|
|
jazgdyni Nie... no dorsz, to raczej ryba północna, zimnych wód. Tu, na Morzu Północnym, okazy półmetrowe to codzienność. Tylko ten łeb duży. |
|
|
jazgdyni Czy to nie telepatia?
regularnie, już od dobrych 4 lat w Borkowie zamawiam okonie! Są po prostu dla mnie najlepsze.
Nie Steady... Hard to Starboard! |
|
|
Witam,
miło wiedzieć, że w smaku się praktycznie nie różnią, a że Yankee`s płacą za "Swordfish Tail" bajońskie sumy - to już ich problem. Taka ich narodowa specyfika...
Ach, łezka się w oku zakręciła, gdy wspomniałem sobie starego dobrego Świ-173 i jego piracką załogę... Ale to (niestety) dawno zamknięty rozdział. I to se ne vrati...
Aby zakończyć bardziej optymistycznie: zacznijmy doceniać okonie (1 feet and more in length). Taka rybka, wyciągnięta z czystej wody - rarytas!
Steady As She Goes - and - Happy Boating! |
|
|
"Cafe pod minogą"pamięta Pan ,takie pływały w Wiśle tak jak i certy ,minogi to sam robiłem w galarecie ale we Francji.Pan zaproponował szproty w cieście muszę spróbować a ja nasze tłuściutkie kiełbie ,też w cieście !Niestety dorsz w miejscu gdzie mieszkam to jakieś kościeje a cena ,szkoda słów a naprawdę to doskonała ryba,chociaż pamiętam z dzieciństwa takie hasło "jedzcie dorsze,g...gorsze"tyle tego było ,duże sztuki i tanie tak jak tani był halibut ale mieliśmy zdaje się flotę dalekomorską!?Rybki jeść trzeba i nic nie sprawia takiej radości jak duży tłusty śledż z beczki,mleczak bo samiczki zawsze takie tłuściejsze. |
|
|
jazgdyni Witam dalekomorskiego fachowca ;-)
Otóż to - kucharz, a nie kowal. Powszechnym błędem jest za długie gotowanie, albo smażenie.
Miecznik, czy marlin? Teraz mi się nie chce sprawdzać w książce.
Tylko... co za różnica???
Na Florydzie płyniemy zapolować na blue marlina, gdzie indziej na swordfisha. Ja osobiście ich nie odróżniam. Mają te inne płetwy, ale się nie zastanawiałem.
A w smaku identyczne, a co więcej, polędwicę można już kupić w Polsce (Makro) i jest tańsza od tuńczyka (???).
Marlins and Swordfish: What’s the Difference?
First things first, both fish are members of the billfish family. Billfish encompass fish that have sword-like bills. This basically means marlins, swordfish, and sailfish.
Let’s get the easy one out of the way. A sailfish can be recognized by the large dorsal fin that looks like a sail that has accordion pleats. That’s the first test. If the top of the fish has a sail, it’s a sailfish. Done. For fun, let’s look at a picture. Oooh, pretty.
Marlins have a single dorsal fin that connects along the fish’s back to a short, soft-looking ridge. Swordfish, on the other hand, have a dorsal fin more like a shark, and even extends far up, looking somewhat like a feather.
Here is a picture of a marlin:
Compare that to this picture of a swordfish. Notice also that swordfish have pectoral fins that extend below its body, whereas a marlin’s pectoral fins are small and barely visible.
If you can’t get a good look at the fins, you may have to rely on body shape to tell the difference. Marlins have a long, tubular body that varies only a little in size along its length. A swordfish, while still elongated, has a more rounded body.
Pozdrawiam |
|
|
No dobrze, wszystkie te rybki jadłem i to prosto z wody (naprawdę, nic nie cyganię!), jadałem je na wiele sposobów i ... no cóż, rybka lubi pływać, zapijałem niezgorszymi trunkami. A zaprawdę, mieliśmy w kambuzie KUCHARZA, nie kowala. Jedynego z listy, włócznika, nie miałem okazji degustować - jakoś nie chciały się nam łapać... Co do włócznika jeszcze - mała dygresja: "rybka" E. Hemingway`a to nie żaden włócznik, lecz marlin - oficjalna polska nazwa makaira błękitna - Makaira ningricans Lacepede,1802 (ang. Atlantic Blue Marlin).
Najsmaczniejszą jednakowoż rybą, jaką miałem okazję, a zarazem zaszczyt (tak!) spożywać był jednak strojnik (Lampris guttatus ), który nieopatrznie zaplątał nam się w skrzydło włoka... 90 kg żywej wagi i 72 kg czystego mięsa, ale jakiego mięsa! Coś o konsystencji dobrze zrobionej cielęciny i o smaku pośrednim między tą że cielęciną, a najlepszym łososiem - żadnego tzw "rybiego" posmaku! Po prostu delicje...
Co do opisywanych w artykule rzekomych "miętusów" z zielonymi ośćmi - niechybnie chodzi tu o węgorzyce (Zoarces viviparus) - jak chodzi o smak - potwierdzam: całkiem dobre i w dodatku niedrogie (może przez te zielone ości..). Warunek = prosto z wody, jak każda ryba o delikatnym mięsie...
Serdecznie pozdrawiam! |
|
|
jazgdyni Cholerka, słyszałem o tych piskorzach, a także o minogach. Niestety... nigdy nie dane mi było skosztować.
Może jeszcze kiedyś się załapię, bo coraz więcej ciekawych rybek w jeziorach i rzekach.
A w Bałtyku zaczynają myśleć o odławianiu byczków. Co było dotychczas ruską specjalnością.
Ba... wątróbki rybne ! To jest smakołyk dla znawców. Obficie skropione cytryną i pod zimny kieliszeczek. Natychmiastowa poprawa zdrowia. |
|
|
PS.Ten kto jadł wędzonego piskorza a tych jest naprawdę niewielu i musi mi Pan uwierzyć [jest teraz pod pełna ochroną]ze stawów hodowlanych gdzie rośnie dwukrotnie większy niż w naturze to splunie z obrzydzeniem na widok węgorza!Co Pan na wątróbkę z naszego miętusa!? |
|
|
Sam wędkuję ale jesiotra za wieś nie kupię.Dwóch wędkarzy się chwali co złowili ,jeden ,że złapał szczupaka 2 mb,drugi po przepiciu kolejnego kielicha i namyśle mówi ,że on wyłowił motocykl i jeszcze się światła paliły.Cisza ,zaliczają kolejki i ten od szczupaka ,wiesz co odejmę metr ale ty chociaż zgaś światła! |
|
|
jazgdyni Pominąłem sandacza???
oj, to duże niedopatrzenie. Sandacz jak najbardziej w ścisłej czołówce.
A jesiotr?
[...] występujące w przeszłości jesiotrowate charakteryzowały się wyższymi średnimi i maksymalnymi wymiarami oraz wiekiem: bieługi (Huso huso L.) osiągały maksymalną długość ok. 6 m i wiek ponad 100 lat, a jesiotry rosyjskie (Acipenser gueldenstaedti Brandt) odpowiednio: do 3 m i ok. 50 lat. Jeszcze w średniowieczu (X-XIV w.) obok formy jednośrodowiskowej, występującego współcześnie sterleta (Acipenser ruthenus L.) istniała jego półwędrowna forma, wyróżniająca się wysokim tempem wzrostu. Ryby te osiągały maksymalną długość 1,2 m w wieku 25-26 lat (Sokolov, Tsepkin 1996). Również łowiony we wczesnym średniowieczu (VII-XI w.) jesiotr zachodni (Acipenser sturio L.) charakteryzował się wyższymi średnimi wymiarami niż łowiony na początku XX w. (Lebedev 1960, Urbanowicz 1965)
Proszę uwierzyć - trzymetrowiec - jedna wieś. (sterlet był tańszy, no i mniejszy)
Pozdrawiam |
|
|
Pan Sandacz to niby co,to jest dopiero królewska ryba.Z tą wsią za jesiotra to jako rybak dał Pan czadu,rybacy z Wisły i Odry byliby największymi posiadaczami ziemskimi! |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Czy prawidłowo rozumuję - to fragment najnowszej książki o Jastarni? Czarująca i oczywiście natychmiast piszę się na autorski egzemplarz!..."
---------------------
To fragment mojej książki pt. "Epopeja helskiej balangi - GRUPA" dokumentującej letnie życie towarzyskie na Półwyspie Helskim od lat trzydziestych ubiegłego wieku po dzień dzisiejszy.
W wolnej chwili zapraszam do obejrzenia relacji telewizyjnej z tej książki promocji w Jastarni - jest tam wywiad w którym opisuję moją miłość do Półwyspu:
youtu.be
Jest to książka już bibliofilska, gdyż nie pozwoliłem jej dać do księgarń, bo chciałem by trafiała wyłącznie w powołane ręce. Oczywiście trzymam zadedykowany egzemplarz dla Pana oczekując, że zechce Pan przyjąć ten drobny upominek.
Serdeczności! |
|
|
jazgdyni Acha,
ta rybka na zdjęciu, to właśnie 20 kilowy swordfish, czyli miecznik. Bije smakiem na głowę tuńczyka i steki z niego są królewskie.
Ernest Hemingway uwiecznił tą rybę w "Stary człowiek i morze" |
|
|
jazgdyni Piękny opis!
Czy prawidłowo rozumuję - to fragment najnowszej książki o Jastarni?
Czarująca i oczywiście natychmiast piszę się na autorski egzemplarz!
Ach te nasze kaszubskie sklepy cynamonowe! Co do rolmopsów, to mam pewien mały dylemat - Niemcy również robią bardzo dobre tzw. Bismarck Herring. Tylko taka mała tajemnica - żeby rolmops dobrze wyglądał w słoiku i był bielutki, przed marynowaniem śledzia traktuje się wodą utlenioną. Ale to nie trucizna, oczywiście.
Pozdrawiam |
|
|
NASZ_HENRY Ale ślimak to śledz EU ;-) |