|
|
Jabe Wkleił Pan tekst, w którym mowa o polskich arianach. Też nie wiem, co to ma do rzeczy. Nadal jestem ciekaw, jakie to plemiona germańskie zostały ochrzczone w V w. przez bizantyjskich arian na terenach Niemiec, na których tysiąc lat później szalała reformacja. W przytoczonym tekście jest mowa o Wandalach, których potomków, sądzę, należałoby szukać w muzułmańskiej Afryce i w katolickiej Iberii, ewentualnie gdzieś w okolicach Małopolski (co by tłumaczyło nawiązanie do Rzeczypospolitej). |
|
|
Obserwator Może najpierw ustalmy, że odpowiedź dotyczyła wątpliwości odnośnie Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego (skąd pomysł, że odpowiedź odnośnie chrztu plemion germańskich przez Arian bizantyńskich w V w. dotyczy Rzeczypospolitej, powstałej osiem wieków później?).
Może warto najpierw uporządkować wątpliwości, a potem szukać odpowiedzi na pytania. |
|
|
Jabe Ci arianie z Rzeczpospolitej byli wcześniej Germanami, którzy przejęli chrzest od arian z Bizancjum? Gdzie ci niemieccy Wandalowie zostali przez arian ochrzczeni? Przecież nie w Afryce, Andaluzji czy Małopolsce, tylko w Niemczech, o czym zaświadcza mapa, której nie guglałem, przyznaję. No i o którym cesarstwie tu mowa? |
|
|
No i prosze, nastepny wpis, ktory powinien byc prezentowany w szkolach i na uczelniach. Prezentowany uczniom i studentom, a nie kaprysnej i aroganckiej kadrze wykladowczej. Niech sie Pan postara dotrzec do tych wszystkich przede wszyskim mlodych ludzi, ktorzy beda decydowac - o ile dostana taka szanse - o przyszlosci tego kraju. Dla starych wychowanych w poprzednim systemie kajdany i baty na goly grzbiet sa OK, ba wrecz niezbedne. Bez nich czuja sie jakos niestojo. Bez codziennej porcji kopniakow nie wytrzymaja. To tak odnoscie dzialalnosci urzednikow, tzw APARATU "sprawiedliwosci" i politykow.
Na marginesie, to ze emigranci z UK powroca do Polski, to mzonki. Jak juz sie przekona czlowiek, ze nie wszystko musi wygladac tak jak to wyglada u nas, nie ma najmniejszej ochoty taplac sie w tym gnojowniku. Troche przykro, ze wyjezdzaja, pozostawiajac kraj na pastwe oszustow, zlodziei i szubrawcow, ale mowia, ze zycie maja tylko jedne.
Swietny nieszablonowy wpis. Szkoda tylko, ze tak niewielu go przeczyta. Pozdrawiam. |
|
|
Obserwator Proponuję poszukać u źródeł, a tak na szybko:
"...Szczytowy okres wpływów arianizmu w Cesarstwie Rzymskim przypadł na panowanie ariańskiego cesarza Konstancjusza II w latach 350-361. W roku 381 cesarz Teodozjusz I uznał arianizm za herezję, co zapoczątkowało prześladowania jego zwolenników. Zagadnienia przywołane przez arianizm rozstrzygnął na niekorzyść arian Sobór Konstantynopolitański I w 381 r.
Arianizm stał się także wyznaniem germańskich ludów, które zalały Cesarstwo Zachodnie w V wieku Szczególnie surową formę arianizmu przyjęli Wandalowie. Jedynie Frankowie przyjęli chrzest w obrządku rzymskim. Z czasem ludy germańskie zamieszkujące dawne imperium zaczęły odchodzić od nauk Ariusza (VII wiek).
W okresie reformacji nawiązano do idei arianizmu (antytrynitaryzm). Mianem arian w Rzeczypospolitej Obojga Narodów błędnie określano członków kościoła braci polskich. Główne ośrodki arian w ówczesnej Rzeczypospolitej stanowiły Lewartów, Pińczów, Raków, Lusławice..." (za szkolnictwo.pl).
No to już wiesz. |
|
|
Jabe Muszę przyznać, że powiązania arianizmu i bizantyjskiego samowładztwa były mi nieznane. Wciąż są. Nie wiedziałem też, że niemieccy germanie wyznawali arianizm.
Tak czy owak, bizantyjska księżniczka mołaby się dziś w całej Europie radować ciepłą wodą w kranie. |
|
|
Obserwator Było, było. Przez Teofanię, księżniczkę bizantyńską, poślubioną Ottonowi II (ojcu Ottona III, tego który się wyrodził i chciał Cesarstwo Uniwersalne zbudować bratając się z sąsiadami zamiast ich mieczem nawracać - ten od Zjazdu Gnieźnieńskiego, któremu zawdzięczamy w ogóle króciutkie okienko czasowe na powstanie polskiej państwowości).
Ślub Teofanii i jej przeprowadzka z Bizancjum do Niemiec była dla niej szokiem (tam ciepła woda w kranie, tu nikt nie słyszał o kanalizacji), ale zabrała ze sobą dwór, wyposażenie, zwyczaje, obyczaje no i rozumienie roli władcy jako nadzorcy. Gdzie nie gdzie trafiło na podatny grunt - te plemiona germański, które przyjęły chrzest od Arian z Bizancjum, miały "wkodowaną" kulturowo skłonność do uznawania tego rodzaju stosunków (Arianie chrzcili wodza plemienia i na całe plemię "spływało", natomiast w plemionach chrzczonych w obrządku rzymskim, zachodnim, chrzest był indywidualny - te "ariańskie" były później podatne na reformację, te "rzymskie" pozostały przy katolicyzmie: wystarczy wyguglać mapę chrztu plemion germańskich przez Arian w V w. i porównać z mapą reformacji w Niemczech tysiąc lat później).
Tak więc nie masz racji, przejście koncepcji władzy z Bizancjum do Niemiec było bezpośrednie, podobnie jak uznawanie połączenia kompetencji władzy świeckiej i duchowej. |
|
|
xena2012 a gdzie obyczaj 100 dni spokoju dla rządu? |
|
|
jazgdyni Witam
tak jest, klasyczne wdrukowanie postawy. A dodatkowo, u nas nie było zbyt dużo (i długo) prawdziwego kapitalizmu i ciągle żywe są stosunki feudalne. A to własnie jest najbardziej widoczne w korporacjach prawnych i akademickich.
Pozdrawiam |
|
|
Czesław2 No cóż, istnieje takie zjawisko w przyrodzie, jam imprinting, dzięki któremu małe zwierzęta uczą się funkcjonować. Wg mnie polakom po wojnie zrobiono taki komunistyczny imprinting wzorowany na Goebbelsowskich metodach i stworzono homosovieticusa. Oczywiście nie wszystkim to się wgrało. Jednak ilość ludzi, dla których urzędnik i lekarz to bogowie, a np. kierowca busa to jego zastępca jest porażająca. |
|
|
Jabe Niepochlebnie o Kornelu Morawieckim wypowiadał się m.in. Janko Walski.
O towarzystwie pana Zolla mam wyrobioną opinię od bardzo dawna. Przynajmniej od czasu, gdy TK pozwolił na ekstradycję obywateli polskich, pomimo jednoznacznego bezwarunkowego zakazu konstytucyjnego. |
|
|
jazgdyni Witam
Te wnioski w niczym nie kolidują z moim wywodem. Może trochę nie dopisałem.
W cywilizacji bizantyjskiej taj jest, że o nic nie pyta się narodu, i naród na nic nie ma wpływu.
To instytucjonalne, systemowe odebranie mu tego prawa. Ostatnie 25 lat o nic się nas nie pytano, a oddolne referenda lądowały w koszu.
A wynaturzenie polskiej legislatury i sądownictwa, przez klanowość i chów wsobny to oddzielny problem.
Mnie bardziej chodzi o społeczeństwo zakręcone obcą nam cywilizacją.
Pozdrawiam |
|
|
Jest kwestionowany przez tych, co, jak trafnie ujął Jazgdyni, uważają Trybunał za Sąd Ostateczny ("najświetsze prawo"), wręcz negują obywatelom prawo wolności do życia (Archipelag Gułag: "co nie jest dozwolone, jest zabronione" - typowo bizantyjskie). A ja bym Platformie radził PO dobremu, uczciwie: chcecie emerytury powyżej 67 lat, albo szkodzi 500+ na dziecko, zacznijcie zbierać podpisy referendalne w tej sprawie ... Podobnie z TK - uważacie, że Rzepliński jest nieodwołalny - referendum.
Co do Zolla, mierność jego umysłowości obnażona w filmiku (polecam!): youtu.be |
|
|
smieciu Ech powtórzę po raz setny: Największym problemem prawa są prawnicy! Samo ich istnienie.
Oczywiście jest trochę racji w powyższym historycznym wywodzie. Jednak czemu nikt nie kończy tych wywodów właśnie w taki jasny sposób? Stwierdzając że dopóki prawo będzie w rękach elitarnej grupy dopóty będzie problem.
Czemu posłem, senatorem, prezydentem, burmistrzem może zostać każdy. A członkiem TK już nie? Istnienie takiej elitarnej grupy ludzi, wyróżnionej wśród obywateli jest zaprzeczeniem demokracji.
Jednym z największych absurdów obecnej Konstytucji jest to że jest pisana przez prawników dla prawników a "zatwierdzona" przez obywateli, którzy dzięki temu odebrali sobie wpływ na najważniejszą rzecz w Państwie: proces legislacyjny oraz nadzór nad nim. Nie mówiąc o tym że na "uchwalenie" obecnej Konstytucji nie miała wpływu zdecydowana większość dzisiaj dorosłych Polaków.
Dlaczego prawu uchwalonemu przez jakąś mniejszość ma podlegać ogromna większość?
W ramach obecnego systemu pojmowania roli prawa ZAWSZE będzie istnieć uprzywilejowana elita a dziwaczny nadurząd zwany TK zawsze będzie przysparzać problemów. |
|
|
Jabe Spadkobiercą nie było, bo te twory istniały ładnych parę wieków równolegle. To była uwaga w kwestii formalnej, że tak powiem. Naturalnie, choćby dwugłowy orzeł świadczy, skąd szła inspiracja. Nie neguję tego.
Pozdrawiam wzajemnie. |
|
|
jazgdyni To się różnimy
Oczywiście, że w sensie dosłownym nie było. To kompletnie inne twory.
Natomiast było, jak najbardziej spadkobiercą w sensie ideologicznym.
Tak m.in twierdzi Feliks Koneczny w jego pracy o niemieckim bizantyniźmie (już jest polskie, wznowione wydanie)
Pozdrawiam. |
|
|
Jabe Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego nie było spadkobiercą Bizancjum. Autorytet Kornela Morawieckiego był jak najbardziej kwestionowany na Naszych Blogach. |