Otrzymane komantarze

Do wpisu: Ten przeklęty insurekcjonizm
Data Autor
@Gadający Grzyb Widzę 3 problemy w Pańskim rozumowaniu. Po pierwsze, "realizm" o którym Pan pisze powinien być co najmniej wzięty w nawias lub słowo to w ogóle nie powinno być używane w kontekście, w jakim Pan je używa, tj. fałszywego pragmatyzmu. Utożsamienie publicystyki Ziemkiewicza (jako przykładu, rozumiem) z realizmem jest nieporozumieniem. Realizm wywodzić się może tylko z całościowego i integralnego ujęcia rzeczywistości, wraz z całą jej złożonością. Ziemkiewicz i bliscy jego ideom publicyści uprawiają raczej fałszywy pragmatyzm, niż realizm, a w zasadzie "realizm". Po drugie, utożsamia Pan niejako (historyczną) insurekcyjność z wewnętrzną cechą polskości. Czy na pewno jest to cecha polskości? Czy raczej jest nią stawianie oporu tyranii (nie mylić z ideami rewolucyjnymi) oraz umiłowanie wolności? Jak pogodzić insurekcyjność jako element polskości z polską cechą umiłowania spokojnego życia w wolności, w bliskości z Bogiem i w zgodzie z naturą? Czy nie wykluczają się?  Uwzględniwszy historyczne uwarunkowania (bo jakże inaczej oceniać) można skłonić się ku stwierdzeniu, że insurekcyjność została zaadaptowana do polskości w określonych warunkach (zniewolenia) i na określonych warunkach (udział w rewolucji). Nie można też, mówiąc kolokwialnie, wrzucać wszystkich powstań polskich do jednego worka. Bo czym innym jest powstanie przeciwko najeźdźcy (jako element obrony, tzw. wojny sprawiedliwej), a czym innym udział w realizacji (nawet jeśli nie wprost) rewolucyjnej utopii np. przymusowego zjednoczenia Europy. Po trzecie, stawia Pan główną tezę, że insurekcyjność (w Pańskim rozumieniu) sama w sobie przyczyniła się do odzyskania niepodległości. Myślę, że jest to pewien skrót myślowy zbyt łatwo przyjmowany i zbyt łatwo przedstawiany jako oręże przeciwko antypolskim propozycjom (np. podporządkowania się Niemcom pod pozorem fałszywego pragmatyzmu).  Do odzyskania niepodległości w 1918 r. na pewno doszło w wyniku odważnej i roztropnej dyplomacji oraz dzięki przekonaniu Polaków, że warto zjednoczyć własne wysiłki we własnym wspólnym celu i to celu tak doniosłym. Na marginesie, jak bardzo brakuje obecnie Polakom zarówno zręcznej dyplomacji, jak i wspólnoty dążenia do niepodległości (nie mylić z dążeniem do rozwoju totalitarnej demokracji ludowej, w wydaniu sowieckim i unijnym).
Gadający Grzyb
Nie sądzę. by przeczytał itd... zresztą, nie o to chodzi. Użyłem Ziemkiewicza jako przykładu, a tekst skierowany jest raczej do tzw. "ogółu" bombardowanego propagandą ;) pozdr. GG
gadal grzyb do obrazu a obraz ani razu
Tylko czy Ziemkiewicz to przeczyta? A nawet jeśli, to czy zrozumie? A jak zrozumie to czy zmieni zdanie? A jak nawet zmieni zdanie, to czy to ogłosi publicznie, tak jak głosi i puszcza tę swoją wodę na młyn antypolskości? Myślę że wątpię. Ale wszyscy inni (mam na myśli tych, którzy chcieliby się tutaj czegoś nauczyć) powinni przeczytać ten tekst, przynajmniej dwa razy.
Do wpisu: Wielkoruska kiełbasa
Data Autor
smieciu
Dla mnie to raczej smutne i nie ma z czego się cieszyć. Pokazuje tylko jak różne reżimy na całym świecie sprowadzają ludzi do poziomu bydła. W KRLD na swój sposób w Rosji trochę inaczej w Chinach jeszcze inaczej a w Polsce? Czy Polak jest dużo lepszy od Ruska? Miliony przekrętów, w żywe oczy. Wyborczych i finansowych. Toworzący się System oligarchiczny jak właśnie na Wschodzie. Gender i masowe wiskanie gówna do głów. Jestem niemal pewiem że i Polaków dałoby się sprowadzić do poziomu Rusków. Bo skoro teraz nie protestują to dlaczego mieliby protestować w państwie KGBowskiej mafii gdzie każdy opozycjonista zostaje albo pobity przez nieznanych sprawców, albo zabity albo jeśli ma szczęście to trafia do gułagów. Przecież już to przerabialiśmy po IIWŚ. Tych co chcieli walczyć zamęczono i wybito. Naród został spacyfikowany. A Solidarność lat 80-tych nigdy nie powstałaby gdyby nie przyzwolenie SB, które nasączyło ją agentami i miało w związku z nią swoje plany. Tak to wygląda. Nie powinniśmy walczyć z Rosją czy Rosjanami a reżimami. Bo jeśli nie podejdziemy tak do tego to zawsze ktoś będzie wygrywać ogłupiony lud dla swoich reżimowych celów. Tak jak napisał Orwell. Podstawą istnienia każdej władzy jest wróg. Z tym że wrogiem tym nie może być oczywiście władza... Tylko jakiś naród, zwykły człowiek. Np. Rusek z którym możnaby się napić wódki. Ale nie. Ruskowi wkłada się do głowy że Polak to burżujski wróg. Polakowi że Rusek to bolszewicki wróg. Potem już tylko karabiny w dłoń i na rzeź. W imię władzy przesuwającej mięso armatnie na wielkiej światowej szachownicy.
Gadający Grzyb
Normalka.
Emilian Iwanicki
Jak zajdzie potrzeba to i sąsiada po cichu zjedzą.
Do wpisu: Czy Polskę stać na podmiotowość?
Data Autor
NASZ_HENRY
Jeszcze nikomu nie udało się samemu z bagna za włosy wyciągnąć ;-)
Do wpisu: Czy Benedykt XVI żałuje abdykacji?
Data Autor
Gadający Grzyb
Nie bardzo rozumiem. Kto i przed czym/kim ma ustępować? pozdr. GG
NASZ_HENRY
Ustąp aby zwyciężyć. Wprawdzie to zasada judo ale skuteczna ;-)
Obywatel
Nie znamy wszystkich motywów decyzji Benedykta XVI. Rezygnacja z posługi Piotrowej pokazała, że Biskup Rzymu nie jest jakimś "wice-Bogiem", wiarę należy opierać na autorytecie większym od ludzkiego, a Kościół nie jest "jednoosobowy". W tym sensie ta trudna decyzja była, moim zdaniem, wyrazem pokory. Zestawianie jej ze skandalem ostatniego synodu (i, niestety także niedawnych wystąpień papieża Franciszka) jest nie do obrony (choć nie wiem czy taki był zamiar Szanownej Eski - podejrzewam, że nie). Łączę pozdrowienia. Łukasz
Gadający Grzyb
Toteż właśnie piszę o "Jonaszowej dezercji od odpowiedzialności" - chociaż ze znakiem zapytania. Tak, abdykacja była błędem. pozdr. GG
eska
Sorry, ale to ów „rottweiler Pana Boga” rozpoczął zgorszenie swoją abdykacją i nie ma co tego owijać we bawełnę.
Do wpisu: Polska – USA: zaufanie traci się tylko raz
Data Autor
Gadający Grzyb
@ Deidara Wysyłanie wojsk miało sens jako "inwestycja w sojusz". I gdyby nie wolta USA dokonana przez Obamę miało by nadal. Teraz już nie ma. pozdr. GG
Gadający Grzyb
Owszem, ta tendencja jest zauważalna np. w izolacjonistycznym skrzydle Republikanów. pozdr. GG
przyznam ze sledze twoje wypowiedzi , komentarze i generalnie jest mi z nimi po drodze....ale proponujesz jedne sojusze zastapic innymi!to tak troche zeby w miare dobre karabiny zastapic dzidami i maczugami...... z jednym sie zgodze ze jak polska bedzie silna sama z siebie to wszyscy beda sie z nia liczyc i zabiegac o "sojusze" z nia wlasnie! ale to wymagaloby zmiany wielu doktryn...takiej w miare sporej rewolucji, spojrzenia na wiele spraw inaczej...nie jest to wcale trudne!ale nie widze szans powodzenia z powodu charakteru moich wspolrodakow! dla nich sie liczy "kasa" , pelna micha itp! niewazne kto poda te miche, czy niemiec czy ruski....moja chata z kraja, micha pelna i o co chodzi? od czasu do czasu zaspiewamy sobie " polska bialoczerwoni polska"....gdy siatkarze wygraja...pozniej poczytamy blogerow, cos od siebie dorzucimy i powiemy "liberum veto"..;a co ? sami dobrze wiemy jak powinno byc bo znamy sie na wszystkim, prawda? tutaj leczymy nasze kompleksy, prawda?tworzymy takie "kolka wzajemnej , blogerskiej adoracji", prawda? dowalimy kazdemu pod pozorem obiektywnego wyrazania opinii bo w koncu jest wolnosc slowa , prawda? i tak dalej i tak dalej az do usr....j smierci!
zaden amerykanin nie uzyje wyrazenia "peoples" a raczej "nation" jako narod! ja wiem ze wielu polakow , blogerow uwielbia wrzucic cos po angielsku bo to wtedy takie powazne ze "wow! a jak jeszcze cos dorzuci po francusku to "chapeau bas"! ale nalezy uwazac zeby sie nie osmieszyc!im ktos ma wieksze kompleksy intelektualne tym bardziej popisuje sie ze jest taki swiatowy bo od czasu do czasu "rzuci" cos po angielsku .....
Również pozdrawiam :)
Obawiam się, że nawet jeśli "amerykańska prowincja" gdzieniegdzie zachowała (a owszem, zachowała) i zachowa kręgosłup, nie będzie to miało większego wpływu na postępujący upadek imperium. Trzeba tu zrozumieć specyfikę amerykańskiego "prowincjonalnego" patriotyzmu - ma on charakter bardziej lokalny niż federalny. Poza tym jest "skażony" pewną utopią libertariańską, tzn. patriota amerykański, jeśli mu władza federalna nie wchodzi siłą do zagrody, a Waszyngton nie zagląda do okien, uważa, że jest OK. Czyli dopóki on na swoim może robić co chce i w swojej lokalnej społeczności żyć wartościami jakimi chce, nie interesuje go co tam się wielkiej polityce wyprawia, ani nie zamierza iść ze strzelbą na Waszyngton, by strzec Konstytucji. Amerykanie "prowincjonalni" przyzwyczaili się, że od zapewniania im Konstytucyjnych praw są wybierane przez nich władze, w tym władze na szczeblu federalnym, a także prezydent. Opamiętanie może przyjść za późno. Proszę sobie też wyobrazić, że coraz częściej słychać głosy, wśród tych bardziej zorientowanych Amerykanów, nie skażonych radykalnym libertarianizmem czy wiarą w demokratyzm, że imperium musi upaść, niczym Rzym i nie da się go uratować. Zastanawiają się więc już nie jak "ratować system", lecz jak przetrwać i zachować ideały, którym są wierni od pokoleń. Zastanawiają się czy "amerykańskość" ma szansę się odrodzić, a jeśli tak, to gdzie i w jakiej strukturze. Patrioci amerykańscy są też szczególnie narażeni na ryzyko przyjmowania niektórych koncepcji oferowanych im przez rosyjską propagandę. Wydaje im się czasem, że skoro Obama promuje nienaturalne przywileje dot. homoseksualistów, a Putin zabrania propagandy homoseksualnej, oznacza to, że Putin mądrzej zarządza i kieruje się dobrem Rosjan. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że strategia Putina jest obosieczna, tzn. za pomocą rozbudowanej w USA agentury zachęca do demoralizacji Amerykanów, a propagandowo kreuje się na obrońcę moralności w swoim kraju. Podobnie działa w Unii Europejskiej. Robi to dlatego, że rozumie, iż demoralizacja będzie miała wpływ na podejmowanie (lub niepodejmowanie) decyzji, także strategicznych. Putin zdaje sobie sprawę, że w razie konfliktu globalnego i starcia z USA, sprawność bojowa armii, która zajmuje się "prawami gejów w wojsku" będzie obniżona.
Gadający Grzyb
No, fakt. W Polsce podejście do Ameryki  w wielu przypadkach zatrzymało się na Reaganie i latach 80-tych. A dziś to jedna inny kraj i inna polityka. Swoją, drogą, ta obietnica Obamy, ze poprosi Kongres o miliard dolarów dla całego naszego regionu to był wręcz policzek... pozdr. GG
Gadający Grzyb
Serbia, Bułgaria - to główne karty Putina na Bałkanach. Ale jest też Macedonia, Grecja. Nawet jeśli Chorwacja, Bośnia czy Czarnogóra mają inne nastawienie, to nie ma to większego znaczenia. Słowacja i Czechy konsekwentnie sprzeciwiają się antyrosyjskim sankcjom, Węgry również. Te kraje lawirują między Rosją a Niemcami i w tej chwili wolą nie narażać się Rosji. No włąsnie - orientacja na Turcję i Rumunię nie byłaby złym pomysłem - choćby dlatego, że  Ruskich tam się niezbyt lubi i to z wielu powodów.
Sprostowanie Mam nadzieję, że żaden "solidarnościowy emeryt", który był i jest prawdziwym szlachetnym wojownikiem o polską wolność - pełną i na polskich warunkach, nie obrazi się na moje barwne określenia. W powyższym komentarzu nie wskazuję ludzi, którzy walczyli i nie przestali walczyć, lecz tych, którzy po 25 latach zorientowali się, że "wolność" wg Lecha Wałęsy, Michnika i uhonorowanego pogrzebem generała, nie jest "tą, o której marzyli". Oni to w licznych swoich publikacjach dają wyraz swojej naiwności i bezradności, wyrażanych czasem poprzez sztuczną wojowniczość (powrót "oni vs my"). Proponują przy tym przestarzałe recepty na kolejną i kolejną "reformę", te same recepty, które do dzisiejszego stanu Polskę doprowadziły. Ludzie ci przez 25 lat nie mieli nic do powiedzenia, niewiele mają i dziś. Bo co można dziś powiedzieć nastoletniemu wnukowi bez perspektyw?
Gadający Grzyb
To fakt - Obama jest nieodrodnym dzieckiem rewolucji kulturalnej i stara się przekształcić Stany na neobolszewicką modłę, zaś ścieranie sie różnych lobbies to wręcz istota systemu "waszyngtońskiego". Cała nadzieja w amerykańskiej prowincji. Może amerykański odpowiednik naszego Podkarpacia zachował jeszcze witalność i kręgosłup :) pozdr. GG
Pragnąc dopełnić niejako to, co napisał autor Gadający Grzyb, pozwolę sobie zauważyć, że gdy mowa o USA, Polacy - również nieomal wszyscy analitycy ze środowisk patriotycznych (zwłaszcza "Gazety Polskiej") - w swojej analizie polityki amerykańskiej notorycznie nie zauważają lub nie rozumieją występowania 2 ważnych czynników: 1. Politykę wewnętrzną i zewnętrzną uprawiają w USA różne grupy interesu. "Naród amerykański" - mówiąc językiem zrozumiałym w Polsce (czyli ang. People of the United States) - jest de facto, niestety, jedną z grup interesu. Tak się składa, że reprezentacja interesu tej grupy w polityce USA, na przestrzeni ostatnich dekad bardzo podupadła, jeśli w ogóle jeszcze istnieje. Amerykańska racja stanu, którą można utożsamić z interesem Amerykanów, jest obecnie właściwie zmiażdżona przez interesy grup ze sobą konkurujących, a mających większy lub mniejszy wpływ na realizację polityki wewnętrznej i zewnętrznej. Należy zatem pamiętać, że może zaistnieć sytuacja, w której np. amerykański prezydent niekoniecznie będzie w rzeczywistości reprezentantem amerykańskiej racji stanu, a jego administracja niekoniecznie wykonawcą interesu Amerykanów. 2. W USA, w okresie zwłaszcza w ostatnich 2-ch dziesięcioleci, doszło do olbrzymich zmian społeczno-kulturowo-politycznych. Można zaryzykować generalne stwierdzenie, że USA zmieniły się nie do poznania.  Kulminacją zmian, swoistym przypieczętowaniem, są kadencje Obamy, swoiście antyamerykańskiego prezydenta, który prowadzi politykę wewnętrzną polegającą na radykalnej demoralizacji młodzieży, antagonizacji grup społecznych oraz propagandowej zmianie mentalności Amerykanów. Nie mówiąc o pewnych "korekcjach" ustrojowych - Obama podporządkował gospodarkę niektórym żelaznym regułom socjalizmu, dokonał swoistej faszyzacji administracji federalnej oraz wprowadził dyktaturę politycznej poprawności do armii. Można zaryzykować twierdzenie, że współczesne USA są państwem, w którym rozkwita "nowoczesny" bolszewizm. Prawie tak bujnie, jak zakwitła rosyjska propaganda - w Stanach, ale też i Kanadzie. Moskwa usiłuje konsekwentnie zmienić obraz Rosjan z "wrogich" na "po prostu innych, interesujących", a nawet "fajnych i fascynujących".
Do wpisu: Bauman i neokolonialny kulturkampf
Data Autor
Do ~~Henry ! ,,Czyś Ty chory czy biedny na głowę. Każdy artykuł kończy ~Henry u dołu.,, alkoan