|
|
Witam
W rzeczy samej mocne argumenty brr.. -do helikopteru nie wsiądę.Samolotem muszę latać i to dość często. Pozdrawiam. |
|
|
jazgdyni Nie ma czego żałować. Helikoptery są dobre dla żołnierzy. A na morzu rokrocznie co najmniej jeden spada, zabijając średnio 12-tu ludzi.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni Witam
A tego nie wiedziałem.
A jaka jest geneza tego słowa? Wiadomo?
Pozdrawiam |
|
|
To ja szczęściara jestem ? Nigdy nie latałam helikopterem. Tylko latam ,latam i latam samolotem ,a rozumu nigdy za wiele hi,hi. Taka moja frywolna dygresja.Sorry. |
|
|
kłamców i "dziennikarzyny" na usługach władzy - ś.p. Anna Politkowska nazywała "kowierni" |
|
|
jazgdyni Witaj!
Jestem, jestem... Górskie powietrze i górskie klimaty wpływają na rozum. Przekonał się już o tym już śp. ks. Tischner, przyjeżdżając regularnie do miejsca o rzut kamieniem, gdzie ja bywam. Nabierał rozumu tak długo, aż, jak mi powiedziała znajoma, zaczął przylatywać w góry helikopterem. A ja wiem dobrze, bo się nalatałem, że helikoptery wyjątkowo odbierają rozum.
Serdeczności |
|
|
Tez pieknie Panie Januszu.
Góry nose Góóry , Hole nose Hoole
Najszczęśliwsi w Świecie
PIENINSCY GÓRAALE.
Cieszę się Panie JANUSZU z Pana wypoczynku.
Trzeba teraz dużo sił aby przetworzyć hasło "CZAS NA DOBRĄ ZMIANĘ" w "real".
Bo jak mówi znany satyryk krakowski Marcin Daniec:
" z Góry lepiej wszystko widać . Od Rysów po somiutki Bałtyk "
"HEJ" |
|
|
Masz babo placek,człowiek zaczął się już martwić tą absencją Pana na blogu.Myślałam -aha-milczenie przecież też czasem bywa komentarzem.A tu surprise.Uff... jaka ulga.Jest Pan i pięknie nam pisze.Gratuluję i pozdrawiam. |
|
|
jazgdyni Hola Panie Andrzeju !
Żadnej Kopaczowej nie było. Chodziła wprawdzie jedna pogłębiarka, ale to już za Krościenkiem. Poza tym - nie spływałem tym razem, tylko przełom oglądałem z brzegu na Słowacji.
Pozdrowienia |
|
|
jazgdyni Witaj
Skiba, ten szatniarz z "Pod strzechą"? Taki gruby, głupawy?
Daję zawsze mu dwa złote, żeby płaszcza mi nie zapodział.
Pozdrowienia |
|
|
No NIE !!!. PANIE JANUSZU.
Nie podaje Pan daty pobytu w PIENINACH. Ale jeżeli Pana tam pobyt przypadł chociażby na jeden dzień przed SŁYNNYM lecz mało "skutecznym" z mojego punktu widzenia SPŁYWEM - EWY BOŻENY KOPACZOWEJ z domu LIS (Wikipedia) przepięknym DUNAJCEM to mogę tylko wyrazić mój smutek. RADOŚĆ pozostawiając naczelnemu antypolskiego niemieckiego NEWSWEEKA - Tomaszowi LIS-owi.
Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
jazgdyni Witam
Prawdziwa nadzieja często zostaje spełniona.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni Panie Krzysztofie Kochany!
Dzięki za niezasłużone pochwały.
A wie Pan, że czytając wszystkie informacje, jak ten pieniński fenomen powstał, jak rozdziela Karpaty, myślałem o Panu i jak by to było fajnie przysiąść i pogadać. Oczywiście w otoczeniu przednich trunków.
Dystans Myslenice - Kraków - Katowice - Częstochowa zazwyczaj usiłuję przejechać jak najszybciej i najsprawniej, co nigdy mi się nie udaje. Dlatego niestety zacząłem omijać Kraków. Czego szczerze żałuję.
Serdeczności |
|
|
Andy51 Cześć Janusz
Chciałbym Ci przypomnieć , że pożal się Boże komediant i szansonista nijaki Skiba, w 2007 r. powiedział , że najlepsze k...y są z PiS
Pozdrawiam |
|
|
Dziekuję za troche nadziei. Serdeczne pozdrowienia. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Daje krzepę, krasi lica
tylko łącka śliwowica…
---------------------
Ja na ten szlachetny trunek mam zwyczaj mawiać „palące się od zapałki i pachnące Karpatami płynne słońce galicyjskich sadów”. Przyzna Pan, że pyszne to galicyjskie słoneczko!
Wielce Szanowny Panie Januszu!
Po pierwsze nie wybaczę Panu, że jadąc w Pieniny nie skontaktował się Pan ze mną. W Pienińskim Pasie Skałkowym przez kilkadziesiąt lat prowadziłem praktyki studenckie, znam tam każdy kamień, więc pokazałbym Panu czarowne miejsca, których Pan zapewne nie widział.
Po drugie gratuluję, jak zwykle znakomitej notki. Ale nie tylko ja Pana czytuję. Przed paroma dniami spotkałem się w Krakowie z moim kolegą z czasów studenckich, z którym odbyliśmy wycieczkę gastronomiczno-wspomnieniową po miejscach, gdzie została nasza młodość. Zaczęliśmy w Hotelu Francuskim, a nocną porą wylądowaliśmy w legendarnych Jaszczurach.
Mój przyjaciel to pan Zenon Pudłowski (mam jego zgodę na ujawnienie nazwiska), związany z UNESCO profesor kilku uniwersytetów australijskich i doctor honoris causa kilkunastu renomowanych uczelni światowych.
Zenek uważa Pana za jednego z najlepszych polskich blogerów i kazał mi przyrzec, że Panu w jego imieniu podziękuję za Pańskie wspaniałe notki, które jak powiedział „czyta zawsze przed śniadaniem”, nie on jeden w Australii zresztą. Powiedział mi także, że dowodem tego, że jest Pan skutecznym blogerem jest grasująca na Pańskim blogu sfora nienawistnych trolli. A więc Pańska blogerska robota nie idzie na marne. I tak trzymać Panie Januszu! Tak trzymać!
Pozdrawiam, jak zawsze serdecznie,
Krzysztof Pasierbiewicz |