|
|
jazgdyni Nr.2
@nonparel
Przepraszam, ale ustosunkuję si do Pańskich pkt. 1 i 2 za parę godzin.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni @nonparel
Witam Pana Doktora
Czuję się bardzo zaszczycony i jednocześnie podziwiam odwagę, że mówi pan śmiało i szczerze, co raczej nie jest popularne w dosyć hermetycznym środowisku lekarskim.
Praktycznie od urodzenia, jak by to powiedzieć, jestem w samym środku medycyny. Mama mgr farmacji, a tata lekarz. A ja już w wieku 6 lat przeszedłem pierwszą, dosyć skomplikowaną operację. A na dodatek, moim rodzicom, jak to było na przełomie lat 40-tych i 50-tych, przydzielono mieszkanie - nie wypasione, w centrum, jak wielu kolegom ze studiów taty - tylko, powiedzmy na przedmieściu. I z takim poleceniem: - w tymże mieszkaniu ma stworzyć "przychodnię zdrowia". Tak jest. Nie gabinet, tylko bardzo skromną przychodnię, nawet z gabinetem dentystycznym w jednym pokoju. Czyli w moim przypadku życie prywatne przeplatało się z tą, wówczas prymitywną służbą zdrowia. Gdy jako dzieciak, rano szedłem do toalety zrobić siusiu, to już w przedpokoju siedzieli oczekujący pacjenci.
Tak, że nie było momentu, bym z medycyną się nie stykał. A także już jej nie studiował. Ojciec był zawiedziony, że wywinąłem woltę i nie poszedłem na akademię medyczną, tylko zostałem inżynierem. Ale rozumiał młodzieńcze pomyłki, gdy miłość potrafi zaślepić.
Pięć lat temu, zdobyłem (tak mi się wydawało) inwestora i chcieliśmy, rozpoczynając w Trójmieście stworzyć zespół medyczny, który w systemie 24/7, będzie własnym transportem obsługiwał wizyty domowe, na wezwanie telefoniczne, czy internetowe. Nic z tego nie wyszło, bo ciągle słyszałem, że inwestor, nie-Polak - jest ciągle na swoim jachcie i żegluje gdzieś na Pacyfiku. Moje usiłowania stworzenia grupy lekarzy, chętnych do takiego działania, też było dosyć marne. Nie wdając się w warunki zatrudnienia, pensje i reszta, zaledwie kilku lekarzy wyraziło prawdziwe zainteresowanie. No i nic nie wyszło. Dzisiaj w Trójmieście już taka firma działa. A wizyta domowa to bodajże 500 zł.
Po transformacji cała służba zdrowia, zaznaczę, za PRLu nie taka zła, się posypała, bo oczywiście dokonano przekwalifikowania służby, na interes biznesowy. A ludzka chciwość zawsze zwycięża. Niestety uczelnie medyczne również straciły kościec moralny, a nawet obniżyły standardy etyczne, jakie studentom powinno się wpajać od pierwszego semestru.
No i na koniec skrótowej obserwacji - system opieki medycznej, od samej góry, MZ, do początkującego "praktykanta" rozłożyły, co tu dużo gadać, wielkie korporacje, głównie farmaceutyczne. Głównie te Big Pharm.
Czy coś Panie Doktorze pokręciłem?
Serdecznie pozdrawiam |
|
|
nonparel Witam
Niniejszym, jako były nauczyciel akademicki przepuszczający (lub nie) studentów medycyny do dalszej kariery zaliczam Panu egzamin na doktora – amatora z wynikiem bardzo dobrym. Tak naprawdę, to podkreśliłbym w Pana wpisie w dwa najważniejsze punkty.
1. Nie daj się wyautować do końca. Kapitan krążownika w wieku emerytalnym może zostać dowódcą trałowca. A ordynator oddziału (ja) na starość może zawsze pracować w poradni.
2. Są dwa rodzaje pacjentów: ci, którzy się leczą, chociaż nie ma takiej potrzeby oraz ci, którzy się nie leczą, mimo że są naprawdę chorzy. Oczywiście trzeba nadciśnienie i cukrzycę trzymać za mordę a guza nie zamiecie się pod dywan. Z drugiej strony nagminne stosowanie np. oxycontin „na bolenie wszystkiego” to szybka droga w dół. Podobnie nie ma sensu robienie sobie tysięcy badań, których nikt nie czyta, albo żarcie kilogramami reklamowanych suplementów diety. Najważniejszy jak zwykle jest zdrowy rozsądek.
Życzę dużo zdrowia oraz młodzieńczego samopoczucia, gdy człowieka bardziej interesuje otaczający go świat, niż bolączki własnego organizmu.
Pozdrawiam – nonparel. |
|
|
jazgdyni @zbychor
Mam nadzieję, że prawdziwym wróżbiarzem nie jesteś. |
|
|
jazgdyni @N_H
Już jest w fazie instalacji |
|
|
jazgdyni @R102
Ostatnie 20 lat to rzeczywiście był najlepszy okres pływania. Ale Chińczyk zatrudniał Polaka?! Niemożliwe! Oni już nawet Filipińczyków zwalniali bo też już byli za drodzy. Szukali marynarzy z wysp na Pacyfiku.
|
|
|
jazgdyni Temat się rozrasta...
Tylko cicho bąknąłem, a Krzysiu Stanowski pochwycił temat.
ZERO ZNIECZULENIA #11: OCHRONA ZDROWIA SENIORÓW - "STOIMY NA PROGU KATASTROFY"
youtu.be
PS/ Może nasz szacowny Prezes Sakiewicz również temat podejmie? |
|
|
NASZ_HENRY Panel dyskusyjny - świetny pomysł - młodym też się przyda - nie będą się spieszyć na wcześniejszą emeryturę 😉
|
|
|
Lech Makowiecki Januszu, emerytura nie służy zbytnio naszemu zdrowiu.
Zwłaszcza emerytura artystyczna, niezbyt wypasiona. :)
Dlatego będę pracował, dopóki mogę.
Nadal daję radę i chcę koncertować (fizycznie) i tworzyć (umysłowo).
To utrzymuje mnie w ogólnej sprawności.
Ale codziennie przepływam 1,5 km na pływalni.
Zdrowiu trzeba pomagać...
Nie wiem, jak było u Ciebie, ale moje zajęcie nadal sprawia mi przyjemność i daje ogromną satysfakcję.
Dlatego, że dawno temu schowałem do szuflady dyplom inżyniera i poszedłem za głosem mojej pasji...
Nie pociągała mnie praca w stoczni.
Gdybym wybrał inaczej, pewnie bym się już posypał. :)))
|
|
|
Alina@Warszawa [11:08] - r102
Kiedy cheef był młody i piękny Chińczycy nie mieli jeszcze tylu statków, ani nie zatrudniali Polaków. Polacy też mieli ograniczone możliwości pracy za granicą. Byliśmy do 1990 roku, z małą przerwą w roku 1980-81, państwem, które tak naprawdę było czymś w rodzaju zamkniętego obozu koncentracyjnego. Niewielu dostawało przepustki ...
Ale młodzi tego nie wiedzą, a młodzi i głupi nie chcą się dowiedzieć. |
|
|
Alina@Warszawa Opiekowałam się śp. Mamą. Potwierdzam wszystko co napisane.
"Leki" na obniżenie ciśnienia, poziomu cukru, uspokajający "Nootropil - to śmiercionośne trucizny. Strach się bać.
Każdy powinien mieć w domu prywatnego lekarza, syna, córkę, ciocię, wnuczka. Tylko tacy emeryci mają szansę pożyć dłużej ... |
|
|
spike @Janusz
Nie wiem, nie pamiętam, a może przeoczyłem, albo co bardziej prawdopodobne,
nie napisałeś, jakie masz hobby, czy inną pozazawodową pasję.
Ja ze swojej obserwacji mogę powiedzieć, że najszybciej odchodzą ci, co całe życie żyli tylko pracą zawodową, nie mając innego zajęcia na wolne chwile, które na emeryturze zastępują pracę zawodową, choćby działka.
Piszesz na S24, to pewnie miałeś okazję poznać jedną wyjątkową blogerkę @wzmiankę, która od wielu lat pisze fachowe teksty z dziedziny "zielonej energii", z zawodu jest geologiem, co istotne w naszej rozmowie, ta pani chyba by mogła być twoją mamą, będzie już miała chyba coś koło 90 lat, jak sama pisze o sobie, ma kłopoty z pisaniem, wzrok, sztywne palce etc., ale nie daje się, zbiera informacje z całego świata i opisuje i analizuje, szczególnie w kwestii fotowoltaiki, jej teksty są na tyle fachowe, że śledzą je fachowcy z wielu krajów, a nawet cytują jej opracowania, ja ją podziwiam.
Biologii nie da się oszukać, ale można proces spowolnić, a już szczególnie mózg, który jak każdy narząd, nie używany, słabnie, a nawet zanika.
Tak więc będąc nawet w jakiś sposób już niedołężny, ale mając sprawny umysł, będziesz potrafił się dostosować, a nawet przezwyciężyć fizyczną ułomność.
Tak więc głowa do góry, hobby to cudowny lek na starość.
:) |