Otrzymane komantarze

Do wpisu: Polska – USA: zaufanie traci się tylko raz
Data Autor
@Ewaryst Napisał Pan: "amerykańska agentura wpływu jest w Polsce tak samo silna, jak niemiecka czy ruska". Myli się Pan, Ewaryście. Agentura amerykańska nie jest tak silna, jak te stworzone przez sąsiadów, z prostego powodu: USA nie mają w Polsce żywotnych interesów (mają je za to nasi sąsiedzi), tj. nie wiążą z Polską przyszłości, ani terytorialnie, ani kulturowo (nie licząc lobby żydowskiego w USA), ani militarnie. Polską USA interesują się tylko sporadycznie i tylko oportunistycznie, tzn. wtedy, gdy są do tego zmuszone lub gdy nadarza się okazja, by wykorzystać polskich obłąkanych straceńców, np. do kontroli rosyjskiej strefy wpływów lub do innych międzynarodowych gier. Choć należy przyznać, że specyficzną "siłą" amerykańskiej agentury wpływu są owi "obłąkani straceńcy". Bowiem regularni agenci wpływu to ludzie, którzy za swoją "pracę" chcą stanowisk, władzy, pieniędzy, kariery, popularności (w wybranej przez siebie konfiguracji). Takichże mają Rosja i Niemcy (trudno ich nie zauważyć). Natomiast polską specyfiką, którą m.in. USA wykorzystują, są ludzie ciężko pracujący "za obietnice". Ot tacy utopijni idealiści o solidarnościowej proweniencji, którzy marzą o tym, by USA dokończyły polską "bezkrwawą rewolucję", pokonały Sowietów (np. przez zniszczenie Rosji), przy okazji może również pogroziły Niemcom, zaś przede wszystkim, by zrealizowały w Polsce obietnicę raju z okresu poprzedzającego tzw. transformację ustrojową (a więc okresu m.in. intensywnej działalności CIA w Polsce). Raj, choć niedoszły, paradoksalnie już stał się rajem utraconym, co można poznać po publicystycznych szlochach byłych opozycjonistów oraz po ich swego rodzaju "emerytalnych podrygach bojowych", również publicystycznych, charakterystycznych choćby dla niektórych blogerów Naszych Blogów. Solidarnościowi emeryci oraz ich młodsi (relatywnie) sympatycy i uczniowie są słusznie rozczarowani rzeczywistością, którą nota bene przez 25 lat tworzyli wspólnie z funkcjonariuszami totalitarnego systemu.  Zwracają się więc obecnie w tym samym kierunku, co w latach 80-tych - w kierunku USA, nie zauważywszy, że Stany Zjednoczone A.D. 2014 różną się diametralnie od potężnego imperium jakim były jeszcze w latach 90-tych.
Anonymous
@Deidara Szkopy podbiły nas prawem unijnym, które działa jak sok trawienny, i konsumują przez powolne przyswajanie. Sami przez tysiąc lat upadli cywilizacyjnie. Zatem o powtórnej próbie podjęcia sojuszu jak na zjeździe gnieźnieńskim mowy nie ma. Sytuacja raczej przypomina koniec lat trzydziestych. Niemcy jeszcze nie gotowe i prowadzą politykę miłości wobec Polski a swoje robią.
Witaj G.G ..." Słowacja, Czechy, Węgry, całe Bałkany z wyjątkiem Rumunii – prorosyjskie...." Kwestionukje zasadnosc tego stwierdzenia. Balkany ,tylko Serbia.Jednak ich odrebnosc geopolityczna czyni taka "orientacje" bezwartosciowa.To tylko poltyczny sentyment i wspolna tradycja chrzescijanska. 1}Slowacja..zorientowana na UE,Austrie 2)Chechy-zorientowane na siebie i Niemcy 3)Wegry-(jak na razie)zorientowane na siebie i wlasna racje stanu Duza czesc roku przebywam na pograniczu-Slowacko-Czesko-Polskim wiec znam nastroje od zrodel. Rumunia-owszem (jezdze tam czesto i mam swietne kontakty z ludzmi w administracji panstwowej.) Mozna mowic o Polonofilizmie wsrod Rumunow. Sa autentycznie zainteresowani Polska i Polakami. Prezydentowi Basescu nie przeszkadzaly "popioly wulkaniczne" aby sie stawic osobiscie z liczna reprezentacja na pogrzeb prezydenta Kaczynskiego. Zaloba zwiazana ze Smolenskiem byla autentyczna ,o czym swiadcza wielogodzinne kolejki przed ambasada Polska do wpisu w ksiedze Kondolencyjnej. Caly ten region (srodkowo-europejski)jest do "zagospodarowania". Potrzeba jednak jak wczesniej pisales ,zdecydowanej orientacji politycznej i wysilku tak jak czynil to prezydent Kaczynski. Brakuje w twoim zestawieniu Turcji i Iranu. Geograficznie i historycznie blizej nam do Ankary,Teheranu niz np. do Lizbony czy Londynu. Wiele wspolnych interesow mozna zrobic od morza Baltyckiego do morza Arabskiego (Iran). USA jest gnijacym i upadajacym Imperium.To tylko kwestia czasu jak padnie.. Polityczna orientacja na USA jest strata czasu. UE rowniez w stanie agoni.(nastroje w UK wskazuja na total pull-off z UE) Najwyzszy czas pomyslec o sobie i zawrzec lokalne(bilateralne) sojusze. Uwazam ,ze Polsce jest potrzebna jakas forma "Izolacjonizmu" ,ktora pozwoli nam skupic sie na wlasnych problemach ,Zerwanie (lub zawieszenie na wiele lat) stosunkow dyplomatycznych z Rosja soviecka jest najwazniejszym,politycznym imperatywem w dzisiejszych czasach,a jednoczesnie bedzie wyraznym sygnalem dla innych co do kierunkow Polski na przyszlosc. A jak jest jasna wizja to znajda sie rowniez "followers".
A Polska i tak, niezależnie kto będzie rządził, zrobi USA "łaskę" za darmo, zaś wujo Sam wygłosi kilka nic nie kosztujących słów o dzielnych Polakach itd. Czepiamy się zuego Tuska, który wysługuje się poduej y podstępnej Makreli, tymczasem smutnym faktem pozostaje, że ani Makrela, ani Shroeder nie zażądali nigdy od Polski wysyłania jej wojsk w egzotyczne zakątki świata, aby tam broniły ich interesów. Ile razy zrobili to już nasi najlepsi przyjaciele z za oceanu? Co nam za to dali? Możliwość zakupienia u nich sprzętu, po czym po iluś latach łaskawie dorzucili rakiety. Na tym tle Szkopy, które za symboliczną złotów odstąpiły nam Leopardy, wychodzą na bezinteresownych...
Gadający Grzyb
Ja to wiem. Ale mówić o tym trzeba. Przynajmniej tyle... pozdr. GG
NASZ_HENRY
Z Turcji trzeba brać przykład w układach z USA ;-)
Ewaryst Fedorowicz
"jeśli w najbliższej przyszłości Stany Zjednoczone będą miały do nas jakiś interes, to trzeba dobitnie powiedzieć – nic za darmo. " Tak, tak i jeszcze raz tak! Ale to niemożliwe: po ostatnim przewerbowaniu "na zielone papierki" najbardziej prorosyjskich tuzów "naszej? klasy politycznej",  amerykańska agentura wpływu jest w Polsce tak samo silna, jak niemiecka czy ruska. Nie pozwolą, żebyśmy cokolwiek (oprócz rachunków do zapłacenia)  z popierania jankesów mieli  :-)
Do wpisu: Każdy realista ma swojego protektora
Data Autor
Gadający Grzyb
Ja właśnie staram się to permanentne dawanie d... w poszczególnych segmentach odmalować. pozdr. GG
Ewaryst Fedorowicz
Grzybie: zwykle tak jest, że nawet najbardziej skomplikowane kwestie stają się po bliższym przyjrzeniu się im - proste. O ile tytuł tekstu jest oczywiście słuszny, to kłopot w tym, że  CAŁA (tak, cała) tzw. klasa polityczna opiera swoje istnienie na wieszaniu się u czyjejś klamki i takie diagnozy, jak Twoja są i będą zawsze zwalczane. Kwestią dla tzw.  klasy politycznej jedynie słuszną jest to, czy klamka ta będzie niemiecka, rosyjska czy amerykańska. I nic więcej. Dzisiejszy "hero of the day"  wspomniał był o robieniu laski jankesom, zapomniał tylko dodać dla całości obrazu o dawaniu d... Niemcom i ruskim. A w wydanej przez Wydawnictwo Słowa i Myśli (właściciel - senator PiS Grzegorz Czelej) książce "Między Unią a Rosją", jeden z interlokutorów dziennikarza Gazety Polskiej, Artura Dmochowskiego, prof. Marek Chodakiewicz mówi wprost, że bez własnej broni nuklearnej będzie z Polską krucho. I to by było za puentę.
Gadający Grzyb
Bo z tym realizmem to jest tak, że jego ojciec - Dmowski - traktował go jako sposób na odzyskanie niepodległości, a jego współcześni epigoni zrobili z realizmu usprawiedliwienie dla kolaboracji. Innymi słowy, realizm - czyli wzmacnianie polskiego potencjału na różnych polach (gospodarka, edukacja, kształtowanie patriotycznych postaw) winien być środkiem do celu, czyli suwerenności i podmiotowości, a te można uzyskać np. na skutek narodowej insurekcji. W tym sensie realizm i insurekcjonizm nie są ze sobą sprzeczne, jedno jest uzupełnieniem drugiego. pozdr. GG 
Gadający Grzyb
W zasadzie wszystko sprowadza się do podmiotowości i skuteczności. Niezależnie od tego jak obecnie oceniamy politykę Węgier, to Orban pokazał jednak jak można dojść do władzy w skrajnie niekorzystnych warunkach i tę władzę utrzymać - dla dobra swego kraju. Swojego czasu postulowałem coś, co nazwałem "Zjednoczonym Obozem IV RP" - w skrócie chodziło o to, by PiS poszedł do wyborów w szerokiej koalicji z patriotycznymi organizacjami społecznymi, a jest takich trochę i to sprawdzonych w boju, zwłaszcza po Smoleńsku. Tylko, że zawodowi działacze z partyjnego aparatu musieliby się wtedy trochę posunąć. To byłby znaczący impuls aktywizacyjny. Trzeba zerwać z paternalistycznym podejściem - zarówno ze strony partii jak i mediów, które traktują nas jak target, który należy tylko utrzymać w stanie wzmożenia, doprowadzić do urn wyborczych i wszystko będzie dobrze. Jak mylne jest to podejście pokazuje historia przegranych wyborów. A po objęciu władzy? Mozolne odrabianie strat i zaniechań z ostatnich lat. Niezależność energetyczna, zerwanie pakietu klimatycznego, postawienie na innowacyjność w gospodarce, tak byśmy byli atrakcyjni jakością, a nie tanią siłą roboczą jak obecnie, wspieranie polskiego kapitału a nie robienie dobrze zagranicznym koncernom, asertywna polityka zagraniczna... jest tego multum. Ja wiem, że są to ogólniki, od szczegółów powinni być specjaliści wytyczający ścieżkę wyjścia z obecnego postkolonializmu (w tej diagnozie prof. Kieżun, niezależnie od swych uwikłań, ma rację). pozdr. GG
"Zawsze kiedy ktoś chce, żeby Polacy siedzieli cicho i dali sobą pomiatać, zaczyna sią dyskusja o: - wadach narodowych, którymi są odwaga i umiłowanie wolności - błędach, którymi była walka o wolność zamiast skamlenia i siedzenia cicho." To by trzeba wężykiem, wężykiem i w przedszkolach rozwieszać: ))coby się dziatwa od małego uczyła rozpoznawać intencje pokrzykujących na Naród. Co do zdania z "albo... albo": albo nasi przeciwnicy bardziej realistycznie oceniają nasz potencjał niż my sami?
Gadający Grzyb
No cóż, trudno dojść do innych wniosków po sprawie prof. Kieżuna. Ja poczułem się przez "nasze" media zrobiony w konia i to na kilku poziomach. Pisałem o tym w poprzednich tekstach, Pan również je czytał. Skoro ja i inny czytelnicy jesteśmy traktowani jako obiekt manipulacji, sprzedażowy "target" do urobienia patriotycznym marketingiem, jako przedmiot a nie podmiot, to cóż innego można napisać? Co do insurekcjonizmu i realizmu (zaznaczę - realizmu traktującego Polskę jako podmiot, tak jak czynił to Dmowski pisząc o "obowiązkach polskich") - to są dwa płuca polskiego patriotyzmu, dwie strony tego samego medalu. Współcześnie zaś z obu tych spuścizn należy wydestylować najbardziej wartościowe składniki i dostosować do wyzwań współczesności. pozdr. GG
Realizm i Relatywizowanie.. Te pojecia odmienia pan tutaj i wczesniejszych postach na rozne sposoby. Nie mozna odmowic panu zasadnosci i pewnych racji w ich uzywaniu. Ale nawet najlepsza analiza czy diagnoza jest bezwartosciowa bez propozycji skutecznej terapi. .."dlatego Polska powinna się wzmocnić tak, by samemu odgrywać rolę partnera silniejszego"..??? Klasyk uzna to stwierdzenie za .."oczywista ,oczywistosc".. 1)W jaki sposob ,w panskiej opini Polska : "..powinna sie wzmocnic tak ...." ? 2) "Inserukcjonizm vs Realizm" a "Niezangazowani"-(Spacyfikowani ? ) Klasyfikuje i umieszcza pan Polskie spoleczenstwo w tych dwoch kategoriach. Sam siebie i innych umieszcza pan tutaj: .."Nie ufam za grosz motywacjom ani jednych, ani drugich ".. Jaka alternatywe pan proponuje dla tej czesci spoleczenstwa (a jest ich sporo-okolo 40 %) ktora nie "ufa ani jednym ani drugim"..? 3)"Medialnosc" zycia politycznego w Polsce determinujaca procesy spoleczne i ksztalt Polskiej Racji Stanu.. Zgoda..Jaka kontr-alternatywe tutaj pan proponuje ? Od siebie. W calej mojej sympati do Premiera Kaczynskiego i PIS zaczynam (nie tylko ja) dostrzegac strategiczne bledy ,jak chociazby zepchniecie siebie do pozycji "obronnych".Czego praktycznym efektem jest rezygnacja z tworzenia wlasnej,codziennej "politycznej narracji" na rzecz "codziennie spoznionej" reakcji na atak wiadomych sil.. Stworzylo to dynamike "gonienia w pietke".. Czy nie nalezy tutaj pozwolic "mlodym i gniewnym" zwiazac slabnaca koalicje PO-SLD-PSL w bezposrednia konfrontacje z nimi ? Okazja sie wlasnie nadaza i sam chetnie wezme w niej udzial.. W ubieglym roku mialem (i nie tylko ja) mieszane uczucia co do przeniesienia "Obchodow" do Krakowa.. Zwyciezyl Pragmatyzm i tam sie zjawilem.. Nie zrobie tego w tym roku i wszelkie apele o : "cierpliwosc", "rozsadek ", "nie dac sie prowokowac" etc..nie przemawiaja do mnie wiecej.. Zostaja dwie propozycje: 1) "olac to wzystko=spacyfikowac" 2) wziasc udzial w Warszawskich "Obchodach" za wiadoma cene.. Ponoc Dobry Bog bedzie nas ocenial nie z tego co zrobilismy..Ale z tego co nie zrobilismy a moglismy zrobic.. Wybieram DZIALANIE a nie Schodzenie Zlu z drogi.. Taka postawa chroni mnie od Relatywizowania , a ktore to Pan tutaj tak szeroko pietnuje samemu go stosujac.. Czas na AKCJE ! Pozdrawiam
NASZ_HENRY
Nogi trzeba mieć, conajmniej dwie ;-)
Każdy realista ma swojego protektora -tytuł trafiony w 10-tke Nie ma sojuszu strategicznego dla slabych - kazdy prawicowiec powinien powiesic sobie to nad lozkiem. No coz dyskusje miedzy realistami/kolborantami a insurkcjonistami/romantykami rozstrzygnela historia Polska w 1918 roku powstala w wyniku wojny powszechnej o ktora modlil sie norwid a nie dilu z cesarzami . To co powstalo w 1989 to twor slaby wymierajacy biologicznie, pracujacy na swoich panow rosje I niemcy. Najbardziej podobny do gett zydowskich w Polsce od 39 do 41 roku ktore wolno wymieraly ale jednoczesnie dostarczly swoim ciemiezycielom produktow niezbednych do prowadzenia wojny. Elity zydowskie przekonycwly zydow zeby nie buntowali sie bo spotka ich "strasszna kara" a tak naprawde baly sie o swoje wygodne zycie w gettcie . Podobnie wyglada teraz z "elitami polskimi" Kraj wymiera a one czerpia z tego zsyski.. gdbysmy choc mieli przyrost natural bylaby by jakas platform do dyskusji a tak to tylko mozna krzyknac w mord.. kolaboranta sku... chce sie utuczyc na naszej zagladzie.
Nastepny "genius " ktory wszystko wie I nic nie robi, zeby nie zostac wykiwanym. Plakac sie chce
100/100
Józef Darski
Narracja insurrekcjonistyczna ma przywrócić starą tożsamość i ciągłość, bez których nie będzie żadnego oporu, realistyczna ma zniszczyć starą tożsamość i ciągłość. Dalej, w zależności od orientacji, mają być budowane nowe tożsamości. Pan natomiast podważa sens wszystkiego, skoro wszystko jest ustawką, teatrem dla kasy itp.. 
Anonymous
@Gadający Grzyb Dlatego trochę przekornie napisałem o niejednoznaczności. Zgadzam się, że słabszy partner jest bardziej narażony na zdradę. Ale siła oznacza możliwość prowadzenia polityki perspektywicznej, która może opierać się też na zaufaniu. Trzeba czasu aby to zaprocentowało w porównaniu do polityki rabunkowej obrotowych sojuszy, czyli ugrać co się da i chodu z wygraną. Kto dzisiaj uwierzy w wartość sojuszu z USA, Rosją czy Niemcami? UE jest przykładem sojuszu, w którym państwa zachowują się jak szajki kieszonkowców, cała polityka unijna to kto komu lepiej skroi portfel. USA podobnie jak Wielka Brytania spełnia kryteria sojuszu egzotycznego wg oceny Stanisława Cata Mackiewicza, czyli upadek Polski nie pociąga upadku USA i odwrotnie chociażbyśmy sobie nie wiadomo co obiecywali i jak sobie nie ufali. Sojusz Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego był sojuszem naturalnym i pozycja strategiczna wobec Prus i Rosji była inna gdy stanowiły jedność. Ta jedność była łatwiejsza do uzyskania wówczas dzięki atrakcyjnej ofercie cywilizacyjnej. Dzisiaj sami sobie nie oferujemy wartości cywilizacji łacińskiej a wobec Ukrainy np. wystąpiliśmy jako stręczyciel oferty UE i NATO w fazie wstępnej. To nie budzi szacunku i zaufania.
Gadający Grzyb
Nie zrozumieliśmy się. Chodziło mi o to, że słabi w takim sojuszu zawsze narażeni są na zdradę i pozostawienie samym sobie (jak Polska po "resecie" Obamy), dlatego Polska powinna się wzmocnić tak, by samemu odgrywać rolę partnera silniejszego - tego, który przyciąga, a nie jest przyciągany.
Gadający Grzyb
A czy ja coś piszę tu o Żydach i masonach? O konflikcie na linii insurekcjonizm - realizm pisałem w poprzednim tekście - "Wojna o prof. Kieżuna". Insurekcjonistyczną narrację uprawia środowisko "wSieci" i "Gazety Polskiej". "Realistyczną" - odłam rusofilski, głownie sieroty po PAX i Moczarze oraz od pewnego momentu część publicystów "Do Rzeczy", tylko że oni orientują się w inną stronę. Żeby była jasność - ja nie potępiam realizmu ani insurekcjonizmu jako takich. Podejrzewam jedynie, że ten spór jest po prostu elementem medialnego teatru, biznesowej konkurencji - ma ekscytować gawiedź i napędzać sprzedaż. pozdr. GG
marsie
Do Pana Darskiego - z wieloma Pana wypowiedziami się zgadzam, ale bez przesady. Nie Naród się skundlił, tylko jego część, ta rządząca głównie i medialna. Bardziej je widać, to jasne, ale nie wolno karać za to wszystkich, tak ich nazywając. Pozdrawiam!
Anonymous
@autor Nie mogę się zgodzić z jednoznacznością stwierdzenia, że "nie ma strategicznych sojuszy dla słabych". Silna Polska powinna stworzyć sojusz i ze słabymi krajami jak Litwa, Łotwa, Estonia, Słowacja, Węgry i silnymi jak Białoruś. Słaba Polska jest atrakcyjnym partnerem dla silnych Niemiec, bo deklarowana słabość to tylko propagandowa przygrywka do niemieckich zbrojeń. Problem sojuszu z Niemcami leży w ich cywilizacyjnym upadku od czasu podbicia przez Prusy a obok tego postępującego socjalizowania się. To czyni taki sojusz nieatrakcyjnym dla Polski. Problem w tym, że już w tym sojuszu jesteśmy - od czasu przystąpienia do Unii Europejskiej i zacieśnienia zależności od Niemiec przez Traktat Lizboński. Wchodząc do UE odwróciliśmy się zresztą od sojuszu z Ukrainą, który dawałby strategiczną siłę obu stronom. Ukraina proponowała sojusz jeszcze w czasie gdy posiadała broń atomową. Włochy proponowały Hexagonale. Pamiętamy politykę Prezydenta Lecha Kaczyńskiego - jakże skuteczną i jakże torpedowaną. Ciągle pozostają nam możliwości sojuszu od Szwecji po Turcję w sytuacji ciągłego zagrożenia Niemiecko-Rosyjskiego i Izraelsko-Amerykańskiego zainteresowania rozgrywaniem tego zagrożenia dla swoich celów. Obecnie niekwestionowanym liderem tej koalicji jest Białoruś i z tego powodu nie dziwi jej izolowanie przez Niemców, Rosjan, USA czy Izrael. Propagandy tych krajów rozgrywają konflikty ideologiczne i historyczne. To oczywiste. Widać to na przykładzie powstania Warszawskiego i akcji Burza, gdzie mamy efekt działania propagandy brytyjsko-sowieckiej, która narzuciła Polakom teorię jednego wroga. Dlatego dzisiaj nikt nie zadaje pytania dlaczego nie planowano obrony Polski przed Rosją sowiecką. Oburzenie słychać gdy kwestionuje się sens torowania Armii Czerwonej drogi do podbicia Polski. Ja nie widzę tu obłędu. Ja widzę tu zdradę 1944.
Józef Darski
A insurekcjoniści to kto, bo nie znam żadnego chętnego i kto za nimi stoi. żydów i masonów może Pan sobie darować, podobnie Niemców - Brauna Pan nie przebije.