|
|
jazgdyni @Imć Waszeć
Chyba trochę Pana poruszyłem. Jeśli negatywnie, to przepraszam. Jeżeli już na koniec podsumować, to powiem tak: - Pan wykonuje pracę, którą cenię i podziwiam, i nawet powiem więcej - to motor napędowy całego postępu. Jednakże pozwolę sobie określić: - to co Pan cały czas robi, to software. Moje rozumowanie natomiast jest takie, że jeżeli jest software, to zawsze musi być hardware. Chyba z tym Pan się zgadza? Lecz pójdźmy dalej. Można sobie zrozumieć, że ten hardware to komputer, smartfon, AI, przemysł, banki, giełdy, a także wiele sprzętu domowego, czy metropolitarnego, gdzie te algorytmy oparte na Pańskiej matematyce będą działać. Czy się mylę? Oczywiście nie wymieniłem z tą wyliczanką wojskowości. To osobna sprawa. A że ważna, to widać już, jak Ruski wyciągają kości z pralek, telewizorów, czy mądrych lodówek. Tak ja to zrozumiałem, bo Pan chyba unikał podania ostatecznego celu badań.
Ps. Dwie małe poprawki - semantyka, to nie gramatyka. To treść, dokładniej sens tego, co jest napisane. A druga moja poprawka to rola badań DNA. Mamy już rezultaty prac nad tym najpotężniejszym biochemicznym kodem. Takie jak kontrowersyjna modyfikacja genetyczna (GMO); takie jak superpozytywne opracowanie leków (niestety jeszcze horrendalnie drogich), leczących tak potworne schorzenia jak np. boczne stwardnienie rozsiane (Hawkins), a także badania nad rolą genomu (genomów) w mutacjach. Czyli tu rzeczywiste rezultaty jak najbardziej są.
To właśnie widzę, jako wypełnienie treścią tej pasjonującej pracy, jaką Pan wykonuje. Przyznam przy tym, że ta nowa matematyka, ta cała jej geometryzacja, jest o lata świetlne dalej od naszej starej matematyki Euklidesa, czy nawet Newtona, czym torturuje się małolatów w szkołach.
Ps2. Tak z ciekawości - te repunity są od ciągu jedynek? 1, 1111, 1111111...1111, ....? A gdy już jest np. 1011, 1010111100 to to już repunitem nie jest? |
|
|
Dark Regis Bardzo ciekawy film: youtube.com |
|
|
paparazzi Dzięki za jasne wytłumaczenie a teraz Riemann mnie nie pomoże bo gram na giełdzie to może ty ☺ To żart. Mam ograniczony czas co jest samobójstwem w inwestowaniu. Zrozum właściwie , pieniądze to klucz a nie Bóg. Teraz , dlaczego Ciebie lubię 👍 bo przypominasz mi mojego Ojca chociaż jesteś młody. Obnażam się blogowi ale co tam , bliżej niż dalej ☺. Super utalentowany i wykształcony co się znalazł w nie odpowiednim kraju i odpowiednim miejscu. Dodam, sześc języków biegle a kibel wspólny na półpiętrze, lata 60 te. A mówili ci najmądrzejsi, " Idz z nami" a On nie, te pryncypia. I żeby teraz się to powtarzało, nie wierze. Bywaj Bracie. |
|
|
Dark Regis Cześć. Nie wyobraźnia, tylko moja wiedza o świecie poważnie wzrosła. Powiem, że to jest nieuniknione w każdym przypadku podczas rozwoju talentu matematycznego, dlatego można tę obserwację przyjąć za papierek lakmusowy wskazujący kiedy ktoś zaczyna rozumieć obliczenia na komputerze, zaczyna się "znać" na matematyce. Nie ma w tym nic tajemniczego jeśli się prześledzi uważnie większość kluczowych hipotez w matematyce, a w szczególności teorię liczb. Hipoteza Riemanna też wzięła się z gigantycznego wysiłku podczas liczenia na kartce papieru miejsc zerowych funkcji zeta. Riemann nie wpadł na to cudownie i dzięki podpowiedzi z samego Nieba ;)
Nie wspominałem chyba jeszcze na tym forum o innej zabawie matematyków w liczenie ogromnych liczb w - jak chcą tu niektórzy koledzy - niewiadomym celu i bez sensu. Oto zabawa w rank krzywych eliptycznych: wiemy dziś o tym niewiele, np. że nic go z góry nie ogranicza, wiemy o hipotezie o modularności każdej krzywej, wiemy o hipotezie Bircha i Swinnertona-Dyera podającej pewien wzór na rank (rangę) i tyle. Do dziś znane są krzywe eliptyczne z maksymalnym rankiem 28 i to prawdopodobnie (to jest też ograniczenie na liczbę klas ideałów w odpowiadającej krzywej eliptycznej dziedzinie Dedekinda, co jest wśród tych dziedzin identyczne z tzw. grupą Picarda liczoną dla dywizorów). No i dlaczego tak się dzieje, hę?
1. Tutaj można zobaczyć definicję i jakie liczby wchodzą w grę: en.wikipedia.org
Obliczenia i poszukiwania lepszych przykładów trwają. Co ciekawsze Elkisa można spotkać na portalu Stack Exchange lub Math Overflow i zapytać go o to osobiście. W Wiki jest napisane co to za gość.
Tu jest przykład systemu CAS do liczenia takich zagadnień zwanego SAGE: doc.sagemath.org
Co ciekawsze znany jest rozkład wg rangi i "połowa" (w uszach bo mówimy o zbiorze nieskończonym) jest rangi zero, czyli ma tylko torsyjną grupę punktów. Jest nieskończenie wiele rangi 2.
2. Nie wiem czy to pomoże, ale jest wg mnie przystępnie napisane: wstein.org
3. A tu linki do tabel ze wzorami: web.math.pmf.unizg.hr
4. Interaktywna baza danych: lmfdb.org
Udowodnienie hipotezy BSD to milion dolarów na koncie :)) |
|
|
paparazzi Cześć, napisałeś "Po pewnym czasie zacząłem wyrastać powoli z numerycznego olśnienia i politechnicznego zaślepienia" o, wyobraźnia zadziałała, ☺. |
|
|
Dark Regis @jazgdyni jeszcze prościej. A jaki sens ma zajmowanie się DNA i funkcjami falowymi, skoro nie możemy z tego ugotować obiadu w kuchni albo zrobić forsy w szybkim bezwysiłkowym szwindelku na giełdzie? Komu to jest do czegoś potrzebne? |
|
|
Dark Regis No to Panu powiem, bo w przeciwieństwie do wielu tu obecnych na swój sposób Pana lubię ;)
Liczba [(n + 1)^n-1]/n, która w zadaniu ma być równa 2n^{m-1} +3, to właśnie repunit, czyli liczba dająca się zapisać za pomocą samych jedynek w pewnej bazie całkowitej. Tu weźmy bazę B=n+1 z n+1 cyframi (jak je zwał tak zwał, najwyżej można użyć "rejestrów" stałej długości: 004921), wtedy widać, że "dziewiątką" tu jest n, czyli mianownik. Z tego wynika wprost, że n nie jest liczbą parzystą. Wie Pan dlaczego? No to proszę sobie przesumować ileś potęg postaci x^k+...+x^2+x+1, dla x całkowitego. Wszystkie wyrażenia z "x" parzystym są parzyste i dodajemy jeszcze 1. Zaś wszystkie wyrażenia z "x" nieparzystym są nieparzyste dla k parzystego i parzyste w p.p. No i pamiętajmy o +1. Zgadza się? Dlatego x^n+...+x^2+x+1, dla x=n+1 będzie nieparzyste dla nieparzystego n (ale parzystej bazy B=n+1). Przecież prawa strona jest nieparzysta, prawda? W ten sposób wyeliminowaliśmy n=2,4... Trzeba teraz wyeliminować liczby n=5,7..., a potem zając się n=1,3. Zobaczmy to dla n=5: [6^5-1]/5 = 2*5^M+3, M jest jakieś całkowite dodatnie, bo m naturalne. Obliczmy: L=1555, P={5,13,53,253,1253,6253,...} i nic nie pasuje.
Teraz dla n=7: L=[8^7-1]/7=299593, P={5,17,101,689,4805,33617,235301,1647089,...}
Dla n=9: L-[10^9-1]/9=111111111, P={5,21,165,1461,13125,118101,1062885,9565941,86093445,774840981,...}
Dla n=11: L=[12^11-1]/11=67546215517, P={5,25,245,2665,29285,322105,3543125,38974345, 428717765, 4715895385,51874849205,570623341225,...} itd.
Te obliczenia przeprowadziłem tutaj w celu uświadomienia (sobie?) na czym polega problem i dlaczego metoda modulo może działać. Inaczej mówiąc, patrząc na wyniki obliczeń szukam sposobu na dowiedzenie twierdzenia. Proszę zauważyć, że ostatnie z liczb w nawiasie są już większe niż L i są to kolejno liczby o indeksach (n,M): (5,6),(7,8),(9,10,(11,12),... Może oczywiście być wahnięcie, ale można też dowieść za pomocą nierówności, że wynik dla n zawsze wpadnie w te widełki około N=n+1. Dowód wprost byłby żmudny, ale możliwy. Za to można dla tego zadania zmienić nieco formę J(n+1;n) = 2(n-1)J(n;M)+3 i mamy coś przypominającego Feit–Thompson conjecture albo Goormaghtigh conjecture;), czyli że to nie J(m;n) ma dzielić J(n;m) albo inny J(k;l), lecz być w swego rodzaju zależności funkcyjnej od n: f(x,y)=A(y)f(y,z)+B. To oznacza, że nasze obliczenia nie są funta kłaków warte, ale że właśnie formułujemy nową nieznaną jeszcze matematykom hipotezę dotyczącą tych quasi multiplikatywnych rodzin liczb. Warto się poświęcać badaniu tego czegoś? W Polsce odpowiedź jest prosta: konopielkowe NIE albo NIET szkół wyższych rytu moskiewskiego jak UW.
PS: Jakbym miał w telegraficznym skrócie powiedzieć do czego, do jakich obliczeń J(n;m) jest przydatne, to kazałbym najpierw policzyć z marszu jakieś 1/13271 ale w systemie z bazą B=n. Przykładowo rozwinięcie w ułamek okresowy 1/7 w systemie piątkowym. Już Pan rozumie co to ma wspólnego z permutacjami, grupami i CAS? |
|
|
sake2020 @jazgdyni.......Nic opatrznie nie zrozumiałam.W większości zgadzam się z panem ,że blogowanie to nie ściągnięcie często znanych już faktów i newsów ale wniesienie czegoś innego.Czegoś co wymaga refleksji i dyskusji ,wysiłku umysłowego i formułowania wniosków. Ale jest warunek by te wpisy były na tyle zrozumiałe i ciekawe w treści by zainteresować tą treścią innych.Oczywiście ja tu nie piję do pana blogów,to ogólne stwierdzenie Mnie też już nuży temat kryzysu ,wojny,szwindli i przekrętów i sądzę,ze prędzej planeta zwana Ziemią się skończy wczesniej niż ludzka zawiść,pazerność nie ustępująca nawet przez tyle wieków. Ja mam dla siebie odskocznię,tak krytykowany telewizor.Nie znam żadnych seriali,nazwisk aktorów,reality show,czy tańców z gwiazdami.ale są ciekawe pozycje publicystyczne,można się wiele dowiedzieć Katastrofy w przestworzach pokazują drobiazgowo sposób dochodzenia przyczyn.Bardzo ciekawa pozycja -lotnisko w Dubaju czy najdłuższe drogi do szkoły są nie tylko ciekawe ale i pouczające.Czy gimnastyka dla umysłu-nie wiem,ale uzupełnienie wiedzy owszem. |
|
|
Dark Regis @Czesław2 to jest bardzo ciekawe także z innego bardziej "prozaicznego" powodu.
1. "Błąd matematyczny w teorii sprzed ponad 100 lat. Zmieni się sposób, w jaki ludzie postrzegają kolory": komputerswiat.pl
Odkrycie, którego nikt się nie spodziewał
"Chodzi o tzw. model ludzkiej percepcji kolorów, który ponad 100 lat temu został zaproponowany przez Bernharda Riemanna, a następnie rozwinięty dzięki Hermannowi von Helmholtzowi i laureatowi Nagrody Nobla Erwinowi Schrodingerowi. Okazuje się, że ci wybitni fizycy i matematycy popełnili błąd, a Bujack i inni naukowcy z amerykańskiego instytutu odkryli to podczas opracowywania algorytmów, które automatycznie ulepszałyby mapy kolorów używane w wizualizacji danych. Pozwoliłoby to na łatwiejsze zrozumienie i interpretację wyświetlanych obrazów.(...) Zespół prowadzony przez Bujack był zaskoczony, że jako pierwsi zdali sobie sprawę, iż dotychczasowa praktyka polegająca na stosowaniu geometrii Riemanna w przestrzeni 3D, nie sprawdzi się. W dużym uproszczeniu model zaproponowany przez niemieckiego fizyka w 1854 r. różni się od geometrii euklidesowej, o której uczyliśmy się w szkole, i pozwala "uogólniać linie proste na zakrzywionych powierzchniach"."
To w temacie innych poruszanych tu tematów, w tym tego, po co w ogóle liczyć coś co policzył już dawno jakiś noblista, albo po co zadawać kłopotliwe pytania o sens książek napisanych przez geniuszy za pomocą archaicznego i mało przezroczystego języka (semantyka i syntaktyka, vide Principia Matematica). Polska tradycja mówi, że kto sprawdza i ponownie liczy ten jest dureń, niedouk i głąb. Jak jednak widać świat się zupełnie nie przejmuje polskim poglądem na te sprawy.
2. Bonus w temacie kolorowania "What Coloring Books Have in Common With Networks and Nodes": wired.com |
|
|
tricolour @imc
Nie, nie widzę i nie kojarzę. Żebym zobaczył, to musiałbym wziąć kartkę i sobie napisać, bo taki mam styl i potrzebę. Tymczasem zapaliłem w kominku (trzeci raz w jego życiu, bo to nowy antyputinowski nabytek), gotuję makaron i piekę indyka konieczne na szybki obiad dla syna, który idzie na turniej szachowy na 15:00, a ja tez mam pracę dziś około 16, na dwie godziny. Więc nie wezmę kartki i nie przepiszę ponieważ mam inne priorytety, a dopuszczam nawet myśl, że nic nie wymyślę patrząc olimpijskim wzrokiem. Bo ja jestem olimpijczykiem na emeryturze.
A tak przy okazji, to moja druga praca dyplomowa była z teorii kongruencji i implantacji tegoż przy szyfrowaniu resztami z dzielenia, rozkładzie wielkich liczb pierwszych na czynniki. Stare dzieje, na początku rozwoju IT. Dysk miałem Winchester 20MB.
|
|
|
Dark Regis @tricolour, skoro już mówimy o zadaniach i olimpiadach, to popatrzmy jak się bawią inteligentni ludzie na świecie w przeciwieństwie do skorumpowanych etatowców z niemieckiej kolonii POlska:
"A nice problem from the 2012 math olympiad": youtube.com
Jest Pan w stanie to zrozumieć, czy poprzestaje tylko na "czytaniu" książek?
PS: Odnośnie problemu na filmie: (n + 1)^n = 2n^m + 3n + 1, to inaczej (n + 1)^n-1 = 2n^m +3n, a dalej [(n + 1)^n-1]/n = 2n^{m-1} +3. Co jest po lewej stronie? Mam powiedzieć, czy Pan swoim olimpijskim wzrokiem już to widzi i kojarzy? |
|
|
Dark Regis @tricolour: A jak Panu pokażę kod prostego skryptu do wyliczenia tego co podałem, to rzucisz Pan dyplomem o ziemię? Różnica pomiędzy programem z ogólniaka, a tym do wyliczenia tych potęg polega tylko na tym, że kreatywnie zostały potraktowane symbole 0,...9,A,...,Z,a,...,z,... co robią tu za cyfry. To nie żart i nie żadne puszenie w czap[kach z piór, tylko fakty o naszej edukacji i wolałbym tego nie udowadniać tekstem na blogach, bo i po co psuć atmosferę i robić komuś wstyd, nieprawdaż? |
|
|
tricolour @imc
I na tym polega sprawa, że na forum piszemy nie po to, by rzucać i podnosić rękawice, nie po to, by epatować cycami, bo właśnie piękne cyce mam więc podziwiajcie z rozdziawionymi gębami, wy z gorszymi i obwisłymi, a gdy nie, to zmienię strefę klimatyczną.
Czasem do łóżka, do snu, biorę jeden z tomów (spisanych wykładów, bodajże z Berkeley), które dostalem za którąś tam olimpiadę i sobie czytam dla uspokojenia, jak powieść. Czytelnik nie odnosi wrażenia, że mu się rzuca rękawice, że jest durniejszy (nawet gdy jest), w nieodpowiednim klimacie, że jest niewolnikiem itp. Wręcz przeciwnie - klasa tych wykładów, klasa autora bierze się z szacunku wobec innych. Wracam do tych wykładów często,
Playboya nie kupuję nigdy. |
|
|
jazgdyni @sake3
Znowu Sake opatrznie zrozumiałaś. Blogerzy mogą pisać, co chcą, tylko powinni do tego zaangażować trochę wysiłku. A wielu idzie po najkrótszej linii. Przeglądają sieć, portale, oglądają wiadomości i bezmyślnie wyłuskują najbardziej nośne, lub pikantne wydarzenia. Nawet specjalnie się nie starają, by było to coś oryginalnego. Często można znaleźć całe akapity skopiowane do siebie. Po co nam taka powtórka z rozrywki, jak już rano oglądaliśmy to na TVP, czy na You Tube. Tobie się to podoba? Zobacz jak portal jest zanieczyszczony.
Natomiast ten mój krótki felieton, to oderwanie uwagi od światowego kryzysu. Wyłącznie dla zdrowia i gimnastyki dla mózgu. OK? |
|
|
Dark Regis Reasumując, tego rodzaju obliczenia niosą korzyści relewantne, bardzo względne, zależne od tego czym się oceniający zajmuje i jaka jest jego subiektywna wiedza o świecie i mechanizmach stojących za namacalną rzeczywistością. Chłopi z Konopielki zapewne również zapytaliby się z chytrym uśmiechem "ale czy to da się sprzedać albo zjeść?" a także "czy to jest źle czy dobrze i czy nas tu chwalą czy ganią?" zaś siedzący z tyłu Piardun postawiłby na końcu bączący znak zapytania :P. Po prostu odpowiedzi na pewne pytania wymagają posiadania pewnej (to też słowo typu na dwoje babka wróżyła, na marginesie) wiedzy od zadającego je delikwenta. W tym przypadku chodzi również o zrozumienie, że ludzie na świecie takie rzeczy po prostu robią i mają z tego jakiś użytek (czy w tajemnicy, czy nie to już sprawa drugo- lub trzeciorzędna), a my nie robimy, bo lubimy po sarmacku wpieprzać się w jakieś bezsensowne konwenanse. Ludzie to robią, co widać:
stdkmd.net
en.wikipedia.org
en.wikipedia.org
A my tego nie robimy, bo lubimy tylko se POgadać o skrzydłach i Husarach. W związku z czym nie mamy też w naszej "kulturze" (wstyd nazywać ją chrześcijańską wg mnie, właśnie na podstawie typowego czepialstwa i sugerowania zaprzestania myślenia, bo wszyscy powinni być w tej materii równi, czyli głupi;) odpowiedniego języka, syntaktyki=składni i semantyki=gramatyki, żeby nawet sobie wyobrazić jakieś potencjalne korzyści z liczenia. To jest postawa niewolników jak napisałem. Ludzi pozbawianych celowo inicjatywy, których uczelnie zwane wyższymi piętnują wyuczoną bezradnością.
Tak więc do czego mi są potrzebne te obliczenia napisałem już w paru miejscach. Na przykład w kryptografii i nie widzę powodu, żeby coś więcej dodawać, bo jest to temat wybitnie niebezpieczny w środowisku ludzi napiętnowanych bezradnością i upatrujących w każdym działaniu, którego nie rozumieją, jakiegoś niebezpieczeństwa. Patrząc np. na Żaryna i jego argumenty, to nawet jestem tego pewien ;) Tak więc, żeby się nie rozpisywać o walorach Maryni, spuentuję to zdaniem z innej dyskusji z innymi ludźmi: Jeśli nic w tym nie ma i popełniam błąd to w czym problem i o co chodzi? Ale jeśli w tym coś jest, to z jakiego powodu mam się tym dzielić akurat z wami? Karty na stół jak Bóg da wyłożę w maju następnego roku, a jak nie usłyszę czegoś interesującego i pozytywnego to po prostu zmienię strefę klimatyczną. Wiedza to majątek. Krótka piłka. Nawet życie w Izraelu nie wydaje się obecnie aż tak głupie jak marnowanie wiedzy i talentu dla POlski z jej kastami 8]
PS: Ponieważ i tak nikt nie jest w stanie podnieść rzuconej wyżej rękawicy, to powiem, że to wyżej to są dopiero potęgi baz, czyli zagadnienie niejako na podejściu do repunitów, więc to ten spekulowany "mój błąd", ale i tak nikt by się tego nie dopatrzył. |
|
|
tricolour @imc
Przepraszam, że się wtrącam między wódkę, a zakąskę, ale powtórzę to, co napisałem ze dwa lata temu: pańskie pisanie jest psu na budę, bo nikt tego nie rozumie w sensie wejścia nawet w rozmowę, a o dyskusji mowy nie ma. Ujął to nasz sympatyczny kolega słowami "że po przeczytaniu w większości nadal jesteśmy ciemni, jak tabaka w rogu".
Piszesz pan zatem sam do siebie i na swoją chwałę. Taki jest cel? |
|
|
Dark Regis @jazgdyni, najprostszym efektem obliczeń symbolicznych i wysokiej precyzji jest po prostu skuteczność tego obliczenia, czyli to co się innym wydawało nie do policzenie tu zachodzi *cyk* i mamy konkretny wynik do analizy. W przypadku dziedzin, w których wszystko jest rozmyte, numeryczne, niedookreślone nie ma to oczywiście żadnego sensu i znaczenia. Bo i po co liczyć z dokładnością do miliona cyfr jakąś odpowiedź elektronicznego filtra, którego zgodność z matematycznym teoretycznym modelem załamuje się na trzecim miejscu po przecinku, prawda? To jest nawiązanie do tej starej dyskusji o piorunach trafiających w budynki, albo w Giewont. Natomiast obliczenia tego rodzaju już wielokrotnie wykrzywiły gęby ludziom lubiącym proste hasełka w stylu "wymyśliliśmy magnetyzm i magnes to jest panaceum na wszystkie choroby" albo "znaleźliśmy promieniotwórczość i jest ona sposobem na gładką cerę i dłuższe życie". Przecież znamy takie kociokwiki z historii już od setek lat. Tak samo było wraz z powstaniem współczesnej fizyki, gdzie paru kolesi czasem wybitnych uznało, że nie ma już co badać, bo wystarczy tylko to co już wiemy coraz dokładniej przeliczyć. Bo przecież wydawało im się, że wiedzieli już wszystko - cztery oddziaływania, parę na krzyż wzorów z różniczkami oraz całkami i nie ma lewara - wszystko policzymy. Niestety, koniec fizyki został ogłoszony przedwcześnie, co jednocześnie zaowocowało emancypacją matematyki w fizyce, dotąd pogardzanej i wyszydzanej przez prawdziwych "doświadczalników", aż w końcu powstała fizyka matematyczna i w koło Macieju. Znów znalazło się paru nawet wybitnych kolesiów, którzy coś tam przemyśleli i naskrobali, a następnie ogłosili światu, że mają oto teorię wszystkiego. Pamiętamy zapewne dyskusję o strunach albo o E8 Garetta Lisi jako modelu wszystkich cząstek. Media aż robiły wolem dławiąc się zachwytami i... I nic. Z czasem okazało się, że - jak często powtarzam tu na forum - model to nie jest rzeczywistość i nie należy ich ze sobą mylić, zaś z drugiej strony bez modelu i karmy dla wyobraźni, bez sztucznego języka w którym coś możemy opisać możemy sobie co najwyżej podyskutować o "Babie Jadze i jej wpływie na wychowanie dzieci". Obliczenie w dziedzinie symbolicznej przeniosły wiele problemów o parę poziomów wyżej. Pamięta Pan zapewne słynną awanturę o dowód twierdzenia o kolorowaniu grafów i ogólnie o używanie komputerów w matematyce. Ślady tego zaperzenia są widoczne na Blogach także dziś - proszę rzucić np. okiem na blog @Edeldredy z Ely gdzie rozpętała się dyskusja o tym m.in., że "Russell i Whitehead twierdzili, że Principia Matematica przeczytało i zrozumiało 5 osób na świecie". Zauważyłem wtedy dokładnie to samo co Pan tutaj - może ci matematycy po prostu pisali dzieło aż tak niezrozumiale? Tu nie ma co owijać w bawełnę, że tak było i dowodzi tego szereg wypowiedzi równie wielkich matematyków jak powiedzmy Gentzen. |
|
|
sake2020 @jazgdyni.....Jak widzę bardzo Pan surowy dla komentatorów. I to zero kreatywności wg Pan czyli co ? całkowite oderwanie się od polskich spraw? Nie wszyscy pasjonują się filozofią,teorią kwantów, ja rozumiem i wiem ,ale nie wszyscy mieli z tym styczność.Nie można więc ich pomawiać o brak kreatywności bo to już podchodzi pod złośliwość.Czy maamy pozostawić sprawy bieżące poza zasięgiem naszego zainteresowania? Najlepiej chyba aby każdy przeanalizował swoje życie i sam sobie odpowiedział czy warto.Może lepiej wszystko olać? Będzie jak będzie?,co mnie to obchodzi ?co ja jako jednostka mogę? I brak odpowiedzi,bo nie ma komu odpowiedzieć. |
|
|
jazgdyni ??? |
|
|
Czesław2 No, jeśli normalne życie pod pruskim czy żydowskim butem jest normalne, to ja wolę być Eskimosem. |
|
|
jazgdyni @Imć Waszeć
Szanowny Panie Imci
Karmi nas Pan potężną ilością zagadnień nowoczesnej matematyki. Zapewne zdając sobie sprawę, że po przeczytaniu w większości nadal jesteśmy ciemni, jak tabaka w rogu. Lecz te potworne ciągi zer (0) i jedynek (1) robią duże wrażenie.
Kolega dopiero co, podrzucił mi link do wykałdu kś. prof. Hellera - Czy materia istnieje? Wiem, że jako naukowiec matematyk ma Pan sporą awersję do filozofii. To typowe. W pewnym momencie ksiądz profesor, by coś wytłumaczyć, użył analogii językowej. Niemalże natychmiast przyszedł mi Pan na myśl i te kolosalne opisy, wzory, równania, które jak widzę, mają ogromne znaczenie dla Pana.
Więc w tej analogii profesora, mówi On o syntaktyce i semantyce. Każde, nawet najprostsze zdanie, lecz także wyjątkowo długie i skomplikowane wzory matematyczne, zazwyczaj jest badane przez specjalistów - jak w przypadku zdania - przez ortografów, językoznawców, itp. Badają oni litery, gramatykę, szukają co to podmiot, a co orzeczenie. Każdy taki zapis, czy to proste zdanie Jasia, czy wielgachny zbiór liczb, albo wzory Imć Waszeci, to coś co daje się zauważyć naszymi zmysłami (widzimy to). Jest to niewątpliwie jakaś informacja zapewne przedstawiona według pewnych reguł, jakiegoś kodu. Ok. Lecz od czasu do czasu powinien Pan przeskoczyć od tajemniczej dla nas syntaktyki do semantyki tego, co nam Pan prezentuje. Moje pytanie główne: - jak te wszystkie liczby, symbole, zbiory, pierścienie i wiele innych, mają odniesienie do rzeczywistości? Chciałbym czasami wiedzieć (tutaj akurat wiem) jak te funkcje eliptyczne oddziaływują na coś na świecie. Co dają w rzeczywistości te długachne ciągi zer i jedynek?
Jeszcze jedno - takim jeszcze bardziej skomplikowanym od Pańskich badań jest DNA. Pod względem syntaktycznym już dzisiaj możemy to precyzyjne przedstawić na papierze. Lecz skąd mamy wiedzieć, co z tego DNA wyrośnie. Właśnie! Jaka jest informacja semantyczna, której przecież nie widzimy. Może to w rzeczywistości być sosna, murzyn, albo ameba.
Chyba mnie Pan rozumie, że chętnie bym się dowiedział (jeżeli to nie tajne, co całkiem możliwe) jaki jest w rzeczywistości efekt tej Pańskiej matematycznej pracy? |
|
|
jazgdyni @Kazimierz K
Staram się słuchać wszystkiego księdza profesora. Tego wykładu z Tarnowa akurat nie znam (ale za chwilę to odrobię). Tak, że dzięki za wskazanie. I bardzo się cieszę, że kś. Heller, jedna z najtęższych głów w kraju, rok przede mną zadał fundamentalne pytanie - czy materia istnieje.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni @marsie
Nie "intelektualiści" tylko ci, którzy starają się być normalni. Coś ci Marsie powiem: - ja specjalnie przestałem pisać o sprawach związanych z "dzisiaj" i tym, co się właśnie na świecie dzieje, abyśmy nie zgłupieli, a stres nie doprowadził do szaleństwa i wielu pomniejszych chorób. Czy Nasze Blogi to witryna newsowa? W żadnym wypadku. Tu powinna być publicystyka, analizy, czy pogłebione podsumowania. A tymczasem co jest? A to trupy odkryte w lasach, a to Putin chory, Niemcy nas gnębią nieustannie, Unia to urzędasy co chcą rządzić, inflacja, węgiel, Tusk, Iwulski... Oraz obowiązkowo, co drugi dzień kolejna rocznica czegoś tam.
Tego właśnie ruski chcą - byśmy już tylko myśleli, zamartwiali się w stałym niepokoju i się ciągle bali. Tak by nie było już czasu na cokolwiek innego. na normalne życie.
A o czym jest materiał w linku, który załączyłaś? Ważne sprawy? Nie, właśnie newsy kształtujące nasze negatywne emocje - strach, niepokój, obawa o jutro. To uważasz za najważniejsze i nie powinno się produkować innych tekstów nie związanych z "tu i teraz"? Ja po prostu dla zdrowia się z tym nie zgadzam. A i tak 7 z 10 wpisów na NB to sprawy bieżące. Newsy własnymi słowami. Zero kreatywności. To nie jest twórczość, tylko szkolne wypracowania na temat. |
|
|
marsie O k..., pardon – sami intelektualiści, przy których Einstein to neptek – panowie, zejdźcie na ziemię – to się liczy:
biuletynnowy.blogspot.com
Pozdrówka!
|
|
|
Dark Regis Mogłem też wziąć N=milion, ale obliczenia za długo by trwały ;)
Jeżeli popełniłem błąd w liczeniu, to proszę mnie poprawić lub wykazać :)))
Oczywiście zaraz zaczną się pytania w rodzaju "a po co takie coś liczyć?" No właśnie po to, żeby coś na temat tych obiektów się dowiedzieć. Nie da się tego wyobrazić. Ponadto w ten właśnie sposób pracuje się nad zagadnieniami z teorii liczb i kryptografii. Bez pracy nie ma kołaczy 8]
Chociaż parszywa komuna była odmiennego zdania i uważała, że pracą to jest to, co komuna pracą chciała nazywać, np. zaganianie profesorów uczelni na traktory i do obór, a traktorzystów na katedry w uczelniach. W Polsce nadal jest komuna, bo nadal tego rodzaju praca nikogo nie interesuje i nie jest doceniana, za to liczy się spryt i znajomości, a także umiejętność napędzania migracji, czyli niewolników dla Niemca lub Holendra. Dlatego też długo jeszcze nie będziemy poważnym krajem, a o dominowaniu w regionie możemy zapomnieć. Nawet Ukraińcy będą po wojnie lepsi od nas w te klocki, bo nauczą się cenić mózgi (drony, AI, broń precyzyjna, a nie tylko nadzianą forsą dupę. |