|
|
Dark Regis Robienie za burdelmamę dla psów i stręczenie naprawdę nie przystoi. No ale kto nadąży za tym lewackim skrętem w zdziczenia. Jeszcze niedawno walka klas i klasa robotnicza, dziś zażarta obrona zboczeń i wszelkich dziwadeł. |
|
|
Florentyna Na pożegnanie znany wierszyk znanego autora:
"Próżnoś repliki się spodziewał
Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
Nie powiem nawet: Pies cię jebał!,
bo to mezalians byłby dla psa. " |
|
|
Dark Regis Na szczęście to moje wyjaśnienie jest weryfikowalne w dowolnym czasie i w dowolnym miejscu w świecie, zaś twój lewacki bełkot zaporowy trwa tylko chwilę i tylko w miejscu, z którego aktualnie robicie w sieci zamtuz w ramach czarnego PR. Udowodnij, że matematyka kłamie, a prawnicy w ogóle cokolwiek z matematyki "kumają". Ja znam paru prawników, którzy nie potrafią odróżnić informatyka programisty od elektronika, który "naprawia" radia lutownicą (chyba hehe w muzeum techniki). I tacy niedokształceni, bezmyślni i leniwi ludzie (nawet nie chce im się sprawdzić w Wikipedii co i jak) uzurpują sobie prawo do ostatecznych rozstrzygnięć w sądach we wszystkich sprawach. Makabra. |
|
|
Florentyna Takie pomieszanie z poplątaniem może wymyślić tylko arcy głupol nad głupolami- żałość bierze... |
|
|
Dark Regis Głupolu niedouczony matematycznie. Ile mamy rodzajów łaski? Dwa? No to nazwijmy je "amnestia" (A) i "ułaskawienie" (U). Własność, która rozróżnia te dwa zbiory może być nazwana "abolicja", czyli ułaskawienie bez skazania. Ile zatem mamy konfiguracji na twoim debilnym rysuneczku? Cztery a nawet piąty:
1) A całkowicie zawarte w U, istnieje u nie w A;
2) U całkowicie zawarte w A, istnieje a nie w U;
3) U równe A (synonimy, nie ma żadnych a czy u jak poprzednio);
4) A i B są różne, ale mają część wspólną, istnieje a nie w U i u nie w A;
5) A i B są rozłączne.
W przypadku:
1) ułaskawienie jest amnestią, czyli musi następować po prawomocnym skazaniu, stąd sprzeczność z konstytucją;
2) amnestia jest szczególnym przypadkiem ułaskawienia, musi więc istnieć jakieś u, które nie stosuje się do zasady definiującej amnestię, czyli może być abolicją;
3) odpada ze względu na sprzeczność z konstytucją, amnestia i ułaskawienie nie są tym samym pojęciem prawnym;
4) Jest to w zasadzie przypadek 2 z jakimiś specjalnymi amnestiami a, które nas tu nie interesują, gdyż wymagają wstępnego skazania z definicji amnestii;
5) najjaskrawszy przypadek ze wszystkich, tutaj bujdą jest dzielenie rodzajów łaski nawet ze względu na liczbę (1 lub wielu), bo nie ma żadnej części wspólnej. W związku z tym ułaskawienie musi być związane z abolicją, bo właśnie nie ma części wspólnej z amnestiami, milicjancie z Koziej Wólki.
Oczywiście komuchy w togach zaraz wymyślą trzy rodzaje łask, może cztery (chomik biega w karuzelce i wybiera żelka Haribo z karteczką, gdzie jest nazwa zwycięscy, do ułaskawienia po odbyciu 2/3 kary w czasie burzy śnieżnej w słoneczny dzień, gdy wicher odtworzy drzwi i okna, a przez salon przebiegnie stado słoni i jedna mała zebra) co nota bene będzie sprzeczne z konstytucją, gdy ta zakłada tylko 2 rodzaje łask. Ale to nie poprawi ich sytuacji, gdyż zawsze będzie musiał być podzbiór, który obejmuje abolicję, czyli nie wymaga prawomocnego wyroku. A teraz komuchy powinny wziąć się za udowadnianie, że w polskim prawie nie ma żadnej abolicji, bo odmienianie rodzajów łask przez liczby to wierutna bzdura. |
|
|
Florentyna Ta prerogatywa prezydenta (prawo łaski) tym się różni (zasadniczo!) od amnestii, że dotyczy pojedynczej osoby (skazanego prawomocnie), która musi spełniać określone przepisami warunki i jego sprawa (prośba) przejść odpowiednią procedure zanim dotrze na biurko prezydenta, który dopiero wówczas może, ale nie musi skorzystać z prawa łaski. I nie jest to wcale abolicja. Dotarło, czym mam to jakoś narysować? |
|
|
Florentyna Logiką oną jezdem powaloną z nóg........... |
|
|
Dark Regis Tak, jest to jedna z takich zasad jak w matematyce dowód przez zaprzeczenie, czyli kompletna tabliczka mnożenia. No ale jeśli komuchy pchają wciąż tych swoich Piardunów z Konopielki do zawodów prawniczych, to nic dziwnego, że w konkluzji jajko staje się kwadratowe. Jeśli coś nie jest amnestią, to nie ma niektórych cech amnestii. Jeśli coś ma wszystkie cechy amnestii, to jest amnestią. Dotarło podstawowe prawo z wykładów logiki i teorii mnogości? Zbiory definiujemy tak {x: P(x)} - czyli wszystkie elementy x, które mają własność P, zaś podzbiory to oczywiście takie {x:P(x) i Q(x)}, czyli mają więcej ujawnionych cech; oprócz spełniania P spełniają też Q, dla milicjantów "mają jedne nużkie bardziej". SN stwierdził, że prezydent stosuje amnestię. Nic więcej. |
|
|
Florentyna Ta wykładnia prawa przez tak wybitnego jurysprudenta po prostu zwala z nóg.................... |
|
|
Dark Regis GWno prawda. A SN, trwale kontynuując tradycję PRL także w stosowaniu łask i amnestii łże jak sowiecki pies. Komunistyczna "amnestia" po wojnie nie przewidywała nawet rozpoczęcia procedury skazywania np. posiadaczy partyzanckiej broni. Tak też należy traktować ułaskawienie, które pomyliło się przestępczym komuchom z obecną amnestią. "... jednorazowe darowanie lub złagodzenie prawomocnie orzeczonych kar lub środków karnych za popełnione przestępstwa lub wykroczenia określonego rodzaju poprzez wydanie aktu prawnego. (...) Amnestia dotyczy kary orzeczonej, a abolicja stanowi przeszkodę do jej orzeczenia." Żeby prerogatywa prezydenta RP nie była zwykłą amnestią, to a) musi się od niej jakoś różnić; b) musi wiązać się z abolicją, bo inaczej układy sądowo-mafijne mogłyby przeciągać procesy (tak dzieje się obecnie) poza kadencję prezydenta. Jeśli nie jest to zapisane w konstytucji, to czas to zrobić i odebrać komuchom zabawki do grillowania ludzi przez sądy. |
|
|
Florentyna Ubawiłam się jak zwykle Pana Mareczkowym wykładem na temat prawa, na którym zna się on jak nikt (jak zresztą na wszystkim). Idąc po linii propagandystów, w których się on rozczytuje, nie pojmuje Pan Mareczek, że sedno sprawy nie tkwi w prerogatywach prezydenta czy SN, ale w tym co to jest prawo łaski i kiedy się je stosuje, a o tym mów obowiązująca powszechnie wykładnia prawa , którą może stosował tylko i wyłącznie SN. A ta wykładnia przypomina oczywistą oczywistość że ułaskawić można tylko skazaną prawomocnie osobę, bo skazanie nieprawomocne oznacza, że dana osoba jest niewinna (domniemanie niewinności nadal tu obowiązuje). No to ułaskaw Pan, Panie Mareczku niewinnego darując mu winy, których sąd nie orzekł (prawomocnie), a tego niewinnego krew zaleje, bo on może być naprawdę niewinny i chce być uniewinniony, a nie ułaskawiony jak chciał (ale potem zmieni zdanie) ów Mariusz Kamiński. I tu miałby drogę do uniewinnienia zamkniętą, bo mu łaskawca prezydent zamknął czyniąc mu niedźwiedzią przysługę. No ale dr prawa prezydent sam szczerze przyznał, że chciał wyręczyć wymiar sprawiedliwości czyli trzecią władzę i dlatego uznał, że Kamiński na łaskę zasługuje, chociaż popełnił przestępstwo (ułaskawia się przecież tylko przestępców). |
|
|
Jabe Pan ma ponoć doktorat a nie rozumie, że nie chodzi o skalę przewinienia, tylko o sprawy formalne. I tak biały człowiek powinien do tego podejść, nawet wiedząc że to sprawa tylko formalnie formalna, bo za tym kryje się polityka.
No i co z pp. Lepperem czy Petelickim? Poprzednia władza ponoć taka nikczemna, ale dobrzy ludzie nie tkną jej, zadowalając się zajmujmowaniem miejsca po niej. Bo wolno sobie posyłać kuksańce, jak to orzeczenie, ale prawo dżungli nadwiślańskiej jasno stanowi, że kolegów z wrogiej partii się nie tyka. |