|
|
Jabe p.s.
W indeksie szczęścia, na który się Pan zapewne powołuje, Dania wysoko plasuje się w składowej „Trust”, „Social Support” i „Freedom to make life choices”. To pierwsze zapewne oznacza, że Duńczycy uważają, że mogą polegać na instytucjach, np. mogą liczyć na sąd. No i jest niska korupcja. Reszta to enigma.
Przypuszczam, że istnieje też index szczęścia w którym Korea Północna jest na czele. Wystarczy przyjąć odpowiednie kryteria, np. intensywna opieka ojca narodu. |
|
|
Jabe Uczestnicy mają na celu zysk (różnie tu rozumiany), ale gospodarka po prostu jest. Rząd przyjmuje plany pięcioletnie i wyznacza cele, a gospodarka ma to w głębokim poważaniu, jak to zjawiska mają w zwyczaju. |
|
|
mjk1 Właśnie dlatego, jak napisałem wcześniej, ani zysku nie osiąga, ani potrzeb nie zaspokaja. |
|
|
mjk1 Przysięgam Wszem i Wobec, że naprawdę miałem szczere i dobre intencje a Admin miał mi za złe, że napisałem prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, starając się o założenie bloga.
Michał Kaczmarczyk. |
|
|
Ula Ujejska @Jabe
Bzdury Waść pleciesz. Celem jest zysk, różnie tu rozumiany. |
|
|
Jabe Gospodarka nie ma celu. To zjawisko. |
|
|
Anonymous Brawo Ty! Już samo czytanie o szczęściu wprawiło mnie w błogostan. Do tego stopnia, że wczoraj wpłynąłem na własną homeostazę 45min. chwilą relaksu kosztem 36 min. spóźnienia do pracy. A dla delektowania tematem odłożyłem skomentowanie go na dzisiaj. Ech, ci Duńczycy. |
|
|
mjk1 Jabe.
Ponieważ swoimi wpisami udowadniasz, że nie rozumiesz o czym autor napisał, spróbuję Ci to wyjaśnić najkrócej jak można.
Celem gospodarki jest tylko i wyłącznie zaspokajanie potrzeb a nie zarabianie pieniędzy. Po zaspokojeniu potrzeb, dalsze wytwarzanie jakichkolwiek dóbr, nie tylko nie ma sensu, ale jest szkodliwe zarówno dla wytwórcy, jak i konsumenta. Jeżeli natomiast za cel postawimy sobie zarabianie, to ani potrzeb nie zaspokoimy, ani pieniędzy nie zarobimy.
Jeżeli nie rozumiesz, chętnie wytłumaczę Ci to na przykładach.
Pozdrawiam. |
|
|
jazgdyni Czyli dokładnie to samo, do czego doszedłem bez naukowego aparatu. Brawo ja! |
|
|
Mind Service Tak naprawdę szczęście związane jest ze stosunkiem do świata, a nie z zawartością kieszeni. Nie wypływa z portfeli, ale z naszego umysłu. Jan Kulczyk często powtarzał, że "szczęście to nie ilość pieniędzy na koncie, lecz postawa polegająca na tym, żeby obudzić się zadowolonym i uśmiechniętym tylko dlatego, że wstał nowy dzień".
Takiego podejścia do życia można się uczyć.
Czy rzeczywiście optymizm ma aż tak duże znaczenie? W teorii rozwoju osobowości Napoleona Hilla optymizm odgrywa najważniejszą rolę. Dowodzi on, że odpowiednia postawa, nazywana przez niego PMA (Positive Mental Attitude), decyduje o sukcesie lub porażce w życiu. Przytacza dziesiątki historii najbogatszych i najbardziej cenionych postaci w historii Ameryki i pokazuje, że w decydujących momentach na początku kariery ci ludzie nie posiadali nic poza optymizmem i wiarą, że właśnie im się powiedzie.
Od 15 lat amerykański psycholog Sheldon Cohen prowadzi badania nad stanem ducha zamożnych społeczeństw Zachodu. Pod koniec lat 80. zwrócił uwagę na pozornie oczywisty i banalny fakt, że ludzie w krajach rozwiniętych mają więcej wewnętrznej radości. Coś, co powszechnie uważano za skutek dobrobytu, Cohen uznał za efekt naturalnej selekcji: optymiści łatwiej mobilizują się do działania, bo wierzą, że im się powiedzie; chętniej przyjmują wyzwania, wytyczając sobie odległe cele i częściej je osiągają. Właśnie takich partnerów podświadomie szukamy w życiu i takie jednostki zdominowały zachodnie cywilizacje - im urodzenie niczego nie gwarantowało. W procesie naturalnej selekcji stopniowo odpadali malkontenci i ponuracy.
Szukając dowodów na teorię naturalnej selekcji optymistów, Cohen przeprowadził eksperyment na szczurach. Zamknął je w klatce i raził prądem. Osobniki nie mające wcześniej złych doświadczeń zachowały optymistyczną wiarę w możliwość ucieczki, potrafiły przetrwać, bo szybko znajdowały ukrytą w podłodze drogę ewakuacyjną. Jednak szczury, którym uprzednio przez wiele tygodni odcinano drogę wyjścia, nawet porażone prądem rezygnowały z próby ucieczki. Poddawały się, bo straciły wiarę. Cohen sugeruje, że osoby ponure i nieszczęśliwe to gatunek skazany na wymieranie. |
|
|
Mind Service Brytyjscy psychologowie ułożyli wzór na szczęście. Przepis jest banalnie prosty. Szczęście = P + (5 x E) + (3 x H). Wystarczy pomnożyć i dodać.
Wzór został opracowany na podstawie badań prowadzonych wśród tysiąca osób. Musiały one odpowiedzieć na kilka prostych pytań: "Czy jesteś elastyczny i otwarty na zmiany?", "Czy jesteś optymistą i masz poczucie, że kontrolujesz swoje życie?", "Czy zaspokojone są twoje podstawowe potrzeby życiowe - czy jesteś zdrowy i czy masz poczucie bezpieczeństwa, w tym finansowego?". "Czy odczuwasz satysfakcję z pracy i życia rodzinnego?". Z analizy odpowiedzi naukowcy wysnuli następujące wnioski: P (personal characteristics) oznacza cechy charakteru takie jak: podejście do życia, zdolność adaptacji, elastyczność (pytanie pierwsze i drugie). E (existence) we wzorze to egzystencja - czyli ogólna kondycja, stan zdrowia, finansów oraz życia towarzyskiego (pytanie trzecie). H (higher order) zaś to potrzeby wyższego rzędu, takie jak poczucie własnej wartości, ambicje i poczucie humoru (pytanie czwarte).
Na ile ważne są te składniki w osiągnięciu szczęścia, mówią liczby, przez które należy je pomnożyć. Im większe, tym bardziej istotny składnik. Mówiąc więc najprościej: aby być szczęśliwym, musisz mieć zaspokojony byt materialny, czuć się kochanym, być optymistą i mieć poczucie własnej wartości. Proste? |