Otrzymane komantarze

Do wpisu: O pysze i knowaniu, czyli Kulczyk&Tusk
Data Autor
jazgdyni
Dokładnie tak jest. Nic nie pozostawił. Lecz ważniejsze - o ile Polskę zubożył? .
jazgdyni
Witam Również dołączam się do tego pytania. PAD i jego kancelaria powinni uspokoić zaniepokojone w tym temacie społeczeństwo. Pozdrawiam
NASZ_HENRY
Kulczyk dla Polski NIC nie POzostawił. 2/3 majatku miał w akcjach południowoafrykańskiego koncernu piwnego ;-)
Wiem ,że trzeba być cierpliwym, ale od ludzi dużo bardziej zorientowanych ode mnie dochodzi pytanie: gdzie jest aneks?
Do wpisu: Pan Bóg głupców nie lubi...
Data Autor
Witam W rzeczy samej mocne argumenty brr.. -do helikopteru nie wsiądę.Samolotem muszę latać i to dość często. Pozdrawiam.
jazgdyni
Nie ma czego żałować. Helikoptery są dobre dla żołnierzy. A na morzu rokrocznie co najmniej jeden spada, zabijając średnio 12-tu ludzi. Pozdrawiam
jazgdyni
Witam A tego nie wiedziałem. A jaka jest geneza tego słowa? Wiadomo? Pozdrawiam
To ja szczęściara jestem ? Nigdy nie latałam helikopterem. Tylko latam ,latam i latam samolotem ,a rozumu nigdy za wiele hi,hi. Taka moja frywolna dygresja.Sorry.
kłamców i "dziennikarzyny" na usługach władzy - ś.p. Anna Politkowska nazywała "kowierni"
jazgdyni
Witaj! Jestem, jestem... Górskie powietrze i górskie klimaty wpływają na rozum. Przekonał się już o tym już śp. ks. Tischner, przyjeżdżając regularnie do miejsca o rzut kamieniem, gdzie ja bywam. Nabierał rozumu tak długo, aż, jak mi powiedziała znajoma, zaczął przylatywać w góry helikopterem. A ja wiem dobrze, bo się nalatałem, że helikoptery wyjątkowo odbierają rozum. Serdeczności
Tez pieknie Panie Januszu. Góry nose Góóry , Hole nose Hoole Najszczęśliwsi w Świecie PIENINSCY GÓRAALE. Cieszę się Panie JANUSZU z Pana wypoczynku. Trzeba teraz dużo sił aby przetworzyć hasło "CZAS NA DOBRĄ ZMIANĘ" w "real". Bo jak mówi znany satyryk krakowski Marcin Daniec: " z Góry lepiej wszystko widać . Od Rysów po somiutki Bałtyk " "HEJ"
Masz babo placek,człowiek zaczął się już martwić tą absencją Pana na blogu.Myślałam -aha-milczenie przecież też czasem bywa komentarzem.A tu surprise.Uff... jaka ulga.Jest Pan i pięknie nam pisze.Gratuluję i pozdrawiam.
jazgdyni
Hola Panie Andrzeju ! Żadnej Kopaczowej nie było. Chodziła wprawdzie jedna pogłębiarka, ale to już za Krościenkiem. Poza tym - nie spływałem tym razem, tylko przełom oglądałem z brzegu na Słowacji. Pozdrowienia
jazgdyni
Witaj Skiba, ten szatniarz z "Pod strzechą"? Taki gruby, głupawy? Daję zawsze mu dwa złote, żeby płaszcza mi nie zapodział. Pozdrowienia
No NIE !!!. PANIE JANUSZU. Nie podaje Pan daty pobytu w PIENINACH. Ale jeżeli Pana tam pobyt przypadł chociażby na jeden dzień przed SŁYNNYM lecz mało "skutecznym" z mojego punktu widzenia SPŁYWEM - EWY BOŻENY KOPACZOWEJ z domu LIS (Wikipedia) przepięknym DUNAJCEM to mogę tylko wyrazić mój smutek. RADOŚĆ pozostawiając naczelnemu antypolskiego niemieckiego NEWSWEEKA - Tomaszowi LIS-owi. Pozdrawiam serdecznie.
jazgdyni
Witam Prawdziwa nadzieja często zostaje spełniona. Pozdrawiam
jazgdyni
Panie Krzysztofie Kochany! Dzięki za niezasłużone pochwały. A wie Pan, że czytając wszystkie informacje, jak ten pieniński fenomen powstał, jak rozdziela Karpaty, myślałem o Panu i jak by to było fajnie przysiąść i pogadać. Oczywiście w otoczeniu przednich trunków. Dystans Myslenice - Kraków - Katowice - Częstochowa zazwyczaj usiłuję przejechać jak najszybciej i najsprawniej, co nigdy mi się nie udaje. Dlatego niestety zacząłem omijać Kraków. Czego szczerze żałuję. Serdeczności
Andy51
Cześć Janusz Chciałbym Ci przypomnieć , że pożal się Boże komediant i szansonista nijaki Skiba, w 2007 r. powiedział , że najlepsze k...y są z PiS Pozdrawiam
Dziekuję za troche nadziei. Serdeczne pozdrowienia.
Krzysztof Pasierbiewicz
Daje krzepę, krasi lica tylko łącka śliwowica… --------------------- Ja na ten szlachetny trunek mam zwyczaj mawiać „palące się od zapałki i pachnące Karpatami płynne słońce galicyjskich sadów”. Przyzna Pan, że pyszne to galicyjskie słoneczko! Wielce Szanowny Panie Januszu! Po pierwsze nie wybaczę Panu, że jadąc w Pieniny nie skontaktował się Pan ze mną. W Pienińskim Pasie Skałkowym przez kilkadziesiąt lat prowadziłem praktyki studenckie, znam tam każdy kamień, więc pokazałbym Panu czarowne miejsca, których Pan zapewne nie widział. Po drugie gratuluję, jak zwykle znakomitej notki. Ale nie tylko ja Pana czytuję. Przed paroma dniami spotkałem się w Krakowie z moim kolegą z czasów studenckich, z którym odbyliśmy wycieczkę gastronomiczno-wspomnieniową po miejscach, gdzie została nasza młodość. Zaczęliśmy w Hotelu Francuskim, a nocną porą wylądowaliśmy w legendarnych Jaszczurach. Mój przyjaciel to pan Zenon Pudłowski (mam jego zgodę na ujawnienie nazwiska), związany z UNESCO profesor kilku uniwersytetów australijskich i doctor honoris causa kilkunastu renomowanych uczelni światowych. Zenek uważa Pana za jednego z najlepszych polskich blogerów i kazał mi przyrzec, że Panu w jego imieniu podziękuję za Pańskie wspaniałe notki, które jak powiedział „czyta zawsze przed śniadaniem”, nie on jeden w Australii zresztą. Powiedział mi także, że dowodem tego, że jest Pan skutecznym blogerem jest grasująca na Pańskim blogu sfora nienawistnych trolli. A więc Pańska blogerska robota nie idzie na marne. I tak trzymać Panie Januszu! Tak trzymać! Pozdrawiam, jak zawsze serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
Do wpisu: To nie nasz prezydent – deklaruje sowiecka V kolumna
Data Autor
Miło mi mieć bratnią duszę w tym temacie.Też pozdrawiam.
Żeby stwierdzić, że np. "prezydent wyraził pogląd, który z natury spraw tego formatu rzadko spotyka się z szybkim uznaniem kół międzynarodowych powiązanych z tak trudnym problemem jak wojna/pokój na Ukrainie" - trzeba mieć pewną klasę. Pan Schetyna zachował się w normie swojej klasy, tj. prostaków. Nie angażując go na szefa PR uczyniła by Pani słusznie. Miło mi, że się zgadzamy. Ponieważ wciąłem się w Pani komentarz, z reakcją o chrakterze powściągliwej aprobaty, więc wypada mi złożyć pozdrowienia - co niniejszym z przyjemnością czynię.
Fakt jest jest też ,że nie znam kraju ,który ośmiesza swojego prezydenta na arenie międzynarodowej!SZOK.A propos, ja bym nie dała w mojej spółce stanowiska - public relations Panu Schetynie.
No właśnie, z tym żyrandolem - Prezydent albo posłuchał durnia albo ugiął się przed protektorem, którego szlag trafia, że zorganizował wojnę a teraz nie może stanowić przy stole rokowań. Moim zdaniem, albo – jako mąż stanu – nie podejmuje się inicjatyw skazanych na porażkę albo też traci się aureolę i gest.
Pożyjemy ,zobaczymy.Natomiast -niepokojem napawa mnie narastająca od dnia zaprzysiężenia nagonka na PAD,co jak co jest ona bardzo delikatnie mówiąc -nieelegancka,bulwersująca.Mam nadzieję ,że PAD nie da się sprowadzić do "strażnika ...żyrandola"