|
|
Ryszard Sziler Co do moich ikon, to nazwa może być myląca, bo nie są to ikony w tradycyjnym ich rozumieniu, wolę jednak to słowo niż określenie „sztuka sakralna”, dlatego go używam.
Z Nowosielskim więc raczej niewiele mam wspólnego ( że o maestrii już nie wspomnę :), choć przyznam, że zdarzało mi się wykonywać kopie ikon zgodnych z kanonami „ikonopisania”, co do zasad i materiałów, jest to jednak rodzaj sztuki ( bardziej – religii ) kulturowo mi obcy, mimo tego, że mieszkam niejako „na styku z nim”...
W moim przypadku więc ikony - są to obrazy malowane najczęściej akrylem , względnie olejem, na deskach ( z gruntowanym podobraziem ) różnych rozmiarów, od formatu A3, po wielkości ołtarzowe.
Na tak wykonane wizerunki nakładam okrywy lub „sukienki” ( blachy przycięte do wymiaru Postaci ). Są one zawsze ręcznie repusowane ( cyzelowane ) najczęściej w mosiądzu , rzadziej w srebrze.
Tu trzeba zaznaczyć, że wzory ornamentów są niepowtarzalne dla każdej z prac i specjalnie dla niej przeze mnie opracowywane. Korony z kolei bywają dodatkowo zdobione kamieniami, a tła desek reliefem, płaskorzeźbą lub inkrustacją.
Wydawało mi się, że jeszcze takie wyjaśnienie jestem Państwu winien.
Powtórnie serdecznie pozdrawiam :)
Ryszard |
|
|
to jest to co Puchatki lubią najbardziej (garniec miodu na serce).
Szanowny Autorze - dziękuję za wyjaśnienie techniki, którą Pan się posługuje. Miałam o to zapytać.Szacunek - tak rzadki w naszej nacji - nobilituje Pana na Artystę Najwyższej Klasy. Życzę sukcesów w pasjach poetyckiej i malarskiej - nie dla Pana, dla odbiorcy, który jest drugą -przez pana uznawaną - częścią. |
|
|
Ryszard Sziler Wnioskując z komentarzy przyjmuję, że otrzymałem przyzwolenie, albo nawet zachętę ,do eksponowania swoich prac :). Dziękuję serdecznie.
Wyjaśnię jeszcze, że z technik plastycznych najchętniej stosuję monotypię, rzadko dziś używaną ( podobnie jak repuserstwo w ikonoplastyce ), która polega na wykonywaniu jednej ( stad mono ) odbitki pozytywowej z opracowanego wcześniej na płycie szklanej (lub metalowej ) farbami drukarskimi ( albo litograficznymi ) negatywu, czyli, mówiąc normalniej :): namalowanego obrazu. To dla dociekliwszych.
Wszystkim bardzo dziękuję za zatrzymanie się na moim blogu . Pozdrawiam ciepło w listopadowy wieczór szczególnie tych z Państwa, którzy zadali sobie trud zostawienia tu chociaż kilku dobrych słów... :) .
Ryszard |
|
|
nie interesuja mnie interpretacje krytykow czy historykow sztuki.To jak z muzyka--trafia do serca,umyslu, duszy albo nieslyszalna , ulatnia sie bezbolesnie. |
|
|
nie doceniałam Pana. Ta wrażliwość artysty! - nowe oblicze "bojownika". Miłe - te odkrycia. Może z ocenami to posunął się Pan za daleko - w tej paranteli - ale przyznaję: kto nie "uprawia" sztuki ten marnieje kulturowo.
Przemawiają do mnie grafiki czarno- białe. Przyłączam się do gratulacji. |
|
|
I to widac nawet na displayu.
A to sie rzadko zdarza.
W "naturze" musza byc b.mocne. |
|
|
w tworzeniu ikon i obrazow sakralnych.Na szczescie bez 'magicznych' elementow np.trojkatow.Emanuje z nich motyw przemijania,istnienia i zastanowienia.Jednoczesnie sa zwyczajnie ,po ludzku cieple.Muzyka Chopina bardzo mi sie podoba.Miasteczko to taki rozswietlony wycinek nikiforowski.Pamietam jego malowanie w Krynicy, jak bylem chlopaczkiem na wakacjach. |
|
|
Jakub Wojewódka Świetne obrazy i rysunki panie Ryszardzie, bardzo lubię taki styl. Szczególnie rysunek Monstrancji przypadł mi do gustu. Życzę szczęścia w dalszym malowaniu, a może za kilka, kilkanaście lat zobaczymy Pana obrazy w Luwrze :)) |