Otrzymane komantarze

Do wpisu: Rabunek polskich dzieci
Data Autor
gorylisko
bo się qrwa wzruszę jak cholera... biedne szkopy... przypomina mi się ten entuzjazm z jakim pluli w gdańsku na maszerujących żołnierzy polskich... moze lepiej idź pan bronić kornika drukarza...
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Znam poniekąd sprawę z bliska, pracowałem kiedyś na Górnym Śląsku, w Bytomiu, z autochtonicznymi Ślązakami. Współczułem im. Nie wiem czy Miro Klose był bity za mówienie po niemiecku, rodzina jego wszakże nie doznała bólu porównywanego z tym, co cierpiały rodziny polskie. Wyrósł na herosa niemieckiej piłkarskiej reprezentacji. Jeśli cierpiał z powodu oderwania od Opolszczyzny i aklimatyzowania się na nowym gruncie, to musi wiedzieć, że u źródeł wszystkiego była nieprzeparta niemiecka chęć zgniecenia świata i przerobienie go na kopycie nadludzi. Polska była tylko jedną z ofiar zbrodniczych poczynań. Pańskie zestawianie krzywd ma na celu zepchnięcie dyskusji na moralne manowce, gdzie zarzut, że kwestionuje się cierpienie antagonisty ma  z góry blokować dochodzenie sprawiedliwość. Jest to sztywny schemat jakim posługuje  się Republika Federalna Niemiec, prawna spadkobierczyni III Rzeszy.  Podziwiam, a ze mną może i cały świat, doskonałego zorganizowania państwa. Od czasu likwidacji reżimu NRD słychać wspaniały jednogłos w zasadniczych kwestiach. Różnica, co do analogicznej sprawności państwa polskiego jest diametralna, tu zamęt albo tworzenie wrażenia, iż władza nie panuje nad sytuacją jest normą. Planowa ekspansja pozwoliła  Niemcom na opanowanie rynku politycznego w Polsce. Przynajmniej tak się im zaczęło wydawać. Ich ludzie hasają w postaci KOD-ów, gdzie gwiazdą jest była szefowa Instytutu Zachodniego.  Ilustracją tego naporu jest ten komentarz do notki o krzywdzie Polski – natychmiast usłyszeliśmy: - A nasze niemieckie cierpienia…? Ustosunkowałem się do tego już kiedyś, choćby tuta w swoim wpisie "Wielka klęska Niemców i Austriaków".  
" widać trzeba będzie edukować szkopów w zakresie ich własnych dokonań " ----------------------------------------------------- Polska bezposrednio po wojnie w 1945 roku i latach nastepnych przymusowo polonizowala niemiecka ludnosc Gornego Slaska i opolszczyzny, zabroniono Niemcom rozmawiac w jezyku rodzinnym, w szkole niemieckie dzieci byly bite jesli nie nauczyly sie polskich slow. Czy to przypadkiem nie byl rabunek niemieckich dzieci?  
gorylisko
panie kolego...dzięki za wpis...bardzo ważny wpis... widać trzeba będzie edukować szkopów w zakresie ich własnych dokonań...
Do wpisu: Josephine
Data Autor
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Na gruncie amerykańskim często sprawy się mają całkiem inaczej niźli w Polsce. U podstawy leży zróżnicowanie mentalności, co pociąga za sobą w zasadzie wszystko. Zaczyna się to do dziecka. Przyglądałem się wczoraj, jak grupa dzieciaków tłoczy się i przepycha w wejściu – w Stanach, podejrzewam, zachowanie uczniów w tej sytuacji byłoby mało prawdopodobne. Sprowokowany Pańską trafną uwagą,  zahaczyłem w pewnym gronie o temat domów starości. W zbiorowym komentarzu określono je, jako swego rodzaju luksus, dla większości z nas niedostępny ze względu na wysokie stawki dziennego utrzymania. Życie w biedzie powoduje zresztą, że ten problem ma się z głowy, większość ludzi tutejszych nie dożywa wieku, w którym zniedołężnienie wymaga społecznego wsparcia. Zechcę o starości i sposobie jej traktowania w Polsce coś w najbliższym czasie napisać. Pozdrawiam.    
Art
Piękny opis.Dodam jednak,że nie życzę autorowi,ani nikomu innemu pobytu w "domu spokojnej starości".Byłem w kilkunastu z nich (praca-telefony),jest to dogorywanie w samotności-rodzina nawet jeśli jest to daleko.Przykre,jeśli bogaci umieszczają tam mamę,babcię.....Ze skąpstwa,gdyż wynajęcie opiekunki kosztuje.Po za tym,samo przebywanie tylko wśród starych ludzi jest depresyjne.Jednym słowem nikomu nie życzę.
Do wpisu: Wspaniała pogarda
Data Autor
Jabe
Dziś, kiedy nikczemnicy marksistowskiego chowu i ich spadkobiercy wciąż starają się utrzymać w Polsce stan dewastacji... – Toć to właśnie ci nikczemnicy robią dziś za arystokrację próbującą powstrzymać bezceremonialne i przekonane o własnej nieomylności siły rewolucyjne.
Do wpisu: Ograniczenia dla rowerzystów koniecznością
Data Autor
Anonymous
Z każdym słowem się zgadzam, a zwłaszcza z konkluzją. Dawniej ludzie byli normalniejsi. Teraz są w prawach. Garną się aby być "proletariatem zastępczym".
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Próbowałem rodzinnej  jazdy na rowerze w obszarze ruchu miejskiego i było to mocno nerwowe przeżycie. Sam do uprawiania sportu kolarskiego nie umiem się zmotywować, nie nawykłem, wolę marszobiegi.  Podziwiam symbiozę rowerzystów i pieszych, gdy przemierzam trasę od Bartyckiej do stadionu Legii. Trasa rowerowa biegnie raz z prawej, raz z lewej strony chodnika. Przed i po meczu idą tędy całe gromady, gdy jest cieplej to przejeżdża między nimi rower za rowerem i jakoś to zmieszanie nie rodzi sytuacji konfliktowych. Przy właściwym nastawieniu, przy pewnej dozie życzliwości i wyrozumiałości da się współżyć. Kończy się to jednak z chwilą wnoszenia roszczeń.  Na jezdni tolerowałem kiedyś i furmanki, tak i teraz ze zrozumieniem odnoszę się do swego rodzaju tradycji w niektórych miejscowościach (Pilawa na przykład), gdzie bardzo dużo ludzi porusza się na rowerach, wcale nie na chodnikach. Kierowcy samochodów mają szczególnie uważać i już,  w tej sytuacji stanowią kategorię podległą miejscowym. 
Tupador
Ale to, że jezdnia należy wyłącznie do samochodów, już nie kłóci się z Waszmości poczuciem porządku i sprawiedliwości? No tak, jest Waszmość przecież oburzony, że przez własny pośpiech (cytuję: „Fala samochodów ruszała dopiero spod świateł na skrzyżowaniu z ulicą Gotarda, więc spokojnie ruszyłem. Zwykle ma się tutaj mniej czasu i konieczny jest start dużo bardziej dynamiczny.” – więc ten start, który Waszmość rozpoczął był co najmniej dynamiczny…) omal nie wjechał w rowerzystę, gdyż Waszmość nie sprawdził, czy jakiś rowerzysta nie nadjeżdża. Piszę to w dobrej wierze, daję wiarę Waszmościa relacji (choć ów rowerzysta zapewne inaczej by opisał zdarzenie), wynika z niej też i to, że obaj nie zachowaliście właściwej ostrożności i zapomnieliście o zasadzie ograniczonego zaufania. Gdyby pojeździł Waszmość na rowerze (jestem niewiele młodszy i czynię to na co dzień), albo chociaż pooglądał Waszmość jakieś filmiki na Youtube, zorientował by się, że piesi szwendający się po ścieżkach rowerowych i samochody je blokujące są znacznie powszechniejszym i dotkliwszym zjawiskiem niż skrzywiona mina rowerzystki. Więc jak już pisałem: nie przez restrykcje wobec rowerzystów droga do ładu, ale przez edukację wszystkich uczestników wszelkiego ruchu drogowego. Powściągnij Waszmości swoje złości…
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Dziękuję za wczucie się w opisywane przeze mnie incydenty i właściwą ich analizę. Zgadzam się z tym, że prawo jest po stronie rowerzystki z Wrocławia i rowerzysty  jadącego nocą wzdłuż Rzymowskiego. Dlatego sugeruję jakieś ogólne zmiany co do zasad, gdyż w gruncie rzeczy egzekwowanie przez nich swych korzyści – szlak rowerowy należy do rowerów – kłóci się z moim poczuciem porządku i sprawiedliwości. Gdym zranił albo zabił człowieka pędzącego w szaleńczym tempie w strugach deszczu, poszedłbym siedzieć. Z poczuciem własnej krzywdy. Zachowałem więcej jak minimum ostrożności, on o to nie dbał, a jednak…   Przypadek pani z ulicy Ślężnej we Wrocławiu to demonstracja złej woli i jeszcze gorzej. Czyjaś noga znalazła się na jej połowie chodnika. Skandal! Musiała zwolnić! Do samej Wiśniowej i jeszcze dalej będzie pewnie mogła pędzić  bez najmniejszych przeszkód, ale tu ją jakieś kreatury przyhamowały. Za kilka lat będzie miała rower ze wspomaganiem elektrycznym, wtedy nawet samochody jej nie dogonią.   Pańskie wnioski, są absolutnie trafne, podpisuję się pod nimi: „Budowa kolejnych ścieżek, tras, dróg rowerowych bardzo niestety wyprzedza edukację pieszych, samochodziarzy i rowerzystów w zakresie związanych z nimi przepisów drogowych. Poza specjalistycznymi  rowerowymi nie zajmują się tym media. Nie mówiąc o tym, że wiele dróg rowerowych wytyczonych i zbudowanych jest, jakby projektowali je i budowali ludzie, którzy na oczy roweru nie widzieli.”    
Czesław2
Być może moja wypowiedź jest przerysowana, uważam jednak, że chamstwo jednych nie może być powodem zniewolenia innych. Klasycznym przykładem są przejścia dla pieszych. Niejednoznaczność możliwych zachowań na pasach powoduje wypadki. I żadne prawo tego nie zmieni. W/g mnie, na jezdni bezwzględne pierwszeństwo powinny mieć auta WŁĄCZNIE z przejściami. Tak samo priorytet dla przejeżdżających rowerzystów przez jezdnię po czerwonym trakcie to patologia. Przepisy wychowały stada drani, którzy wszędzie mają pierwszeństwo i nawet momentami nie wiedzą, że są na jezdni. To zachowanie przenosi się potem za kierownicę. Przecież ostatnio lawinowo słyszę o wypadkach związanych z wymuszeniem pierwszeństwa. Patologia z rowerów i przejść dla pieszych ( wtargnięcia ) zasiada potem za kierownicę. I nadal WSZĘDZIE ma pierwszeństwo. Zresztą to temat rzeka.
Tupador
W trzecim przypadku jeśli był czerwony przejazd dla rowerów i rowerzysta jechał od strony Puławskiej, to miał pierwszeństwo (o ile nie stanowiły inaczej znaki pionowe na ścieżce rowerowej przed tym skrzyżowaniem). Czy Waszmość zwrócił uwagę na  oznakowanie pionowe od strony wyjazdu z Wyścigowej? Tu Waszmość nie wdajesz się w szczegóły, choć piszesz „nie widziałem”, „nie widząc”… - tym samym przyznając się do błędu, polegającego na niesprawdzeniu, czy Waszmość możesz jechać. Ważna byłaby też informacja, czy rowerzysta miał prawidłowe oświetlenie, ale przecież tego zdaje się Waszmość nie widziałeś… Smutnym jest, że ze swoich „przygód” wyciągasz zły wniosek. Budowa kolejnych ścieżek, tras, dróg rowerowych bardzo niestety wyprzedza edukację pieszych, samochodziarzy i rowerzystów w zakresie związanych z nimi przepisów drogowych. Poza specjalistycznymi, rowerowymi nie zajmują się tym media. Nie mówiąc o tym, że wiele dróg rowerowych wytyczonych i zbudowanych jest, jakby projektowali je i budowali ludzie, którzy na oczy roweru nie widzieli. Gdybyś  Waszmość – zaczynając właśnie w swoim blogu – tej edukacji się domagał i sam ją zaczął uprawiać byłby pożytek, a tak mamy tylko reakcje sfrustrowanego samochodziarza: cóż za bezczelność, że ten rower tak szybko jedzie…  
Tupador
Ciekawym, czy Waszmość kiedykolwiek poruszał się rowerem w dużym mieście? I to nie w celach rekreacyjnych, czy turystycznych, ale komunikacyjnych. Np. żeby dojechać z domu do pracy, z pracy do domu? Z wpisu Waszmości wynika, że chyba nigdy, a nawet jeśli, to nie doświadczył wszystkich błędów i absurdów, które w Polsce popełniono i popełnia się przy projektowaniu i budowaniu szlaków (ścieżek, dróg) rowerowych, oraz agresji ze strony kierowców samochodów, pieszych i… innych rowerzystów. A przy tym sam reaguje agresywnie na rowerzystów. W pierwszym przypadku, który Waszmość opisujesz, rowerzystka zachowała się wg mnie prawidłowo. Szkoda, że nie dostrzegłeś Waszmość, czy użyła najpierw dzwonka rowerowego, by ostrzec wkraczających na pas rowerowy. Jeśli nie użyła, to jej błąd. Ale mógł być niesłyszalny w panującym hałasie dla pieszych, bądź przez nich zignorowany, gdyż tak niestety najczęściej bywa. Jej okrzyk „uwaga!” był jak najbardziej na miejscu. Poza tym, jak Waszmość piszesz, zdjęła stopę z pedału, więc przygotowała się do ewentualnego zatrzymania się, gdyby ci, którzy wtargnęli na pas rowerowy, nie ustąpili jej drogi. Grymas jej twarzy nie ma tu nic do rzeczy: miny, jakie robią kierowcy samochodów (do których Waszmość należysz) także bywają paskudne. Dla mnie naganne z jej strony byłoby słuchanie muzyki w nausznych słuchawkach – ale tego nie wiemy, może te słuchawki pełniły akurat funkcję tylko nauszników. Dodam jeszcze, że są dwa rodzaje ciągów pieszo-rowerowych: oznaczony znakiem, na którym wizerunek pieszego jest oddzielony od wizerunku rowerzysty poziomą linią, i oznaczony znakiem, na którym pieszy i rowerzysta są oddzieleni linią pionową. W pierwszym przypadku pieszy ma zawsze pierwszeństwo, w drugim (a szczególnie w przypadku, gdy pas rowerowy ma odmienny kolor nawierzchni, często nie bez powodu czerwony, ostrzegawczy) pierwszeństwo ma rowerzysta, a ponadto piesi nie powinni się tym pasem poruszać. W opisanym przez Waszmościa przypadku piesi, przed omijaniem stosów liści, winni upewnić się, czy nie nadjeżdża rowerzysta. Tak samo, jak wtedy, gdy chcą wejść na jezdnię drogi dla samochodów. W drugim przypadku rowerzystka zachowała się karygodnie: na chodniku pieszy ma zawsze bezwzględne pierwszeństwo. Trzeba też pamiętać, że po większości chodników rowerom nie wolno jeździć, jest to dopuszczalne w ściśle określonych sytuacjach.  
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Nie napisałbym tego, gdyby nie moje przekonanie, że mam do czynienia ze zjawiskiem masowym. Pojedynczy przypadek nie wymagałby interwencji społecznej - epidemia tak. W tym incydencie we Wrocławiu pojawił się jeszcze inny ogólniejszy problem. Nie chciałem tematu poszerzać i gmatwać, dlatego nie wspomniałem, że demonstracja nienawiści przez osobę na rowerze została wywołana przede wszystkim przez obecność dzieci idących w grupie przede mną. Takie nieodparte wrażenie odniosłem.  Pominąłem temat uprzedzeń do rodzin z dziećmi, do ludzi starych a zająłem się czymś łatwiejszym do analizy i rozstrzygnięcia. O tych trudniejszych i bardziej przykrych kwestiach spróbuję jeszcze kiedyś napisać.
Czesław2
Ciekawe podejście do problemu. Znajdzie się jeden niewychowany cham (-ka) , wnioskuje się o usuniecie wszystkich rowerzystów. Wypadek na skrzyżowaniu, rozwiązaniem światła blokujące ruch. Przekraczają prędkość na prostym odcinku drogi w mieście, zrobić szykany. Pieszy jeden wtargnął pod samochód, zakazać jeździć samochodami lub ograniczyć prędkość do 30 km/h. Skutek? Sparaliżowane miasta. Nagminne korzystanie z telefonów podczas jazdy i związane z tym wypadki. To, że Polacy nie przestrzegają ograniczeń w Polsce wszyscy wiedzą. To może ich nauczyć poprzez kieszeń, skoro inaczej się nie da. I jeszcze jedno. Trzeba się zdecydować, czy ulice są dla aut, czy dla pieszych.
Do wpisu: Zjazd rodzinny
Data Autor
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Miło usłyszeć dobre słowo. A ja się obawiałem, że ten wpis za długi... Pozdrawiam.
damascen
Przeczytałem z narastającym wzruszeniem - dziękuję pięknie!
Do wpisu: Ze wspomnień Josepha Conrada
Data Autor
RinoCeronte
Jest jeszcze nowsze wydanie: Czuły Barbarzyńca Press 2014. Pozdrawiam i chylę czoła przed Conradem...
St. M. Krzyśków-Marcinowski
Dziękuję za zwrócenie uwagi, na ten niedostatek. Już to nadrabiam: Joseph Conrad "Ze wspomnień", tłumaczenie Aniela Zagórska; tytuł oryginału: "A Personal Record". Korzystałem z książki wydanej przez PIW w roku 1965 (strony 88-95). Zawiera ona dwie przedmowy autora do jego wspomnień - są one istotną częścią całości, pozwalającej lepiej rozumieć  tego człowieka  o niezwykłej wewnętrznej sile - z łatwością stawiał czoła i dzikości i cywilizacji.
RinoCeronte
Proszę podać bibliografię :-)
Do wpisu: Elementy polityki
Data Autor
Dark Regis
A dlaczego nie jest Szkotem, Szwedem albo Amerykaninem? Bo wam się "sąsiedzi" tak podoba klasyfikować? Tak jak ten robiony celowo przez was bardak z "żydami" w Polsce? Nie będę tu się powtarzał, ale są wyraźne ślady (także w literaturze "naukowej"), że to jest wasza krecia robota co najmniej od lat 90-tych. Zwłaszcza, że przy temacie kręci się od lat nie tylko ta żydokomunistyczna hiena Gross, ale wręcz całe wasze uniwersytety. Uważacie, że nie umiemy czytać waszego barbarzyńskiego języka ze stu literowymi rzeczownikami? Błąd.
@ Goral Supreme Przeuroczy ten twoj " optymizm " w prognozowaniu przyszlosci Niemiec. Tramp jest Niemcem i Niemcom krzywdy nie zrobi, a ze pania Kazimierczak ( krzywka Merkel ) nie lubi to zrozumiale, ja tez jej nie znosze.
Akurat to "szwabie" jest jak najbardziej merytorycznym argumentem..dla Polakow oczywiscie :-)) A po co Polska ma wychodzic z Uni ? To byla by glupota..jaka Anglicy popelnili..Kase trzeba brac i reformy robic..dla wlasnej korzysci (jak to robia "szwaby" i inne Zachodnie kanalie)....czyli przejmowanie Germanskich ,Francuzkich,Holenderskich Bankow..Postawienie zelaznych zasiekow na granicy przed ciapatymi..(oczywiscie za pieniadze Uni :-))  ) Opodatkowanie do kosci Germanskich,Francuzkich sklepow i mediow..To tak na sam poczatek..No jak nas "wykopia" z Uni to nikt nie bedzie plakal,a najwazniejsze taka jednostronna akcja z pogwalceniem wszystkich traktatow ,Polske nie bedzie zobawiazywala do niczego :-)) same zyski.. Zamknie sie Germancom Holendrom i Zabojadom granice od Morza Baltyckiego do Morza Czarnego i "po ptokach" jak mowia Gorale "-)) Wszak wizyta Trumpa z tym byla zwiazana ..Nalozone sankcje na Rosje przez USA Bezsposrednio uderzaja w Nord Stream 1 i Nord Sream  2..i sektor energetyczny Germansko-Francusko-Holenderski .. A jak pamietam Bazy Amerykanskie sa juz w Polsce i beda sie zwiekszac .Zapewno dlatego Trump potwierdzil waznosc artykulu 5 NATO w Warszawie... Wyglada na to ,ze Szwaby maja powazny problem przed soba :-)) Mamy sie wiec martwic ? Kazdy Prawdziwy Polak cieszy sie i pije wodke jak widzi Amerykanow lejacym dupe Szwabom..a na dodatek moze sie osobiscie podlaczyc i pare Szwabskich pyskow obic.. Tak was Merkel wypuscila w maliny..reszte zrobia Araby i Murzyny :-)) Wasz IV Reich chyba nie dojdzie do skutku '-))
@ Imć Waszeć " Przejrzeliśmy waszą grę i jest skończona. " ----------------------------------------------------------- I co dalej ? Kiedy Polska wyjdzie z Unii? p.s. Kiedy brakuje merytorycznych argumentow pozostaje chamstwo. ( " Tjaaa szwabie " )