Otrzymane komantarze

Do wpisu: Czy nie przebrała się miarka?
Data Autor
Jabe
Myślałem, że Pan o Adrianie, ale nie. Znowu o krzywdzie wyrządzanej władzy. Jak długo pozostałe 35 milionów Polaków będzie się temu spokojnie przyglądać? No właśnie.
Czesław2
Ze smutkiem zgadzam się. W 90% miejsc czy domów które odwiedzam ogląda się tvn i słucha rmf. Ci ludzie nie wiedzą i nie chcą wiedzieć jacy to nadawcy .
jazgdyni
Wybory samorządowe to za mało. Obecny system samorządowy niesie za sobą patologię. Trzeba go zmienić. Wbudować bezpieczniki i sprzężenia zwrotne. Czy już nie było burmistrzów rządzących z więzienia? A jak prezydent miasta może kompletnie lekceważyć władze centralne? Coś jest tutaj bardzo chore.
michnikuremek
Już rok temu powinny odbyć się wybory samorządowe. To zaniechanie będzie drogo kosztować Jarosława Kaczyńskiego i jego partię......
Do wpisu: Będziemy walczyć o swoje – mówią wrotkarze
Data Autor
spike
"..jak Pan zajedzie komuś drogę, przecinając jego pas ruchu, to jest Pańska wina, nawet jeśli Pan trąbił." odnoszę wrażenie, że Pan nie posiada samochodu. Jazda na rowerze z jednoczesną rozmową czy pisaniem sms-ów staje nagminna, podobnie jest z pieszymi, wg moich doświadczeń, jest to domena "płci pięknej", która też dominuje w specyficznej, znanej tylko sobie technice jazdy samochodem :)
gorylisko
czyli komuś przeszkadzaja szkółki dla dzieciarni która zasuwa na optymistkach... a swoja droga uwielbialem te łódeczki i omegi też lubiłem... w szkole średniej miałem kumpla z rodziny żeglarzy, jego tata był projektantem chochlika... koles był tak zmanierowany, że omega a juz Boże broń optymistka to drobnoustroje które go nie interesują... ;-) a mnie cieszyla kazda chwila w każdej balii z kawałkiem żagla... ;-) czyli jakiś prostak ze mnie i to czlekokształtny  
Benef
U mnie jest wydzielona ścieżka rowerowa szerokości 2 m, oddzielona od chodnika pasem zieloni, a rowerzyści i tak często wolą chodnik. Aż się prosi, aby czasem tak znienacka machnąć w bok zgrzewką z woda....
Czesław2
Dla mnie sprawa jest prosta. Jezdnie dla aut ( pasy na zasadzie grzeczności, a nie obowiązku ), chodniki dla pieszych. O rowerach można dyskutować.Niestety, lewactwo jest w stanie wymalować pasy nawet wzdłuż jezdni.
Jabe
Jeżeli rozpędzony rowerzysta ze smartfonem i słuchawkami w uszach właduje ci się kierowco w drzwi, to twoja wina. – Chyba nie zrozumiałem. Przecież jak Pan zajedzie komuś drogę, przecinając jego pas ruchu, to jest Pańska wina, nawet jeśli Pan trąbił.
michnikuremek
Rowerzyści uważają, że jeśli nie ma ścieżki rowerowej to wolno im jeździć po chodniku..... Jeśli taki rozpędzony rowerzysta uderzy w pieszego to na pewno sprawa się zakończy w szpitalu. Jeśli to będzie małe dziecko - może i w kostnicy. Ale policja nie reaguje, bo mogłaby być oskarżona o.... rowerofobię...? :D
Czesław2
Ja wiedziony instynktem samozachowawczym w mieście jadę wbrew przepisom chodnikiem, nie jezdnią. To normalny strach.
Mam klientkę w Batorym, często parkuję opodal na ul. Obrońców Wybrzeża. Jakie było moje zdumienie, gdy ostatnio obok zatoczki do parkowania zobaczyłem wściekle czerwony "szlaczek" przeznaczony dla cyklistów, co więcej po drugiej stronie jezdni biegnie identyczny (normalnie dwupasmówka dla rowerzystów). Oczywiście ścieżka rowerowa powstała kosztem pasa ruchu, a projektant wykombinował sobie, że ścieżka oddziela zatokę parkingową od właściwej jezdni. Jeżeli rozpędzony rowerzysta ze smartfonem i słuchawkami w uszach właduje ci się kierowco w drzwi, to twoja wina. Po grzyba parkujesz w strefie rażenia ?!. Niestety podobne "wynalazki" znajduję w moim Gdańsku, nie zauważyłem (dotychczas) kolorowych malowanek, ale np. przy ulicy Jesionowej (jednokierunkowa) jakiś geniusz wymalował po lewej stronie jezdni ścieżkę, która doskonale utrudnia włączenie się do ruchu na skrzyżowaniu z ul. Partyzantów. Wcześniej przy wjeździe na Partyzantów mieściły się dwa samochody - jeden skręcający w lewo drugi w prawo. Teraz skręcający w lewo, jeśli nie chce wjechać na ścieżkę blokuje wyjazd skręcającemu w prawo. Nie jestem wrogiem ścieżek ani broń Panie Boże cyklistów. Sam czasami jeżdżę na rowerze ale jak w swoim mottcie napisała pani Eska "Ludzie, myślcie, to nie boli..." A tak na marginesie nikt jeszcze nie wpadł na to, że jeżeli wzdłuż ulicy wytyczona jest ścieżka rowerowa, to na jezdni powinien obowiązywać BEZWZGLĘDNY zakaz ruchu rowerów. Przykład: Aleja Zwycięstwa w Gdańsku i równoległy do niej Trakt Konny, ścieżka wytyczona praktycznie na całej długości Aleji, a na Trakcie radośnie lawirujący między samochodami rowerzyści, doskonale dezorganizujący ruch.
michnikuremek
Rowerzyści uznali, że chodniki również im przysługują do użytku. Trzeba bardzo uważać, by nie zostać uderzonym przez rozpędzonego rowerzystę jadącego slalomem pomiędzy przechodniami. Policja udaje, że nie widzi problemu......
Czesław2
Cywilizacji? Może tylko likwidowanie odpowiedzialności za swoje działania. Wielu to odpowiada. Chociaż? Cywilizacja, w której do każdego działania i nie-działania jest paragraf i interpretacja. Dla nowego zachowania natychmiast nowy paragraf... To już chyba było? Witam, pozdrawiam.
Pers
Czerwony kolor cię drażni? Od kiedy? Kup sobie rower i nie będziesz musiał marudzić, straż miejska upilnuje twoich praw.
nonparel
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A ponieważ jestem rowerzystą (nie mylić z bikerem), przedstawię swój pogląd na ścieżki rowerowe. Lubię sobie wyskoczyć po pracy w plener na dwóch kółkach. Ale żeby do tego pleneru dotrzeć, trzeba się zderzyć ze ścieżkami rowerowymi. Ogólnie większości (nie wszystkich) ścieżek rowerowych unikam jak zarazy. Dlatego, że: 1. Ten typ ścieżki rowerowej, który Pan opisał, malowany czerwoną ekofarbą to wersja komfort, spotykana w dużych aglomeracjach. Zwykle ścieżkę rowerową robimy tak: bierzemy kawałek chodnika o szerokości co najmniej półtora metra, malujemy wzdłuż środka białą linię a na początku domalowywujemy z jednej strony ikonkę pieszego, z drugiej ikonkę rowerka. Po takich ścieżkach biegają dzieci, pomykają małe rowerki, mamy z wózkami zatrzymują się na pogaduszki a absolutnym hitem są pieski znienacka przeciągające smycz przez całą szerokość ścieżki. Od biedy po takiej ścieżce można toczyć się 10 km na godzinę rowerem city z wypożyczalni. Powyżej 20 km na godzinę jechać się nie da. Chyba, że tylko jeden raz. I to bardzo krótko. 2. Na środku ścieżek rowerowych nagminnie pojawiają się słupy, drzewa, wiaty przystanków i nieoznaczone wykopki. Ścieżka często kończy się ślepo po lewej stronie ulicy. Trzeba więc zejść z roweru i przeprowadzić go na drugą stronę ruchliwej drogi tam, gdzie nie ma przejścia. Nie jest to ani komfortowe ani bezpieczne. 3. Kierowcy często nie znają nowych przepisów dotyczących rowerzystów. A w razie kolizji co mi przyjdzie z tego, że miałem pierwszeństwo? Istotne jest to, że ważę z rowerem poniżej 100 kg a samochód około półtorej tony. Tak na mój gust lepiej w ogóle nie tworzyć ścieżek rowerowych, niż prowadzić je bez sensu. Ale dość malkontenctwa. To jest nasz egoistyczny (Pana - kierowcy i mój - rowerzysty) punkt widzenia. Musimy dostrzegać szersze aspekty. Bo korzyści ze ścieżek rowerowych są oczywiste. Dostaliśmy kupę kasy na wymalowanie białej kreski pośrodku chodnika. Mamy się czym pochwalić- jesteśmy postępowi i ekologiczni. Możemy inkasować mandaty. Od Pana - za zatrzymywanie się na ścieżce rowerowej w kopnym śniegu. Ode mnie - gdy wiedziony instynktem samozachowawczym jadę po jezdni zamiast po bezsensownej ścieżce rowerowej. I może o to chodzi.  
jazgdyni
Dwie prawdy i zgody na raz - tak, to paranoja i tak, to specjalnie generowane tematy zastępcze w ramach wprowadzania ideologii multi-kulti i gender. Czyli po prostu wojna kulturowa i świadome niszczenie starej cywilizacji. Pozdrawiam
jazgdyni
Skoczni jeszcze na razie nie ma. Ale likwidacja powszechnego żeglarstwa na rzecz ekskluzywnych milionerskich jachtów jest. Proszę poczekać na sensacyjny (i prokuratorski) materiał pod tymczasowym tytułem "Nowa marina".
Anonymous
Konfliktują nas zgodnie ze stara zasadą dziel i rządź. Rowerzyści stali się jednym z "proletariatów zastępczych" jak to określa Stanisław Michalkiewicz. Nie chodzi przecież o budowanie tras rowerowych nowych, np. w plenerze, albo w mieście w sposób niekomplikujący ruchu wszystkich użytkowników. Celem jest ostentacja (stąd czerwona farba) i bierna agresja (stąd kursy kolizyjne z autami). Ludzie napuszczani na siebie są łatwi w obsłudze. Oczywiście propagandową podgotowką jest do tego ekologia, zdrowie, walka ze smogiem, z emisją CO2. Te same zasady dotyczą pieszych. Robi się z nich święte krowy z wzrokiem wlepionym w smartfona snujące się po przejściu dla pieszych, na które wejdą nie wtedy gdy auta jadą gdzieś na horyzoncie, tylko z godnością oczekujące na szpaler aut z każdej strony przejścia. Czysta paranoja dla kogoś kto ma stare nawyki i z kolei czuje się molestowany przez kierowców wymuszających przejście bo nieopatrznie zbliżyło się do pasów. Wtedy nie ma ekologii, smogu i emisji CO2 - są inhalacje dla pieszych wśród samochodowych korków. Rola strażników, policjantów w tym "procesie społecznym" jest równie wraża jak za komuny, za pierwszej komuny trzeba napisać. Nie mają poczucia czym jest befehl a po co są.
gorylisko
a skocznia narciarska w planie jest ? ;-)
Do wpisu: Beta-blokery – może nie świństwo tylko paskudztwo
Data Autor
Anonymous
Działania uboczne pogarszające jakość życia są istotne - pacjent może ocenić to indywidualnie, aczkolwiek nie każdy lek jest dla każdego chorego - pisze o tym więcej Nonparel - i z góry można przewidzieć wystąpienie pogorszenie jakości życia a przede wszystkim groźniejszych powikłań. ANA - absolutnie niepodważalne autorytety - maja prawo do omylności niezależnie jak bardzo są niepowiązane i niezależnie z kim. To ANA rekomendowały betablokery dwa pokolenia wstecz. Wracając do jakości życia podczas różnych terapii - ocena tego czynnika jest najprecyzyjniej dokonywana przez pacjenta i to on powinien kalkulować czy lek jest wart ceny.
jazgdyni
Coś czuję, że nieco uciekamy od mojej głównej tezy, czyli ewaluacji betablokerów. Ale dobrze. Można też wspomnieć o normach i schematach leczenia. Jak mi wiadomo, dzisiaj zalecana norma ciśnienia to poniżej 140/100. Powyżej zaleca się stosowanie leków. No właśnie... a dlaczego nie 160/100? Wiele takich norm przyjmuje się ex cathedra, Podobnie jest z cholesterolem. Tu jest dopiero bałagan. Tymczasem w najnowszych doniesieniach z kardiologii widać, że bardziej należy obawiać się tachykardii, niż ciśnienia. Ale są beta blokery, które tętno obniżają, więc nie ma sprawy. Jak 5 mg nie pomaga, to dać 10 mg. I sprawa załatwiona. A pacjent popada w coraz większą depresję i połączoną z nią bezsenność. Czasami bardzo mi dokucza powszechny brak holistycznego spojrzenia na chorego przez medyków. Owszem, coraz więcej leków poprawiających jakość życia (choćby Viagra), ale to wszystko jest bardziej kompleksowe. Czy podejście typu - pacjent nie umrze na zawał, bo m.in bierze betablokery, ale za to może zachorować na cukrzycę jest podejściem właściwym?
jazgdyni
Po 50-ciu latach grupy leków na rynku można powiedzieć, czy są one dobre, czy nie. Mimo tego, że są one autentycznie skuteczne. Lecz dokonano wreszcie bilansu, który wskazuje, że owszem, pomagają w ratowaniu życia, ale radykalnie pogarszają jakość tego życia. Wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że wreszcie opracowano konkurenta, który może te kulawe leki zastąpić. Lecz towarzystwo tak już się przyzwyczaiło do stosowania betablokerów, że z niechęcią przyjmuje do wiadomości możliwość nowej alternatywy. Już nawet jeden z praktyków potężnie mnie wyśmiał, mimo, że przytaczam dane z The Lancet, czy kliniki Mayo. A są to absolutnie niepodważalne autorytety nie będące na pasku producentów.
Anonymous
"Jest tani, nie dopłaca się wiele do refundacji" Po co dopłacać skoro się wiele nie dopłaca, a ponoszone są koszty mechanizmu refundowania?
nonparel
Poczułem się wezwany do tablicy, więc odpowiadam: Leków do leczenia nadciśnienia tętniczego jest w trzy d... I większość z nich jest refundowana. Bo nadciśnienie tętnicze jest chorobą częstą, podobnie, jak cukrzyca czy astma. Dlatego firmom opłaca się "ubiegać o refundację". A algorytm jest prosty. Jak firma się o refundację nie ubiega, lek jest refundowany, w przeciwnym razie jest pełnopłatny, nawet jak jest niezbędny i nie ma żadnego odpowiednika. Beta blokery ogólnie to są leki użyteczne. Od czasu propranololu pojawiło się wiele beta blokerów, bardziej selektywnych (czytaj: mniej objawów ubocznych). Czy wobec tego propranolol powinien być refundowany? Moim zdaniem tak. Jest tani, nie dopłaca się wiele do refundacji a nadal jest wielu chorych, u których można go bezpiecznie stosować. Natomiast w leczeniu nadciśnienia tętniczego wkurzają mnie dwie rzeczy: 1. Schematyzm. Ciśnienie 160/100? Zestaw podstawowy nr 1, wersja pierwsza. Nieważne, ile pacjent ma lat, czy choruje na astmę lub cukrzycę, czy ma wydolne nerki et cetera et cetera. 2. Polipragmazja: zalecamy jednoczesne stosowanie czterech, pięciu lub więcej leków hipotensyjnych, każdy w małych dawkach. I robi się z tego taki koktail, którego działania nie sposób przewidzieć. U co najmniej 90% chorych przy pomocy szerokiego zestawu leków, którymi dysponujemy leczenie nadciśnienia tętniczego można ustawić bez problemów. Wystarczy 10 minut rozmowy i podstawowe badania krwi. A durne przepisy refundacyjne można obejść. Dlaczego więc lekarze zalecają beta blokery jako lek pierwszego rzutu u chorych po 60 roku życia? Odpowiem słowami poety: "ino oni nie chcom chcieć".