|
|
jazgdyni No właśnie - za młodu...
A teraz tatuś i mamusia hodują sobie pieska kanapowego. |
|
|
NASZ_HENRY Gwałt niech się gwałtem odciska,
A ze słabością łamać uczmy się za młodu ;-) |
|
|
Bardziej od freudowskich skojarzeń interesuje mnie to
czy można (*) w zbliżających się wyborach,
zastosować dwa NIEZALEŻNE systemy informatyczne?
(*) względy techniczne, prawne, finansowe |
|
|
jazgdyni Nie sądzę, żeby tu istniał konflikt.
Jeżeli istnieje możliwość zabezpieczenia uczciwości wyborów, to należy to robić. Jednakże historia i współczesność pokazały, że nigdy to nie było możliwe.
A iść i sterczeć w komisji wyborczej przez cały dzień, to tylko uspokojenie własnego sumienia, tym bezproduktywnym działaniem.
Każdy informatyk obecnie udowodni, że ten kto ma dostęp do serwerów może z danymi, w tym wypadku głosami, zrobić co chce.
"lepiej wysłać..." - to ciekawe freudowskie skojarzenie. Ja zawsze myślę - iść samemu na barykady.
Ty byś nie wysyłała.... |
|
|
jazgdyni Basiu,
odwaga to towar deficytowy. Pyskować, jątrzyć, mieć swoje zdanie, to, owszem.
Lecz tylko do momentu, aż można sobie zrobić krzywdę.
Ilu facetów mdleje, kiedy pobiera się im kroplę krwi.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni To prawda, ludzie po prostu stali się gnuśni. Jak piszesz - wszystko jest pod ręką. Nawet jak forsy nie ma to się stanie pod hipermarketem i wyżebrze na piwo.
Dlatego musimy budzić ludzi z tego upiornego snu.
Pozdrawiam. |
|
|
To ciężka, żmudna i niewidowiskowa praca.
Lepiej wysłać bezbronnych na barykady i sterować nimi z blogów. |
|
|
Podam autentyczny przykład z mojego zakładu pracy (budżetówka). Kierownik, mitoman, któremu wydawało się, że jest alfą i omegą, pomiatał ludźmi, traktował instrumentalnie,wszyscy przez niego płakali. Aż pewnego dnia, chyba jedynie po to żeby postraszyć niektórych, wyrzucił dyscyplinarnie z pracy sprzątaczkę, która 30 lat zaharowywała się na śmierć, a tuż przed emeryturą odważyła mu się odpysknąć.Po cichu założył monitoring i udowodnił, że wychodzi ona z pracy 15 minut wcześniej. (Kobicina dojeżdżała z wioski i autobusy wieczorem kursowały rzadko). Wzbudziło to powszechne oburzenie,sprzątaczka pracowała naprawdę bardzo solidnie.Po kątach ludzie opluwali zachowanie kierownika, ale świadczyć do sądu na korzyść sprzątaczki, i tam krytykować postępowanie satrapy, odważyłam się już tylko ja. Reszta załogi na zebraniach ograniczała się do pospuszczania łbów i milczenia.W gabinecie dyrektora panie z płaczem rzucały mu się na szyję i zapewniały, że one są, były i będą zawsze lojalne.W efekcie nic mi się nie stało. Ja zostałam na swoim stanowisku, kierownik dostał kopa w górę, ale swoich lizytyłków nie zabrał, ku ich uldze.Ja pracuję dalej z tymi tchórzami i widzę, że ludzie to jednak marne stworzenia. |