|
|
Ryszard Surmacz @ mjk1
Pańskie poglądy już znamy. Wybaczy Pan, ale dyskusja z Panem nie przekracza poziomu sracza. A więc nie ma sensu. Nie mam ochoty wysłuchiwać perelowskiego bełkotu. Nie wiem, jak dalej zachowa się koronawirus, ale miejmy nadzieję, że przynajmniej nauczy myśleć i odróżniać epoki. Na koniec podpowiedź, za kilka lat doczeka się Pan renesansu II RP, i wówczas może cokolwiek Pan zrozumie. I proszę nie pisać, że bałem się dyskusji, że brakuje mi argumentów itd. Na ten temat kilkakrotnie już pisałem, i wystarczy. |
|
|
mjk1 @ Ryszard Surmacz.
Kilku Blogerów i jedna Blogerka tłumaczyło, tu na Naszych Blogach, na czym polegało owo komunistyczne myślenie. Otóż komuniści po wojnie, II Światowej, jak doszli w Polsce do władzy, oparli się na ludziach z najniższych warstw społecznych. Przeważnie ściągali do miast bezrolnych parobków, chłopskich i folwarcznych. Im w miastach dawali zatrudnienie i budowali bloki mieszkalne z dwuizbowymi mieszkaniami i wychodkiem na półpiętrze. Dla nich to były pałace, więc z wdzięczności robili wszystko, co władza im kazała. Po każdym takim wpisie zadawałem tym Blogerom i jednej Blogerce, tylko jedno pytanie. Jakie warunki zatrudnienia i egzystencji stworzyła im ta wspaniała Rzeczpospolita z numerem dwa, że pokój z kuchnią i za przeproszeniem sraczem na półpiętrze, był dla nich pałacem i za nic w Świecie nie chcieli wracać do wcześniejszych „luksusów”? Nie odpowiedział nikt, do dzisiejszego dnia. Może Pan spróbuje?
PS. Gdyby chciał Pan porównać osiągnięcia tego dziadowskiego PRL-u z tą wspaniałą II-gą RP, czy choćby jej obecną kontynuacją – chętnie podyskutuję. Uczciwie ostrzegam jednak, że będzie bolało.
|
|
|
tricolour @RS
Zatem wyłączam się wedle prośby. Pozwolę sobie jedynie na powrót do tego tematu za rok.
Rok wystarczy... |
|
|
Jabe Czasem rządzący stają przed dylematem: ratować podług aktualnej mody, czy zadbać o to, co jest, np. przypilnować, żeby gospodarka się nie padła. Coś za coś. |
|
|
Dark Regis Nie nie, ja nie mówię o takich enklawach, które w dużym stopniu są uformowane poprzez naciski zewnętrzne, np. irracjonalne wyparcie, wypchnięcie poza pewien krąg lub tylko poczucie inności lub odrzucenia. Mówię o grupach społecznych, które świadomie się jednoczą w celu ochrony własnego kodu kulturowego przed innymi. Mówię też o kodzie kulturowym w sensie replikatora memetycznego. Wiem, że memetyka to dziś "bzdura", bo komuś tam nie udało się znaleźć "genów" kultury. Z tym, że matematyka też ma swoje przestrzenie bezpunktowe, które sprawują się świetnie. Ogólnie można efektywnie wyróżnić jakieś kulturowe drogocenności bez odwoływania się i definiowania atomów dla tych wartości. No ale to tylko ja wiem, zaś humaniści wiedzą swoje ;) Posiadana ziemia i pochodzenie nie ma tu nic do rzeczy i jest tylko jednym z czynników wpływających na koszyk przywilejów. Jeśli taka grupa chce powiedzmy strzec swojego prawa wyłączności do jakiegoś budynku lub terenu, określa tabu na podstawie swojego uznania, to jednocześnie musi się zrzec czego w kwestii np. prawa (powiedzmy trespasserów sądzi kto inny). Byłaby to taka pula dostępnych możliwości, jak abonament. Przekroczysz abonament, to płać. Przypomnijmy sobie z historii żydowską enklawę w średniowiecznej Polsce - ile pod siebie nagarnęli praw i przywilejów zupełnie za nic? Podczas rozbiorów nawet nie raczyli wywiązywać się z płacenia na armię. Tu w enklawach nawet nie byłoby takiej możliwości. Coś za coś. |
|
|
Ryszard Surmacz @ rolnik z mazur
Kolego, już nagadaliśmy się tyle na ten temat, że odsyłam do poprzednich komentarzy. Tyle mogę zrobić. Pan wybaczy, ale nie mam ochoty prowadzić dyskusji z komunistycznym sposobem myślenia. |
|
|
Ryszard Surmacz @ Kryspin
Spodziewałem się, że to sformułowanie wywoła kontrowersje. Ja piszę nie o kobiecie, lecz prawach natury. Kobieta jest osobą wolną i może robić co chce, nawet uprawiać najpopularniejszy zawód, ale wszyscy musimy wiedzieć, że wynaturzenia zawsze były prostowane, jak nie ręką człowieka, to siłami natury. Zaświadcza o tym historia. Jeżeli ktoś nie jest w stanie uwierzyć, to wytłumaczy mu koronawirus... I tu niestety, muszę zastrzec, że nie jest to ani fatalizm, ani fanatyzm, lecz konstatacja. Proszę uważniej czytać. |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski "Moim zdaniem my Polacy nie mamy innego wyboru, jak tylko powrót do źródeł, a więc do II RP," - Co ty masz kolego z tą II RP ? Toż to żródło wszelkiej obecnej porażki. Nie widzisz tego ? pzdr |
|
|
Ryszard Surmacz @ tricolour
Panie, co pan tu jeszcze robi? Nie jest Pan w stanie odczytać intencji moich artykułów. Nie można czytać po polsku a rozumieć po niemiecku. Proszę się wyłączyć, bo będę nieprzyjemny i potraktuje Pana, tak, jak zapowiadał Pan traktować innych w swoim kąciku personalnym. |
|
|
Ryszard Surmacz @ Imć Waszeć
Waszmość, z Tobą zawsze się dobrze rozmawia. Pamiętam
1. enklawy. Ja nigdy nie byłem przeciwny "enklawom", bo są one takim rezerwuarem, zdrowej siły. Miałem jednak okazję obserwować jak one działają. Pierwszą taką enklawą jest Śląsk. On rzeczywiście przechował swoją specyfikę i swój niezmienialny rdzeń, ale jednocześnie jego specyfika nie pozwala mu wyjść poza poziom chłopski. Takie uwarunkowanie pozwala im trwać, ale do końca świata będą tymi pokrzywdzonymi i jęczącymi. Członkowie Związku Polaków w Niemczech chcieli to zmienić, ale nie udało się - z wielu przyczyn. Dziś Ślązacy mogą przetrwać tylko w Polsce, ale krótkowzroczne ich rachuby mogą doprowadzić do podzielenia się losem z Połabianami.
Drugą enklawą są kresowianie. To jest grupa, która straciła wszystko - wszystko i za to po wojnie została dodatkowo jeszcze wyśmiana i sponiewierana. Ta enklawa jest nadal duszona w sposób bolszewicki i bezprzykładnie głupi. Może ona tylko umrzeć śmiercią naturalną. Dawniej likwidowała ją komuna, dziś ich potencjał dobijają postkomunistyczne nawyki. W ich działaniach przewijają się nostalgia i strach. Kolejną enklawą jest stara inteligencja, która ostatkami sił pragnie kultywować swój etos, ale nikt jej nie słucha. Ginie troczona albo patologią, albo ubóstwem i brakiem odbioru. Kolejna jest kościół, który też się rozpada. Najgorsze jest jednak to, że miedzy tymi enklawami nie ma porozumienia i nie będzie. Dlaczego? Bo dzieli nas komuna i wszczepiona bolszewia. Wychowani na lewackim chlebie i czerwonych cukierkach, nie jesteśmy w stanie racjonalnie myśleć. Enklawy muszą się odżywiać swoją kulturowością, ekonomia musi być jej wypadkową, bo inaczej też splajtuje. Może koronawirus to zmieni, ale jeżeli sami ręcznie nie przełożymy tej przysłowiowej wajchy w sobie, pomóc będzie mógł tylko bat. I to solidny, czyli śmierć wielu ofiar. Człowiek jest również zwierzęciem, i jeżeli nie używa rozumu, zmienić go może tylko tresura. Tak to brutalnie wygląda. Wszystko zależy od świadomości. Tę, którą nosimy w sobie nie nadaje się do niczego. Na początku ma energię do głoszenia wzniosłych haseł, ale szybko kończy tam, skąd wyszła. Analogie amerykańskie do nas nie pasuję zupełnie.
Moim zdaniem my Polacy nie mamy innego wyboru, jak tylko powrót do źródeł, a więc do II RP, bo nadal jest ona zakazana i siłą bezwładności mordowana; bo tam się narodziło wszystko co ważne i jeszcze nie umarło. Tak więc dobrze, że enklawy pozostają, bo stanowią jakiś potencjał początkowy, ale jeżeli nie ożywi ich zdrowy duch, uduszą się z braku tlenu.
Pozdrawiam |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski @ Imć Waszeć - nie jestem fanem tego gnoma z Chicago School of Economics. Wyrządził wiele złego w umysłach " rządzących " i nie tylko. Problemem kapitalizmu jest kapitalista, który siłą rzeczy dązy do monopolu. Taka natura rzeczy. I nic w tym złego nie ma jeśłi nie nałozy mu sie odpowiednich restrykcji. Te restrykcje są ok jeśli są jasne, czytelne i dotycza wszystkich w jednakowym stopniu.
Nie wiem co będzie po wirusie i o co w tym wszystkim chodzi( na pewno nie o obronę życia ) ale jeśli to potrwa z rok to ci co przeżyją znajdą sie w innej rzeczywistości. Pzdr |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski Bardzo słusznie. Akceptowalna liczba zgonów - sto mniej czy więcej - jaka to róznica jesli nas nie dotyczy. Pzdr |
|
|
Kryspin natura upomniała się o swoje prawa, a to oznacza, że kobieta musi rodzic, mężczyzna walczyć a rodzina wychowywać,
Oczywiście, że mężczyzna na szczęście nie musi rodzić,a także rzadko kiedy walczyć o przetrwanie swoje i rodziny,ale kobieta oprócz tego "obowiązku" chyba może jeszcze coś w życiu dla siebie i społeczeństwa robić? Obawiam się, że autor z rozpędu sam popełnia harakiri... |
|
|
tricolour @Autor
To nie wirus wywraca nasz świat do góry nogami, tylko my wywracamy ten świat, chcąc go obronić przed nowym. Nie da się.
Nowe polega na tym, że eliminuje z życia ludzi starszych i schorowanych, a ci starzy, którzy będą chcieli w nim w ogóle biologicznie żyć, to jako jednostki odizolowane od społeczeństwa i siebie nawzajem. Nic z ich życia wynikać nie będzie.
Nowe polega np. na tym, że z tysiąca niemieckich emerytów ze statku "Deutschland" zostanie połowa żywych, a druga połowa wyląduje w kostnicy wprost z kotwicowiska, co jest akurat dobre, bo takie statki są do niczego.
Nowe polega na tym, że za trzy miesiące z polskiej gospodarki zostaną strzępy, bo spłaszczenie krzywej zachorowania tylko ją wydłuży (całka z tej funkcji to całkowita liczba chorych i wynika ona włącznie z podatności na zachorowanie czyli jest cechą społeczną, a system ochrony zdrowia jedynie modyfikuje jej kształt) czyli ci, co dzisiaj jeszcze zipią, jutro będą zdychać, a zdechną za pół roku w całości. Jest to także na rękę wszystkim tym, którzy chcą mieć z Polsce rezerwuar taniej siły roboczej więc nasza izolacja od Unii ("nie dała ani centa na wirusa") jest tym bardziej na rękę.
Nowe polega także na tym, że niewygodnego, myślącego inaczej obywatela zamkniętego w swoim domu zabierze Zieleń Miejska jako długi pakunek, a sąsiedzi odczują wyłącznie ulgę, jeśli się dowiedzą czym był on "zakażony".
Bądźmy realistami. Nowy wirus nie zniknie tak jak nie zniknął wirus starej, zwykłej grypy. Lekarstwa też nie będzie, jak nie ma na grypę: chorujemy milionami, umieramy setkami, a nowy wirus tylko zmieni skalę. Inaczej mówiąc: trzeba się dostosować do nowych warunków, które polegają wyłącznie - w mojej ocenie - na akceptowalnej nowej liczbie zgonów. |
|
|
Dark Regis Czyli już Pan powoli dochodzi do tego samego wniosku co ja, kiedy pisałem o "enklawach" i "protokole enklaw" ;) W skrócie to enklawa jako pojęcie społeczno-polityczne służy do ochrony wyznawanych wartości przed wpływami zewnętrznymi i chroni zewnętrze przed "wartościami" wirusowymi i zachłannymi. Mniej globalizacji i uśredniania wszystkich i wszystkiego pieniądzem i chorym paradygmatem, a więcej myślenia, poznawania, podziwienia i chronienia innych kultur przed zniszczeniem, a będzie dobrze. Miło te słowa podsumowania tu przeczytać.
Pomoc edukacyjna: Co można traktować jako enklawę? Grupę wyznaniową, renomowaną uczelnię, nadzwyczajna kastę, korporację per se. Każdą grupę społeczną, której realnym spoiwem jest pewien kodeks zasad i pewien zasób dóbr chronionych. W przypadku religii wiadomo. W przypadku uczelni są to tytuły i różne nadania tylko dla swoich, lecz nie dla postronnych i rozmaitych parweniuszy. Na przykład w Polsce katedry przechodzą już z ojca na syna i jeśli to zostanie we właściwy sposób skodyfikowane, to niech tam sobie będzie. Ale jednocześnie w takich warunkach nie wolno innym ludziom zakazywać zakładania własnych "dynastii" pod rygorem państwa. Nadzwyczajna kasta nawet nie ukrywa, że byle pisowiec nie ma co u nich szukać. Może czas, żeby byle pisowcy założyli osobną enklawę, hę? Korporacja dziś jest taką śmieszną miniaturą państwa z ustrojem komunistycznym. Na szczęście ludzie nie są przykuci do korporacji jak dawniej chłopi do ziemi. Dlatego te struktury jeszcze są zdolne do pączkowania, a nie tylko do pochłaniania planktonu jak narwale. Niestety, w USA dostrzeżono, że bez przymusu, czasami takie pączkowanie zostaje zablokowane przez działalność niemal quasi religijną. Jak np, Microsoft, który do końca nie widział problemu, ale musiał się podzielić pod naporem rządu:
en.wikipedia.org.
To jest właśnie zaczątek dla owego tajemniczego protokołu enklaw. Działania rządu skrytykował słynny Milton Friedman, więc gdy wyeliminujemy personalny udział polityków, pozostanie nam coś w rodzaju "Kodeksu Postępowania Handlowego":
"Economist Milton Friedman believed that the antitrust case against Microsoft set a dangerous precedent that foreshadowed increasing government regulation of what was formerly an industry that was relatively free of government intrusion and that future technological progress in the industry will be impeded as a result. In the January 2007 edition of the Journal of Business & Economic Research, Jenkins and Bing argue that, contrary to Friedman's concerns, the settlement actually had little effect on Microsoft's behavior. The fines, restrictions, and monitoring imposed were not enough to prevent it from "abusing its monopolistic power and too little to prevent it from dominating the software and operating system industry." They conclude that, remaining dominant and monopolistic after the trial, it had continued to stifle competitors and innovative technology." |
|
|
Jabe Rzecz w tym, że bezprawie było od dawna, a teraz jest tylko więcej tego samego.
Nadchodząca epoka [...] stawia ona człowieka na pierwszej linii frontu w walce o przetrwanie. – Brzmi złowieszczo, zważywszy, ile zła wyrządzili humaniści.
Najlepszym tego przykładem jest koronawirus. [...] z jakąż łatwością przewraca ją [naszą cywilizację] do góry nogami, przy okazji prostując fałszywe ścieżki. – Hmm. Nie sądzę, żeby koronawirus przewracał, tylko pandemia.
pierwszą rzeczą, jaką wszyscy możemy zrobić, jest zmiana punktów odniesienia. Gdy to zrobimy, natychmiast powiększy się perspektywa myślenia, każdy znajdzie się w większej przestrzeni, a co się z tym wiąże otrzyma większą ilość tlenu, i czasu na refleksję. – Pan wybaczy, ale to górnolotna paplanina. |