|
|
spike "..jak Pan zajedzie komuś drogę, przecinając jego pas ruchu, to jest Pańska wina, nawet jeśli Pan trąbił."
odnoszę wrażenie, że Pan nie posiada samochodu.
Jazda na rowerze z jednoczesną rozmową czy pisaniem sms-ów staje nagminna, podobnie jest z pieszymi, wg moich doświadczeń, jest to domena "płci pięknej", która też dominuje w specyficznej, znanej tylko sobie technice jazdy samochodem :) |
|
|
gorylisko czyli komuś przeszkadzaja szkółki dla dzieciarni która zasuwa na optymistkach... a swoja droga uwielbialem te łódeczki i omegi też lubiłem... w szkole średniej miałem kumpla z rodziny żeglarzy, jego tata był projektantem chochlika... koles był tak zmanierowany, że omega a juz Boże broń optymistka to drobnoustroje które go nie interesują... ;-) a mnie cieszyla kazda chwila w każdej balii z kawałkiem żagla... ;-) czyli jakiś prostak ze mnie i to czlekokształtny
|
|
|
Benef U mnie jest wydzielona ścieżka rowerowa szerokości 2 m, oddzielona od chodnika pasem zieloni, a rowerzyści i tak często wolą chodnik. Aż się prosi, aby czasem tak znienacka machnąć w bok zgrzewką z woda.... |
|
|
Czesław2 Dla mnie sprawa jest prosta. Jezdnie dla aut ( pasy na zasadzie grzeczności, a nie obowiązku ), chodniki dla pieszych. O rowerach można dyskutować.Niestety, lewactwo jest w stanie wymalować pasy nawet wzdłuż jezdni. |
|
|
Jabe Jeżeli rozpędzony rowerzysta ze smartfonem i słuchawkami w uszach właduje ci się kierowco w drzwi, to twoja wina. – Chyba nie zrozumiałem. Przecież jak Pan zajedzie komuś drogę, przecinając jego pas ruchu, to jest Pańska wina, nawet jeśli Pan trąbił. |
|
|
michnikuremek Rowerzyści uważają, że jeśli nie ma ścieżki rowerowej to wolno im jeździć po chodniku..... Jeśli taki rozpędzony rowerzysta uderzy w pieszego to na pewno sprawa się zakończy w szpitalu. Jeśli to będzie małe dziecko - może i w kostnicy.
Ale policja nie reaguje, bo mogłaby być oskarżona o.... rowerofobię...? :D |
|
|
Czesław2 Ja wiedziony instynktem samozachowawczym w mieście jadę wbrew przepisom chodnikiem, nie jezdnią. To normalny strach. |
|
|
Mam klientkę w Batorym, często parkuję opodal na ul. Obrońców Wybrzeża. Jakie było moje zdumienie, gdy ostatnio obok zatoczki do parkowania zobaczyłem wściekle czerwony "szlaczek" przeznaczony dla cyklistów, co więcej po drugiej stronie jezdni biegnie identyczny (normalnie dwupasmówka dla rowerzystów). Oczywiście ścieżka rowerowa powstała kosztem pasa ruchu, a projektant wykombinował sobie, że ścieżka oddziela zatokę parkingową od właściwej jezdni. Jeżeli rozpędzony rowerzysta ze smartfonem i słuchawkami w uszach właduje ci się kierowco w drzwi, to twoja wina. Po grzyba parkujesz w strefie rażenia ?!.
Niestety podobne "wynalazki" znajduję w moim Gdańsku, nie zauważyłem (dotychczas) kolorowych malowanek, ale np. przy ulicy Jesionowej (jednokierunkowa) jakiś geniusz wymalował po lewej stronie jezdni ścieżkę, która doskonale utrudnia włączenie się do ruchu na skrzyżowaniu z ul. Partyzantów. Wcześniej przy wjeździe na Partyzantów mieściły się dwa samochody - jeden skręcający w lewo drugi w prawo. Teraz skręcający w lewo, jeśli nie chce wjechać na ścieżkę blokuje wyjazd skręcającemu w prawo.
Nie jestem wrogiem ścieżek ani broń Panie Boże cyklistów. Sam czasami jeżdżę na rowerze ale jak w swoim mottcie napisała pani Eska "Ludzie, myślcie, to nie boli..."
A tak na marginesie nikt jeszcze nie wpadł na to, że jeżeli wzdłuż ulicy wytyczona jest ścieżka rowerowa, to na jezdni powinien obowiązywać BEZWZGLĘDNY zakaz ruchu rowerów. Przykład: Aleja Zwycięstwa w Gdańsku i równoległy do niej Trakt Konny, ścieżka wytyczona praktycznie na całej długości Aleji, a na Trakcie radośnie lawirujący między samochodami rowerzyści, doskonale dezorganizujący ruch. |
|
|
michnikuremek Rowerzyści uznali, że chodniki również im przysługują do użytku. Trzeba bardzo uważać, by nie zostać uderzonym przez rozpędzonego rowerzystę jadącego slalomem pomiędzy przechodniami.
Policja udaje, że nie widzi problemu...... |
|
|
Czesław2 Cywilizacji? Może tylko likwidowanie odpowiedzialności za swoje działania. Wielu to odpowiada. Chociaż? Cywilizacja, w której do każdego działania i nie-działania jest paragraf i interpretacja. Dla nowego zachowania natychmiast nowy paragraf... To już chyba było?
Witam, pozdrawiam. |
|
|
Pers Czerwony kolor cię drażni? Od kiedy?
Kup sobie rower i nie będziesz musiał marudzić, straż miejska upilnuje twoich praw. |
|
|
nonparel Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A ponieważ jestem rowerzystą (nie mylić z bikerem), przedstawię swój pogląd na ścieżki rowerowe. Lubię sobie wyskoczyć po pracy w plener na dwóch kółkach. Ale żeby do tego pleneru dotrzeć, trzeba się zderzyć ze ścieżkami rowerowymi. Ogólnie większości (nie wszystkich) ścieżek rowerowych unikam jak zarazy. Dlatego, że:
1. Ten typ ścieżki rowerowej, który Pan opisał, malowany czerwoną ekofarbą to wersja komfort, spotykana w dużych aglomeracjach. Zwykle ścieżkę rowerową robimy tak: bierzemy kawałek chodnika o szerokości co najmniej półtora metra, malujemy wzdłuż środka białą linię a na początku domalowywujemy z jednej strony ikonkę pieszego, z drugiej ikonkę rowerka. Po takich ścieżkach biegają dzieci, pomykają małe rowerki, mamy z wózkami zatrzymują się na pogaduszki a absolutnym hitem są pieski znienacka przeciągające smycz przez całą szerokość ścieżki. Od biedy po takiej ścieżce można toczyć się 10 km na godzinę rowerem city z wypożyczalni. Powyżej 20 km na godzinę jechać się nie da. Chyba, że tylko jeden raz. I to bardzo krótko.
2. Na środku ścieżek rowerowych nagminnie pojawiają się słupy, drzewa, wiaty przystanków i nieoznaczone wykopki. Ścieżka często kończy się ślepo po lewej stronie ulicy. Trzeba więc zejść z roweru i przeprowadzić go na drugą stronę ruchliwej drogi tam, gdzie nie ma przejścia. Nie jest to ani komfortowe ani bezpieczne.
3. Kierowcy często nie znają nowych przepisów dotyczących rowerzystów. A w razie kolizji co mi przyjdzie z tego, że miałem pierwszeństwo? Istotne jest to, że ważę z rowerem poniżej 100 kg a samochód około półtorej tony.
Tak na mój gust lepiej w ogóle nie tworzyć ścieżek rowerowych, niż prowadzić je bez sensu.
Ale dość malkontenctwa. To jest nasz egoistyczny (Pana - kierowcy i mój - rowerzysty) punkt widzenia. Musimy dostrzegać szersze aspekty. Bo korzyści ze ścieżek rowerowych są oczywiste. Dostaliśmy kupę kasy na wymalowanie białej kreski pośrodku chodnika. Mamy się czym pochwalić- jesteśmy postępowi i ekologiczni. Możemy inkasować mandaty. Od Pana - za zatrzymywanie się na ścieżce rowerowej w kopnym śniegu. Ode mnie - gdy wiedziony instynktem samozachowawczym jadę po jezdni zamiast po bezsensownej ścieżce rowerowej. I może o to chodzi.
|
|
|
jazgdyni Dwie prawdy i zgody na raz - tak, to paranoja i tak, to specjalnie generowane tematy zastępcze w ramach wprowadzania ideologii multi-kulti i gender.
Czyli po prostu wojna kulturowa i świadome niszczenie starej cywilizacji.
Pozdrawiam |
|
|
jazgdyni Skoczni jeszcze na razie nie ma. Ale likwidacja powszechnego żeglarstwa na rzecz ekskluzywnych milionerskich jachtów jest. Proszę poczekać na sensacyjny (i prokuratorski) materiał pod tymczasowym tytułem "Nowa marina". |
|
|
Anonymous Konfliktują nas zgodnie ze stara zasadą dziel i rządź. Rowerzyści stali się jednym z "proletariatów zastępczych" jak to określa Stanisław Michalkiewicz.
Nie chodzi przecież o budowanie tras rowerowych nowych, np. w plenerze, albo w mieście w sposób niekomplikujący ruchu wszystkich użytkowników. Celem jest ostentacja (stąd czerwona farba) i bierna agresja (stąd kursy kolizyjne z autami). Ludzie napuszczani na siebie są łatwi w obsłudze. Oczywiście propagandową podgotowką jest do tego ekologia, zdrowie, walka ze smogiem, z emisją CO2.
Te same zasady dotyczą pieszych. Robi się z nich święte krowy z wzrokiem wlepionym w smartfona snujące się po przejściu dla pieszych, na które wejdą nie wtedy gdy auta jadą gdzieś na horyzoncie, tylko z godnością oczekujące na szpaler aut z każdej strony przejścia. Czysta paranoja dla kogoś kto ma stare nawyki i z kolei czuje się molestowany przez kierowców wymuszających przejście bo nieopatrznie zbliżyło się do pasów. Wtedy nie ma ekologii, smogu i emisji CO2 - są inhalacje dla pieszych wśród samochodowych korków.
Rola strażników, policjantów w tym "procesie społecznym" jest równie wraża jak za komuny, za pierwszej komuny trzeba napisać. Nie mają poczucia czym jest befehl a po co są. |
|
|
gorylisko a skocznia narciarska w planie jest ? ;-) |