Otrzymane komantarze

Do wpisu: Bolszewicy do furtki mi pukają?
Data Autor
Dark Regis
Witam. Dziś pojawił się nowy film mówiący o ostatnim temacie, czyli AI: youtube.com
Kaczysta
Jeśli Rosja ma wątpliwości co do sankcji, to powinna najpierw zwrócić się do Komisji Europejskiej - oświadczył litewski minister spraw zagranicznych Gabrielius Landsbergis. To odpowiedź na żądanie MSZ Rosji, by Litwa "natychmiast zniosła wrogie restrykcje". Chodzi o tranzyt towarów do Kaliningradu  
paparazzi
A znasz kapitana Mareka Malcher? niezalezna.pl
u2
woda naszego Bałtyku jest ledwo słona Kiedyś to było jezioro. Sam kształt Bałtyku na to wskazuje. Podobnie jak Sahara, kiedyś była ogromnym jeziorem, a Nil wpadał do Atlantyku. największa baza militarna w Europie Już teraz kacapy idą w ślady Hitlera i żądają korytarza eksterytorialnego. A przecież ruch pasażerski nie jest zablokowany, podobnie jak ruch towarowy, z wyłączeniem towarów objętych sankcjami. No i mogą przewozić towary Bałtykiem, ale najwyraźniej wszystko u nich szwankuje, taki zwykły bardak u nich. PS. Jednak w Królewcu są rozsądni ludzie, ale na uniwerku. Nie przyjęli onegdaj jakiegoś naukowca do pracy, bo ten chwalił w sieciach społecznościowych zajęcie przez kacapów Krymu :-)
Do wpisu: Skąd te ruskie bestialstwo
Data Autor
jazgdyni
@u2 Dzięki za podpowiedź, tylko, że ja już nie inwestuję. Lokaty mam od 10 lat i gdybym teraz zaczął grzebać, to straciłbym sporo.
u2
Od lutego na tej lokacie straciłem 15% Z całym szacunkiem, ale w czasach ujemnego oprocentowania lokat lepiej inwestować w to co inwestuje PMM i p. Lubnauer, czyli obligacje. Jak coś szybko drożeje, np. gaz, to trzeba poczekać aż stanieje i dopiero wtedy kupować. Panika cenowa jest specjalnie podsycana, ale nie należy jej ulegać. Niedawno otworzono spory sklep w mojej okolicy. Ceny poszły w dół we wszystkich pobliskich sklepach.
jazgdyni
@u2 A ja spokojny emeryt, nie bawiący się w ryzyko, bo już mój okres :kasynowy" się skończył, a to, że byłem podszkolony przez nasze urocze, szkockie krupierki z kasyna na statku (co tydzień wysyłałem radiowo 40 tyś USD czystego zysku), to za dużo nie traciłem, ulokowałem tu i tam swoje ciężko zarobione pieniądze, na bezpiecznych lokatach, w poważnych bankach. No i sprawdziłem tylko jedną sakiewkę. Od lutego na tej lokacie straciłem 15%, Banki mają żniwa i rżną z góry (kredyty) i z dołu (lokaty). Ja nie narzekam i jak ci dookoła, jeszcze w złoto nie inwestuję.
u2
bańki bitcoinowej lub innego Ambergolda Na biedaków ci oszuści nie trafili. Pisałem niedawno o suwalczaninie, który "zainwestował" w kryptowaluty 280 k złotych. Oczywiście stracił je na rzecz oszustów. Mój kolega zainwestował w ambergie, nawet mi polecał "inwestycje", ale ja wiedziałem, że to lipa pomimo szalonej inwestycji AG w siedzibę w Plazie w Suwałkach. Zwykle lepiej samemu inwestować kasę, a nie przekazywać ją pośrednikom.
Dark Regis
Sumy nie są złe. Taka anegdota. Jak działają pochodne? Na poziomie podstawowym w szkole średniej poznamy taki wzór (a*x^n)'=a*nx^{n-1}, w szczególności a = a*1 = a*x^0, czyli (a)'=0. Teraz się pobawimy: a co jeśli a=1/n! hę? Oczywiście (1/n! * x^n)' = 1/n! * n * x^{n-1}, ale n!= 1*2*...*(n-1)*n, czyli ostatecznie mamy 1/(n-1)! * x^{n-1}. Coś świta? No właśnie jak weźmiemy sumę S(x) = \Sum_{k=0}^{\infty} 1/k! x^k, to S'(x) = S(x). Widać? Co też to może być? Oczywiście jest to rozwinięta w szereg sprytna funkcja e^x, również zapisywana jako exp(x). To jest właśnie "jedynka" operacji różniczkowania (tak jak jedynka dla operacji mnożenia w pierścieniu). Teraz już wiadomo dlaczego jest jej pełno w wykładzie o równaniach różniczkowych. Przynajmniej teoretycznie, bo praktycznie nadal spotykam w sieci absolwentów matematyki, którzy kompletnie nie wiedzą czym jest e^x, a tym bardziej jakieś "sumy" (np. funkcje tworzące dla szeregów lub ciągów). I znów, jak opowiadamy matematykę tylko na wyrwanych z kontekstu obrazkach osobie, która nie uczestniczyła lub przebimbała sobie wykład z RRZ, to ona kompletnie nic z tego nie wyniesie mimo wysiłków. Brak podstaw. W zasadzie większość studiów w Polsce polega na wpieraniu ludziom, że po zdaniu egzaminów mają wiedzę, gdy tymczasem w rzeczywistości większość nic nie ma prócz tego niezwykle silnego przekonania. Przenosząc się na poziom ekonomii, elektroniki, informatyki, genetyki, chemii, astrofizyki mamy dokładnie ten sam obrazek. Istnieje niezliczona rzesza ludzi wykształconych w Polsce, którzy nic nie wiedzą i nic nie potrafią. Teraz wystarczy tylko jeden hochsztapler, czyli osobnik który też nic nie wie, ale sprawia świetne wrażenie, ze świetnymi pomysłami, żeby doszło do prawdziwej tragedii. Na przykład bańki bitcoinowej lub innego Ambergolda. Właśnie język matematyki służy do tego, żeby móc oddzielić hochsztaplerów od ludzi znających temat. Jak pisałem wielokrotnie matematykiem jest się wtedy, gdy zna się matematykę, a nie wtedy, kiedy jakaś Partia wskaże. Znając matematykę nie można mieć problemów z absolutnymi podstawami. Ten tekst należy zadedykować głównie nauczycielom matematyki w szkołach średnich, bo to oni i ich niedomagania w rozumieniu matematyki są przyczyną całej tej lawiny tumiwisizmu w Polsce. To ich postawa psuje wizerunek matematyki i obrzydza. Bardzo podoba mi się reportaż Jacka Bartosiaka z ostatniej wizyty w Izraelu, gdzie mówi (przytoczę własnymi słowami) "oni tworzą firmy, mają ich po kilka, zajmują się high tech, uczą się matematyki i dlatego stać ich na własną armię i własne rozwiązania". youtube.com
u2
Zrównanie w prawach elektronicznego badziewia w telefonie bądź w komputerze z dokumentem, który trzeba osobiście podpisać w urzędzie. Bez przesady. Akurat mObywatel to dobry projekt i dobre jest poszerzanie mozliwości załatwiania za pomocą tego narzędzia spraw w urzędach i w powszednim życiu. A co do papieru i zwykłych podpisów to znam w mojej rodzinie przypadek kradzieży tożsamości za pomocą tradycyjnych dokumentów. Gdyby był w użyciu mObywatel to kradzież tożsamości nie byłaby taka prosta. PS. Podpisywałem parę razy umowy za pomocą profilu zaufanego, oczywiście z banku. Dużo wygodniej niż stać w kolejkach do biura.
Dark Regis
Wiedza przekazywana tylko na obrazkach nikogo nie jest w stanie nauczyć. Może natomiast potwierdzać to, czego już się nauczyliśmy. Nie da się wytłumaczyć "błędu kryptowaluty" bazując na samej tylko papce medialnej i języku popularnonaukowym. Zwłaszcza dotyczy to technicznego aspektu, którego znajomość pozwala racjonalnie inwestować. Nie mówię tu o spekulacji, tylko o inwestowaniu w rozwój takiej dziedziny powiedzmy jak Web 3.0 albo rządową fascynację Blockchainem. Jeżeli się tego nie rozumie, to uprawia się tylko hazard. Przykładowo nasz rząd obecnie zaczyna uprawiać hazard, próbując przy ewidentnych dowodach słabnięcia bezpieczeństwa kryptografii klasycznej (komputery kwantowe, rozległe botnety używane do obliczeń) stworzyć coś, co zwykle tutaj komentujemy "lewusy stwarzają problemy nieistniejące w naturze, które potem będą mozolnie rozwiązywać". Przykład? Zrównanie w prawach elektronicznego badziewia w telefonie bądź w komputerze z dokumentem, który trzeba osobiście podpisać w urzędzie. Co prawda biurokracja i papierologia to udręka, jednak nie w każdym kontekście. Przykładowo będzie można wziąć w lizing samochód tylko klikając coś w telefonie. Aktualna sytuacja na rynku samochodów lizingowanych w Polsce jest taka, że czarni i beżowi Francuzi rozbijają się po francuskich drogach luksusowymi samochodami sportowymi na polskich rejestracjach. Słupy płacą za szkody i dorzucają się poziomu zadłużenia Polaków, stąd wzrasta zachęta do hazardu i szybkiego zysku na kryptowalutach. Co jak co, ale ekstrakcja informacji z ogólnie dostępnych źródeł (OSINT) jest piętą achillesową tych nadzwyczajnych fachowców z rządu. Wniosek: najwyraźniej ichnie ciała doradcze, to takie drużyny pykania w golfa, bo kasiora za "doradzanie" żre, a nie wiarygodne źródło informacji, a tym bardziej nie podstawa do planowania strategicznego. Na koniec coś lżejszego. Taki film dziś obejrzałem o bańkach: youtube.com
jazgdyni
Jakie ryby łowią matematycy? Sumy. .
sake2020
@Imć Waszeć......Nie tylko pokora,ale i dystans do samego siebie jest konieczny i nie traktowanie swojej osoby nie jako pępka świata ale małego elementu w tym świecie Pan  chwilach niezrozumienia czegoś siada i szuka rozwiązania w literaturze,ja obserwuję samą siebie jak obiekt badań,tak jakbym stała obok.Dopiero po analizie szukam rozwiązań.
jazgdyni
@Imć Waszeć Robi Pan jeden poważny błąd w dyskusji - na portalu społecznościowym zawęża pan bardzo poważny problem, którym jest 4 rewolucja przemysłowa oparta na AI/SI, do rozważań matematycznych. Tak jakby to wszystko, czy to bitcoiny, darknet, AI to były tylko wojny matematyków - informatyków. Ile to tutaj rozumie? A jakby Pan ludziom wytłumaczył co to są kopalnie, co to są petaflopy ( iczym się rózni od petiflopsa), itd. Czy nie mamy dzisiaj wielkiego, przełomowego problemu i społecznego i politycznego? Matematyka i kody tego ludziom nie wyjaśnią
Dark Regis
@jazgdyni, technikalia na dzień dobry: 1) Zamiana w Bitcoinie krzywej eliptycznej Secp256k1 na krzywą eliptyczną Curve25519 (postać Montgomery'ego) albo Ed25519 (postać Edwardsa) i rezygnacja z osiągania w wyniku obliczeń "ładnego hasha" na rzecz określonego przez jakiś serwer C2, to nic innego jak łamanie kluczy haseł stosowanych do komunikacji w Internecie. W tym komunikacji pomiędzy bankami lub dla celów militarnych typu zarządzanie satelitami. Ludzie nadal będą coś kopać, ale znacznie większe korzyści będzie osiągał ten, kto będzie stawiał im zadania "do wykopania". To jest realne zagrożenie, a nie czy wystarczy im prądu. Na pewne cele prądu się nie szczędzi - przynajmniej w niektórych państwach. Mówił o tym Niebezpiecznik, ale wnioski wyciągnąłem sam. 2) Jest też pozytywny aspekt. Można stworzyć taki "bitcoin", który będzie np. faktoryzował liczby metodą krzywych eliptycznych. To już kiedyś linkowałem. Różne zbożne cele kopania kryptowalut: a. Faktoryzacja repunitów (tak naprawdę chodzi tu też o teorię grup i ciał - szczegóły innym razem) i liczb cyklotomicznych, które właściwie są ich czynnikami: stdkmd.net Cyklotomiczne: stdkmd.net b. Poszukiwanie rozkładów Aurifeuile'a i Cunningham Project: en.wikipedia.org homes.cerias.purdue.edu Warto zajrzeć do tych plików, bo to obrazuje jak wysoko jest postawiona poprzeczka i dlaczego potrzeba gigantycznych sieci. c. Uogólnienie punktu 1) w celu rozwiązywania problemu logarytmu dyskretnego dla rozmaitych grup. d. Inne problemy matematyczne jak powiedzmy problem z badaniem grupy Cremony albo rozmaite zagadnienia automorfizmów biwymiernych dla krzywych. W tym także problem mój, czyli poszukiwanie zbiorów generatorów dla ideałów pierwszych w pierścieniach Krulla, które są takimi "pierścieniami wielomianów" nad dziedzinami Dedekinda. To chodzi o te niestandardowe niewymierne bazy systemów pozycyjnych i w nich rozkładanie na czynniki pierwsze (w przypadku UFD na elementy; w ogólnym przypadku na ideały pierwsze). Jest tak dużo pozytywnej i pilnej roboty, którą mogliby odwalać miłośnicy pieniędzy rosnących na drzewach i różni inni spekulanci, że naprawdę aż mnie korci zaprojektowanie takiego systemu. Będzie to wtedy prąd wydatkowany na zbożny cel, a zapłata za włożone wysiłki i osiągnięte grupowo wyniki będzie się wtedy "górnikom" należała jak psu zupa.... Howgh! ;)
u2
Dlatego właśnie w Polsce tylu ludzi umoczyło na Forexie Odnoszę wrażenie, że Polacy nie są wyedukowani ekonomicznie. 40 lat komuny daje znać o sobie. Dają sie nabierać nie tylko na Forex, ale i na kryptowaluty, czy Amber Goldy. A wcześniej BKO Grobelnego. To jeszcze za komuny.
Czesław2
@Imć Waszeć Jak to działa wobec niepokornych pokazano w Kanadzie. zaskoczył mnie Pan. Tu jeden z poglądów, jak działa sztuczna inteligencja na wyjaławianie mózgów społeczeństw. I to jest clou. Daj nam wszystko, wyłącz myślenie, my kupę zrobimy za ciebie. konradswirski.blog.tt.com.pl
jazgdyni
@Imć Waszeć A nieco z innej beczki: - Dowiedziałem się, że kopalnie bitcoinów pożerają potworne ilości energii. Dlatego musieli wypieprzać z Chin i teraz siedzą w Teksasie i Kazachstanie (przejściowo też w Iranie). A do tego to już nie teraflopy tylko petaflopy. A istnieje jeszcze niepewność, że oprócz publicznie znanych mocy, gdzieś są jeszcze te tajne, które dopiero mogą być wielkie. Rezultat - wszystko to wojny o energię, a strategie dyktują Vanguard i Black Rock z grupą Apple, Amazon, Microsoft, Meta i Facebook. Może się nieco pogmatwać, jak Musk kupi od komunistów Twittera.
Dark Regis
@u2 Przeszacowywanie IPO to jest typowe zagranie na dzikich giełdach. Wtedy zawsze kupujący będą z czasem stratni. Dlatego właśnie w Polsce tylu ludzi umoczyło na Forexie. Przy okazji niedawno pisali to samo o startupach, które po przeszacowaniu walą się z hukiem. Innym znanym scamem jest wydojenie całej płynności np. z tokenów NFT. Ciekawe, że nikt nie dostrzega tego samego myku, takiego kryterium nie stosuje do oceny wydojenia płynności z kryptowaluty w jakimś bardzo bardzo ważnym stabilnym hehehe ekosystemie kryptowalut. No bo jak się NIE umie myśleć modelami, to jak te niebożątka mają to dostrzec, hę?
Dark Regis
1. W kwestii procesorów RISC-V: pl.wikipedia.org Trzeba wygooglować sobie "co to RISC?" (w przeciwieństwie do CISC, jak Intel, AMD, ARM. Jest też MIPS: pl.wikipedia.org Chodzi o to, żeby ujednolicić procesory we wszystkich urządzeniach i zastosowaniach, a nie bawić się w ciągłe rozbudowywanie rozkazów jak w Intelu. Zwracam uwagę, że Intel Core I3-I12 (chyba najnowszy), to coraz większe zestawy rozkazów: AES, AMD-V, AVX, AVX2, FMA3, MMX(+), SHA, SSE, SSE 2, SSE 3, SSE 4.1, SSE 4.2, SSE 4A, SSSE 3, x86-64. Część z nich służy do grafiki inne do kryptografii. 2. Komputery "przyszłości". Warto popatrzeć na swoje biurko, laptopa itp., a potem na to: Oto cały komputer z Win10 w "kostce pamięci": x-kom.pl Można podłączyć do dowolnego telewizora na ścianie. A tu cacko będące twórczym rozwinięciem Raspberry Pi. Khadas: elty.pl Jest więcej takich klonów. 2. Wreszcie końcowy element - sieci 6G (sześć): computerworld.pl To jest właśnie oprzyrządowanie dla Sztucznej Inteligencji, a superkomputery to tylko węzeł końcowy, sterujący węzeł C2, repozytorium danych zgarnianych z całego świata. Dlatego tak sobie myślę, że taka Arch Nemesis mogłaby działać tak: 1) Zaobserwowała gostka, który zachowuje się nie fair, atakuje innych, okrada, nadużywa siły, wydaje się być tępy i niereformowalny. To uruchamia proces "możesz się nim zająć, bo nie zamierzamy go (jako społeczeństwo) w całej rozciągłości chronić". Wsadzisz takiego do celi, to powie że deszcz pada i jeszcze sobie urobi paru frajerów do lizania butów. Zero zysku. 2) Tymczasem łącząc możliwości 6G, procesorów wszędzie, telefonów u każdego, IoT w każdym samochodzie i lodówce, dla pacjenta nadchodzą ciężkie czasy. A to spóźni mu się środek komunikacji na super meczyk z kumplami, zablokuje się winda, bramka na peron, jakaś reklama na skrzyżowaniu nazwie go imiennie ciulem, w drodze na imprezkę zaliczy komisariat i "widelec", bo akurat coś się stanie po drodze. Jednym słowem wieczny PECH. 3) Nic tak nie nauczy tępaka rozumu jak wyraźny niesprawiedliwy dostęp do koryta. Zwłaszcza wtedy, gdy chce się mieć super ciuch, furę, sprzęt, super chałupę, szpanować ciziom i kumplom, bo to jest dla prymitywnych umysłów w życiu najważniejsze. Tak ważne, że mogą w obronie tego koryta ciąć innych ludzi nożami. A tu wszedł w drogę złośliwej AI i dupa będzie na całą wieczność. Może nawet zostanie zakonnikiem, bo w klasztorach będzie mniej elektroniki ;))
u2
"kursy idą stale w górę" Z tego co pamietam to prawidłowością polskiej gieły było to że po debiucie na parkiecie, akcje firm nie szły do góry, tylko do dołu. Czyli na wstępie jakieś tam dokapitalizowanie, a potem bryndza z nędzą. Zaryzykuję tezę, że sporo firm zamiast zakładanego dokapitalizowania szło w kierunku bankructw po wejściu na giełdę. bankier.pl
Dark Regis
@u2 Wszystko zależy od tego jaki to rodzaj giełdy. Jeśli jest to giełda z zerowymi lub bardzo małymi opłatami za transakcję, to zachodzą na niej inne zjawiska, niż na giełdzie z konkretnymi opłatami. Przykładowo ta giełda z Second Life była możliwa do wypatroszenia z dwóch powodów: 1) nie było opłat, 2) istniał pewien algorytm zmieniający cenę akcji po zakupie/sprzedaży określonej liczby akcji. W ten sposób wystarczyło tylko policzyć, gdzie jest ów błędny "środek" i zacząć bujać kup-sprzedaj-kup-sprzedaj-...., aż cena spadnie zupełnie na dół. Krótko mówiąc koleś, który to zaprogramował nie popisał się wiedzą. Inaczej było na wirtualnym NASDAQ-u, ale tam z kolei były dodatkowo opcje. Jak się weszło w zakładkę transakcji dużego gracza powiedzmy dla uproszczenia Microsoft, to zwracał uwagę od razu taki grzebień kontraktów, który miał na celu dojenie małego strumyczka kasy w każdym przypadku, czy były spadki, czy wzrosty. Czyli coś a la mój "kranik" ;) Z tym, że na taką strategię trzeba było wydać już konkretną kasę, a tej nie posiadał byle mały ciułacz. To tyle w kwestii opcji. Nie ma czegoś takiego, że "kursy idą stale w górę", są tylko "dupy nie gracze", którzy są ślepi albo głupi ;). Jedyną znaną metodą "iścia" w górę jest jechanie na wzroście indeksu. Wydaje się wtedy małą kasę na każdą z wybranych firm wiodących plus jakieś ekscesy. Jeśli powiedzmy jakaś firma dołuje, a ja kupiłem N akcji po P zeta, to w pewnym momencie można dokupić podobną (małą) liczbę akcji N' po P-s. Wtedy w przypadku dalszych spadków zmniejsza się pułap do odrobienia (wszystkie akcje kosztują mnie mniej niż P), a wzrasta prawdopodobieństwo krótkiego nawet wzrostu do trochę powyżej tego pułapu; strata się zmniejszy gdy będę cały czas rolować ten wyjściowy pułap w dół. Oczywiście założenie musi być takie, że firma nie upadnie i nie zostanie wyzerowana cena. Jest to przypadek gdy chcemy dalej tym grać, a nie uciekać z kasą. Gdy połączy się wszystkie małe gierki, to przy dobrych wiatrach zarabia się zgodnie ze wzrostem indeksu. Oczywiście gdyby nie było opłat. Opłaty wprowadzono właśnie po to, żeby leszczyna musiała ryzykować, a nie sobie tuliła jakiś portfelik na boku. W idealnym przypadku martyngału w ogóle nie byłoby mowy o jakichś zarobkach, tylko przypadkowych fartach i niefartach. Ale proszę sobie też doczytać temat "Co to jest martyngał?".
u2
szum wzbudziły miliony drobnych ciułaczy. Jest to gra przeciwko czarnej skrzynce o nieznanym i nieprzewidywalnym działaniu. Akurat trochę śledziłem kursy firm na giełdzie w latach 90-tych ub. wieku, Z moich obserwacji wynikało, że drobni ciułacze nie mają najmniejszych szans. Akcje w dłuzszym okresie wszystkich firm szły mocno do dołu. Inaczej jest np. w Szwecji. Tam nawet zbieracz puszek i butelek może zostać milionerem. Przykładem jest słynny Curt Degerman : youtube.com Ale z tego co słyszałem, tam kursy firm idą w dłuższym okresie w górę i można mieć stały dochód z gry na giełdzie.
Dark Regis
Skoro tak, to wielu uznało, że skutecznych metod grania nie ma. Przykładowo środowisko naszych pożal się Boże spekulantów cały czas powtarza bzdety, że gra na giełdzie w oparciu o sztywne reguły i metody przypomina rzut kostką lub monetą, używają nawet pojęcia "gry o sumie zerowej", filtrowania, filtracji itd. Wystarczy jednak sięgnąć choćby po podstawowy podręcznik rachunku prawdopodobieństwa Williama Fellera, żeby przekonać się iż nie mają racji. Słowem klecą banialuki, bo nie znają żadnej teorii. Po pierwsze martyngały, czyli "gry o sumie zerowej" to bardzo specyficzny rodzaj procesów stochastycznych, z którymi wiąże się oczywiście pojęcie filtracji stochastycznej, ale mówi ona o czym zupełnie innym niż o konkretnych punktach stopu, czyli jak oni mówią momentach wyjścia z kontraktu. O tym możemy pogadać innym razem, bo i tak nigdy nie będzie tu możliwości zapisania TAKICH piętrowych wzorów jakie są w teorii martyngałów ;), a poza tym chodzi mi bardziej o właściwą intuicję, plastyczne wyobrażenie, a nie o jakieś stosy indeksów i całek. Dla przykładu proszę sobie poczytać o całce Ito (albo Stratonowicza), żeby mieć wyobrażenie o tych wzorach: mst.mimuw.edu.pl ruj.uj.edu.pl Robi wrażenie, co? :))) Tyle tylko, że jest tu więcej oznaczeń niż informacji. Kiedyś wspominałem o tym, o procesie Wienera (błądzenie przypadkowe, dyfuzja), o przyrostach niezależnych, o różniczkowaniu stochastycznym i białym szumie. W każdym razie nie ma to wiele wspólnego z rzucaniem monetą, nieprawdaż? Podobnie zresztą działają wspomniane maszyny Markowe (łańcuchy), które są procesami stochastycznymi z czasem dyskretnym. Niedawno jeden z pracowników Googla wyleciał z firmy za to, że uznał ichnią SI za świadomą. Mógł się pomylić, bowiem chodzi po prostu o to, że taka SI w jakiejkolwiek grze z nami jest w stanie przeanalizować o parę rzędów wielkości więcej strategii niż fizycznie zrobi to człowiek. W ten sposób może przytłaczać swego rodzaju efektem dominowania. Nie jest to jednak świadomość, tylko małpia zręczność, umiejętność przeszukiwania gigantycznych baz danych, ultraszybkie algorytmy, także na komputery kwantowe. A zatem - wracając do pierwszego punktu - zamiast grać z szumem, znacznie lepiej jest sprowokować przyjęcie określonych strategii przez dostatecznie wielu graczy giełdowych, co spowoduje wygenerowanie określonych artefaktów w wykresach kursów akcji/walut itp. To jest właśnie rdzeń mechanizmu stojącego za tymi wtopami na kryptowalutach. Budowanie bańki, jak niektórzy to nazywają, stało się po prostu czynnością mechaniczną dla różnych potężnych SI z dostępem do solidnego zbioru big data. Mali szulerzy w tym środowisku kompletnie nic nie znaczą. Czy mamy się czego bać? I tak i nie. Przede wszystkim AI jest z natury demokratyczna i nie rozróżnia syna działacza od przyszłego dysydenta, sekretarza od ciecia, co przestaje być już śmieszne, kiedy w totalitaryzmie stawką bywa głowa.
Dark Regis
@jazgdyni. Wróćmy do początku. Pamięta Pan zapewne, że zajmowałem się zagadnieniem SI na studiach, nawet miała to być praca magisterska. Chodziło o klasyfikację tekstów ze stron WWW. Czyli jeśli strona mówi o sporcie, to mój klasyfikator ma jej nadać etykietę "sport", jeśli o nauce etykietę "nauka", jeśli o dupie Maryni, to np. etykietę "zakaz wstępu" ;) To tylko z pozoru wygląda na proste zadanie, gdyż nie istnieje dotąd zadowalający system rozpoznawania języka naturalnego. Metody używane w tamtym czasie wykorzystywały paradygmat bayesowski, budowanie np. pewnej "ukrytej" maszyny Markowa (HMM) na podstawie korpusu zaetykietowanych ręcznie dokumentów. To taki graf z krawędziami, którym przypisuje się w procesie uczenia prawdopodobieństwa przejść. Prawdopodobieństwa te ekstrahowane są z sąsiedztwa słów, ale z pominięciem tzw. stoplisty, czyli spójników, partykuł itp.. To znaczy, że przeglądamy dokument i tam np. jest "napastnik był na polu karnym w momencie podania", co powoduje wyrzucenie "był", "na", "w" i stworzenia połączeń w HMM dla sąsiedztw "napastnik+polu", "polu+karnym", "karnym+momencie", "momencie+podania". To bardzo duża maszyna (graf), dlatego stosowane są różne techniki pozwalające ją zmniejszyć: usuwa się nieistotne prefiksy i postfiksy i zostawia tzw. "stem" (rdzeń słowa bez końcówek gramatycznych), "pruning" służy wycinaniu par o niezwykle małej częstości występowania, wreszcie uwzględnia się szerszy kontekst niż 2 słowa. W efekcie można stworzyć coś takiego czym dysponuje Google, czyli wyszukiwarkę treści, która zaczyna automatycznie przeglądać Internet i gromadzić konieczne dane. Później pojawiły się inne techniki, algorytmy, aż wreszcie zamiast skupiać się na grafach (jak HMM), wprowadzono technikę algorytmizacji różnych użytecznych kontekstów w formie hipergrafów. Przykładowo Chińczycy na hipergrafach oparli swój system "nadzoru społeczeństwa" w metrze i na ulicach, który pozwala na śledzenie tysięcy osób na raz. Zastosowań jest wiele: porównywanie milionów odcisków palców, przeszukiwanie bibliotek naukowych, rozpoznawania typu okrętu po charakterystyce odgłosu wydawanego przez śrubę, rozpoznawanie osób po głosach zapisanych np. w czarnych skrzynkach samolotów. Te same techniki zostały z powodzeniem zaimplementowane przez graczy giełdowych i początkowo szło to całkiem nieźle. Dlaczego? Ponieważ automaty potrafiły z szumu jakim jest wykres kursu akcji ekstrahować jakieś artefakty pozostawiane przez różne techniki grania, albo przez proste automaty. I nagle jakoś przestało to działać. O co chodzi? Otóż wahania kursów akcji na danej giełdzie z formalnego punktu widzenia nie są danymi dotyczącymi tych akcji lub stojących za nimi firm, lecz zawierają informacje o tym, jak na ich kształt zareagował jakiś konkretny automat, jakaś grupa metod podanych na uczelniach ekonomicznych, a w szczególności jaki szum wzbudziły miliony drobnych ciułaczy. Jest to gra przeciwko czarnej skrzynce o nieznanym i nieprzewidywalnym działaniu.