|
|
Jabe Czyli ten pan Behe wypowiedział się na temat genezy życia, nie jego ewolucji. |
|
|
Jabe Czyli diamenty powstały z węgla z krzaków na głębokości 150 km? Panie Jazgdyni, Pan jest ponoć inżynierem! Nie wystarczyło się poprostu wycofać z niefortunnego sformułowania? |
|
|
Dzięki za wyjaśnienie, ale mój komentarz dotyczył innego komentarza. Wszakże jeśli drzewo musi mieć drewno, to istotnego błędu nie uczyniłem prócz tego, że żartobliwie odniosłem się do dętej teorii Darwina. A co do tego tematu - polecam książkę Michaela J. Behe "Darwin's Black Box" (wśród wielu innych), pokazującą, że nie ma możliwości aby, drogą stopniowych zmian, osiągnąć takich złożonych białek jakie są wytwarzane w organizmach żywych. A więc mój błąd polega na tym, że złośliwe małpy z drzewa nie zeszły, ale są ludzie, którzy starają się je naśladować ... Cheers! |
|
|
jazgdyni Małpy zeszły z drzewa. Konkretnie z drzew.
Drewno, to to pod korą, z czego drzewa są zbudowane,
Gdy nadeszła epoka karbonu, jakieś 300 mln lat temu, lasy rozwijały się tak bujnie, że poziom tlenu na Ziemi wzrósł do 30%! Był to okres dosyć tropikalny, wilgotny i bagienny. Pojawiły się pierwsze drzewa iglaste. Gdy te całe lasy zaczęły osiadać, obumierać, być pokrywane osadami, głównie piaskowca, a potem nawet zatapiane morzami, to drewno powoli w takich specyficznych warunkach zaczynało powoli zamieniać się w węgiel brunatny, a potem kamienny.
Co do diamentów, to jest pewna tajemnica; wiadomo, że powstały one od jednego do trzech miliardów lat temu i to pod ziemią, gdzieś na głębokości 150 kilometrów, bo tam było odpowiednie ciśnienie i temperatura. Nie mniej jest to czysty węgiel z niewielkimi dodatkami azotu. Wniosek - nie powstały z tego węgla którym palimy w piecach, a z węgla wielokrotnie starszego.
Ziemia przechodziła wielokrotne cykle, gdy skład atmosfery się zmieniał, i gdy powstawały bujne zarośla, które od biedy można nazwać lasami. Stosując zasadę minimalistyczną, zarośla te również wytwarzały drewno, które następnie uległo karbonizacji, by na końcu wykrystalizować w jedną z odmian diamentu.
To na tyle, bardzo popularnie.
Pozdrawiam
Ps. Przyznaję, że są konkurencyjne teorie co do powstania diamentów. Lecz ta podoba mi się najbardziej. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @jazgdyni
"Lecz my, Panie Krzysztofie spokojnie sobie czekamy na następną Jastarnię, gdzie może towarzystwo będzie już trochę lepsze..."
-------------------
Ja również na to liczę. No i może uda nam się wreszcie spotkać. Będę w Jastarni w willi 6/9 od 1-go do 12-go sierpnia. Serdecznie zapraszam i trzymam dla Pana egzemplarz "Epopei helskiej balangi".
Do zobaczenia! |
|
|
jazgdyni A to ciekawe!
Z czego powstają diamenty?
Co na to Antoine Lavoisier? |
|
|
jazgdyni A to ciekawe!
Z czego powstają diamenty? |
|
|
nie, z drewna zeszły ponoć złośliwe małpy ... mógłbyś to potwierdzić? |
|
|
Jabe Ciekaw jestem, czy dr Pasierbiewicz potwierdzi, że diamenty powstają z drewna. |
|
|
jazgdyni Witam Panie Krzysztofie!
Oczywiście - życie nasze, to mgnienie oka. Aby powstał węgiel z drewna potrzeba pojedynczych milionów lat, a diament - 150 milionów lat. Taka jest skala ziemskich procesów.
A ja bym tylko chciał poznać tego "mysliciela", co tworzy takie dochodowe bzdury, jak ocieplenie klimatu, czy choćby kredyty frankowe. Wydaje się, że na poziomie państwa powinniśmy być odporni na ewidentne szwindle, lecz widać, że nie.
Jak to pokazał Sylwester w Kolonii, państwo samo jest uczestnikiem szwindli, oszustwa i ukrywania prawdy.
Lecz my, Panie Krzysztofie spokojnie sobie czekamy na następną Jastarnię, gdzie może towarzystwo będzie już trochę lepsze.
Czego serdecznie życzę w Nowym Roku. |
|
|
jazgdyni Witam
Pozwolę sobie zaznaczyć, że obecnie prognozę pogody z 80% prawdopodobieństwem, daje się numerycznie obliczyć na cztery dni naprzód.
Jednakże mogą tego dokonać tylko najpotężniejsze ośrodki wyposażone w super-komputery.
Ale nie ma nic za darmo.
Gdy, na przykład, zbliżamy się na Morzu Północnym do platformy Yme, aby się połączyć, to musimy mieć szczegółowe dane pogodowe, godzina po godzinie, odnośnie siły i kierunku wiatru, falowania (wysokość i kierunek), zachmurzenie i opady, oraz ewentualne zjawiska dodatkowe. Taką prognozę precyzyjną na dany punkt geograficzny, na 48 godzin kupuje się za ponad tysiąc euro.
Pozdrawiam |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Witam Panie Januszu!
"Moim osobistym zdaniem, rozpętana histeria wokół globalnego ocieplenia miała wyłącznie na celu nałożenie podatku od oddychania, bo tak należy traktować wyznaczone limity CO2..."
------------------
I tylko o to chodzi w tej histerii. Wybuch jednego wulkanu wyrzuca więcej CO2 niż tysiąc fabryk.
Dziś odpowiem Panu nie jako politykujący bloger, ale jako stary geolog.
My ludzie jesteśmy na tyle zadufani w sobie, że wszystko, co się wokół nas dzieje przyrównujemy do długości naszego życia, a więc w najlepszym wypadku 100 lat. Natomiast w historii Ziemi sto lat to jest po prostu nic. Tysiąc lat to też jest nic. Dziesięć tysięcy lat może jakiś nikły ślad zostawić, ale de facto to też jest nic. Natomiast globalne zmiany klimatyczne wymagają okresów trwających setki tysięcy lat.
Więc zapewniam Pana, że nasze dzieci, wnuki i prapraprawnokowie będą mogli spać spokojnie.
Pozdrawiam, jak zawsze serdecznie i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku życzę,
Krzysztof Pasierbiewicz
PS. Ale prawdą jest, że na eksperymenty wojskowe i tzw. modyfikatorów pogody trzeba uważać. |
|
|
Jestem pod wrażeniem! Tekst naukowy bez zarzutu, pogratulować szerokich zainteresowań.
W latach 70tych zetknąłem się z problemem numerycznych obliczeń dla prognozy pogody (wówczas - na komputerze o pamięci operacyjnej 4096 bajtów 20-bitowych + taśma papierowa + bęben magnetyczny). Mając rzadkie przestrzennie pomiary, po 20 godzinach dało się lokalnie policzyć, nawet dość poprawnie, ciśnienie na 2 godziny naprzód (czyli po 18 godz. za późno). Pogoda, ruch atmosfery, to bardzo złożone zjawisko (nie tylko przepływy, konwekcja itp., ale i zmiana fazy wody, a i ciągle nieznany wpływ wysokich warstw i wpływu słońca. Jestem, podobnie jak Pan i wielu innych (zagłuszonych klimatyczną propagandą) - sceptykiem wpływu człowieka na klimat. Wystarczy jeden wulkan, żeby ludzką emisję ośmieszyć, a co gorsza, wszystkie sposoby na polepszenie klimatu, zapewne równie dobrze ją psują, jak Pan słusznie zauważył. Pozdrawiam i życzę pomyślnych wiatrów w dalszych wędrówkach! |