Otrzymane komantarze

Do wpisu: Rozprawa o rozkwaszaniu nosa
Data Autor
jazgdyni
Ba... kto nie był wówczas zakochany w naszych bokserach? A walkę Treli z tym gigantem pamiętam doskonale. Szkopy tak go napompowały anabolikami, że bedak miał przewodzenie nerwowe zwolnione dziesięciokrotnie i poruszał się jak japoński robot. A potem zakochałem się tylko jeszcze raz w boksie. Zrobił to Filipińczyk Many Pacquiao. Ale niestety, też już przemija.
jazgdyni
Pokaż jakieś potwierdzenie. Bo łżesz okrutnie.
jazgdyni
Dziwna teza. Przecież dobrze wiadomo, że regionem najbardziej skorym do bójek jest Podhale. Nie wiem, jak tam z Wielkopolską, bo tradycyjnie Arka miała sztamę z Kolejorzem. Ps. Czy ja komuś grożę obiciem? To chłopięce wspomnienia. Nie ma Pan takich?
jazgdyni
Wynajęcie kogoś do obicia delikwenta, to coś obrzydliwego. Nieetyczne. Korwin miał odwagę dać z liścia sam Boniemu. Zgodnie z najlepszą, polską tradycją. A ja mam taki problem, że przemoc fizyczna jest działaniem wbrew mojej naturze. No ale w szkole człowiek byl do tego zmuszany, zgodnie z jakimś tam lokalnym kodeksem. Zresztą ja trenowałem wyłącznie techniki obronne. Nawet boksu się nie uczyłem. Lecz w życiu, jak to w życiu... Pozdrawiam
Anonymous
Szczere, odważne i pouczające. Szczęściem nie doszło do przemieszczenia kostki do mózgu i koleś nie przeniósł się w okamgnieniu na lepszy świat. Dla tego co na tym padole by został życie potoczyłoby się gorzej. Komandosi mają przywilej działania w imieniu racji stanu i w oparciu o rozkaz. Pozostali na swój rachunek niezależnie od rad kolegów. Przypomniała mi się historia gdy nie zrobiłem żadnej krzywdy, i nie miałem takiej intencji, ale kolega wynajął najsilniejszego w klasie (dwukrotnego repetenta) do pobicia mnie. Arbuz, bo tak go przezywaliśmy, poznęcał się trochę nade mną, ale ostatecznie nie zrobił mi krzywdy. Przewaga fizyczna chyba go zniechęcała. Najzabawniejsze, że zostaliśmy z Arbuzem kolegami.
wielkopolskizdzichu
Był na NB taki jeden, też z 3miasta co chwalił się obijaniem czyiś facjat. Informacje o negatywnym działaniu Siark-portu na prace mózgu  nie są jak widać, tylko spekulacją.
Nawet bym nie chciał być wiekszy bo 195 cm jest wystarczająco męczące.
jazgdyni
Jasne! A ty przestań się martwić - już nie urośniesz. Lecz upierdliwość możesz jeszcze zwiększyć.
Jasne ,czterem Nowaka też dałeś radę aż im się kredki z tornistrów powysypywały,a kapacie razem z woreczkami powiesiłeś w domu jako trofeum
Oczywiście literówka. Powinno być "ale to nie był upierdliwy konus".
Jestem z pokolenia które było zafascynowanie takimi wojownikami jak Kulej, Grudzień, Olechowie, Pietrzykowski, Drogosz, Średnicki i oczywiście TRELA mały RYCERZ o wielkim sercu, ale to nie był  nie upierdliwy konus. To wszyscy byli "dziećmi" PAPY SZTAMA. Tam nie tylko bezmyślna walka była ważna ale i kultura, wychowanie, rycerskość. Każdy bokser znał swoje miejsce w szeregu. Takie "podskakiwanie" nie było tolerowane.
jazgdyni
Tu nie chodzi o górę mięśni. Ważne są właściwe proporcje między wagą mięśni, a wagą mózgu. Jak rzucałem Nowakiem, to mu w głowie jakby się groszek tłukł. Fakt, wolę walki miał. Dzisiaj by pewnie nosił pas szahida.
Był taki nasz boksder chodził w ciężkiej ale wśród bokserów tej wagi to był konus ale taki co przd nikim nie pękał.Był w DDR bokser wagi najcięższej ,ponad 2m wzrostu i góra mięśni i kiedys doszło do walki między nimi,Trela doprowadził do zwarcia i jedn cios na szczękę spowodował ,że husing obalił sie na plecy i długo nie mógł wstać. Ten Nowak jaki był taki był ale miał ducha walki i braki w wyszkoleniu bo gdyby ich nabył to kto inny miałby kinoł złamany. Lekceważenie przeciwnika to pierwszy stopien do przegranej ,nawet gdy facet jest chuchro.Nic tak nie myli jak pozory.Naszego boksera nikt nigdy nie znokautował mimo ,że niby konus!
jazgdyni
Zgadłeś. Przypomniał mi Nowaka i jego szczeniackie zagrywki. Jak widać, taki jeden cios kończy sprawę. Też pozdrawiam
Do wpisu: Obrona przed spadkiem w przepaść
Data Autor
Anonymous
Nie mam gazu, stąd płyta. Pamiętam, gdy się wprowadzałem nie wyobrażałem sobie kuchenki innej niż gazowa. I przekonałem się. Teraz przekonuję się do sterowania dotykowego. Może nawet kupię sobie smartfona jak się przyzwyczaję. Morawiecki to temat pół absurdalny, pół realny w nawiązaniu do innowacji regulowanych i wymuszanych, a przede wszystkim autoironia.
Uwaga, uwaga !  Za chwilę odezwie się   F l o r e n t y n a ... 
jazgdyni
Dobry początek komentarza, lecz potem konieczność likwidacji Morawieckiego (pluton?) z powodu braku gałek nieco naciągany. Trzeba było, jak ja właśnie zrobiłem, kupić płytę gazową na wspaniały, amerykański gaz i byłyby gałki. I jak fajnie syczy i iskry same skaczą. Pozdrawiam
Anonymous
"powstaje potężna koalicja przeciwko upadkowi zachodniej cywilizacji" Naszym wrogiem jest marksizm i bizantynizm. Również marksizm i bizantynizm w nas, w tym co robimy na co dzień by państwo nie było kupą kamieni. Siła przyzwyczajeń ma olbrzymie znaczenie. Trzeba starannie oddzielać co jest złym nawykiem i stagnacją, które wymagają zmiany, a co należy zachować. Odwołanie się do kanonów cywilizacji łacińskiej jest narzędziem selekcji wartości. A czasem nie chodzi o pryncypia lecz o sprawy małe, przyziemne, jak wymiana piekarnika, żeby dojść do wniosku, jaki mamy w tej całej Unii wolny rynek, skoro muszę w tej sytuacji kupić płytę ceramiczną sterowaną dotykowo. Taki ten unijny i globalny rynek wolny jest, że nie ma już obsługi pokrętłami, nawet jeżeli ktoś chce dopłacić do wyższego kosztu produkcji pokręteł piekarnika, ich połączeń z płytą, kosztów produkcji i zbytu zestawów. To może być 10% ceny. Skoro więc tego nie ma, to albo mój popyt jest marginalny, albo uszczęśliwia się masy nie pytając o zdanie. I jaki wniosek? Morawiecki musi odejść bo jest jak płyta indukcyjna sterowana dotykowo.
Do wpisu: Człowiek z helikopterem na głowie
Data Autor
jazgdyni
Witam Czasami aż się nie chce wierzyć. Wiele informacji o tych ohydnych praktykach jest ukrywane. Dlaczego? Tak, jak głośno się nie krzyczy o biznesie z emigrantami. Ktoś jednak ustala cenzurę. Pozdrawiam
Lech Makowiecki
Trafne spostrzeżenie. Współczesne niewolnictwo to hańba XXI w. Pozwolę sobie to upowszechnić. Sam pisałem o tym wcześniej: wpolityce.pl  
jazgdyni
Do wszystkich komentatorów. Widać jak trudno jest pozbyć się wiekowych stereotypów. Ukształtowane, przecież nie tak dawno, stosunki pracy większość uznaje za naturalne. Wielu nie może sobie wyobrazić, że może być inaczej. A wystarczy sobie zadać pytanie: czy one są sprawiedliwe? Nie są. Co to jest pensja/zapłata godziwa? Jaki zysk przedsiębiorcy jest sprawiedliwy? Ile podatków, danin, haraczy może państwo odbierać obywatelem? I tak dalej, i tak dalej. Praktycznie od 200 lat nic tu się nie zmienia. Czy to znaczy, że osiągnęliśmy układ optymalny? Nie ma wyzysku? Więc dlaczego 7 rodzin posiada połowę wszystkich pieniędzy całego świata? Coś jest tragicznie poplątane, a większość ludzi godzi się na rzeź, Bo nikomu nie chce się myśleć.
Dark Regis
Ja, jako marynarz polno-leśny, nie dałem się okraść na ten przykład ;) Natomiast nawiązując do linkowanego filmu, plasowałbym miniony okres gdzieś pomiędzy taksówkarzem 2 (Brooklyn) i 4 (Rzym). Zwłaszcza ten Rzym wyjątkowo pasuje do Platformy.
Jabe
Zakładałem, że marynarze są zorientowani w swoim światku i jak ktoś im amber gold, to jest skończony. Mało kto jest tak zdesperowany, żeby świadomie dał się okraść. Tak sądzę. No ale to był turbulentny czas z drugiej strony.
Dark Regis
"ofiara fałszywego burżuazyjnego obrazu świata" czy ja dobrze słyszę?! No to aż wypada dać mem dla zaakcentowania powalającego wrażenia: youtube.com Najpazerniejsze agencje zawsze zatrudniają biednych ludzi w potrzebie. Ale to podobno jest ideał społeczeństwa liberalnego. Zrazu przypomniał mi się taki jeden film, nie wiem czy Pan go zna, gdzie agencje zatrudniają biednych zdesperowanych ludzi na stanowiska taksówkarzy, a ci potem muszą się użerać po nocach z podejrzanymi klientami i ze swoim życiem...: cda.pl Według mnie film jest podejrzany o to, że jest genialny, a przepity głos Toma Waitsa dopełnia obrazu.
mjk1
Jabe, przepraszam, że znowu Ciebie zmuszony jestem uwalić, ale sam się o to prosisz i fantastycznie wystawiasz na strzał. Mam pełną świadomość, że kupując bułkę w sklepie, wyzyskujesz i sprzedawcę, i piekarza, i wiele innych osób. Wiem też, że nie sądzisz, iż może być inaczej, ponieważ popluty patafian w muszce z krzywym ryjem, tak fantastycznie zlasował Ci mózg, że nie jesteś zdolny do jakiegokolwiek krytycznego myślenia. Wyobraź sobie, że są jednak na tym Świecie ludzie, którzy kupując bułkę w sklepie nie chcą wcale wyzyskiwać ani sprzedawcę, ani piekarza, ani żadnych innych osób. Nie pytam jednak, co należy zrobić, aby ci sprzedawcy, piekarze i pozostałe osoby nie były wyzyskiwane, bo to przerasta Twoje intelektualne możliwości. Zapytam tylko, czy się da? I teraz Jabe, przyjmij do wiadomości, że nie odpowiadając na to proste pytanie, możesz zostać uznany za głąba. Odpowiadając, rozwiejesz wszelkie wątpliwości.