Otrzymane komantarze

Do wpisu: FSO, Skoda i Balcerowicz
Data Autor
Ptr
Dokładnie. Jeżeli mamy mieć ekonomiczne nowoczesne rozwiązania, to musimy myśleć o bardzo dobrej infrastrukturze. Rzeczywiście często projektuje się wjazdy i wyjazdy tak, że ruch w obie strony koliduje ze sobą. Na parkingach przed marketami ruch w obie strony pieszych i samochodów koliduje ze sobą bezpośrednio w miejscu największego natężenia ruchu, przed głównym wejściem. Ulice są czasem zwężane , bo lokalne władze nie chcą , aby parkowano wzdłuż ulic. A przecież parkowanie wzdłuż jest najbardziej naturalnym i ekonomicznym sposobem parkowania i dotarcia pieszo do określonego punktu w miejscach średniego i niskiego natężenia ruchu. Nieliczne parkingi w centrach są przez to przeładowane i kierowcy zatruwają środowisko kręcąc się po okolicy w poszukiwaniu wolnego miejsca.  I to prawda, że uliczki na nowych osiedlach projektuje się jako kręte. Rozumiem, że karetki pogotowia i straż zawsze jeżdżą  wg. nawigacji satelitarnej. Jeżeli ulice sa ponumerowane i prostopadle względem siebie to nawet kilkaset przecznic nie stanowi problemu. A może na poziomie wytycznych ministerstwa infrastruktury da się opracować jakieś sensowne przepisy. Dodam tutaj ,że muszą być nowe modele infrastruktury dla małych miasteczek. Na przyklad zabudowa szeregowa , ale każdy dom z względnie dużym pomieszczeniem frontowym pod mały biznes. Parkowanie wzdłuż całej ulicy. I wtedy mikrofirmy i usługi mogą być w większej ilości zlokalizowane w tej mniejszej miejscowości. Nie ma potrzeby udania się do centrum większego miasta. Tańsze koszty prowadzenia biznesu, dłuższe godziny pracy.
jazgdyni
Gorzej niż skrzyżowania ze światłami sprawują się projektowane przez idiotów ronda. Ci, co je budują nie mają pojęcia o dopasowaniu ich wielkości do natężenia ruchu. W drodze z Gdyni do Kartuz (35 km), przez trzy beznadziejne ronda (Chwaszczyno i dwa w Żukowie) traci się 30 - 40 minut. A światła? Od 50 lat w Trójmieście realizuje się na głównej trasie "zieloną linię". Za ciężki problem inżynierski.
jazgdyni
Witam czifa z należytym od podwładnego szacunkiem Nie znam floty holenderskiej, choć wiem, że jest imponująca i specjalistyczna. Holowniki oceaniczne można spotkać we wszystkich newralgicznych punktach świata. Elektryk okrętowy w systemach skandynawskich i niemieckich nie był jeszcze niedawno nawet oficerem. Natomiast w syst. brytyjskich był jak najbardziej i nawet był w grupie seniorów. Miałem tam status T5. Sytuacja się zmienia od czasów DP i w szczególności w offshorach. No i te napięcia są coraz wyższe. Mam licencję do 6.6 kV. Tu również C/E musi mieć wysokie napięcia. Lecz trzy lata temu skończyła się złota era i zarobki znacząco spadły. Ps. Auta elektryczne - to już się dzieje i nic już tego nie zatrzyma. A inwertery - tak jak pisałem, wielkość zależy tylko od tego, jak grube kable trzeba podłączyć. Pozdrawiam Janusz Kamiński (ETO)
mmisiek
Docelowo to nas raczej czeka likwidacja indywidualnego niezależnego transportu. Bo do czego to podobne aby każdy sobie jechał gdzie chce bez żadnej kontroli władzy...  
Czesław2
Jeśli chodzi o pierwszeństwo na drogach i miliony spowalniaczy pomalu dążymy do wdrożenia Locomotive Acts. Chodzi przecież tylko o zwiększenie zużycia paliw. Zainteresowani są wszyscy, oprócz kierowców.
mmisiek
Dorzucić można manię stawiania świateł na każdym skrzyżowaniu z "przypadkową" czerwoną falą czy sztuczne generowanie korków przez zwężanie ulic wybudowanych jeszcze za komuny. Codziennie dziesiątki tysięcy ton bez sensu rozpędzanych i hamowanych, a jakoś nikt tego nie widzi. Jest kwestia skąd właściwie płyną te wytyczne bo trudno uwierzyć w tak nagłe i powszechne zgłupienie.  
Anonymous
Samochody elektryczne są problemem gdyż ekologia została zawłaszczona przez ideologię ekomarksizmu. Jeżeli samochody elektryczne są ekonomiczne to cenowo wygrałyby w pewnym momencie ze spalinowymi jak spalinowe z napędem na owies. Co więcej w zestawieniu mechanizmów elektrycznych ze spalinowymi bardziej ekonomiczne oznacza te bardziej ekologiczne. Wcale nie jest przesądzone z punktu widzenia postępu technicznego jaki rodzaj napędu jest lepszy, możliwe, że elektryczne pojazdy nie sprostałyby konkurencji bardziej ekologicznych pojazdów wodorowych, albo by sprostały bo byłyby lepsze. Póki co lepsze nie są co widać po "sukcesach" "Tesli". Same cudzysłowy, bo to hucpa. Musk kupił sobie nazwę "Tesla" co jest obrazą dla tego geniusza, bo działalność Muska z dotacjami, innymi wsparciami administracyjnymi i spekulacjami giełdowymi jest odwrotnością podejścia Tesli. To mniej więcej jak z fundacją mieniącą się "Batorego". Również w Polsce nie ma miejsca na odkrywczość i przedsiębiorczość, skoro wynalazcy są opodatkowani na rzecz nieudaczników konkurujących w dostępie do dotacji. O braku perspektyw dla prawdziwej nowoczesności wiemy też z powodu planów ograniczania dostępu pojazdom spalinowym. Miarą "innowacyjności" jest duraczenie i system nakazowo-rozdzielczy. Dużo jest przy tym mowy o ekologii, o zatruciu środowiska, zwłaszcza miast, ale ukierunkowane jest to na ograniczenie wolności i konfliktowanie społeczeństwa ogłupionego"ekologizmem". Wystarczy przejść się ulicami żeby zobaczyć nowo zaprojektowane osiedla i ulice od razu za wąskie na potrzeby ruchu, z liczbą i rodzajem wyjazdów gwarantującymi korki i emisję spalin. Wystarczy zobaczyć jak poprawni-politycznie są kierowcy i piesi są przekonani o słuszności pierwszeństwa ruchu pieszych względem samochodowego, ile z tego powodu jest emisji spalin, trujących pieszych. Wystarczy popatrzeć na lokalizację przystanków w miejscach niedozwolonych do zatrzymywania. Zresztą szkoda wymieniać skoro drogi buduje się kręte zamiast proste, wąskie zamiast szerokie, garbate zamiast równe. O korzyściach z elektrosamochodów też możemy się przekonywać tylko na zasadzie jest dobrze, bo tak zadecydowali za nas, więc lepiej myśleć pozytywnie skoro jesteśmy bezsilni.
Es
Panie Januszu. Mój komentarz jaki miąlem zamiar umieścić pod Pańskim tekstem stał się nieaktualny po doczytaniu ostatniego zdania.Co prawda nie bardzo wiem co Pan rozumie jako "grubą zapłatę",bo oprócz "przyschnięcia" sprawy po kilku latach i politycznych szturchańcach co jakiś czas, ja nijakich innych konsekwencji nie widzę. No ale może brak mi stosownej przenikliwości. Nawiasem jednak mówiąc dziwię się ,że w ten blef Pan uwierzył,a i nadal ma nadzieję na jakieś asy z rekawa.Po tym jak główny wodzirej naszej gospodarki,o którym Pan wspomina,doprowadził do upadku między innymi dość dobrze kiełkującej elektroniki, energoelektroniki i bardzo mocnego przemysłu elektromaszynowego,wiara że ktoś w stodole scyzorykiem wystruga całą naszą nowoczesną elektromobilnność jest jak na człowieka z branży dość powiedzmy,niezwykła.Nie zauważa Pan,zdaje się,że w odezwie do narodu ,szumnie nazwanym programem rządu ,Morawiecki wypuścił kilka flar-z przesłanie m:dla kazdego coś dobrego.Albo inaczej:będą dyskutować o głupotach,to nie będą zadawać konkretnych pytań,których,jak się dobrze przyjrzeć jest co nie miara.A wobec w większości, działalności ideologiczno -historycznej  ich liczba rośnie lawinowo Czy warto zatem wracać do opowieści z mchu i paproci(lub zza siedmiu mórz i rzek) o polskiej elektromobilności?Dla mnie podstawowym pytaniem ,którego nie zadają ani blogerzy ,ani dziennikarze i komentatorzy jest w co i o co toczy się gra wewnątrz tak zwanej dobrej zmiany.(Oprócz oczywiście gry głównych jej aktorów o własną pozycję)Bo snów o potędze raczej nie da się spełnić samym uszczelnianiem VAT , opresjami wobec podatników , ogłupianiem ludzi i podniosłymi akademiami.
polski prawdziwek
szanowny Panie Kolego, uklady Ward Leonarda, stosowane do napedu wind, lokomotyw a takze i jedynostek plywajacych, znane sa od poczatku ubieglego stulecia i jedyna ich zaleta jest szeroki zakres jak i prostota regulacji, natomiast praw fizyki nie da sie oszukac malym czy duzym dieslem, pomimo poprawy sprawnosci egzergetychnej tych pierwszych.  W  mojej praktyce morsklej z Hollandii i okolic, ciezko bylo spotkac specjalistow tj tylko elektrykow czy tylko mechanikow, kazdy stopien ma swoja dzialke mechaniczno-elektryczna i wynikalo to glownie z charakteru szkolnictwa morskiego. pzdr Jarek  Maciejewicz (C/E) PS 1) nie nalezy kopac sie z koniem , sukcesoww w elektryfikacji transportu kolowego nalezy szukac w swerze dostawczej i komunikacji miejskiej.       2) ivertery zmalay obecnie do wielkosci pudelka po butach dla niemowlat    
Dark Regis
Mam dla Pana ciekawostkę techniczną. Miedź plus magnes neodymowy: youtube.com youtube.com W drugim filmie widać wyraźnie, że miedziany ciężarek jest wyhamowywany całym wolumenem. Zachowuje się dziwnie i "przeczy" "typowej" mechanice. Czyli hamuje kompletnie inaczej, niż samochody w typowym crash teście ;) Połączmy to z innym odkryciem - zachowaniem się cząstek wody i innych płynów w bardzo dużym polu magnetycznym. Na początek zwykła żaba, której ciało jest złożone niemal głównie z wody w kilku milionach tesli. Też jest unoszona oddziaływaniem całego wolumenu z polem, czyli nie jest nigdzie zgniatana ani rozciągana: youtube.com Żaba przeżyła ;) Czyżby metoda na stworzenie mechanizmu pozwalającego pilotowi przeżyć przeciążenia rzędu kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu G? A na koniec magnetyczny płyn, no powiedzmy także dowolna substancja płynna lub sypka, której zachowanie można "rzeźbić" za pomocą pól magnetycznych: youtube.com youtube.com Olej sam trzymający się tłoka? I gal (galium): youtube.com en.wikipedia.org Czy mamy jakieś szanse w tym wyścigu? Pytanie retoryczne. To o to konkretnie chodzi w wyścigu kosmicznym do planetoid i Księżyca :)))
jazgdyni
Powiem ci jedno - powszechne pojazdy elektryczne to już jest przesądzone. Lecz pocieszę - to kolejny etap, ale nie ostatni. Jak tylko w dostatecznym stopniu opanujemy technologię ogniw paliwowych, a w szczególności tanią produkcję wodoru i jego bezpieczne magazynowanie, to samochody na baterie umrą śmiercią naturalną. Pozdrawiam
jazgdyni
Ty chyba kompletnie nie wiesz, co mówisz. Lub nie masz zupełnie pojęcia o stanie współczesnej techniki. Może jesteś kustoszem w muzeum lokomocji? Podaj, jakie półprzewodniki były stosowane w latach siedemdziesiątych. Zachwycił ciebie metrowy prostownik selenowy? Pierwsze tranzystory krzemowe i raczkujące tyrystory? Może miałeś jakieś tajne ruskie diody, tranzystory, tyrystory, triaki dużych mocy? Choćby pastylkowe? Powiedzmy typu MOS, czy CMOS? Więc jeśli uważasz, że to co było wówczas, jest identyczne z tym, co się dzisiaj dzieje, to nic nie wiesz. Oczywiście, w jednym masz rację - idea jest ciągle ta sama. Lecz ona powstała już na przełomie XIX i XX wieku. Tylko, że technologii nie było! Nawet głupie łożysko kulkowe musiałeś zmieniać po 10 tysiącach godzin pracy, a dzisiaj już wszystkie wytrzymują 50 tysięcy godzin. A myślisz, że silniki z wózków trakcyjnych nadadzą się do samochodów osobowych? No i te półprzewodniki, o których nic nie wiesz. O nowoczesnych przewodnikach i izolatorach też pewnie nie. Odpuść, bo się blamujesz.
Czesław2
Jeszcze dwa problemy mi się narzucają. Pierwszy to konieczna temperatura pracy przetwornic, u nas to gdzieś -25*C. Przy dyrektywie unijnej zakazującej stosowania ołowiu w lutach, zaraza cynowa wykończy te napędy. W przemyśle pracuję standardowo jednak powyżej zera. Drugi problem to praktyki producentów elektroniki zmieniających ofertę przeciętnie co kilka lat. Kupno zamienników w przypadku awarii może być problemem.
Ptr
Elektromobilność - jest pytanie po co ? Samochody elektryczne w normalnym trybie eksploatacji nie maja szans ze spalinowymi. Od czego zacząć ? Zacząłbym od autobusów komunikacji miejskiej. Ich cykl poruszania się jest przewidywalny, zanieczyszczaja atmosfere miast, poruszają sie skokami. Na początek sprawny system wspomagania przyspieszenia i odzyskiwania energii z hamowania( rodzaj KERS) do autobusów miejskich. W drugim kroku próba eliminacji silnika spalinowego i zastąpienie tylko silnikiem elektrycznym. Jednak w warunkach zimowych nie za bardzo wierzę w powszechną elektromobilność. Poza tym systemy wentylacyjno - klimatyzacyjne w autobusach mogłyby być częściowo zasilane energią słoneczną z baterii słonecznych umieszczonych w dachach. Latem może 300 - 600 , a może nawet 900 W z m2. Na postoju autobusu mogłyby pracować za darmo. Oczywiście to za małe moce do napędu pojazdu.( Samochód Skody - 225kW ?) Z FSO było tak, że fabryka miała przerosty zatrudnienia na każdym szczeblu. I słabe (lub w ogóle brak) działy projektowania, ale dobre działy technologii produkcji.  Inwestorzy zachodni chcieli czy musieliby zwolnić połowę ludzi. Nie utrzymałoby się też mnóstwo personelu wokól zarządu. Ale znalazła sie firma koreańska , która obiecała zero zwolnień. I ta firma dostała fabrykę i zyskała polski rynek. Jeszcze obowiązywały cła na samochody. A rynek - bezrybie. Ale okazało się , że nowy inwestor wkrótce wpadł w kłopoty finansowe globalne i pociągnął w dół całą FSO, a żadna strategia ekspansji nie była już realizowana. Zreszta poza odchudzaną stopniowo produkcją i montażem samochodów oraz dostepem do rynku zbytu o nic więcej nie chodziło, strategie były propagandą.  I interesy krajowe i zachodnie mogły mieć wpływ na to, co się stało.  
Pers
No... Starczy, że nie piszesz zbyt dużo o polityce i notka ma już jakiś sens. (gn)Idę sobie odświeżyłeś? To taki inspirujący film :)
mjk1
Drugie zdanie z budowy napędu lokomotywy: „Napęd lokomotyw realizowany jest z użyciem przekładni elektrycznej czyli wysokoprężnego silnika spalinowego połączonego wspólnym wałem z prądnicą główną, która zasila elektryczne silniki trakcyjne zamontowane w wózkach jezdnych”. Jeżeli zamiast inwektyw zechciałbyś wytłumaczyć, czym różni się rodzaj tego napędu od przedstawionego przez Ciebie, nie tylko ja byłbym wdzięczny. Jak sam nie dasz rady poproś Korusa. Powinien pomóc.  
jazgdyni
Bardzo słusznie zastanawiasz się i wyrażasz te same obawy, co ja. Faktycznie przetwornice są już fantastycznie rozgryzione. Tak, że na ostatniej jednostce dosłownie wszystkie silniki elektryczne - wentylatory, pompy, itd., były zasilane przez przetwornice i to wielkości pudełka na buty. A były aż tak duże, bo większość obszaru zajmowały przyzwoite podłączenia kabli. Tak - problem to baterie. Walczą intensywnie z gęstością energii, jak i stosunkiem mocy do masy. Staram się śledzić uważnie i przełomu nie widać. A liczę na takie odkrycie, jak parę lat temu nastąpiło w pamięciach komputerowych. To był skok. Ważna jest też szybkość ładowania. Są proponowane już pewne rozwiązania, jak wymiana na stacji całej, odłączalnej szuflady z bateriami, albo wypompowanie starego i napompowanie nowego elektrolitu. No... poczekajmy. Z kolei o elektronikę tak bym się nie martwił. ich produkcja jest praktycznie zglobalizowana i tylko trzeba umieć to sprytnie poskładać i wykorzystać. Serdeczności
jazgdyni
Wiem, co wiem i część tego piszę ludziom. A ty masz wiedzę tajemną z okresu Układu Warszawskiego, która jest takim sekretem, że jeszcze nie wyszła na światło dzienne. Tylko widzisz - rewolucja elektro-mobilności dzieje się tu i teraz. Nie w latach 1960 - 1968. Czyli zmyślasz i masz już zapewne odpały. Może o lokomotywach będziesz tu pisał? Albo o Systemie Ward Leonarda z wahliwym stojanem? Dorzucisz pewnie Voith Schneider proppeler, bo przecież wiesz wszystko. Albo nie... napiszesz tylko, że to i wiele więcej wiesz, a inni to neptki. Również Alleluja
mjk1
Niezmiernie mi przykro, ale to właśnie baterie, ich osiągi i trwałość, są najmniejszym problemem i to nie od czasów Nikosia Tesli, ale Alka Volty. Takie baterie możesz nie tylko kupić za kilkanaście złotych i samemu przetestować, ale nawet wyprodukować w domowym warsztacie z materiałów kupionych w Tesco.     
Zygmunt Korus
Janusz, blef na sto procent. Formularz JPK o tym świadczy: naszeblogi.pl Zresztą Twój tekst o zaszłościach oraz posunięciach konkurencji dobrze to argumentuje. Ciekawy materiał, ale jako dyngusowy kubeł zimnej wody na nasze rozpalone czerepy. A potem tylko okłady z lodu... Ukłony.  
Czesław2
Witam  technologia falowników czy jak kto woli przetwornic częstotliwości jest już tak zaawansowana, że w autku można zrobić co się chce. Problemem są baterie, ciągle jakoś nie wierzę w ich osiągi i trwałość. Co innego mnie martwi. Autko elektryczne to elektronika, a ja jakoś nie znam polskiego producenta komponentow do niego. To tak, jak z "polskimi" rowerami. Te bardziej zaawansowane mają tylko polską ramę, a i tego nie jestem pewien. Pozdrawiam optymistę
mjk1
Powiadasz, że: „od dobrych dziesięciu lat powoli czołga się rewolucja w napędzaniu statków i powoli do lamusa odchodzą konstrukcje z wielkim silnikiem głównym - wielocylindrowym dieslem o wysokości piętrowego domku…”, dodając, że: „ ... kilkanaście lat temu całkowicie zmieniono koncepcję i nowy napęd nazwano powszechnie diesel – electric”. Cały układ działa więc na zasadzie, że wysokoprężny silnik diesla napędza prądnicę a wytworzony prąd elektryczny, zasila siniki elektryczne, które napędzają statek. Pełna elektromobilność od kilkunastu już lat. Muszę przyznać, że Ty nie jesteś jakiś zwykły, szeregowy ETO. Ty, to co najmniej generał ETO jesteś, albo nawet generalissimus. Dlaczego? Dlatego, że szkołę podstawową skończyłem, nie dziesięć lat temu, ani kilkanaście lat temu, tylko w latach dokładnie 1960-1968. Już wtedy wiedziałem, że ta nowoczesna zachodnia technologia, ślicznie teraz nazwana „diesel - electric” jest w powszechnym użyciu już od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku w naszej ukochanej socjalistycznej ojczyźnie. Szczegóły tu: transportszynowy.pl Jeżeli interesują Cię tanie ogniwa do napędu samochodu elektrycznego, których żaden Tesla nie musiał wymyślać, na których taki samochód elektryczny może przejechać nie nędzne 500 km a kilka razy więcej, mogę Ci napisać. O energetyce o której nie masz bladego pojęcia, a świadczy o tym Twój dzisiejszy wpis, też mogę Ci opowiedzieć. Zmuszał jednak nie będę. Pozdrawiam śmigusowo i przepraszam za brutalność.     
jazgdyni
Lanego! Jeżeli on mnie rzeczywiście zrobił w konia, choć ja na początku wierzę wszystkim (a dlaczego by nie?) i wciska kit, to nie wiem, co zrobię. Chyba się wścieknę.
Do wpisu: Muzeum POLIN i Czarci Marsz
Data Autor
Nie tylko Ida jest wzorcem bo wierzy ,że czterej pancerni z psem wygrali II Wojnę dzięki wsparciu kapitana Klosa agenciaka NKWD...! Nawet nie wspomnę o tym jaki wkład miała AL i GL co o ich wyczynach się nasłuchał i wbił w czerep.
Pers
Jak zwykle kliktuś bajduś w wykonaniu ałtora. A Ida to ciągle arcydzieło światowej kinematografii, prawda ałtorze?