Otrzymane komantarze

Do wpisu: Trójpodział władzy, czyli przegięcie pały
Data Autor
jazgdyni
Panie Jabe! Mnie nie obchodzi, czy biurokraci, prawnicy, legislatorzy itd. To wszystko są pospolicie prawodawcy. I wszyscy tworzą ułomne, codzienne prawo.I to wszystko trzeba zmienić. Do korzeni! Oj panie Jabe, albo nie całkiem nie pan zrozumiał, albo mylnie pan określa cały system prawa, albo chce się pan nieco ponaprężać. Pozdrawiam
Jabe
W Polsce legislatura wybiera egzekutywę, egzekutywa zajmuje się legislacją, a Pan tęskni za czasami, gdy legislatura mogła zadecydować, czy 2 + 2 = 3, czy może 5. Piewca sejmokracji z Pana. W Polsce trójpodział władzy się nie wypaczył, bo nie go nie ma. Do tego mylą się Panu biurokraci, prawnicy i prawodawcy. Kwestią, czy banan ma się wyginać w prawo, czy w lewo, zajmują się biurokraci, nie prawnicy. Prawnicy prawo stosują. Prawo, bo przepisy są domeną urzędników. Warto rozróżniać urzędnicze przepisy od norm prawnych, choć granica bywa płynna. Prawnicy nie stanowią trzeciej władzy, jedynie sędziowie. Prawodawcy zaś, nawiasem mówiąc, nie powinni być prawnikami, od tego mają asystentów. Jeśli dobrze pamiętam, w kontynentalnej Europie panuje prawo rzymskie – stanowione, w Ameryce jest anglosaskie – precedensowe. Tam głównym źródłem prawa są wyroki. Stąd różnice. Ci agenci FBI na swój naiwny, typowo amerykański sposób chronili swój kraj. Czy ich działanie było efektem jakichś przepisów? Jeśli tak, Pan by wolał, żeby je naginali? Najważniejsi sędziowie amerykańscy nie są wybierani. Np. w Kaliforni sędziów mianuje gubernator. Co jakiś czas ludzie głosują, czy sędzia wypełnia obowiązki, czy nie. Jeśli większość zdecyduje, że nie, po prostu traci urząd. Nic mu się z tego powodu nie dzieje, ale wstyd jest. I to jest dobre, tyle wystarczy – czują bat nad sobą.
jazgdyni
@harakiri Witam! Mój pogląd i przekonanie to oczywiście rozwiązanie 2-gie. Anegdotę o zdjęciu oficerów z pokładu podałem jako przykład rozbestwionej biurokracji. Przecież wówczas żaden sędzia nie rozstrzygał sprawy, tylko sami urzędnicy, możliwe, że z FBI na czele. O sądach działających w USA mam znacznie lepszą opinię, niż o jakichkolwiek sądach europejskich. Mówisz, że u nas od wyroku można się odwołać. Fakt, aż do SN, kasacji, a teraz nawet do Strasburga. Ale jak jest widzieliśmy choćby po sprawie Ziobry. Reasumując - ja bardzo chciałbym mieć ważniejszych sędziów i prokuratorów z wyboru. Centralnych z wyboru powszechnego, pozostałych z lokalnych. Ale chyba się w pełni zgadzamy, że cały system sprawiedliwości w Polsce trzeba zreformować. Pozdrawiam
Raz piszesz że w takim systemie jak amerykański decyduje prawo wbrew zdrowemu rozsądkowi i logice, później piszesz że w USA (i nie tylko) sędziowie znacznie częściej kieują się zdrowym rozsądkiem i logiką. Zdecyduj się. Ja w każdym razie z tym 2-gim się zgadzam. Co do 1-szego to jest może przykład szpiegomanii która może wystąpić wszedzie chociaż mogli mieć do takiego postępowania jakieś racjonalne powody. W każdym razie z tego co piszesz to krzywda nikomu się tam nie stała. Co do trójpodziału władz to jest to raczej jakaś czysto teoretyczna konstrukcja dobra by uczyć o tym w szkole która jednak nigdy nie była żelazną regułą. W praktyce to niemożliwe. Jak można na przykład zabronić przedstawicielom włwdzy wykonawczej by zabiegała o poparcie władzy ustawodawczej a przecież takie kontakty kryją już jakieś naruszenie podziału władzy. Piszesz że w Europie najważniejsza jest litera prawa. Też nie do końca. Litera prawa jest najważniejsza dla sędziego. W europejskim systemie prawnym od wyroku sędziego można się jednak odwołać istnieje bowiem apelacja więc zawsze można jakimś kruczkiem prawnym wywrzeć nacisk na sędziego W systemie amerykańskim nie ma w praktyce apelacji. Można się co prawda odwołać od wyroku do jednego z kilku sędziów federalnych ale w tak duzym kraju jak USA jest to iluzoryczne. Z resztą można się raczej zgodzić, chociaż TK nie jest najgorzej pomyślany (czy potrzebny to inna sprawa). Z pewnym zdumieniem wysłuchałem prof. Rzeplińskiego jak mówił że ustawa wydana przez sejm jest konstytucyjna. Domniemanie konst. staje się dopiero po ewentualnym nieprzychylnym jej wyroku TK. No i mamy, delikatnie mówiąc, paradoks. Prof. prawa nie przestrzega prawa powołuje się natomiast na jakieś stworzone przez siebie precedensy. Żenada. Tak w skrócie, koniec znaków.
jazgdyni
Widziałeś jaki pałac ma członkini Komisji Weneckiej ex-premier Suchocka? To wystarczy by wątpić w ich rzetelność, niezależność i uczciwość. fotolotnia.pl
NASZ_HENRY
To już komisji weneckiej nie chwalimy ;-)
Do wpisu: Ale są wku*wieni!
Data Autor
mada
bardzo wtajemniczeni zdradzili , że to Kijowski kazał Prezydentowi Obamie porozmawiać z Prezydentem Dudą - wiadomo o czym
Konferansjer cyrkowych widowisk,na tę okoliczność musiał przyodziać się nieco bardziej przyzwoicie i to chyba było przyczyną,że Obama go nie zauważył.To tak jest,gdy się stroić w obce piórka.
Zofia
Jest Pan wspaniały! Każdy myślący Polak tak powinien przyswajać wiadomości z radia i telewizora.Uśmiałam się zdrowo. Szczujnia wkłada tyle pracy w przekaz wiadomości a tu Polak przełoży je sobie wg.własnego rozumu. Tak trzymać! Pozdrawiam.
Podobno dziś Kijowski dostał wiadomość od najwyższych czynników (chyba nawet od dzierżawcy rzeczonego przybytku), że Obama go olewa i się nie zatrzyma (w toalecie, a nie w olewaniu). Co za uprzejmość - proszę - Obama się tłumaczy przed Kijowskim! Lis z pewnością to odpowiednio naświetli ...
Na "wstrętnych pisiorów" wk_rwiony jest również Pan Józek - były członek polskiej partii komunistycznej. 25 marca b.r. pisze on tak : "Wyborcy uwierzyli, że ich kartka wyborcza coś zmieni. Teraz przekonują się, że bez względu na to kto jest u władzy i tak karuzela stanowisk i stare układy są silniejsze. W kolejnych wyborach ludzie nie pójdą już głosować ..." ---- Cały tekst Pana Józka na NB => naszeblogi.pl
Do wpisu: Najwyższa pora na ideologię
Data Autor
Mind Service
Żeby dojść do wniosku, że do przywrócenia normalności w Polsce potrzebna jest specjalna ideologia to trzeba być chyba cenzorem w ruskiej piaskownicy - tam takie brednie uchodzą i nie można z nimi dyskutować. Nam, wyborcom PiS-u wystarczy jak będziemy oczekiwali od rządu skuteczności w przywracaniu porządku i elementarnej sprawiedliwości właściwych normalnemu państwu
Ptr
Dużo się ostatnio mówi o różnicach kulturowych w kontekście bliskiego wschodu. I pytanie , gdzie my w tym jesteśmy. Bo z jednej strony mamy system przykazań czy zasad, który może być egzekwowany w sposób absolutny. Mam na myśli karanie za wszystkie przekroczenia norm. Nie tylko za piate i siódme, ale za każde. Czyli za niewiarę -śmierć, za prostytucję- śmierć. Znaczne kary za alkohol i códzołóstwo itd. Ciekawe , że takie podejście mogą mieć różne religie. I tak było w starym testamencie. W chrzescijaństwie surowość kar zastąpiła zasada miłosierdzia - nie kamieniujemy. Ale niestety w połączeniu z silnie postulowaną tolerancją doszliśmy do drugiego bieguna, czyli prawie całkowitego zniesienia nie tylko kar, ale wręcz norm. I dzisiaj zachód chce , aby imigrant muzułmański uznał swój system surowych nakazów i kar za nieobowiązujący. Wobec tego jest motyw działania - wg.muzułmanów zachód znosi normy religijne. Nie będzie pokoju, bo nie zgodzą się na zniesienie norm. A my powinniśmy być w tym nurcie umiarkowanym, ale zdolnym do zaostrzenia norm, gdy uznamy, że ludzie je ignorują , co do istoty. Bo przecież ta zachodnia bezstresowość i wybiórczość kar ( lub wręcz brak kar) jest zastanawiająca. W pewnym sensie komediowa. Jednocześnie ponura w swej bezosobowości, formalizmie. Pozdrawiam
jazgdyni
Witam Tutaj ważną sprawę pan przedstawił - jest to spójność. Spójność idei oraz głębokie oparcie w tradycjach narodowych. Spójność idei winna powodować, że naród utworzy w miarę spójną grupę. Co jest obecnie - każdy widzi. Ideologia, o której piszę powinna być jednoczącym jądrem, które grawitacyjnie powinno przyciągać wszystkich obywateli. I nie mam żadnych wątpliwości, że wszystko to powinno być oparte na dekalogu. Nie rozważam innej opcji, jak poruszanie się wyłącznie w obrębie cywilizacji łacińskiej. Wiąże się to również z pańskim ostatnim zdaniem - twierdzę, że decydująca ma być sprawiedliwość, a nie litera prawa. Odwrotnie to cywilizacja bizantyjska, a najlepszym przedstawicielem tego jest obecnie pan Budka, który ustanawia prawne stanowisko całej PO. Pozdrawiam
Ptr
Osobiście wierzę , że trzeba spróbować sformułować takie fundamentalne przekonania niezbędne dla odnowy państwa. Sadzę ,że powinny one wynikać z refleksji nad historią, religią i właśnie ideologiami nowożytnymi. A mam wrażenie ,że nie mamy jeszcze spójnej polskiej interpretacji zdarzeń historycznych nawet ostatnich kilku wieków. Dorzuciłbym kilka zasad, co do których chciałbym , aby tak było. Na przykład uważam, że : Zdrada , ukryta czy jawna "Targowica", jest winą główną. W Polsce polskie wartości obowiazują ponad wszelkie inne wartości i naleciałości kulturowe. Pod wzgledem wartości nie ma podziału na Polskę A i B , podziałów na wschodnią i zachodnią, i nie ma ziem bardziej pruskich , ruskich czy wydzielających się enklaw. Nie ma uprzywilejowanych środowisk i miast. Polskie wartości nie są zlepkiem historyczno-ideologiczno-religijnym i multi-kulti tylko pragmatycznym spójnym systemem. Polska nie jest państwem zależnym, a wszelkie zależności prawne od obcych władz wykonawczych bezpośrednio są bezprawne. Opierajac się na dekalogu , tradycji i kulturze , ponad wartości niższe przedkładamy te najważniejsze. Wobec tego ideologie całkowicie sprzeczne z dekalogiem, przede wszystkim z pierwszym przykazaniem nie mogą być źródłem prawa. Partykularne interesy , postulaty, powinny być uwzględniane w hierarchii ważności, z racją stanu na czele. Wartości duchowe i indywidualne ich rozumienie i przeżywanie mają pierwszeństwo przed wartościami duchowymi jedynie deklaratywnymi i ich społecznym propagowaniem. Indywidualne decyzje i motywy ( na przykład działanie w imie dobra publicznego ) mają znaczenie w konfrontacji z literą prawa.
JacBiel
To jest własnie kwestią odpowiedzialności za słowa. Dobrze, że się Pan obraził, że Pana ruszyło moje określenie, ale nie można tak sobie lekko i przyjemnie prawić frazesów, np. o równomiernym wzroście, i jakie te plany są wspaniałe, i jednoczesnie udawać, że się nie widzi, że biedni pracujący płacą podatki, bo kwota wolna jest OSZUKAŃCZO niska, i jednocześnie hrabiostwo z parlamentu ma kwotę wolną 27 000, a zarabia 12 000, czyli 6x więcej, a kwota wolna jest 9x większa, więc jako inżynier wie pan, że współczynniki te się mnoży i otrzymuje się w ten sposób skalę JAWNEJ NIESPRAWIEDLIWOŚCI rzędu jak 54:1 Dlatego nie lubię słuchać, jak ktoś farmazoni o sprawiedliwosci społecznej, równomiernym wzroście, dobrobycie i świetlanej przyszłości, a jednoczesnie pozwala sobie nie zauważać państwowego ZŁODZIEJSTWA na najbiedniejszych, żeby tylko przywazelinować ulubionej partii i Prezesowi. PS. przesyłam kolejne pudło do kolekcji za "kilka głębszych". Panie Januszu, poważnie, po co panu tyle pudeł?
jazgdyni
Niestety, bełkot jest po pańskiej stronie. Chyba jest pan po paru głębszych. EOT
Jabe
III RP jest ufundowana na bierności obywatelskiej. Dotyczy to także partii, które przyzwyczajone do pieniędzy z budżetu, nie potrzebują ani płacących składki, ani wolontariuszy. PiS ani trochę wyjątkiem nie jest. Proszę zauważyć, że zwłaszcza w obecnej sytuacji to rzutuje na inne sprawy, nie tylko na działalność partii. Poza tymi „klubami” są kibice, którym nie mieści się w głowie, że można by wyjść na boisko. Etatowy aktyw zresztą by nie pozwolił. To jest podstawowa sprawa. Nie Pan pierwszy wyraża pogląd, że żeby przeprowadzić zmiany, „na razie” ma być po staremu. To się powtarza ilekroć mowa o autentycznym udziale narodu. (Choćby ławy przysięgłych.) Dlatego doszedłem do wniosku, że Państwo w gruncie rzeczy zdajecie sobie sprawę, że te zmiany to lipa i Wam to nawet pasuje. Grunt że „nasi” są u władzy. Nie wypowiadałem się, jak lecznictwo powinno być finansowane. Jeśli jednak szpitale nie będą instytucjami dochodowymi, to będą musiały być organizowane przez urzędników. Nie rozumiem, dlaczego rzeczy najważniejsze mają być z założenia siedliskiem dziadostwa i złodziejstwa, a tak jest, gdy nie ma właściciela.
Właśnie kłopot z wplątaniem metod w ideologię. Jeżeli Pan w wizji przyjmie podwyższenie średnio-rocznego przychodu obywateli np. do poziomu: minimum socjalne (dla horyzontu czasu wizji) x 3, to bogatych będzie trafiał po cichu szlag, ale nie będzie im wypadało protestować. Jeżeli jednak doda Pan do tego "manipulacje" podatkowe, jako jeden ze sposobów sfinansowania przychodowego dobrostanu, to wybuchnie burza bez końca. Lepiej deklarować "optimum" podatkowe (podobno dla określonego stanu stosunków społeczno-gospodarczych coś takiego można wyszacować) zaś zakres, metody i poziom poboru wrzucić w ciężar dorocznych procedur budżetowych...
JacBiel
Nie powiedziałem, że ND był w latach 40, tylko że zakończył pan lektury na latach 40. A wracając do sprawy, to bełkotliwy cytat, który pan przywołał znaczy równie niewiele, co pańska poezja ideologiczna. To że jest to część programu PiS niewiele mnie wzrusza. Na tym polega wydobywanie z partyjnych trzewi łabędziego śpiewu, za którym idą później wyborcy. W każdym razie, tak Kaczyński, jak i Macierewicz bronią np. takiego ZUS jak niepodległości, więc gospodarczo i społecznie, program mają tak przestarzały, jak maszyna parowa. Chwali pan Friedmana, i jednocześnie milczy o kwocie wolnej od podatku, ale bełkota pan o równomiernym wzroście? chyba włosów na uszach. A czemu pan to przemilcza? bo idol przemilcza, a pana wolność światopoglądowa jest wolna jedynie w zakresie dopuszczonym przez pańską poprawną politycznie autocenzurę. A tych problemów jest ze czterdzieści, i chociaż przyszłoby 1000 jazgdyni różnicy żadnej to nie uczyni i chociaż każdy by się natężał, to nie poradzą, taki to ciężar. Jeśli chodzi o wartości katolickie i narodowe (aksjologia, wartości narodowe), to do PiSu nic nie mam, a nawet lubię, i szanuję, ale na płaszczyźnie gospodarczo-społecznej, to skończone lewaki i popłuczyny socjalizmu są. Nie umieją, bo to stare pryki są, przyssane do stołków, a wtedy jak chodzili do szkoły, w programie nic innego nie było, a nowemu pokoleniu myśleć samodzielnie nie można - można jedynie studiować myśli Prezesa i zaufanego concylium :-/
jazgdyni
Witam Uważam, że dobrze wyartykułowana (i zapisana) wizja jest ideologią. W odróżnieniu od programu winna być krótka i ogólna. To jest główny wektor - z metodami, drogą i celem. Jak najbardziej uważam, że jest miejsce na dobrą ideologię. I autentycznie się jej spodziewam. Zobaczy pan. Pozdrawiam
jazgdyni
Zgoda powinien być przed wyborami. Ale już od pierwszych konwencji mówiono o programie. I ten program się podobał. Co do szczegółów: - nie wiem, że PIS jest przeciwny aktywności obywatelskiej. A co do finansowania partii, to narazie pozostałbym w Polsce przy finansowaniu z budżetu. Tylko progi i kwoty bym zmienił. - wydaje mi się, że niemiecki system opieki medycznej, głównie finansowany z budżetu, jest o wiele lepszy od amerykańskiego, nawet uwzględniając Obamacare. Niestety, nadal uważam, że szpitale publiczne nie powinny być instytucjami dochodowymi. I tak, lekarze i reszta personelu powinni zarabiać godziwie. Ale bym też wprowadził opłatę za studia dla lekarzy, którzy w ciągu pierwszych dziesięciu lat wyjeżdżają za granicę. - zapewniam, że nie chodzi o wizerunek, tym bardziej PISu. Chodzi o wyartykuowanie mądrego przekazu. Tego manifestu, o czym było na początku. Pozdrawiam
jazgdyni
Oczywiście New Deal nie był w latach czterdziestych. To nie ja to powiedziałem tylko JacBiel. Wywalmy i zapomnijmy ten cały brukselski bełkot. Zpomnijmy te ich lewackie "izmy". Ale błąd - państwo dobrobytu to nie rozdawnictwo biednym. To sprzyjające warunki umożliwiające indywidualne bogacenie się. Zapewniam - można to zrobić. Pozdrawiam
Jabe
New Deal nie był w latach 40. Zaprowadzono go w kraju pozbawionym interwencjonizmu państwowego. Sytuacja Polski jest diametralnie odmienna od Ameryki początku XX wieku. „Zrównoważony rozwój” jest elementem brukselskiej nowomowy. „Solidaryzm” jest, jak zdążyłem zauważyć, eufemizmem za którym się kryje socjalizm. Wobec tego pozbawiony konkretów pomysł, żeby biedni także korzystali z rozwoju gospodarczego, oznacza rozdawnictwo pieniędzy i uzależnianie ludzi od państwa. I z tym właśnie mamy do czynienia. Do tego państwo ma z uznaniem patrzeć na zakładanie rodzin. Z uznaniem! Nie ma narodu, jest państwo, które na lud patrzy z góry.
Zaryzykowałbym, że przed ideologią (albo zamiast?) jest „wizja”. Wizja dobrostanu narodu, jego ziemi i państwa. Jednakże jako wspólnota nie żyjemy w próżni więc tak skonfigurowaną wizję trzeba uzupełnić o jeszcze jeden element, mianowicie „dobrą” pozycję międzynarodową. Ten ostatni element postrzegałbym jednak nie w konwencji jakoś trwale zdefiniowanej polityki zagranicznej, jak Pan zdaje się sugerować, lecz znanego powiedzenia Henry’ ego Temple: ”Nasze interesy są wieczne, a naszym obowiązkiem jest realizować te interesy”. I dalej: „Nie mamy wiecznych sprzymierzeńców i stałych wrogów”. Kapitalne. „Materia” wizji ma to do siebie, że dobrze rozpracowana, z wyważonym stopniem szczegółowości, nie powinna wywoływać, przynajmniej jawnych, ostrych, antagonistycznych podziałów społeczeństwa. Spory, które niewątpliwie wystąpią, ze względu właśnie na materię niejako z konieczności będą miały ukierunkowanie merytoryczne, co dla jakości wizji będzie właściwie korzystne. Mając jakoś przegadaną wizję, możemy pokusić się o wyznaczanie programów działania, w podziale właściwy dla akceptowalnie wyodrębnianych horyzontów czasu ( nie za lat 50, bo „mam to gdzieś, skoro mnie już nie będzie”): czyli programy strategiczne, taktyczne beżące. Czy w naszych czasach, po totalnej kompromitacji wszystkich ideologii, jest jeszcze na nie miejsce? Nie jestem pewien. Ewentualnie, zważywszy na potrzebę bieżącej obserwacji tak warunków realizacji wizji jak i postępy w jej osiąganiu, wieńczone potrzebą aktualizacji programów, można zastrzec ideologię typu mix: lewicowo-prawicowo-anarcho-liberalno-socjal-konserwatywna. Proszę wybaczyć końcowy żart . Temat, który Pan wywołał wart jest dyskusji, zachęcam jednak (przede wszystkim komentatorów) do pewnego dystansu.