigdy. Zobaczysz.
Zdrowia |
|
|
Obserwator Na razie zima i pływania "ni ma", ale najważniejsze że wszyscy u mnie zdrowi, mam nadzieję że u Ciebie też
Pozdrawiam |
|
|
mada Nie ma prawdy tam gdzie nie ma matematyki. |
|
|
sake2020 @Tricolour.....A nie sądzi Pan,że praca też może dawać satysfakcję zwłaszcza jeśli jest zgodna z zainteresowaniami?Ja nigdy mojej pracy nie traktowałam jak jakiegoś przymusu a zaangażowania nie uważam za pracoholizm.Oczywiście hobby to wspaniała rzecz a na emeryturze bardzo wskazana i dobrze ,że Pan to wskazał. |
|
|
jazgdyni Zygmunt? Ci? Znajomość z Rychem usprawiedliwia Pańską fraternizację? |
|
|
jazgdyni O! |
|
|
jazgdyni @wZdzichu
O! O! O!
Tak jest to Erica Taberly'aja miałem na myśli. Wtedy właśnie te katamarany mnie zafascynowały. Aż przyszły czasy, gdy w takich regatach szyper z załogą już nie byli najważniejsi, tylko gościu z komputerem. On i supertechnologie to koniec poczciwego regatowania. Zresztą klasyczni jachtsmeni odwracają się do przeszłości. Mój dobry fiński kolega Jukka, niedawno odbudował całą kultową żaglówkę, kupiwszy za grosze spróchniały kadłub Dragona Johana Ankera z lat 30-tych. Potwierdzam - to przepiękna łódka. I pamiętam, jak przez mgłę z dzieciństwa, że w basenie jachtowym stało parę tych przepięknych, smukłych kilówek.
Ps. Taaa... bojery. |
|
|
skipol Nie ma dworca PKS w Poroninie
nie ma Skomielnej Czarnej
|
|
|
wielkopolskizdzichu Najlepszym francuskim regatowcem oceanicznym był Eric Tabarly który otworzył erę regatowych oceanicznych wielokadłubowców, jego super konstrukcją był Pen Duck IV, która wypożyczona Colesowi zaginęła wraz z nim na oceanie . Ciekawostka ... w Goteborgu jest facet, który wybudował bliźniaczą jednostkę tyle że stalową - oryginał był z aluminium - byłem na tej podróbce.
Moją najwyższą SOG na ciężkim jachcie na żaglach było 23 w. na francuskim katamaranie.
Rekordowy w transoceanicznych przelotach to chyba nadal jest Gabart i jego trimaran npr.org
Z ciekawostek, to najszybszą jednostką wodną napędzaną wiatrem jest proa, na którym na Wybrzeżu Szkieletowym osiągnięto prędkość powyżej 100 km/h. Bojery szybsze są, niektóre podchodzą pod 280 km/h. Ja ledwo się zbliżyłem do 70 km/h. Nawet porady Pana Kramera nic mi nie pomogły. |
|
|
jazgdyni Witam
Pracować u siebie... Dobra rada. Pomyślałem o tym już ćwierć wieku temu. Więc załatwiłem i żona nadal pracuje, a ja się byczę, jak Arab.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni @Ryszard Surmacz
Musisz chyba być w kiepskim nastroju, jeżeli tak to odczytujesz. To chłodny, bez emocji instruktaż na schyłkowe lata. Dla tych, co nadal marzą o emeryturze pod palmami na Malediwach. Mając tak piękne plaże, na przykład w Chałupach.
Serdeczności
Łowcą adrenaliny to ja już nie jestem. Życie same znajdzie ci moment by się spocić i podnieść włosy na karku (przepraszam łysych). |
|
|
jazgdyni Sportowo to ja zaczynałem na 420-tkach. Oczywiście na trapezie. To była frajda jak ze spinakerem weszło się w ślizg. Naturalne, że potem musiałem spróbować na 470-tkach.
Co do oceanicznych smoków... Raz zawitałem na Biskajach, do słynnego z "Trzech muszkieterów" La Rochelle. Jest tam taka średniowieczna twierdza, która otacza nieduży port. Poza wąskim wjazdem, cały zamknięty. Gdy się zbliżałem zaskoczyły mnie jakieś maszty wystające ze środka. W środku twierdzy był ten francuski rekordowy katamaran tego ich najlepszego żeglarza, którego nazwisko akurat zapomniałem. Imponujący. Robił wrażenie. Chyba pierwszy szybszy niż wiatr. |
|
|
jazgdyni Cześć Janku.
Masz stuprocentową rację. lecz nie pamiętam, czy oni przypadkiem nie mówili mamiąc masy - wasze dzieci...
Zdrowie, interes OK?
Serdeczności |
|
|
jazgdyni Witaj sake!
Uważam, że warto było się dzielić pewnym doświadczeniem. Każdy oczywiście inaczej to widzi. Lecz przecież, oprócz tych chorych, każdy chce żyć długo i szczęśliwie, prawda?
Ludzie się raczej nie otwierają, bo panuje pogląd: - Nie próbuj się otwierać, bo ci zaraz zrobią wiwisekcję. Tylko ja to czniam. Tak moje ego jest skonstruowane, że zawsze wolałem dawać, niż brać. Także w miłości. Ci, co się bardzo tajniaczą śmieszą mnie często. Najczęściej przez skrytość i anonimowość dodają sobie splendoru i tak się dowartościowują, spoza maski i przyczepionych wąsów. |
|
|
jazgdyni @cyborg59
Cybie - bali się technicznych, bo z zasady mieli wszystko poukładane. Historyk, socjolog, polonista - jak najbardziej może być. Tacy raczej niczego nie zbudują, choć strasznie rwą się do władzy. Choć nawet nie wiedzą, co to są fundamenty, a co słaby punkt. Techniczny u nich pasował ewentualnie do szpiegostwa przemysłowego. Ot co. |
|
|
Dark Regis Ale oni odradzali z konspektu i sami nie wiedzieli do końca dlaczego i po co. Za to dobrze wiedziały ich kadry i tewulce na uczelniach wyższych. |
|
|
Ryszard Surmacz @ jazgdyni
Oj, widzę, że to chyba poważniejsza sprawa. W małym świecie, jakim jest statek, choćby największy na świecie, łatwo zdobyć szacunek, sprawdzić się. W humanistyce, która jest wielkim światem na wielkim świecie, zdobyć wyróżnienie niezwykle trudno. Na statku pracuje na Ciebie duża ilość osób, w humaniustyce jesteś sam, czasami zupełnie sam. Bywa, że katedra i setka studentow lub magistrantów, doktorantów pomaga Ci wyjść z cienia tłumu, ale tak być nie musi. Najważniejsze jest dochodzenie do prawdy. Właśnie to zadanie, ten proces nadaje sens życiu, a czasami przynosi nawet sukces. Ksiażki, ludzie, słowa, inność i synteza, to kroki na tej drodze, która na końcu może okazać się nawet klęska - bo przyjęło się złe założenia, bo zabrakło wyopbraźni, czy zwykłej rozmowy. Ale przebycie jej to wielka satysfakcja, która z czasem przeradza się w dziwne poczucie siły, poczucie sensu przebytej drogi. W tej nieustajacej pielgrzymce zauważasz, że stajesz się coraz lepszy, że nie chodzi o czyjeś nagrody, czy wyróżnienia. Gdy poczujesz swoja tożsamość, czyli swoje JA, zaczynasz żyć innym życiem - nawet bardziej samowystarczalnym. I czujesz, że spełniasz się, bo zaczynasz doceniać samego siebie. Ufasz sobie, lepiej rozumiesz i zaczynasz łapać kontakt z wszechświatem. I w tym jest cała tajemnica, że my pracujemy na własny rozwój i pogłebione człowieczeństwo. I właśnie kultura polska ma w sobie tę akcjologię.
Janusz, kurna, głowa do góry!!!! |