Otrzymane komantarze

Do wpisu: Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz
Data Autor
szara_komórka
- Rolf Nikel właśnie stwierdził: - "Stosunki polsko-niemieckie są skarbem, którego należy strzec,..." - (również wypowiedź A.Merkel) To jest język polityki i nie przeszkadza w zaciszu gabinetów klepać po plecach "opluwaczy" Polski - z uśmieszkiem mówiąc "gut gemacht". Nie bądźmy naiwni. Moja teściowa mówiła - "jak świat światem, nigdy Niemiec Polakowi bratem". I tego się trzymajmy. Chodziła jeszcze przed IWW do niemieckiej szkoły, przeżyła w poznańskim okupację IIWW.
NASZ_HENRY
Nie będzie Germaniec pluł nam w twarz i dzieci nam gend(e)rolił ;-)
jazgdyni
Niemieckie media alarmują: Załamanie giełdy w Chinach to wina Kaczyńskiego vod.gazetapolska.pl
Do wpisu: Upały, ulewy, manipulacje
Data Autor
Jabe
Czyli ten pan Behe wypowiedział się na temat genezy życia, nie jego ewolucji.
Jabe
Czyli diamenty powstały z węgla z krzaków na głębokości 150 km? Panie Jazgdyni, Pan jest ponoć inżynierem! Nie wystarczyło się poprostu wycofać z niefortunnego sformułowania?
Dzięki za wyjaśnienie, ale mój komentarz dotyczył innego komentarza. Wszakże jeśli drzewo musi mieć drewno, to istotnego błędu nie uczyniłem prócz tego, że żartobliwie odniosłem się do dętej teorii Darwina. A co do tego tematu - polecam książkę Michaela J. Behe "Darwin's Black Box" (wśród wielu innych), pokazującą, że nie ma możliwości aby, drogą stopniowych zmian, osiągnąć takich złożonych białek jakie są wytwarzane w organizmach żywych. A więc mój błąd polega na tym, że złośliwe małpy z drzewa nie zeszły, ale są ludzie, którzy starają się je naśladować ... Cheers!
jazgdyni
Małpy zeszły z drzewa. Konkretnie z drzew. Drewno, to to pod korą, z czego drzewa są zbudowane, Gdy nadeszła epoka karbonu, jakieś 300 mln lat temu, lasy rozwijały się tak bujnie, że poziom tlenu na Ziemi wzrósł do 30%! Był to okres dosyć tropikalny, wilgotny i bagienny. Pojawiły się pierwsze drzewa iglaste. Gdy te całe lasy zaczęły osiadać, obumierać, być pokrywane osadami, głównie piaskowca, a potem nawet zatapiane morzami, to drewno powoli w takich specyficznych warunkach zaczynało powoli zamieniać się w węgiel brunatny, a potem kamienny. Co do diamentów, to jest pewna tajemnica; wiadomo, że powstały one od jednego do trzech miliardów lat temu i to pod ziemią, gdzieś na głębokości 150 kilometrów, bo tam było odpowiednie ciśnienie i temperatura. Nie mniej jest to czysty węgiel z niewielkimi dodatkami azotu. Wniosek - nie powstały z tego węgla którym palimy w piecach, a z węgla wielokrotnie starszego. Ziemia przechodziła wielokrotne cykle, gdy skład atmosfery się zmieniał, i gdy powstawały bujne zarośla, które od biedy można nazwać lasami. Stosując zasadę minimalistyczną, zarośla te również wytwarzały drewno, które następnie uległo karbonizacji, by na końcu wykrystalizować w jedną z odmian diamentu. To na tyle, bardzo popularnie. Pozdrawiam Ps. Przyznaję, że są konkurencyjne teorie co do powstania diamentów. Lecz ta podoba mi się najbardziej.
Krzysztof Pasierbiewicz
@jazgdyni "Lecz my, Panie Krzysztofie spokojnie sobie czekamy na następną Jastarnię, gdzie może towarzystwo będzie już trochę lepsze..." ------------------- Ja również na to liczę. No i może uda nam się wreszcie spotkać. Będę w Jastarni w willi 6/9 od 1-go do 12-go sierpnia. Serdecznie zapraszam i trzymam dla Pana egzemplarz "Epopei helskiej balangi". Do zobaczenia!
jazgdyni
A to ciekawe! Z czego powstają diamenty? Co na to Antoine Lavoisier?
jazgdyni
A to ciekawe! Z czego powstają diamenty?
nie, z drewna zeszły ponoć złośliwe małpy ... mógłbyś to potwierdzić?
Jabe
Ciekaw jestem, czy dr Pasierbiewicz potwierdzi, że diamenty powstają z drewna.
jazgdyni
Witam Panie Krzysztofie! Oczywiście - życie nasze, to mgnienie oka. Aby powstał węgiel z drewna potrzeba pojedynczych milionów lat, a diament - 150 milionów lat. Taka jest skala ziemskich procesów. A ja bym tylko chciał poznać tego "mysliciela", co tworzy takie dochodowe bzdury, jak ocieplenie klimatu, czy choćby kredyty frankowe. Wydaje się, że na poziomie państwa powinniśmy być odporni na ewidentne szwindle, lecz widać, że nie. Jak to pokazał Sylwester w Kolonii, państwo samo jest uczestnikiem szwindli, oszustwa i ukrywania prawdy. Lecz my, Panie Krzysztofie spokojnie sobie czekamy na następną Jastarnię, gdzie może towarzystwo będzie już trochę lepsze. Czego serdecznie życzę w Nowym Roku.
jazgdyni
Witam Pozwolę sobie zaznaczyć, że obecnie prognozę pogody z 80% prawdopodobieństwem, daje się numerycznie obliczyć na cztery dni naprzód. Jednakże mogą tego dokonać tylko najpotężniejsze ośrodki wyposażone w super-komputery. Ale nie ma nic za darmo. Gdy, na przykład, zbliżamy się na Morzu Północnym do platformy Yme, aby się połączyć, to musimy mieć szczegółowe dane pogodowe, godzina po godzinie, odnośnie siły i kierunku wiatru, falowania (wysokość i kierunek), zachmurzenie i opady, oraz ewentualne zjawiska dodatkowe. Taką prognozę precyzyjną na dany punkt geograficzny, na 48 godzin kupuje się za ponad tysiąc euro. Pozdrawiam
Krzysztof Pasierbiewicz
Witam Panie Januszu! "Moim osobistym zdaniem, rozpętana histeria wokół globalnego ocieplenia miała wyłącznie na celu nałożenie podatku od oddychania, bo tak należy traktować wyznaczone limity CO2..." ------------------ I tylko o to chodzi w tej histerii. Wybuch jednego wulkanu wyrzuca więcej CO2 niż tysiąc fabryk. Dziś odpowiem Panu nie jako politykujący bloger, ale jako stary geolog. My ludzie jesteśmy na tyle zadufani w sobie, że wszystko, co się wokół nas dzieje przyrównujemy do długości naszego życia, a więc w najlepszym wypadku 100 lat. Natomiast w historii Ziemi sto lat to jest po prostu nic. Tysiąc lat to też jest nic. Dziesięć tysięcy lat może jakiś nikły ślad zostawić, ale de facto to też jest nic. Natomiast globalne zmiany klimatyczne wymagają okresów trwających setki tysięcy lat. Więc zapewniam Pana, że nasze dzieci, wnuki i prapraprawnokowie będą mogli spać spokojnie. Pozdrawiam, jak zawsze serdecznie i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku życzę, Krzysztof Pasierbiewicz PS. Ale prawdą jest, że na eksperymenty wojskowe i tzw. modyfikatorów pogody trzeba uważać.
Jestem pod wrażeniem! Tekst naukowy bez zarzutu, pogratulować szerokich zainteresowań. W latach 70tych zetknąłem się z problemem numerycznych obliczeń dla prognozy pogody (wówczas - na komputerze o pamięci operacyjnej 4096 bajtów 20-bitowych + taśma papierowa + bęben magnetyczny). Mając rzadkie przestrzennie pomiary, po 20 godzinach dało się lokalnie policzyć, nawet dość poprawnie, ciśnienie na 2 godziny naprzód (czyli po 18 godz. za późno). Pogoda, ruch atmosfery, to bardzo złożone zjawisko (nie tylko przepływy, konwekcja itp., ale i zmiana fazy wody, a i ciągle nieznany wpływ wysokich warstw i wpływu słońca. Jestem, podobnie jak Pan i wielu innych (zagłuszonych klimatyczną propagandą) - sceptykiem wpływu człowieka na klimat. Wystarczy jeden wulkan, żeby ludzką emisję ośmieszyć, a co gorsza, wszystkie sposoby na polepszenie klimatu, zapewne równie dobrze ją psują, jak Pan słusznie zauważył. Pozdrawiam i życzę pomyślnych wiatrów w dalszych wędrówkach!
Do wpisu: Kiedy dymisja rządu PISu i nowe wybory?
Data Autor
Mind Service
"Tak to przewiduję: pod koniec roku pani premier poda obecny rząd do dymisji, a prezydent ogłosi nowe wybory." - Ty już lepiej nie pisz więcej. Albo przynajmniej jak piszesz to nie pij. To co teraz napisałeś jest tak niedorzeczne, że aż mnie zatkało, gdy to przeczytałem. Już poprzednią notką o "Majstersztyku" dostatecznie się skompromitowałeś, że powinno dać ci to do myślenia, bo to co piszesz coraz bardziej przypomina tragifarsę. Najprawdopodobniej ten pro-ruski gawroni portalik, na którym się produkujesz ma tak niekorzystny wpływ na ciebie. Teraz swoim zwyczajem mnie oraz wszystkich, którzy nie chcą być twoimi klakierami zablokuj i ocenzuruj abyś mógł nadal śnić sen o swej potędze i nieomylności.
jazgdyni
Odpowiadam wszystkim Co komentarz, to inna opinia. Dużo nieporozumienia, więc muszę jasno wyjaśnić. Nie ma mowy o oddawaniu władzy! PIS zdecyduje się na ruch z ponownymi wyborami tylko wówczas, gdy będzie miał stuprocentową pewność wygranej. I to wygranej z wynikami znacznie lepszymi niż na ostatnich wyborach. Jakie są tego szanse? Będą znacznie wyższe niż poprzednio. Lud usatysfakcjonowany nowymi ustawami, sprzyjający prezydent, opanowane media i tym razem raczej przyjazna Komisja Wyborcza. Kaczyński - 66 lat - nie ma czasu, by czekać całe cztery lata, by w następnych regularnych wyborach ustanowić konstytuantę. Zrobi to wówczas, gdy sytuacja będzie optymalnie sprzyjająca. Oczywiście, istnieje mozliwość wyciągania pojedyńczych posłów z PO, PSL i Nowoczesnej. Ale kto ma pewność, że ci posłowie nie podpisywali czeków in blanco? W Nowoczesnej jestem tego pewien. Tak, jak płacili za miejsce na listach. I najważniejsze - to jest MOJE political fiction, scenariusz jeden z wielu, coś, czym również zajmują się tacy ludzie, jak Fukujama, Kurzweil oraz tylko w samych USA -Rand Corporation, Brookings Institution, Center for Strategic and International Studies, Council on Foreign Relations , Carnegie Endowment for International Peace, Heritage Foundation, American Enterprise Institute,Hoover Institute, Cato Institute,Hudson Institute. Nie sądzę, żeby do rozważania przyszłych, teoretycznych scenariuszy, należy uzyskać zgodę prezesa. Pozdrawiam wszystkich
Ptr
Preferencje wyborcze wśród niegłosujacych rozłożyłyby się podobnie jak wśród głosujących. A jakby tym ludziom spokojnie wytłumaczyć programy wyborcze , to obóz zmiany dostałby ponad 50 %. Tylko ,że ci ludzie nie za bardzo mają swoje zdanie. (I kłamliwe media odpowiadaja za to ,że ludzie są zdezorientowani. Bo taki jest ich cel i plan.) A czasem to przytomni ludzie, którzy nie głosują bo akurat ich religia nie pozwala. Wszyscy , którzy mieli pójść na wybory - poszli.
Obserwator
@kwintesencja: Mika Waltari, jako Fin (zresztą syn luterańskiego pastora) wzrastał w specyficznym rodzaju cywilizacji stworzonej przez Skandynawów. W dodatku tekst ten pochodzi z trylogii o Cesarstwie Rzymskim (Neron - Domicjan). Być może dla Finów lud i Naród to synonimy, ale dla Rzymian na pewno nie - między plebsem (ludem) rzymskim a patrycjuszami (Rzymianami) jednak pewna różnica była jakby dostrzegalna... Tak więc zgadzając się co do niepewności "ludu", stanowczo protestuję przeciw utożsamianiu z nim "Narodu" - w naszym kręgu cywilizacyjnym (mówię o Polsce) to Naród jest twórcą Państwa dla realizacji wspólnych celów jego członków w ramach jakiejś zgody, więc zdanie, że z punktu widzenia rozwoju Państwa Naród jest czynnikiem wątpliwym brzmi nonsensownie. Co do "ludu" - zgoda, ale to nie jest to samo... Pozdrawiam
Ewary Toruń
"Polska moich marzeń", "Lech Kaczyński - biografia polityczna 1949-2005", to książki, które trzeba przeczytać, by mieć wiedzę o wizji przyszłej Polski. To jest związane z osobą dr. hab. Jarosława Kaczyńskiego. Aby to się spełniło, trzeba spełnić określone warunki. Powtórzę kolejny raz zdanie - "każdemu powstaniu, musi towarzyszyć powstanie myślenia." Na ten 2016 rok życzmy sobie tego nawzajem. I na koniec zdanie z książki Miki Waltari - "Mój syn Juliusz" - "Z punktu widzenia rozwoju państwa lud (Naród) jest czynnikiem wątpliwym i zawodnym. Dlatego należy go trzymać w ryzach i dbać o jego dobre samopoczucia."
jazgdyni
Czy ja wiem?
NASZ_HENRY
Oby Twoje przewidywania wyborcze się nie sprawdziły ;-)
Do wpisu: Kijem po ryju, czyli „...chamstwo należy zwalczać siłą i ...
Data Autor
Jabe
Naturalnie. Tam nie ma sprzeczności. Na oko, oba przepisy mówą to samo.
Wydaje mi się, że artykuł 19.1 ze słowem "ORAZ" należy tu rozumieć inaczej. Oczywiście "ORAZ" zawsze znaczy w zasadzie "i", ale wybór sędziów podlega już operatorowi "LUB". Jeśli dajmy na to, kandydata na prezesa klubu tenisowego mają prawo zgłosić praworęczni oraz (i) leworęczni tenisiści, to wybór prezesa będzie ważny, gdy tego zgłoszenia dokonają tylko np. praworęczni. Leworęczni po prostu nie skorzystali ze swojego prawa. Co innego może, gdyby zapis zawierał słowo "WRAZ", co by oznaczało, że obie strony muszą razem zgłosić kandydata, ale takiego zapisu nie było.