Otrzymane komantarze

Do wpisu: Człowiek z helikopterem na głowie
Data Autor
Jabe
Powinien Pan mieć świadomość, że, kupując bułkę w sklepie, wyzyskuje Pan, i sprzedawcę, i piekarza, i wiele innych osób. Jeśli Pan sądził, że jest inaczej, padł Pan ofiarą fałszywego burżuazyjnego obrazu świata. Niech Pana wyrzuty sumienia dręczą po nocach! Zastanawiam się, jak to się działo, że te najpazerniejsze agencje wyszukujące marynarzy prosperowały. Sami się do tego wyzysku pchali? Nie mogli sobie wyszukać uczciwszych? Zdezorientowani byli?
Zapewne zna pan powiedzonko że tam gdzie chleb jest drogi to doopa tania. 
Anonymous
O! Zły wydźwięk tego wpisu. Od pejoratywnego obrazu zatrudniania po niewolnictwo. I tak większość ludzi ma złe wyobrażenie relacji między tzw.pracodawcą a tzw. pracobiorcą, że polega na wyzysku. Stąd PIP mi.n. - dowód na instytucjonalizację tego punktu widzenia. Ta relacja normalnie polega na obopólnych korzyściach a nie na tym, że ktoś kogoś wykorzystuje. Równie dobrze można mówić o pracodawcy, że ten frajer musi się narobić, ryzykować, jest w pracy 24godz. na dobę przez cały rok i musi się użerać z urzędasami i pracownikami, a pracownik po dniówce jest wolnym człowiekiem a nie niewolnikiem. I nie będzie go frajer cisnął bo strzeli focha i pójdzie na chore w sytuacji podbramkowej, a jak się nie podoba, że ostatnia robota spieprzona to niech zwolni  i szuka szczęścia. Niewiele firm kojarzę aby pracowały na zasadach zrozumienia wzajemnych korzyści między szefem a pracownikami. Zwykle układ jest stabilizowany napięciem. Stąd popyt na pracę "na państwowym". Państwowy pracodawca jest non profit, czyli działa albo tylko w oparciu o decyzje administracyjne i polityczne, albo przynajmniej częściowo i może być deficytowy. W relacji pracownika państwowym szefem są inne układy. No właśnie - układy.
Do wpisu: Morze trucizną dla miłości
Data Autor
jazgdyni
Ciekawy ten pański komentarz. Tyle nagromadzonych stereotypów, opowieści z mesy i typowych wyobrażeń. Niech szanowny Pan popływa sobie czterdzieści lat i wtedy wymienimy poglądy. Inaczej, to nie ma sensu.
gorylisko
i znowu pan trafiłeś kulą w płot...tak rekrutowano w łapankach do floty wojennej... na statki handlowe, rybackie czy badawcze nie brakowało chętnych.... a już na klipry herbaciane często nie było wolnych miejsc... mimo, że praca ciężka... a co do listonosza... film pt. "listonosz zawsze puka dwa razy" proszę obejrzeć
Kazimierz Koziorowski
podobno kiedys marynarzy rekrutowali w lapankach, obecnie to wolny wybor.  listonosz podczas gdy przebywa sluzbowo poza domem zapewne tez jest narazony na oddzialywanie tych kobiet przed ktorymi panowie ostrzegacie wspolbraci w niedoli. 
gorylisko
wooow a coś pan taki zasadniczy... każda profesja ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne mówiąc elektrycznym kablującym klasykiem... ale znakomita większość profesji daje możliwość mieszkania w domu... jak pan nie rozumie dlaczego marynarze się katują to pan raczej nim nie zostanie... miałem przyjemność pracować na statku... coś w tym jest... to był pasażer...co zobaczyłem to moje... co przeżyłem tym bardziej moje ;-) co do kobiet...wiesz pan są kobiety które szukają mężów i są hieny które jak dopadną faceta to zjadają go latami na raty... są też kobiety które szukają wrażeń... mówiło się swego czasu o pewnej damie która pojechała do Egiptu... odnoszę wrażenie, że nie czytał pan uważnie... polscy kucharze są lepsi, gorsi...ale nie było napisane, że chodzi o Polskę...  
Kazimierz Koziorowski
zawod marynarza, ktory opisuje pan jako zbiorowsko ludzi normalnych inaczej, ma tradycje siegajace pradziejow ludzkosci. demonizowanie ze jest to cos specjalnego dla nadludzi albo dla podludzi albo ze profesja ta jest przyczyna trwalych deformacji osobowosci - poprzez pryzmat osobistych traum, obsesji, w niczym nie zmieni faktu ze podobne wypracowanie moze napisac przedstawiciel dowolonej profesji jakiego to horrendum mozna doswiadczyc wykonujac zawod w srodowisku dziennikarskim, medycznym, policyjnym, duchownych czy kosmonautow. pisze pan o zawodzie ktory pan w zasadzie dyskredytuje ale mimo tego katowal sie w tym srodowisku przez cale zycie zawodowe. w imie czego? co do sprawy zawodu maja epizody flirtow w firmie ze wskazaniem na rzekoma glupote przedstawicieli okreslonych narodowosci. przypadki spowodowane relacjami damsko meskimi wytepuja w kazdej firmie, w kazdej profesji, niezaleznie od wyksztalcenia i zajmowanego stanowiska w hierarchi firmy czy spolecznosci. jak to panie lapaly oficerow? odmawia pan kobiecie prawa do szukania meza, lub mezczyznie zony, tylko dlatego ze pracuja razem? pisanie ze polscy kucharze znalezli raj w polskiej gastronomi swiadczy o tym ze nie zna pan tematu i dorabia teze do faktu ze zastapili ich na statkach kucharze innych narodowosci. polski kucharz w restauracji w duzym miescie zarabia ponizej 3 tys. zl. 
jazgdyni
Gdzież tam! To własnie kłopoty dnia codziennego stanowią kwintesencję normalnego życia.
Bo brał pan walizkę i zostawiał wszelkie kłopoty dnia codziennego.
jazgdyni
To prawda - było inaczej. Odeszła cała romantyka i egzotyka w miarę postępu techniki. Kontenery i ładunki ro-ro zlikwidowały klasyczną drobnicę, którą się ładowało wiele dni, tak, że był czas by zwiedzać okolice. Terminale naftowe i gazowe są daleko od miast i często przy pirsach parę kilometrów na morzu. Tak, że dzisiaj marynarz jest uwiązany do statku na czas kontraktu. Jest, jak w więzieniu - praca, papu, sen. Internet i TV nie zastąpią wyjścia na ląd. Mimo tego, są tacy, co to nadal lubią. Ja do nich nie należę. Pozdrawiam
jazgdyni
Filipińczycy... Oczywiście to inny krąg kulturowy. Lecz w wartościach uniwersalnych to ludzie prawi i uczciwi, pogodni i przyjacielscy. Ponadto bardzo wierzący katolicy. Tylko na Mindanao, jak wszędzie na świecie islamiści robią kłopoty. To także ludzie dumni i skorzy do walki. Bardzo solidarni i atakując jednego, trzeba będzie walczyć z ich gromadą. Jedyny wyraźny minus to notoryczny hazard. Potrafią symulować chorobę, by tylko wrócić do kraju na ich największy sport - walkę kogutów. Mam ciągle wielu przyjaciół pośród nich.
Panie Januszu, czy kiedyś było inaczej, czy my byliśmy inni ?      K.O. Borchardt z dalekiego Wilna wymarzył sobie morze, zrezygnował ze studiów na USB by zostać marynarzem.   Jak pięknie pisał o morzu, a o swoim marynarskim losie nigdy nie pisał źle. Jak przyjemnie się to czyta !    Ja byłem R/O w latach 60-tych przez zaledwie 2 lata,  potem wielokrotnie spotykałem  kolegów, także radiowców po powrocie z rejsów (z PŻM, PLO, Dalmoru i Odry) i nigdy nie słyszałem narzekań. Już po kilku dniach na lądzie chcieli wracać na morze. Ja także nie mogąc pływać, tęskniłem za tym zawsze.      Być może później było inaczej, według Pana gorzej, albo i całkiem źle.  Szkoda.    Łączę szczere pozdrowienia !.  
Czesław2
Witam Ciekawi mnie Pana opinia o Filipińczykach. Nacja mi zupełnie nie znana. Jedyne opinie, jakie o nich miałem, to opowiadania Chandlera, gdzie nie zostali odmalowani w różowych barwach. Pozdrawiam.
jazgdyni
Większość tych pań, które znałem, zostały kapitanowymi. Łapały ich, jak byli IV, czy III oficerami.
Jak koloryt to koloryt: Na polskich statkach były też panie w serwisie kuchenno-messowym a cenniki w kabinie nad koją.
Do wpisu: Dlaczego antypis tak nienawidzi redaktora Sakiewicza
Data Autor
Anonymous
Spotkałem się z taką formą bojkotu reformy szkolnej,że władza lokalna - właściciel budynku - przedłużając szkole (we własnej miejscowości) najem wpłynął na liczbę klas. Zamiast przybyć dwie klasy ubyły dwie. Dzieci przejadą się do innej szkoły - pewnie dotowanym autobusem. Tak działa system non-profit i kontrola państwa nad własnością.
0/100 Jabe, maslo maslane.......wspolczuje  
Raczej miał i to słuszne zastrzeżenie.Miał ciężką rękę dla oponentów ale lata całe pozwalał hasać niejakiej Daf,ścierwa polskojęzycznego i wyjątkowego nawet jak na internet nadającej z Austrii.  Po dziś dzień nie mogę zrozumieć dlaczego...!?
Antypis to idioci jeśli nienawidzą Pana Sakiewicza za PIS,Pan Sakiewicz sam sobie sterem ,żeglarzem ,okrętem i nie jest z mojej strony bynajmniej zarzut.
Jabe
Pytanie, czy wojujący staruszkowie padną pierwsi, czy Polska.
xena2012
Pisząc o klubach staruszków miał Pan chyba na myśli sławetny KOD i tu się zgadzam.Te grzechocace kości podczas kodowych podskoków w myśl hasła ,,kto nie skacze ten za PiS-em'',te okrzyki z bezzębnych buziek w obronie ubeckich emerytur faktycznie nie wychowają nikogo.
jazgdyni
Witam Zgadza się. Tutaj na szczęście trolle się trzebi. Te marne niedobitki to piaty sort, albo zupełni amatorzy, którzy kontrowersją chcą zaistnieć. Sprawa nie warta zachodu. Pozdrawiam
jazgdyni
Tak panie Jabe. Również pozdrawiam
Jabe
Nienawidzi Pan nienawidzących nienawistników. Notka jakich tu wiele. Norma. Zwracam tylko uwagę, że centralnym elementem reformy edukacji jest likwidacja gimnazjów. Od tego szkoła nie będzie bardziej kształtować w duchu patriotyzmu, ani nie będzie w większej zgodzie z moralnością. Może i ta reforma jest potrzebna, ale ma się niak do spraw, o których Pan pisze. Zapewne chodzi o pozory. Tak czy owak, nie jest to żaden ruch oddolny. Zaś kiszące się we własnym sosie kluby staruszków nikogo nie wychowają, a władza jest tak samo wyalienowana jak zawsze.