Otrzymane komantarze

Do wpisu: Dlaczego trzeba zniszczyć Polskę
Data Autor
Anonymous
Z nieznanych mi przyczyn też przeczuwam optymistyczny dla Polski rozwój wydarzeń. I to mnie właśnie niepokoi bo racjonalnie nie wychodzi nic dobrego. Jednak po pierwsze brak mi danych. Po drugie jeśli coś może się nie udać, to się nie uda - naszym wrogom. Po trzecie Polacy znowu liczą na Pana Boga. Wiatr historii nam sprzyja. Podzielam pogląd o konieczności odejścia od schematyzmu i dlatego powielanie przez młodego Morawieckiego schematów z lat 30tych po Kwiatkowskim, Roosevelcie i Mussolinim nie jest ani rewolucją, ani kontrrewolucją. Droga nie prowadzi przez powrót do idei gospodarczych sanacji, które pozostawiły - jakże ważne - Gdynię i COP, a zdławiły bardziej efektywną przedsiębiorczość prywatną. Nie wiem jaką rewolucję miał na myśli Prezes Kaczyński ale bliżej mi do idei kontrrewolucji wspomnianej przez Premiera Orbana. Człowiek się nie zmienił. Rewolucje społeczne przyniosły odejście od zasad cywilizacji łacińskiej ze szkodą dla ludzi. Postęp technologiczny został wykorzystany przeciw idei kapitalizmu bo dał socjalizmowi kapitał ekonomiczny umożliwiający funkcjonowanie tak niesprawnego systemu. Podobnie nowe technologie mogą być wykorzystane dla dobra lub zła. Zgoda więc, że Polska wyłamuje się z ogólnoświatowych planów kapitalizmu (jeżeli takie są) bo ściśle podąża drogą ogólnoświatowego socjalizmu wytyczoną przez międzynarodowe instytucje finansowe. A te wcale nie są kapitalistyczne. One zdobyły monopol na zarządzanie w skali globalnej.
mjk1
Szanowny Panie. Ja nie napisałem, że nic w Polsce zrobić nie można, tylko że nie widzę nikogo, kto zmiany na lepsze mógłby przeprowadzić. Pan Kuźmiuk jednoznacznie stwierdził, że żadnych zmian nie będzie!!! Jeżeli jednak Pan się rozejrzał, posłuchał i myśli, to proszę przedstawić jedną przesłankę, nie trzy, na której opiera Pan swój optymizm. Na razie Pan tego nie zrobił. Pozdrawiam.
...Mimo wszystko jestem optymistką i całkowicie się z Panem zgadzam!!!...Dobrze wiem że są siły nie tylko za granicą ale także w Polsce które sprzedałyby nas z całym dobytkiem za 1 euro...Cała nadzieja w młodych którzy coraz bardziej kochają swoją Ojczyznę, a starymi komucho-ramolami już niedługo zajmie się nasza ukochana ziemia!!!...
mjk1
„Dlaczego nie potrafimy dopuścić myśli, że również w dziedzinie życia społecznego może nastąpić rewolucja taka, jaka jeszcze w ostatnich dziejach nie miała miejsca?”. Myli się Pan i to bardzo. Taka rewolucja została przeprowadzona całkiem niedawno w Europie ze skutkiem wręcz rewelacyjnym dla poprawy poziomu życia mieszkańców. Nie było to żadne 500+, czyli zabieranie jednym i danie drugim, ale zwykłe rozdanie 20 razy więcej „sałaty” i to wymienialnej. Co jednak najciekawsze, przy operacji tej nie zabrano nikomu ani centa. Nikt tego nie tylko nie analizuje, ale nawet nie wspomina. Ciekawe dlaczego?
jazgdyni
Na cud nie liczę. Mam po prostu inną optykę. I optymizm na dodatek. A tego pier...nia, że w Polsce nic zrobić nie można mam po dziurki w nosie. Wystarczy się trochę rozejrzeć, posłuchać i MYŚLEĆ!!!
mjk1
Zacznijmy więc od bogactw naturalnych. Co z tego, że mamy, skoro nie mamy pomysłu na ich wykorzystanie. Konkretnie, obecna ekipa nic w tym kierunku nie robi. Nie dość tego, nie potrafimy zagospodarować, nawet tego, co już jest udostępnione. Pomimo obietnic wyborczych, likwidacja przemysłu wcale nie została zahamowana. Zamykamy w naszym kraju kopalnie i w tym samym kraju, tuż obok kopalnie budują Niemcy. Wczoraj, regionalna rozgłośnia radiowa podała, że Kopex-Machinery ma zwolnić 4 000 osób. Ciekawe gdzie znajdą pracę? Jak udało mi się zadać pytanie głównemu geologowi kraju, kto nam zabrania wiercenia otworów poszukiwawczych ropy naftowej poniżej 4 000 m, ów z rozbrajającą szczerością i uśmiechem na ustach odpowiedział: „... nikt nie zabrania, tylko nie wiercimy”. Nowy geolog, już z nadania PiS-u. Pyta Pan, jak długo można znosić kłamstwa, oszustwa i jawny wyzysk? Obawiam się, że naszym kraju w nieskończoność. Ile razy to już słyszeliśmy: „jeszcze tylko trochę wysiłku i zaciskania pasa i już za 10 lat będziemy żyli w nieprawdopodobnym dobrobycie”. Żeby nie być gołosłownym. Powyżej pańskiego wpisu, jest artykuł dra Zbigniewa Kuźmiuka, który jasno i wyraźnie stwierdza, że na to, aby Polska przestał być dostarczycielem taniej siły roboczej zgody nie będzie!!! Na co więc Pan liczy? Na jakiś cud, skoro nie potrafi Pan przedstawić ani jednego argumentu na jakąkolwiek dobrą zmianę?
Jabe
No tak. Ja tu gderam, zamiast lewitować jak Pan. Czym się Pan szprycuje? To Pana wykończy!
jazgdyni
Totalny malkontent. Ja się dziwię, że wrzody żołądka i wadliwy woreczek żółciowy pana nie wykończają.
jazgdyni
Bardzo sobie cenię dwóch Friedmanów. I cytaty dobrane dobrze. Jednakże... Czy nie możemy wyjść poza pewien schematyzm i rozważać tylko modele, które kuż miały miejsce? Jesteśmy w trakcie olbrzymiej rewolucji technologicznej, która zmienia świat dokumentnie. Dlaczego nie potrafimy dopuścić myśli, że również w dziedzinie życia społecznego może nastąpić rewolucja taka, jaka jeszcze w ostatnich dziejach nie miała miejsca? Osobiście uważam PJK za wizjonera, który chce coś na prawdę zmienić. Także młody Morawiecki wydaje mi się, chce być drugim Kwiatkowskim. Także w ostatnim cytacie M. Friedmana widać tradycyjne podejście do pracy. A to się wkrótce zmieni. Jestem przekonany, że obecnymi działaniami Polska wyłamuje się (stara się) z ogólnoświatowych planów kapitalizmu. Pozdrawiam
Jabe
„system totalitarny chciał kontrolować nie tylko sferę polityczną czy gospodarczą, ale całość życia obywateli aż do poziomu rodziny.” – W Polsce państwo zajmuje się gospodarzeniem, stawiając na sławne ze swej sprawności państwowe „spółki”. Firmy prywatne muszą przeprowadzać transakcje przez banki, by władza wiedziała, co robią. Komornik może zająć konto za naciśnięciem guzika. Rozmowy telefoniczne są nagrywane od dawna. Teraz trzeba jeszcze oficjalnie zgłosić, kto mówi, by łatwo było obywatela śledzić. Do tego budżet rodzinny został przyłączony do budżetu państwowego. U nas inwigilacja nie jest niczym nowym. Zwrot w polityce państwa polega na tym, że ma być więcej tego samego. Polska potęgą! Cóż za oderwanie od rzeczywistości w tej notce.
jazgdyni
Witam serdecznie! Nie ma krótkiej odpowiedzi niestety. Ale istnieje coś takiego, jak duch czasu, albo inaczej - wiatr historii. Nadszedł czas zmian. Wytrzymałość ludzka się wyczerpała. Przecież wszyscy z gruntu jesteśmy dobrzy. Jak długo można znosić kłamstwa, oszustwa i jawny wyzysk? To zawsze się kończy. Jak rewolucja kulturalna w Chinach i Mao, czy upadek ZSRR. A wielkość Polski? To czysta kalkulacja ekonomiczno - socjologiczna. Choćby te dwa miliony Polaków świetnie sobie radzących na obczyźnie. A to byli najsłabsi. Uciekinierzy. Najlepsi pozostali w kraju. No i te bogactwa naturalne, których tyle nikt w Europie nie ma. Pozdrawiam
Anonymous
George Friedman wygląda na człowieka dobrze zorientowanego. Na jednego Friedmana odpowiem drugim Friedmanem - Miltonem. "Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów. "Polska nie powinna naśladować bogatych krajów zachodnich, bo nie jest bogatym krajem zachodnim. Polska powinna naśladować rozwiązania, które kraje zachodnie stosowały, gdy były tak biedne, jak Polska." "Rząd nie rozwiązuje problemów, rząd je tworzy." "Świat finansów jest podobny do alkoholizmu: i w jednym i w drugim przypadku najpierw jest nadmiar środków płynnych, następnie euforia, a na końcu – depresja. " "Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy." Do ostatniego cytatu nawiązuje wpis blogera Independent Trader: independenttrader.salon24.pl Być może rząd w ramach udziału w międzynarodowym sojuszu finansowym jest zobligowany politycznie by pójść tą drogą. Świadczy o tym dobitnie program 500+ i zapowiedzi kolejnych plusów. Milton Friedman przestrzega przed tym: "Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie. " Myślę, że jest gorzej. Nie tylko bezrobocie będzie problemem ale tak jak w Europie Zachodniej będą nim ugoszczeni socjalem "migranci-zielone ludziki"
Anonymous
W latach 1989-1991 jałtański podział Europy został zmieniony. Polska w świetle nowych porozumień stała się strefą zmiennych wpływów Rosji, USA i Niemiec. Zaangażowanie USA ograniczone było do wciągnięcia nas do NATO. Efektem tego są świadczenia misji wojskowych w rejonach egzotycznych i udział w roli malowanego sojusznika dyplomacji USA w naszym rejonie od resetu do resetu. Dla Rosji i Niemiec pełnimy rolę państwa tranzytowego. Dla Rosji podległego kontrahenta - odbiorcy gazu. Główny beneficjent nowego rozdania - Niemcy - zdobyły w Polsce władzę polityczną i gospodarczą drogą wciągania do wspólnoty zachodnioeuropejskiej, która w miarę poszerzania strefy wpływów zrealizowała wszystkie cele marksizmu a nawet poszła dalej. Obecnie mamy do czynienia z nowym podziałem stref wpływu. Wzrosły wpływy USA kosztem Niemiec, a Rosja jest z nich wypierana. Obecne rozdanie jest dla nas doraźnie korzystne ze względu na możliwość odbudowy suwerenności. W dłuższej perspektywie na drodze do suwerenności stać będzie kontynuacja uzależnienia finansowego od instytucji międzynarodowych zapoczątkowanego w czasach Balcerowicza. Wynika ono z systemu bankowego i pogłębiającego się zadłużenia państwa socjalnego. W tym kontekście plan renacjonalizacji przemysłu i bankowości przez M.Morawieckiego są elementem strategii międzynarodowego kapitału a nie naszej własnej.
mjk1
Szanowny autorze. Na litość boską, proszę nie trzymać nas w niepewności i uszczknąć wreszcie choć rąbka tej skrywanej tajemnicy, w jaki to sposób nasz ukochany kraj stanie się światowym mocarstwem. Proszę wskazać jakiekolwiek posunięcie rządu Beci naszej ukochanej lub Jarosława wszechmogącego, które świadczyłoby o tym, że wkraczamy na ścieżkę dobrobytu i rozwoju. Jeżeli nie to, przynajmniej zapowiedź pozytywnej zmiany. Jakiś jeden jedyny konkret, który pozwoliłby uwierzyć, że na takową choćby wąziuteńką ścieżynkę mamy zamiar wkroczyć. Błagam Pana.
Do wpisu: By ludziom żyło się lepiej
Data Autor
Jabe
p.s. W indeksie szczęścia, na który się Pan zapewne powołuje, Dania wysoko plasuje się w składowej „Trust”, „Social Support” i „Freedom to make life choices”. To pierwsze zapewne oznacza, że Duńczycy uważają, że mogą polegać na instytucjach, np. mogą liczyć na sąd. No i jest niska korupcja. Reszta to enigma. Przypuszczam, że istnieje też index szczęścia w którym Korea Północna jest na czele. Wystarczy przyjąć odpowiednie kryteria, np. intensywna opieka ojca narodu.
Jabe
Uczestnicy mają na celu zysk (różnie tu rozumiany), ale gospodarka po prostu jest. Rząd przyjmuje plany pięcioletnie i wyznacza cele, a gospodarka ma to w głębokim poważaniu, jak to zjawiska mają w zwyczaju.
mjk1
Właśnie dlatego, jak napisałem wcześniej, ani zysku nie osiąga, ani potrzeb nie zaspokaja.
mjk1
Przysięgam Wszem i Wobec, że naprawdę miałem szczere i dobre intencje a Admin miał mi za złe, że napisałem prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, starając się o założenie bloga. Michał Kaczmarczyk.
Ula Ujejska
@Jabe Bzdury Waść pleciesz. Celem jest zysk, różnie tu rozumiany.
Jabe
Gospodarka nie ma celu. To zjawisko.
Anonymous
Brawo Ty! Już samo czytanie o szczęściu wprawiło mnie w błogostan. Do tego stopnia, że wczoraj wpłynąłem na własną homeostazę 45min. chwilą relaksu kosztem 36 min. spóźnienia do pracy. A dla delektowania tematem odłożyłem skomentowanie go na dzisiaj. Ech, ci Duńczycy.
mjk1
Jabe. Ponieważ swoimi wpisami udowadniasz, że nie rozumiesz o czym autor napisał, spróbuję Ci to wyjaśnić najkrócej jak można. Celem gospodarki jest tylko i wyłącznie zaspokajanie potrzeb a nie zarabianie pieniędzy. Po zaspokojeniu potrzeb, dalsze wytwarzanie jakichkolwiek dóbr, nie tylko nie ma sensu, ale jest szkodliwe zarówno dla wytwórcy, jak i konsumenta. Jeżeli natomiast za cel postawimy sobie zarabianie, to ani potrzeb nie zaspokoimy, ani pieniędzy nie zarobimy. Jeżeli nie rozumiesz, chętnie wytłumaczę Ci to na przykładach. Pozdrawiam.
jazgdyni
Czyli dokładnie to samo, do czego doszedłem bez naukowego aparatu. Brawo ja!
Mind Service
Tak naprawdę szczęście związane jest ze stosunkiem do świata, a nie z zawartością kieszeni. Nie wypływa z portfeli, ale z naszego umysłu. Jan Kulczyk często powtarzał, że "szczęście to nie ilość pieniędzy na koncie, lecz postawa polegająca na tym, żeby obudzić się zadowolonym i uśmiechniętym tylko dlatego, że wstał nowy dzień". Takiego podejścia do życia można się uczyć. Czy rzeczywiście optymizm ma aż tak duże znaczenie? W teorii rozwoju osobowości Napoleona Hilla optymizm odgrywa najważniejszą rolę. Dowodzi on, że odpowiednia postawa, nazywana przez niego PMA (Positive Mental Attitude), decyduje o sukcesie lub porażce w życiu. Przytacza dziesiątki historii najbogatszych i najbardziej cenionych postaci w historii Ameryki i pokazuje, że w decydujących momentach na początku kariery ci ludzie nie posiadali nic poza optymizmem i wiarą, że właśnie im się powiedzie. Od 15 lat amerykański psycholog Sheldon Cohen prowadzi badania nad stanem ducha zamożnych społeczeństw Zachodu. Pod koniec lat 80. zwrócił uwagę na pozornie oczywisty i banalny fakt, że ludzie w krajach rozwiniętych mają więcej wewnętrznej radości. Coś, co powszechnie uważano za skutek dobrobytu, Cohen uznał za efekt naturalnej selekcji: optymiści łatwiej mobilizują się do działania, bo wierzą, że im się powiedzie; chętniej przyjmują wyzwania, wytyczając sobie odległe cele i częściej je osiągają. Właśnie takich partnerów podświadomie szukamy w życiu i takie jednostki zdominowały zachodnie cywilizacje - im urodzenie niczego nie gwarantowało. W procesie naturalnej selekcji stopniowo odpadali malkontenci i ponuracy. Szukając dowodów na teorię naturalnej selekcji optymistów, Cohen przeprowadził eksperyment na szczurach. Zamknął je w klatce i raził prądem. Osobniki nie mające wcześniej złych doświadczeń zachowały optymistyczną wiarę w możliwość ucieczki, potrafiły przetrwać, bo szybko znajdowały ukrytą w podłodze drogę ewakuacyjną. Jednak szczury, którym uprzednio przez wiele tygodni odcinano drogę wyjścia, nawet porażone prądem rezygnowały z próby ucieczki. Poddawały się, bo straciły wiarę. Cohen sugeruje, że osoby ponure i nieszczęśliwe to gatunek skazany na wymieranie.
Mind Service
Brytyjscy psychologowie ułożyli wzór na szczęście. Przepis jest banalnie prosty. Szczęście = P + (5 x E) + (3 x H). Wystarczy pomnożyć i dodać. Wzór został opracowany na podstawie badań prowadzonych wśród tysiąca osób. Musiały one odpowiedzieć na kilka prostych pytań: "Czy jesteś elastyczny i otwarty na zmiany?", "Czy jesteś optymistą i masz poczucie, że kontrolujesz swoje życie?", "Czy zaspokojone są twoje podstawowe potrzeby życiowe - czy jesteś zdrowy i czy masz poczucie bezpieczeństwa, w tym finansowego?". "Czy odczuwasz satysfakcję z pracy i życia rodzinnego?". Z analizy odpowiedzi naukowcy wysnuli następujące wnioski: P (personal characteristics) oznacza cechy charakteru takie jak: podejście do życia, zdolność adaptacji, elastyczność (pytanie pierwsze i drugie). E (existence) we wzorze to egzystencja - czyli ogólna kondycja, stan zdrowia, finansów oraz życia towarzyskiego (pytanie trzecie). H (higher order) zaś to potrzeby wyższego rzędu, takie jak poczucie własnej wartości, ambicje i poczucie humoru (pytanie czwarte). Na ile ważne są te składniki w osiągnięciu szczęścia, mówią liczby, przez które należy je pomnożyć. Im większe, tym bardziej istotny składnik. Mówiąc więc najprościej: aby być szczęśliwym, musisz mieć zaspokojony byt materialny, czuć się kochanym, być optymistą i mieć poczucie własnej wartości. Proste?