Otrzymane komantarze

Do wpisu: Bezprawie w służbie demokracji
Data Autor
xena2012
,,czasem prawo musi zostac na boku''....No w naszej demokracji zostaje i to nie czasem a nader często...
Do wpisu: Walutowy hazard
Data Autor
No właśnie tak , czemu więc wciąż dajemy się wpuszczać w kanał , gdy jest oczywiste iż nie frankowicze są problemem a wtłaczana nam z iście goebbelsowską konsekwencją "nietykalność banków" . Tak trudno rozróżnić przyczynę od skutków ?? J.P.
NASZ_HENRY
Banki prowadzą działalność gospodarczą bez ponoszenia ryzyka. Zaraz, zaraz czy to jest jeszcze działalność gospodarcza. Ale jest to na pewno świetny interes, bo ewentualnych dłużników będzie ścigać aparat państwowy – jest bankowy tytuł egzekucyjny, sąd elektroniczny i komornicy. Przy okazji pożywią się też różne firmy windykacyjne a może i blogerom coś skapnie ;-)
Witam , .. na początek , nie jestem ekonomistą w żadnym calu ( poza koniecznym rozważaniem kosztów każdego działania, jak większość ludzi ,choć niby "przedsiębiorcą" )opiszę to jako wyznawcę reguły zawartej w rozszerzonych suplikacjach " od pożaru, głodu ,ognia ,wojny i kredytów Zachowaj Nas Panie." Zatem , czy aby na pewno problem jest postawiony "na nogach", nie zaś na głowie ? Czy jest choćby jedno działanie dowolnego kredytobiorcy wolne od ryzyka własnego ? Jeśli tak , to w imię czego to wieczne biadolenie nad stratami banksterów ?, cóż to za bezcenną wartość dodają do końcowego efektu przedsięwzięcia iż jedynie oni mają być wolni od ryzyka, co określa pojęcie "strata banku " - poza chybioną kalkulacją "wykręcenia pierwszego napotkanego obywatela , jeszcze lepiej wielu " na, poczynając od naście a kończąc na -set procentach??? Wydaje mi się oczywiste iż to system prawny musi wymusić co najmniej równy udział stron w ryzyku przedsięwzięcia , a nie mniej ważne, także i zysków. Trzeba wreszcie uznać/zobaczyć, iż działalność gospodarcza to systematyczna praca , bardzo dobrze gdy zapewniająca 5-15% zyski, jeśli pominąć oczywiste "super trafienia". Jeśli reakcja rządu wobec oczywistego dowodu niegodziwości banków ma cokolwiek rozwiązać, to musi ona dotknąć "nietykalnego" - wyrównać udziały stron w ryzyku i zyskach, nie widzę też powodu do gwarantowania zwrotu większego niż wniesiony udział w przypadku niepowodzenia przedsięwzięcia. J.P.
Anonymous
@autor Pytanie czy warto teraz przewalutować kredyt. Moim zdaniem nie. Teraz warto brać kredyt we frankach a przewalutować jak frank spadnie. Eksperci medialni i niezrównany nadzór bankowy - spodziewam się - będą od kredytów we frankach teraz odwodzić. Teraz bankom się to nie opłaca. Dawali te kredyty gdy poziom franka był sztucznie utrzymywany na niższym poziomie.
Jabe
Szanowny Panie. Wielu rzeczy mogli frankowicze nie wiedzieć zaciągając dług (i zostać w konsekwencji „orżniętymi”), ale to, że kredyty frankowe są kredytami frankowymi, było jasne i nie trzeba tu specjalistycznej wiedzy. Jest szczegółem technicznym, czy klient dostawał franki, czy „indeksowane złotówki”. Istoty sprawy to nie zmienia. Proszę nie opowiadać, że ludzi (w tej kwestii) wprowadzono w błąd. Zresztą przez całe lata, z powodu wzięcia na siebie ryzyka, byli na plusie. Robert Gwiazdowski wręcz twierdzi, że wciąż mają się lepiej niż „złotówkowicze”. Być może więc pan Grzyb naiwnie przyłączył się do kolejnego skoku na kasę. Tym razem banków. Jeśli się powiedzie, banki oczywiście – nie będąc instytucjami charytatywnymi – odbiją sobie straty np. droższym kredytem. Tak, straty, bo tracą należny według umowy zarobek. Gada Pan, panie Grzybie o hazardzie. My przecież oczekujemy od banków, że nie będą ryzykowały. Ryzyko ma brać na siebie klient. O to w bankowości chodzi. Tabele przeliczeniowe brane z sufitu, oznaczają, że niektóre przynajmniej kredyty nie były w istocie frankowymi, tylko w jakiejś wyimaginowanej walucie. Byłby więc to problem kredytów „nibyfrankowych”, a nie frankowych. Należałoby w takim razie pozwolić klientom, których wprowadzono w błąd, spłacać we frankach i po sprawie.
c.d.5 Glupota 6: "Wprowadzenie zasady, że kredyt w obcej walucie spłacany jest zawsze po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu, niezależnie od tego czy w przyszłości wartość tego pieniądza wzrośnie, czy zmaleje". Wowczas nie byloby kredytow w obcej walucie (i nizszym procencie - na ktory to nizszy procent pozyczkobiorcy chetnie w przeszlosci przystali). Pytanie koncowe: A gdyby tak bylo, ze od roku (umownego) 2009 frank TRACIL na wartosci a ZLOTY umacnial sie, to czy wg Pana wowczas pozyczkobiorcy powinni DOPLACIC bankom roznice - to jest DOKLADNIE to samo co Pan (i inni) proponuja w obecniej systuacji (patrz glupota 5) tylko w przeciwnym kierunku. No jak, zgodzilby sie Pan na to ??? Bo jezeli nie to dlaczego Pan uwazasz, ze prawo ma dzialac tylko w jednym kierunku ?? Chyba ze nie jestesmy w panstwie prawa tylko w panstwie piesci
c.d.4 Glupota 3: "Tym samym Szwajcarzy odeszli od polityki utrzymywania waluty na stabilnym poziomie, uzasadniając to zbyt mocnym OSLABIENIEM swojego pieniądza w stosunku do dolara." Patrz Glupota 2 Glupota 4: "Kredytobiorcy we franku notują już straty rzędu stu kilkudziesięciu procent wartości nieruchomości". Nie jest mozliwe stracic wiecej niz sto procent (a wowczas wartosc mieszkania bylaby rowna 0). Na studiach prawa (podobno) ucza rowniez logiki. Jak widac u Pana z ta logika cos nie najlepiej. Glupota 5: "to banki przynajmniej teoretycznie powinny zwrócić klientom pieniądze, ponieważ wartość kredytu po kursie z dnia zawarcia umowy została już dawno spłacona." Znow na bakier z logika - bank pozyczyl XXX frankow i oczekuje splaty XXX frankow + odsetki. Co ma do tego kurs dnia w momencie zawarcia umowy ?? Jak Pan pozyczysz komus 100 tys. SWOICH zlotych na powiedzmy 5 procent/rok to Pan chyba oczekujesz, ze za rok dostaniesz Pan 100 tys. zlotych + 5 procent - tak czy nie ?? Czy przyjabys Pan tlumaczenie, ze pozyczkobiorca zamienil zlote na pesety i za rok wartosc peseta w stosunku do zlotego spadla o polowe to wobec tego dostajesz Pan z powrotem nie 100 tylko 50 tys. SWOICH zlotych. ? No jak, zgodzilbys sie Pan na to ?? Propozycja rozboju w bialy dzien: "Powinniśmy nie tylko ustawowo przewalutować kredyty we frankach po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu ...". A niby jakim "prawem" ?? "Prawem" silniejszego czyli "prawem piesci" ?? Zdaje sie, ze jest taka zasada prawna: Prawo nie dziala wstecz !! Czy Pan jako prawnik zapomnial zes Pan o tym ?
c.d.3 Na koniec e-mail ktory wyslalem do posla na Sejm Pana wojciecha Jasinskiegow zwiazku z jego felietonem: „Prawo dla obywateli, nie dla bankow” Przeczytalem panski artykul "Prawo dla obywateli, nie dla bankow" i az mnie zatkalo. Glupota 1: Sam tytul artykulu jest glupota, bo w panstwie prawa, prawo JEST ROWNE DLA WSZYSTKICH Nie uczyli Pana tej PODSTAWOWEJ ZASADY PRAWA jak zes Pan studiowal prawo, czy tez zes Pan wygodnie o niej "zapomnial " ? Pelnoletni prawny podmiot 1 dobrowolnie zawarl wazna umowe z prawnym podmiotem 2 i oba te podmioty ta umowa zobowiazuje. Sadom NIC do tego jezeli w momencie zawarcia umowy byla ona wazna w swietle wowczas obowiazujacego prawa. Przyklad umowy niewaznej od samego poczatku - umowa na zlecenie dokonania przestepstwa. Albo umowa pozyczkowa na procent wiekszy niz zezwalalo prawo W MOMENCIE ZAWARCIA UMOWY. Glupota 2: cytuje: "Celem władz federalnych w Bernie, który został bez trudu osiągnięty, było doprowadzenie do drastycznego skoku ceny franka". Guzik prawda - wladze w Bernie "uwolnily" franka z tego prostego powodu, ze nie mialy wiecej srodkow (Szwajcaria to tylko 7 mln ludzi) aby bronic franka przed WZROSTEM A NIE PRZED OSLABIENIEM ! Mocny frank powoduje oslabienie szwajcarskiego exportu - nie tylko zegarkow z Genewy ale przede wszystkim precyzyjnego przemyslu obrabiarkowego, silnikow okretowych Sulzer, samolotow Pilatus etc. A nawet szwajcarskie sklepy z zywnoscia w pasie przygranicznym bankrutuja, bo Szwajcarom-przygranicznym oplaca sie robic zakupy np. we Francji i to pomimo faktu, ze wracajac z zakupow we Francji na szwajcarskiej granicy musza placic paroprocentowe (o ile pamietam 7 albo 8 procent) clo (nawet za ziemniaki i kiszona kapuste a nie tylko za Cogniac czy tez Wyborowa). Czytalem o tym bodaj rok temu. Szwajcarzy bronili franka przed WZROSTEM a nie przed OSLABIENIEM !!
CD.2 GG: a gdy już na nią przechodzi okazuje się ona na tyle nędzna, ... Panie GG, znow wciskasz Pan kit – czy to bank wyplaca emeryture i ustala jej stawke ?? GG: Budżet państwa nie musi na „frankowiczów” wydawać ani grosza. A to bardzo ciekawe, czytajmy dalej .. GG: ... Wystarczy systemowe rozwiązanie prawne nakazujące przewalutowanie kredytu na złotówki po kursie z dnia zawarcia umowy ... Tutaj jest jawne nawolywanie do rabunku w bialy dzien, czyli do zwyczajnego przestepstwa. Podobnie (albo niemal identycznie) wyrazali sie Czarnecki i Jasiewicz. W wyzej podanym przeze mnie przykladzie gdyby SFR byl dalej po 3 ZL = 1 SFR na splacenie drugiej raty platnej 31.12.2015 czyli 51 500 SFR Frankowicz Kowalski potrzebowalby 154 500 ZL. To byloby po t.zw „.przewalutowaniu kredytu” – jak tego chca Czarnecki, Jasiewicz, Grzyb i inni. Sek w tym, ze 31.12.2015 za 154 500 ZL po kursie 5 ZL = 1 SFR frankow mozna bylo dostac 30 900 SFR a nie 51 500 SFR jak tego wymagala umowa. Czyli 20 600 SFR za malo. W tej sytuacji nawet gdyby bank „pracowal” za darmo to i tak Czarnecki (Jasiewicz, GG) nie dostaliby nie tylko obiecanych procentow ale byliby ok. 20 000 SFR „do tylu”. Panowie Czarnecki, Jasiewicz, Grzyb, czy zgodzilibyscie sie na takie rozwiazanie gdyby te 100 000 SFR byly WASZE ciezko zarobione pieniadze ?? Bo wydawac CUDZE pieniadze jest bardzo latwo !! Co to znaczy: „rozwiązanie prawne nakazujące przewalutowanie kredytu” ... Bo dla mnie to znaczy nic wiecej jak prawo silniejszego, czyli po prostu prawo piesci.
Juz dawno nie czytalem takich karkolomnych bzdur jakie pojawily sie w zwiazku z “frankowiczami”. Celuja w tym europosel Ryszard Czarnecki, kilkukrotny posel na Sejm Wieslaw Jasinski no i Gadajacy Grzyb (chociaz nie tylko). Prosty przyklad – zalozmy ze Czarnecki (albo Jasinski, albo Grzyb) przychodzi do banku ze 100 000 SFR i zawiera umowe z bankiem: dnia 1.1.2014 Czarnecki pozycza bankowi 100 000 SFR na dwa lata na 2 procent rocznie. Splata jak nastepuje – 31.12.2014 - 50 000 SFR plus 2 000 SFR (2 procent na rok od 100 000). Druga i koncowa splata 31.12.2015 – 50 000 SFR plus 1 000 SFR (2 procent na rok od 50 000 SFR). Wyglada na to, ze Czarnecki (albo Jasinski albo Grzyb) za dwa lata zarobia 3 000 SFR. W dniu 1.1.2014 bank pozycza Frankowiczowi Kowalskiemu 100 000 SFR (a nie zlotych albo peso) na 2 lata na 3 procent rocznie. Splata jak nastepuje – 31.12.2014 - 50 000 SFR plus 3000 SFR (3 procent na rok od 100 000). Druga i koncowa splata 31.12.2015 – 50 000 SFR plus 1500 SFR (3 procent na rok od 50 000 SFR). Ile na w/w umowie “zarobi” bank ? 1500 SFR, bo 3000 SFR musi oddac Czarneckiemu (albo Jasinskiemu albo Grzybowi). Zarobi jest w cudzyslowie, bo z tych 1500 SFR bank musi oplacic kasjera, ogrzewanie elektrycznosc etc. etc. Plus jest jeszcze ryzyko. Frankowicz Kowalski zamienia 100 000 SFR po kursie (zalozmy) 1 SFR = 3 ZL i kupuje mieszkanie (albo Ferrari, albo R-R). 31.12. 2014 Frankowicz Kowalski wyciaga z ponczochy (albo z innego banku) 159 000 ZL, idzie do kantoru i dostaje 53 000 SFR (po kursie 3 ZL = 1 SFR) ktore zwraca bankowi. 31.12.2014 zgodnie z umowa bank zwraca Czarneckiemu (Jasinskiemu, Grzybowi) 50 000 SFR plus 2000 SFR odsetek (1 000 SFR zostaje dla banku)
Gadający Grzyb
Ubezpieczenia, kredyty denominowane w obcych walutach, opcje - to jest zwyczajny hazard i jako taki powinien być oferowany, wtedy sytuacja byłaby jasna. pozdr. GG
Gadający Grzyb
Nie, frankowicze nie chcą by ktokolwiek spłacał za nich długi. Wystarczyłoby przewalutowanie kredytów. Banki zostałyby jedynie pozbawione nieuczciwego zysku z indeksowania pożyczki względem obcej waluty - czyli z narzędzia spekulacyjnego, które wcisnęły pod nazwą "kredytu". pozdr. GG
Docent zza morza
Powiedzmy sobie szczerze - CAŁA SFERA BANKOWO-UBEZPIECZENIOWA jest działaniem w złej wierze, bo najistotniejsze i najmniej korzystne dla "klienta-jelenia" szczegóły zawieranej umowy zwykle są przed nim ukrywane - bowiem zawsze są pisane "drobnym drukiem". A jak już przychodzi "co do czego" - to zwykle okazuje się, że większość "klientów" myślała, że zawierała całkiem inną umowę, niż się to "w praniu" okazało. Zrozumienie tej prawidłowości będzie pierwszym krokiem ludzkości do wyzwolenie się z tyranii bankowców oraz pułapki długu publicznego, w jaką wszyscy popadliśmy od roku 1694, gdy to w Anglii utworzono pierwszy w świecie bank centralny. A wszystko dlatego, że pewna nacja ubzdurała sobie, że Najwyższy dał im niezbywalne prawo podpuszczania i testowania "obcoplemieńców"... Pozdrawiam
Anonymous
@autor Właśnie. Banki nie pożyczały franków a naliczają ten tzw. spreed, czyli zarobek na zamianie z jednej waluty na drugą - zwykła granda. Państwo to firmuje, bo stwarza pozory uczciwości działania banków przy równoczesnym blokowaniu dostępu do działalności w tej dziedzinie - druga granda. Frankowicze brali kredyty w tzw. frankach przy niskim kursie franka i nie licząc się z możliwością jego wzrostu - trzecia granda. Dzięki niskiemu oprocentowaniu we frankach dawało się wyliczyć zdolność kredytową osobom, które w innych walutach jej nie miały - wiedziały o tym trzy strony: kredytobiorca, kredytodawca i kontrolujące państwo - znowu granda. Frankowicze chcą żeby spłacać za nich długi. Banki chcą odzyskać pieniądze od nierokujących dłużników i jeszcze zarobić na obsłudze - jak znam życie. Czysta hipokryzja. Zapomniałem o dobrych wujkach wśród urzędników i polityków - wiecznie bezinteresowni.
Gadający Grzyb
Bo ekonomista jest od tego, by jutro wytłumaczyć dlaczego dziś nie sprawdziły się wczorajsze prognozy ;)
Pragnę tylko wszystkim przypomnieć/uświadomić, że kredyty brane były nie tylko 'za Tuska' w 2007 roku. Brane były również wcześniej, np. 'za SLD'. I też w walutach. Gdy w tamtych czasach ministrem finansów został niejaki Grzegorz Kołodko i przez PIĘĆ TYGODNI nie wychodził do dziennikarzy, to euro poszybowało z 3,6 do 4,9!!! I dłuuugo spadało. I w zasadzie już nigdy nie wróciło poniżej 4,0. Chwilowo osiągało 3,9 ale tylko przez krótki czas. Nikt szat nie rozdzierał. Gdzie wtedy byli ci wszyscy dzisiejsi 'mądrale' tak gardłujący o 'aferach frankowych'? 'Ekonomisty' z bożej łaski... Dziś jest łatwo wydziwiać na ludzi, ale gdyby tym 'fachowcom' powiedzieć w 2002 roku, że za dziesięć lat będzie kryzys w strefie euro, to poskręcaliby się ze śmiechu. Przecież to wszystko takie stabilne gospodarki, a wartość pieniądza fiducjarnego wyraża siłę gospodarki danego kraju, a nie jest wypadkową decyzji politycznych. Tak, tak... Ci wszyscy 'eksperci' to nawet nie są manipulanci. To zwykłe wyszczekane głąby, ale za elitę chcą uchodzić. Zawsze i wszędzie. PS: powyższe uwagi nie odnoszą się do GG (Autora), to tylko głos w dyskusji.
Do wpisu: Węgiel polityczny
Data Autor
NASZ_HENRY
Gadający prawdziwek ;-)
Gadający Grzyb
Z tym rosyjskim węglem pełna zgoda - Zachód "wygasił" tak skutecznie swoje gornictwo, że uzależniony jest od importu, a że Rosja swój węgiel dotuje, to właśnie od niej chcą kupować.
witam panie Grzybie. jedyne o co chodzi to o tranzyt ruskiego wegla przez Polske "pośrednio" do niemieckich zakladow przemyslowych..pakiet klimatyczny..nie zostanie wypowiedzony..no way!!never!!..dziś;wlasciwie od wczoraj od 15.45 wiemy ze i autostrady nieukończone z reszta na euro12 w zasadzie za kilka miesięcy nie będą nam do niczego!!!...potrzebne bo liczba tirów przemierzających nasz kraj spadnie o jakies 80%.. jeśli chodzi o tworzenie podzialow..to nijak tego co pan tak kwieciście opisal do-komentować się nie da..jedyne co moglbym dolozyc od siebie to ze już mieszanie ludziom w glowach smolenskiem nie działa..zaczynają gryzc się miedzy sobą na smierc..vide-dymisja psiapsiółek doktorowej??kiedy jej samej??co nas czeka??bezkrólewie do jesieni??do nowych wyborow??a to co antoni powiedział w republice ze NPW ujawniając czesc akt ze śledztwa (co powinne być wiadome stronom postepowania) a nie postronnym-dziennikarzom-obywatelom..zakrawa na perwersję..i jest dla mnie równoznaczne z utworzeniem konfederacji Targowickiej-exemplum rok 1791 i 1szy rozbior Polski.kto mieczem wojuje..od miecza ginie..mam nadzieje ze ktoś gdzies kiedyś odwazy się odkliknąc smoleńskie pliki na jakims serwerze i będzie koniec...
Do wpisu: Charlie Hebdo w jaskini demonów
Data Autor
ktos, kto pozyl wsrod tych "demonicznych muzulmanow" lub poblakal sie wsrod nich po swiecie ten wie, ze to serdeczni, rodzinni i przyjacielscy ludzie - pierwsi, a moze i jedyni, ktorzy zaprosza przynajmiej na herbate jak nie na obiad bez znaczenia, czy kochasz Allaha czy nie. Udalo sie komus wkrecic ludzi w tygodniowe dyskusje o islamistach i o wolnosci slowa (gdzie go dzisiaj szukac?!), jak zwykle tracac faktyczne niebezpieczenstwa z oczu. Moze zamiast rozwazan pod jaka flaga, za czyje pieniadze? Choc w tym przypadku tak sfingowanego przedsiewziecia, az wstyd tu cokolwiek rozwazac.
smieciu
Ale to przecież wszystko jest zaaranżowane więc nie ma mowy o żadnych błędach. Tak naprawdę chodzi tylko o tresurę. Rodzime społeczeństwo francuskie zostało już nauczone właściwych zachowań, a muzułmanie? Także! No bo przecież skoro zamach był zorganizowany przez służby specjalne to znaczy że muzułmanie nie byli zdolni do organizacji i walki. Zwłaszcza teraz nastał ciekawy czas kiedy Cherlie Hebdo przestało być niszowe i każda karykatura Mahometa to plucie im żywcem w twarz. Teraz cały świat podziwia te rysunki a oni mogą tylko siedzieć cicho trzymani przez policję za mordę. Oczywiście z pewnością znajdzie się kilka autentycznych jednostek, które będą chcieć się zbuntować. Być może dokonać prawdziwego zamachu. Ale tylko o to chodzi. To klasyczne działania policji, dzięki którym uda im się namierzyć najbardziej radykalne jednostki. Natomiast reszta zostanie posłuszna i wdrożona w System. Ale dziękim tym nielicznym sprowokowanym ekstremistom ludzie zrozumieją że jedyną słuszną drogą jest droga posłusznego liberalizmu. Tylko bierne poddanie się Systemowi gwarantuje spokój i porządek. Każdy radykalizm jest złem! Każda religia także jest złem bo każda prawdziwa religia i jej wyznawcy MUSZĄ z założenia przeciwstawiać się obecnemu porządkowi świata. No i na koniec kiedy ci podetkną pod nos gówno wyprodukowane w Charlie Hebdo to każdy musi rozumieć że że to jest dobre, na tym polega cywilizacyjny postęp: bycie pedalsko ruchanym jest cool.
NASZ_HENRY
Charlie zrobił, przy okazji, dobrą robotę także dla moherów. Czy jest dziś bowiem taka inwektywa, którą obawiamy się użyć wobec ikon światowego postępu i demokracji, gdy już wiemy że nie przeraża ich żadna obelga ;-)
Czy Francuzi nie utracili aby ostrości widzenia? Tolerowanie i ochrona "Charlie Hebdo" w kraju gdzie żyje 5 milionów muzułmanów jest prośbą o kłopoty. media.wpolityce.pl Kto jest większym terrorystą - ludzie z ołówkami, czy ludzie z kałachami? Ilu ma zginąć, bo ktoś ma kaprys nafajdać na wszystko? A może to jest głęboko przemyślane? Pisemko sprzedające się w 34 tysiącach egzemplarzy, nagle: wpolityce.pl Zabójstwo albo jego markowanie jako chwyt marketingowy?!
Art
Może to będzie niestosowne porównanie,ale przychodzi mi na myśl:albo popierasz KGBistę i jego dzicz azjatycką,albo UPowców.Też mi wybór dla Polaka.Niech się walą obaj.