|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski gdy został wdeptany w ziemię przez Wildsteina i tak wyszedł zwycięski, bo... uśmiechał się. Statystycznie ludzie nie nadążają za słowem w najprostszym nawet przekazie, a co dopiero za Wildsteinem. Najmniejszy skrót myślowy prowadzi do odwrócenia sensu po stronie odbioru u 50% odbiorców. Politycy PiSu powinni podgądać Kalisza, Millera. Gdyby tylko jedną dziesiątą tych racji i zasług co środowiska Prawa i Sprawiedliwości mieli ludzie z PZPR to z ich umiejętnościami socjotechnicznymi i mediami cieszyliby się poparciem 90%.
Pani Profesor rzeczywiście powinna tego nauczyć się bardziej niż inni. Ona koniecznie chce wszystko powiedzieć, zapominając, że odbiorca nie cierpi, kiedy ktoś chce mu wszystko powiedzieć. Wykładowca akademicki powinien wiedzieć, że studenci wszystko wchłoną jeśli zostawi im się możliwość postawienia kropek nad "i". Miller świetnie operuje tym narzędziem. Dzięki temu prostemu zabiegowi słuchający identyfikują się z mówiącym.
Wszyscy występujący publicznie powinni przejść kursy, na których ktoś powinien im pokazać różnice pomiędzy przekazem a odbiorem i jak na te różniece wpływa to na co w ogóle nie zwracają uwagi. Niestety dotyczy to nie tylko polityków, ale także publicystów. Bronisław Wildstain, którego bardzo cenię, odbierany jest znacznie gorzej niż jego artykuły. Mam nadzieję, że wie o tym i że w tworzonej właśnie telewizji tej sprawie, sprawie uproszczenia przekazu i konieczności zwracania uwagi na elementy pozawerbalne nada właściwy wymiar. |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski Tak jak rządzący na Węgrzech "postępowcy" chlapneli niechcący, że swiadomie robili swój naród w wała i naród to usłyszał. Chociaż są wątpliwości. 1328 afer PO na nikim nie robi wrażenia. Musiałby chyba powiedzieć o aferach sam Michnik żeby ruszyło, tak jak w przypadku afer SLD po aferze Rywina-Michnika. |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski nie potrzebuje tak na prawdę obrońcy, gdyż opracowanie wielkich projektów budowy państwa i wyrąbywanie drogi do ich realizacji każdy może sam obserwować. Jedyną rzeczą jaka potrzebna jest to zainteresowanie, programem, wyrębem, spotkaniami, które ciągle w wielu miejscach prowadzone są, panelami naukowymi i konferencjami, z których relacje może Pani znaleźć pod podanym adresem. Jarosław Kaczyński nie może wszak do każdego przyjść i osobiście wszystko wyjaśnić i wszystkie pomysły zebrać i zrealizować? II RP powstała i zdołała pięknie w zadziwiającym tempie rozwijać się dzieki aktywności jej obywateli. Nikt ich nie musiał do tej aktywności namawiać. Wiedzieli ile kosztuje brak państwa i wiedzieli jak łatwo je utracić. "Co mogę dać", a nie "co dostanę", było powszechną dewizą. W tej świadomości pomogła powszechna edukacja, która stała się pierwszym zadaniem nowego państwa, by już w roku 1921 nie było dziecka, które nie chodziłoby do szkoły i nie uczyło się patriotyzmu!
|
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski a Komorowski, zgadzam się, jest znacznie groźniejszy. On jest ich.
Lemingom udało się wcisnąć Szczynukowicza jako tradycjonalistę, prawicowca ale "rozumnego", człowieka wielce zrównoważonego, mądrego, któremu gafy dodają tylko uroku osobistego, wielkodusznego, pogodnego, z zasługami i własnymi i przodków. Udało się wcisnąć Szczynukowicza jako odwrotność małego, głupiego, zakompleksionego, sfrustrowanego, spoconego od rządzy władzy, kompromitującego nas na forum międzynarodowym, zawistnego, małostkowego, pamiętliwego i pokracznego Kaczyńskiego. Wystarczy wejść na Onet czy GW, a ostatnio także na s24 by zobaczyć jak wielkie spustoszenie w głowach ten przemysł uwielbienia dla jednych i pogardy dla innych wyrządził. |
|
|
Czy pamieta Pan slynne "Kto ma telewizje ten ma wladze", a w pozniejszej wersji kabaretowej "...waaaaadze".
Smialismy sie z tego glownie w poczuciu bezsilnosci gdyz rozumielismy znaczenie owczesnego braku dostepu do mediow. Rozumieja to doskonale spadkobiercy PRLowskich zarzadcow. Stad stworzenie ITI i calej reszty oraz tak dokladne obsadzanie stanowsk w tej branzy nastepnym pokoleniem swoich. Tu przeciez nie chodzi tylko o stanowiska gdyz te mogliby miec wszedzie. Sily oddzialywania glownego nurtu mediow nie trzeba udowadniac. A jednak spotykam wielu ludzi, ktorzy wyraznie zindoktrynowani ta propagandowa papka nie widza jej wplywu na nich samych.
Nie nalezy wiec ludzic sie i wierzyc, ze mozna odzyskac dostep do tych mediow bez zmiany sil rzadzacych. Tak wiec jedynym wyjsciem na dzisiaj jest rozwijanie sily mediow elektronicznych. Jest to oczywiscie srodek raczej dorazny gdyz zadna miara nie wyrowna sie sily przebicia tych dwoch kanalow informacji.
Lech Zborowski |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski pis.org.pl,
a zwłaszcza:
Program PiS 2011
Prawo i Sprawiedliwość. Szansa dla młodych
Raport o stanie Rzeczypospolitej
a z najnowszych rzeczy:
PiS złożyło projekt ograniczający możliwości zakupu ziemi rolnej
|
|
|
Celarent Przynajmniej ja, w swoim środowisku, które zawsze było dla mnie pewną soczewką, w której odbija się cała polska rzeczywistość, widzę ogromne zmiany na plus. Patrząc na ostatnie dwadzieścia lat, zmiany te wcale wolno nie zachodzą, bo coś jakby ruszyło kilka miesiecy temu. Nie drgnęło, raczej szarpnęło świadomością obojętnych, lub tzw. lemingów. To pozwala mieć nadzieję. Oczywiście ma pan rację, media głównego nurtu są bardzo skuteczne w blokowaniu i zafałszowywaniu informacji. Jednak GP itd. są coraz częściej kupowanymi gazetami. Nie dlatego, że tak czytam na niezależnej.pl, ale dlatego, że kioskarka chwali się zwiększeniem popytu na te pisma. Już nie ma zwrotów. Poza tym widzę, że przeczytane gazety nie są wyrzucane a lądują w umówionych miejscach - do obdarowania. I znikają równie szybko. Na PiS narzekają ludzie siłą rozpędu, jak wytresowani. Każdy głos jest ważny i zostawia ślad. Media ma w łapach nie tyle Tusk, co raczej Komorowski. W tym nieszczęście, że Tuska łatwiej pokoknać, bo uprawia ten nierząd a ten bryluje jak nieskazitelny. Ja bym temu drugiemu dobierała się wszelkimi sposobami do skóry. Myślę, że tu szczególnie trugno się przebić. |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski Nie było po 1989 roku żadnego innego środowiska politycznego, które przedstawiałoby tak spójny, wszechstronny i realny plan budowy wolnej Polski. Co więcej, plan z wielką determinacją i konsekwencją realizowany za każdym razem gdy udawało się wywalczyć najmniejszą choćby przestrzeń do działania. Ten plan dla Polski uwzględniający w swojej strategii zmieniający się układ sił politycznych można w każdej chwili poczytać na stronach internetowych PiS lub odsłuchać materiały z licznych paneli naukowych, na których poszczególne dziedziny objęte owym planem dla Polski poddane były ocenie naukowców.
To, że nawet osoby bardziej niż inne dociekliwe mają luki w wiedzy o tym co dzieje się, potwierdza tylko tezę tego wpisu.
Co do form oddziaływania na wyborców, bezpośrednie spotkania na pewno są ważne, choćby przez to, że media czasem zauważą. Główną rolą takich spotkań nie jest jednak przekaz informacji do społeczeństwa, tylko integracja środowisk gotowych wspierać partię oraz ich mobilizacja. Przekaz określa liczba odbiorców. Ma wagę proporcjonalną do ceny reklam. Dlatego Wojewódzki jest największym w Polsce autorytetem "w każdym temacie" jakby powiedział Bolek, bo nawet najbardziej smrodliwy jego bąk odbiera parę milionów ludzi jednocześnie.
Pozdrawiam serecznie,
Janko Walski |
|
|
Teresa Bochwic Aha, i czepiać się posłow TRZEBA, gdzieś tu miedzy nami oczywiście. Niech mówią, ale niech mówią dobrze, wytykają, ale kulturalnie, emocjonalność wypowiedzi głównie w naszych warunkach odstrasza. Ileż razy słyszałam, że racje ma Siwiec, bo "on to tak spokojnie mówił". Po dyskusji kolega zgadzal się, że rację może miec nawet ten, co krzyczy, tyle, że... Przyjemniej jak mówi spokojnie. Tego uczą na szkoleniach. Trzeba się szkolić. Pani P. na najwyższym diapazonie przez 20 minut - to nie do wytrzymania. Tak nie można, choć ma się rację. |
|
|
Teresa Bochwic No właśnie, nasza naturalna (u Polaków?) skłonność do zakładania, że inni mówią prawdę, powoduje, że można nam wcisnąć wszystko. Nawet bardzo inteligentni i wrażliwi ludzie świadomi jednego lub drugiego kłamstwa lub manipulacji nie rozumieją, że NIC nie jest tam prawdziwe do końca, bo jak nawet prawdziwe, to podsunięte obok czegoś, co ma uwiarygodniać itp. Że Grodzka wygaduje różne opinie, bo wtedy się do nich powoli przyzywczajamy, nawet jeżeli uważamy je za głupie. |