Otrzymane komantarze

Do wpisu: Do trzech razy sztuka, czwartej szansy może już nie być
Data Autor
Z pana artykułu wynika, że jak będziemy mieli jakieś watpliwości, to dobra zmiana sie nie uda. Jednym słowem chowanie głowy w piasek. Prezydent prowadzi jakąs niezrozumiałą grę i nie chce powiedzieć o co tak naprawdę mu chodzi, bo nie sadzę, żeby był az tak niedojrzały, żeby przejmować się uchem prezesa. Mamy prawo wiedzieć, czy to jest jeszcze nasz prezydent, czy jeszcze jeden Marcinkiewicz. Z jego gabinetu płyną dosyć aroganckie sygnały, ustami rzecznika i panów Solorza i Szczerskiego. Poza tym dlaczego obrywa najbardziej atakowany przez komunę, opozycję i zagranicę min. Macierewicz, któremu prezydent utrudnia reformowanie armii? 
Do wpisu: Pucybut sewilski
Data Autor
smieciu- dziękuję za to rozważanie i odpowiedź ws. pracy w Edenie. Od dawna nurtuje mnie problem rozwoju cywilizacji na tej planecie (zawsze zakłada się rozwój a nie zwój). Celem powinien być zanik konieczności pracy (kto chce niech wykonuje swoją ulubioną aż do śmierci)- a coraz dalej do osiągnięcia tego celu.
smieciu
Tak. Myślę że w raju się nie przemęczali a już z pewnością nie myśleli o tym w ten sposób :) Tu tkwi sendo sprawy: powinniśmy tak zorganizować nasze społeczeństwo by ludzie pracowali ze zrozumieniem swojej roli a nie dlatego że ktoś im każe. Oczywiście sprawa może być bardziej skomplikowana. Np. skoro kara to kara! Bóg dlatego toleruje (czyli siłą rzeczy wspiera) obecny syf, bo bez niego praca nie byłaby karą... Ciągnąc dalej tego typu rozmyślania można znów dojść do różnych dalszych wniosków. Którymi jednak być może nie warto zawracać sobie głowy bo łatwo wszystko zdrowo pokręcić. Warto jednak mieć niektóre rzeczy na uwadze. Że np. uczciwa i ciężka praca może być mało warta. Aczkolwiek nie musi :)
seafarer
Muszę przyznać, że nie wiedziałem że to od Hezjoda :) Byłem przekonany (jak się okazuje błędnie), że to nasze ludowe powiedzenie. A w sprawie pracy. Zanim był grzech pierworodny, praca nie była ciężarem i karą. Rdz.2.15 'Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał'
seafarer
Otóż to :)
smieciu
Jakby co to na studiach mój wykładowca greki stwierdził że to powiedzenie Hezjoda powinno być raczej przetłumaczone jako „Nie każda praca hańbi”. Znając życie różne ludki, które między innymi wypromowały 1-maja zmieniły także sens tej wypowiedzi. Tak jakby rolą człowieka była praca. A przecież sama Biblia mówi że praca jest karą! Karą zapodaną przez Boga za grzech pierworodny. Zawsze dziwił mnie ten obecny kult pracy. W każdym razie Hezjod nie znając Biblii oddał istotę rzeczy: Nie chodzi o to żeby jak arystokracja gardzić wszelką pracą. Tylko chodzi o to żeby pracować dla przyjemności. W sensie taka praca jest ok. Nie hańbi. Nie jest twoją karą...  
RinoCeronte
Gitano był dobrym psychologiem i tylko tyle.
seafarer
Dzięki za miłe słowa. Natomiast w sprawie negocjowania. Muszę przyznać, że trochę mnie 'zatkało' jak usłyszałem cenę tego czyszczenia. Może dlatego nie podjąłem 'negocjacji' :) Również pozdrawiam serdecznie.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Super napisane.Mimo to ja bym negocjowal. Captain jest Pan z pewnoscia godnym czytania.Pozdrawiam i stopy wody pod kilemro z m.
Do wpisu: Bo Unia daje nam pieniądze
Data Autor
mmisiek
A po co cenzura? Rynek medialny jest u nas skrzywiony w stopniu maksymalnym, albo ubecja albo Niemcy, i nie ma co tego żałować. Znacznie lepsze od metod administracyjnych są metody fiskalne - obniżyć limity reklamowe, podnieść kary za ich przekraczanie, ponakładać akcyzę i sprawa sama się rozwiąże. Po takim wyrwaniu duszących chwastów będzie miało szansę urosnąć coś zdrowego i pożytecznego.  
Mentalność niewolnika-sługi płaszczącego się przed silniejszym. To stąd ta uległość wobec Brukseli.
Dark Regis
No przepraszam, ale zapewne nie rozumie Pan przemyślanego planu UE. Przysyłając do Białowieży poetę zamierzali wykorzystać wiersze Mickiewicza do określenia właściwego składu gatunkowego pierwotnej puszczy ;) W końcu Mickiewicz doliczył się tam buków, których dziś trzeba szukać na południu lub w Niemczech.
Dark Regis
Nie wiem czy słyszał Pan takie pojęcie jak widmo mocy. Wszelkie procesy, a zwłaszcza te przebiegające w sposób zdawałoby się chaotyczny, można opisywać szeregiem takich właśnie statystycznych parametrów. Tak więc każda zmiana klimatu na Ziemi, w tym w wyniku działalności człowieka, nie tyle uruchamia pewien łańcuch przyczynowo-skutkowy, co raczej zwiększa dostępną moc lub inaczej pozwala wykonywać większą (użyteczną lub nie;) pracę. Zmiany są i tak już zaprogramowane w systemie (tak jak w modelu), a jedynie czekają na odpowiednie warunki. Właśnie to dzieje się obecnie. W atmosferze, klimacie i zjawiskach wpływających na jego ewolucję znalazła się jakaś dodatkowa moc, która wyraźnie nam bruździ. Teraz podstawowe pytanie brzmi, czy człowiek w wyniku całej swojej działalności w ogóle mógł taką moc wytworzyć i dodać do systemu, czy może stało się z zupełnie innego powodu, a system ruszył ku zwyczajnym zmianom z powodu zaistnienia sprzyjających warunków. Ja twierdzę, że na 50%++ dzieje się to drugie. Człowiek ani nie stworzył tych wszystkich zmian, ani nimi nie jest w stanie użytecznie sterować. To oznacza zaś, że dopóki ewolucja klimatu nie zahaczy o jakieś lokalne optimum, jakiś choćby mikry punkt równowagi, to w żaden sposób nie jesteśmy w stanie tego powstrzymać. Oczywiście zrobić wieczną "skarbonkę" można zawsze. Tak jak drużyna Pudzianów może szarpać linę, żeby zatrzymać TIR-a w ruchu. Jednak dużo taniej i wygodniej jest zadziałać, w momencie gdy TIR stoi, prawda? Nie znając przyczyn ani mechanizmów zmian, człowiek ma małe prawdopodobieństwo odkręcenia skutków, za to duże szanse wprowadzenia nowego czynnika, który w efekcie da pełen chaos. Skieruje ewolucję na nową nieprzewidzianą drogę. Wystarczy sobie pomyśleć, że większy bączek puszczony przez byle duży wulkan, mógłby wobec tez wyznawców ocipienia nicować życie na Planecie raz na 1000 lat bez pomocy komet i asteroid. Nic takiego drastycznego jednak nie zarejestrowano na przestrzeni dziesiątek milionów lat. Widocznie potrzebna do tego była dużo większa moc i znacznie większe mieszanie niż jeden bączek. Tymczasem cała ludzkość wyprodukowała dotąd właśnie jeden taki bączek gazu i już truchleje. Pomijam takie kwestie, jak propozycje zielonych naukowców wypompowywania CO2 z atmosfery ziemskiej, bo z debilami się nie dyskutuje. No ale skoro im CO2 zawadza, to dlaczego po prostu nie radzą by sadzić lasy? Rośliny nie podzielają ich awersji do dwutlenku. Dlaczego, jak Pan zauważył słusznie, betonują ogromne połacie terenu i osuszają? W końcu każdy szybownik wie jak to działa na miejscowy "klimat" i pod skrzydła. Czynnik regulujący życie na Ziemi jest i zawsze będzie. Jest to zwyczajna ewolucja. Gdy w wyniku własnej głupoty jeden gatunek "sapiens" wykończy się wraz z własnymi biomami, to jedna stara zapomniana kupa wystarczy, żeby po milionie lat cała gra zaczęła się od nowo z kompletnie nowym "sapiensem" w roli moderatora. It's like Nature does. ;) youtube.com
seafarer
'Jedyne co to należy im ograniczyć możliwości ...' Telewizje prywatne kierują się własnymi prawami i administracyjne metody nie wchodzą w rachubę (cenzurę doświadczyliśmy za komuny i nic dobrego z tego nie było). Jedyny sposób to przeciwdziałanie poprzez rozwój mediów (telewizji prywatnych) o innym profilu niż te, które obecnie dominują.
smieciu
Ja jednak nie mogę łatwo przekonać się do odrzucenia działalności człowieka jako przyczyny ocieplenia. Tu nie chodzi tylko o dwutlenek czy metan. Sprawa jest bardziej złożona. Weźmy np. takie jezioro Aralskie. Jak wiemy wykończone przez rosyjskie plany nawadaniania pól. Ostatnio jednak Kazachowie poczynili pewne kroki by choć małą część jeziora reaktywować. Osiągnęli całkiem pozytywne efekty. Przy czym np. okazało się że zmienił się tam też mikroklimat. Odtworzenie nawet części jeziora przyciągnęło opady deszczu. Zmierzam więc do tego że klimat jest delikatną sprawą. I nie musi chodzić jedynie o emisję gazów ale równie dobrze mogą to być betonowe miasta czy smugi kondensacyjne samolotów. Podobno po uziemieniu wszystkich samolotów w USA po atakach na WTC zaobserwowano chwilowy skok  temperatury w kraju. Ochłodziło się na te parę dni o stopień, dwa. Z drugiej strony jeśli spojrzymy na Słońce to nie przejawia ono jakiejś większej aktywności. Przynajmniej tak się wydaje. Więc ciężko nam znaleść zewnętrzne źródło ocieplenia klimatu. Oczywiście inną jeszcze sprawą są bezdyskusyjne zmiany klimatu na przestrzeni historii człowieka. Zamiany te były zresztą kluczowe w jego historii. Kiedy np. Żydzi wkraczali do Palestyny była to kraina mlekiem i miodem płynąca. Egipscy faraonowie urządzali wielkie polowania na terenach dzisiejszej Syrii zabijając także wiele wodnych zwierząt jak np. hippopotamy. Potem były zmiany klimatyczne, które uczyniły Syrię itp suchą. Do Grecji napłynęneli Dorowie, upadła cywilizacja Mykeńska. W Egipcie zakończyła się epoka Nowego Państwa. To samo było podczas upadku imperium rzymskiego. Potem w XIV w były jakieś zmiany klimatyczne i dżuma, zapewne powiązana sprawa. Historia człowieka to historia zmian klimatu. Właściwie wszystkie duże zmiany cywilizacyjne byly wywołane zmianami klimatycznymi. Tylko ostatnie 100-200 lat jest wyjątkiem. Wielkie wojny obyły się bez zmian klimatu. No więc może nadszedł i ten moment w historii kiedy nie klimat wpływa na człowieka ale odwrotnie? Ale i tak pewnie skutek będzie podobny. Tzn. kilmat zmieni naszą cywilizację. Kto wie, może to jakiś wyższy mechanizm regulacji życia na naszej planecie :)
mmisiek
Z tą puszczą to w zasadzie licho wie co robić i jak robić. Bo normalnie to chyba wzrost ilości korników powinien spowodować wzrost populacji różnych dzięciołów i wszystko powinno wrócić do równowagi. Taki cykl zapewne powtarzał się już wielokrotnie jak pana Szyszki jeszcze na świecie nie było. Z drugiej strony pewnie nie bardzo wiadomo gdzie jest punkt zwrotny tego wszystkiego i czy nie musi najpierw paść np. 90% drzewostanu. No i nie wiadomo czy ten mechanizm jeszcze sprawnie działa bo jakoś nikt nic nie pisze na ten temat, a raportów ornitologicznych też nie widać. Generalnie rzecz biorąc to trudno sobie wyrobić zdanie, zwłaszcza biorąc w nawias polityczną bieżączkę. Natomiast co do bałwochwalczego stosunku do UE to sprawa jest już dużo prostsza - im niższa samoocena oraz im więcej w danym osobniku "wstydzika za Polskę" tym bardziej nabożny stosunek do "europy". Taka np. pani Pochanke przekaże to w pakiecie swoim dzieciom, one swoim itd. itd. Tu muszą minąć pokolenia zanim to się zmieni i nie ma drogi na skróty. Jedyne co to należy im ograniczyć możliwości infekowania swoimi kompleksami przez media całej reszty.  
seafarer
To chyba pozostałości z czasów komuny. Wtedy też upowszechniane było przekonanie, że partia daje ...
seafarer
Ocieplenie być może jest ale czy jest efektem działalności człowieka to już inna sprawa. Na przełomie I-go i II-go tysiąclecia klimat w Europie był zdecydowanie cieplejszy a warunki żeglugi na Północnym  Atlantyku bardziej sprzyjające. Wikingowie w swoich odkrytych łodziach żeglowali po Atlantyku, zaludnili Islandię, osiedlali się na Grenlandii (w XVI wieku osadnictwo Wikingów na Grenlandii zanikło, prawdopodobnie ze względu na zmianę klimatu i wynikające z tego pogorszenie możliwości żeglugowych w otwartych łodziach), dopływali do Ameryki Płn. Dzisiaj tak żegluga (na takim sprzęcie), jaką uprawiali Wikingowie tysiąc lat temu byłaby niemożliwa.
spike
nie wiem dlaczego wmawia się Polakom, że Unia nam coś daje, to jest fundamentalne kłamstwo, to dawanie można porównać do kasy Zapomogowo-pożyczkowej, wpłacamy składkę jak wszyscy, "dostajemy" pewne fundusze na inwestycje, ciągle płacąc składkę, fundusze dla nas się skończą, lub drastycznie zmaleją, a płacić będziemy, czyli zwracać, cośmy dostali. Nie znam struktury tych dotacji, czy są np. oprocentowane itd. Pomijam fakt, że na tych dotacjach, zarabiają i korzystają też ci, co nam "dają". Pamiętam pewną informację medialną, jak to Szwedzi wyłożyli pieniądze na polską oczyszczalnię ścieków, bo te docierają do Szwecji, wyszło im, że lepiej dać pieniądze w Polsce, by mieć czyste wody i plaże u siebie. Co do prof.Szyszko, jak tu już napisał bloger Jazgdyni, jest to wybitny naukowiec, o światowym autorytetecie, a do Polski przysłali "ekspertów" nie z tych dziedzin, którą mają kontrolować, mechanik samochodowy, kontroluje ortopedę, czy dobrze złamane kości złożył :)))))))))
Dark Regis
Obecnie zjawiska modelowania ruchów konwekcyjnych są już dużo lepiej zbadane, a kolejne doświadczenia ujawniły rzeczy, o których się filozofom nie śniło. Oczywiście abstrahuję tu od tematu zmian klimatu, żeby omówić inne niezwykle ciekawe zjawisko: emergencji. W poprawionym modelu Rayleigha–Bénarda zauważono pojawianie się zaskakujących oscylacji, tworzących dziwnie regularne wzorce. Mi to przypomina trochę zdjęcia z mikroskopu elektronowego inkluzji w kryształach, ewentualnie zaburzenia sieci atomów na poddawanych obróbce powierzchniach metalu (zdjęcia w dalszej części artykułu): staff.uni-bayreuth.de nile.physics.ncsu.edu
Dark Regis
Z tym ociepleniem to ja bym dyskutował. Granice naturalnego występowania niektórych gatunków w sposób widoczny przesunęły się w kierunku zachodnim. To oznacza, że klimat w tych enklawach roślinność rozpoznaje jako bardziej kontynentalny, rosyjski. Dlatego patrząc na taki wycinek, można wieszczyć niczym Rosjanie, że oto nadchodzi globalne oziębienie, wręcz nowa epoka lodowcowa. Nie wiem, czy Pan zauważył kilkanaście lat temu, gdy zaczęto dopiero trąbić o tym ociepleniu, że pogoda zaczęła się zmieniać w bardzo charakterystyczny sposób. Otóż Karpaty przestały być tamą dla mas rozgrzanego powietrza z Afryki. Odejmując estymowany przez ekooszołomów obecny wzrost temperatury globalnej, dochodzimy do wniosku, że efekty ocieplenia były najbardziej widoczne na samym początku przemian. Z drugiej strony zaczęły do nas napływać masy zimnego powietrza z północy najpewniej jako efekt kompensacji w globalnej cyrkulacji frontów atmosferycznych. Efektem widocznym był albo zanik zimy w Polsce, albo jej przychodzenie na przełomie października i listopada. Podobnie wykształciła się widoczna już od wielu lat intermitencja w styczniu, kiedy zdarzają się nawet temperatury dodatnie, a zdezorientowane rośliny zaczynają formowanie pąków. Gdzieś w tamtym okresie właśnie sformułowałem dla zaspokojenia własnej potrzeby wyjaśniania hipotezę, że ten dziwny ruch mas powietrza ponad Karpatami związany jest z faktem zwiększenia się grubości warstwy powietrza w ruchu. Dlatego właśnie tak często obserwowaliśmy anomalie pogodowe w formie grubych wałów czarnych chmur, masowe występowanie gradu (niska temperatura w wyższych warstwach, która zamraża wilgoć w powietrzu), no i na koniec zjawiska tornad. Skąd ten pomysł grubszej warstwy? To akurat proste. Proszę sobie poczytać o zjawisku komórek Bénarda w pudełku z helem, którego dolna ściana jest podgrzewana, zaś górna chłodzona: en.wikipedia.org Po prostu wtedy kupiłem pierwsze wydanie książki o chaosie deterministycznym, w której były opisane doświadczenia takie jak wspomniana konwekcja w helu, kran z kapiącą wodą jako sejsmograf i podobne. Pozostał jedynie problem wyjaśnienia jakie zjawisko doprowadziło do podniesienia lub pogrubienia się tej warstwy w atmosferze, w której następuje ruch konwekcyjny. Jedno wytłumaczenie Pan zna - podgrzewanie dna pudełka. To jednak nie jest dobry wniosek, ponieważ jednoczesne podnoszenie o tą sama wartość temperatury górnej części pudełka nie zmienia charakteru ruchu. Czyli nie jest to grzanie w całej globalnej masie jak chcą nam wcisnąć ocipieni. Pozostaje jeszcze jakieś zjawisko, które dotąd dociskało całą ziemską atmosferę, aż nagle na przełomie wieków osłabło. Tym zjawiskiem może być aktywność Słońca i działalność wiatru słonecznego, a dowodem pośrednim może być przemieszczenie się pasów Van Allena. Oczywiście o ile naukowcy znali dokładnie ich wcześniejsze położenie: en.wikipedia.org
seafarer
Pozostaje tylko mieć nadzieję, że minister Szyszko przemówi do rozumu biurokratom z KE. A w sprawie zielonych. Oni bardzo chcą (przynajmniej sprawiają takie wrażenie) aby wszystko było 'naturalne'. Ale z korzystaniem z tego co 'sztuczne' czyli wyprodukowane przez człowieka nie mają problemu. Ciekawe, jak oni to godzą?
smieciu
Ciekawe jak to będzie z tą wycinką. Oby tylko wzięli się za świerki a nie coś więcej przy okazji. Z tego co czytam wynika że korniki atakują monokultury (ciekawe że w Puszczy jest takowa) oraz są chyba znakiem zmieniającego się klimatu. Tak, tak to ocieplenie, w które tak niemodnie jest wierzyć, sprzyja kornikom. Nasze lasy muszą chyba stać się bardziej liściaste. Mam więc tylko słabą nadzieję że ograniczą się do wyrębu świerków, nie jest to jedynie pretekst do szerszej wycinki, podobnie zresztą jak regulacje zawarte w ustawie mieszkanie plus. Natomiast co do Unii to trudno nie oprzeć się wrażeniu że to jest rodzaj tematu tabu. W tym sensie że w Polsce jest praktycznie zakaz krytykowania Uni, niezależnie od opcji politycznej. Tzn. można krytykować działania Uni, można krytykować osoby. Ale nie wolno krytykować idei. Uni nadającej wszystkim prawo, kontrolującej prawo. I pieniądze.
Admin Naszeblogi.pl
Z Puszczą prosta sprawa. Wycinki oczywiście powstrzymają drukarza. Zieloni natomiast kornika powstrzymywać wcale nie chcą. Walczą o to, aby zeżarł cały drzewostan a na zgliszczach odrodzi się nowy, lepszy, odporniejszy. Sęk tylko w tym, że takie odrodzenie będzie trwało ze 200 lat. Czlowiek może przez wycinki i nasadzenia zrobić to szybciej, z pominięciem etapu kompletnej ruiny na wielką skalę.
Do wpisu: Ustawy sądowe, weto i zasada ju-jitsu: ustąp aby zwyciężyć
Data Autor
Podobnie uważam. Gdyby chodziło tylko o pokazanie swojej niezalezności, to uderzenie nie byłoby w sprawie najwazniejszej ustawy tej kadencji rządów ZP. Gdyby chodziło o poprawę ustaw, prezydent w porozumieniu z rządem poprawiłby to bez rozgłosu, a nie w tak pokazowym i brutalbym uderzeniu w ZZ, a pośrednio w JK. To nie ma znamion zachowania jedności. Oparcie się na Kukizie, jest dla mnie raczej żałosne.