|
|
świeccy mogą odwołać kościelnych hierarchów ?interesujące czy w drugą stronę także to działa ? ,,nieco wcześniej do Rzymu udał się Przemysław Gosiewski,który razem z ambasador Hanną Suchocką uzyskał zgodę uzyskał zgodę Papieża Benedykta XVI na rezygnację abp.Wielgusa,,Bardzo dobry teks,dziennikarze głównego nurtu mogli by się od pana uczyć, nie dotyczy to jedynie warsztatu dziennikarskiego ale szczerych intencji oraz poczucia elementarnej ludzkiej uczciwości.Pozdrawiam. |
|
|
Na czym ta "bezsprzeczna współpraca" abp Stanisława Wielgusa polegała?
Jeżeli nie odpowiesz faktami na to pytanie, to będzie to oznaczało że sam jesteś bezsprzecznym oszczercą! |
|
|
Ewaryst Fedorowicz 1. Moim (i całkowicie niesłusznym zdaniem) "operacja Wielgus" była instrumentem (skutecznym, jak się okazało) dla zdyscyplinowania biskupów, którzy - jak można przypuszczać - byli w znacznie części, a może i w znacznej większości umoczeni tak jak Wielgus albo i gorzej.
2. Operacja zakończyła się pełnym sukcesem, bo od jej czasu żaden biskup Władzy "nie podskoczył".
3. Jedność postaw w tej materii ks. Isakowicza-Zaleskiego i red. Sakiewicza jest gorzkim paradoksem.
4. W szczerość działań ks. Isakowicza-Zaleskiego wierzę.
|
|
|
A wy wszyscy kim jesteście, szanowni" blogerzy".Zaczeły się wybory to musi wrócić temat lustracji i strasznego kaczora .Już was nie będę czytał bo właśnie jasno się odsłoniliście. |
|
|
Jabe A gdyby nie „manipulowano emocjami opinii publicznej”, jak by się potoczyły losy bp Wielgusa? Może to dobrze, że niecnie „wykorzystywano lustrację do rozgrywek”? |
|
|
Gadający Grzyb Koncepcja autorska ;) W książce, z tego co pisze Cenckiewicz, abp Wielgus winą obarcza masonerię, a to wg mnie błędny trop. |
|
|
Teresa Bochwic Ciekawa koncepcja. Od Pana dowiedziałam się o istnieniu ksiażki. |
|
|
Gadający Grzyb Lustracja to jedno, wykorzystywanie lustracji do rozgrywek i manipulowanie emocjami opinii publicznej, to drugie. Co do Wielgusa - jak napisałem, nie jest to mój bohater - również z powodu swojej postawy. On chyba cały czas uważa, że nie ma problemu i tylko ta masoneria się na niego uwzięła. |
|
|
Gadający Grzyb Nie jestem przekonany, czy duchownych należy traktować łagodniej - to dość ryzykowne rozmywanie kryteriów. Co innego badanie indywidualnej odpowiedzialności - kwestia zakresu, szkodliwości współpracy itp - tu można niuansować.
Co do Kowalczyka - niejasna, delikatnie mówiąc, postać. Kontakt Informacyjny, który najpierw namawia Wielgusa do objęcia arcybiskupstwa warszawskiego, a potem zamienia się w jednego z głównych "inkwizytorów"... można się tylko domyślać motywacji.
pozdr.
GG |
|
|
Vrs von Bierlin Pretekstowo, czy nie pretekstowo potraktowano współpracę arcybiskupa, to np. nie oskarżałbym tak bardzo np. Sakiewicza. Bo to nie tak miało być.
Po pierwsze, Kościół miał dokonać oczyszczenia, kiedy zdecydowanie występował ks. Isakowicz-Zaleski, a tu sprawiedliwych ani widu ani słychu, bp. kowalczyk na Prymasa, nic...
Po drugie, czy w tej sytuacji zmieniłby coś abp Wielgus, który zachowywał się lękliwie i dziwnie, nie postawił wszystkiego na Chrystusa jak św. Paweł. Zgrzeszyłem ale wybrał mnie Pan więc to brzemię posługi Chrystusowi i ludziom przyjmuję. Przecież do takiej drogi i roli miał przygotowywać się przez całe życie, chyba czegoś tu zabrakło...
Dlatego akurat Sakiewicz nic złego nie zrobił, co najwyżej odsłonił jak jest i nawet za to jako jedyny przepraszał. |
|
|
szara_komórka Cytat z tekstu S.Cenckiewicza jest najbardziej na miejscu w obronie abp.Stanisława Wielgusa mimo jego bezsprzecznej współpracy z SB.
"W zderzeniu z bezpieką i jej metodami – szczególnie wyszukanymi i opracowanymi w pionie do walki z Kościołem i religią katolicką – wzywanie i nakłanianie seminarzysty lub księdza do spotkań i rozmów miało charakter formalny. Oto kapłan w systemie antyreligijnym i antykatolickim jest z definicji ofiarą aparatu państwowego, który władny jest umożliwić mu studia teologiczne i podróż do Stolicy Świętej.
Świecki ma więc wroga którego powinien przewalczyć uciekając się do nieograniczonego etyką lub instytucją instrumentarium. Kapłan staje naprzeciw absolutnego zła komunizmu i jego służb, które w jakiś sposób powinien ominąć. Dla kapłana komunizm jest opresją i zniewoleniem Kościoła, które trzeba przemodlić i przetrwać zważając na to, że istotą kapłańskiego powołania i najwyższym prawem Kościoła jest zbawienie dusz, a więc praca duszpasterska z ludźmi. Od tego nie ma odwrotu. Nie ma możliwości dezercji, wewnętrznej emigracji czy ucieczki, która spowoduje, że system przestanie kapłana uważać za swojego wroga. Kapłan w komunizmie nie jest w stanie zejść z linii strzału. Inaczej jest w przypadku świeckiego, który walkę z systemem mógł podjąć nawet metodami bezpośrednimi. Dla niego państwo, jego aparat represji i funkcjonariusze to przeciwnicy sami w sobie."
Perfidia nuncjusza Kowalczyka oraz zachowanie jego i innych hierarchów w tej sprawie, później aż do dzisiaj wystawia im jaknajgorsze świadectwo. |
|
|
Gadający Grzyb Lustracja jako taka nie jest walką z Kościołem - przeciwnie, może tylko pomóc. Źle się robi dopiero, gdy lustracja służy jako pretekst do osiągania zupełnie innych celów - i coś takiego mieliśmy w przypadku "sprawy Wielgusa" |
|
|
panie GG.
jak nie kijem Go to....kazdy sposob jest dobry do walki z KK..szkoda tylko ze czarna robote robia ci co nie tyle nie powinni byliby tego robic...ale wszyscy przez pana wymienieni --nie maja do tego zadnego moralnego prawa--....w taki to banalny sposob "prawa strona"??!!(sic)..pozwala sie rozgrywac..to nie przykre..to ponizej ludzkiej godnosci..ale za to zostanie im potwornych rozmiarów "moralniaczek"..bo tak naprawde niczego nie zyskali..a po latach widac komu i czemu to mialo sluzyc..a..i.. ugrac tez nic sie nie dało.. |