|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski przez jedynie słusznych poza bandę, zaczął rozglądać się za innymi też odrzuconymi i okazało się, że są tam prawie wszyscy, poza bandą czworga - Mazowieckim, Geremkiem, Michnikiem, Kuroniem i wpatrzonymi w nich fanami. Bandą, która weszła w symbiozę z Kiszczakiem, Urbanem, PZPR, WSW i UB. Zorientował się szybko, że ci inni odrzuceni mogą go potrzebować jako taranu przeciwko jedynie słusznym i rzeczywiście tak było. Bracia Kaczyńscy, Antoni Macierewicz, Jan Olszewski, Gwiazdowie, i wielu innych mimo wielkich zasług w walce z PRLem nie mniej znaczących niż rzeczywiste czy urojone zasługi bandy czworga, nie byli tak znani i podziwiani. Chcąc wypłynąć, wkuł na pamięć to co mu bracia Kaczyńscy napisali i wychodząc z tym publicznie wygrał wybory, pokonując bez trudu Mazowieckiego w pierwszej turze i Tymińskiego w drugiej.
Tak więc to co Wałęsa głosił do 4go czerwca 1992, (tak, także po wyborze na prezydenta, bo kierujący nim starali się maskować przywiązanie i podtrzymywali w sferze werbalnej to z czym wygrał wybory) to był program polityczny środowisk skupionych wokół braci Kaczyńskich.
Wystawienie Mazowieckiego również było pomysłem braci Kaczyńskich, a nie Wałęsy. Ta słynna scena, w której Wałęsa podnosi ręce szefów SD i ZSL oznaczająca zepchnięcie rozdającego karty PZPR do narożnika, to wynik znakomitego rozegrania patowej sytuacji powstałej po wyborach z czerwca 1989 roku. Nie dlatego, że Mazowiecki był dobrym kandydatem, tylko dlatego, że był najlepszym rozwiązaniem spośród możliwych! Kaczyńscy od początku realizowali strategię brania co dają i powiększania obszaru wpływów z zajętych wcześniej pozycji. Od Mazowieckiego oczekiwali tylko uczciwości i wierności Polsce.
Błędnym okazało się założenie, że Michnik, Kuroń, Mazowiecki i Geremek identyfikować będą się z Polską, a nie z pobolszewicką gnojówką i że Wałęsa zdołał uwolnić się od możliwości szantażu dawnych prowadzących z lat 70-tych. Jeśli dziś ktoś twierdzi, że przewidział taki rozwój wypadków to ja mu gratuluję dobrego samopoczucia. |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski Przeciwnie, darzę tych ludzi od zawsze wielkim szacunkiem. Stwierdzenie, że w 1989 roku stali się autsajderami z powodu krytycznego stosunku do wchodzenia w rozmowy z moskiewskimi kukłami nie jest przejawem pogardy tylko stwierdzenem faktu. Opinia publiczna, która wówczas po siedmiu latach podziemnych wydawnictw była wyostrzona jak nigdy wcześniej i nigdy później całkowicie odrzuciła pomysły KPN, Morawieckiego i innych środowisk polegające na... de facto braku pomysłu. Po 4 czerwca te środowiska znalazły się na marginesie. Powróciły chwilę później, gdy włączyły się w kolejne kampanie wyborcze.
Wie Pan, dla mnie szacunek i zgadzanie się z opiniami to dwie różne rzeczy. |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski Wielkie dzięki za przychylność w spojrzeniu na opisany paradoks, na który nikt inny nie zwrócił uwagi, mimo że nie pierwszy raz próbuję formułować tę karkołomną tezę. Prawdopodobnie, odrzucana jest automatycznie, jako czysty absurd.
Pozdrawiam serdecznie,
Janko Walski |
|
|
Teresa Bochwic Pana widzenie spraw wydaje mi się najbliższe prawdy, bo uwzględnia upływ czasu i specyficzność poszczególnych epok. Naprawdę, od 1953 roku do 1989 minęło prawie 40 lat,a Mazowiecki mail wtedy 25 lat. Człowiek ma prawo do naprawienia błędów, jeżeli rzeczywiscie je naprawia. Romaszewski z kolei bronił prawa Piesiewicza do rzetelnego śledztwa a nie żądal by przykryć śledztwoTylko jedno nie: "podwożenie Michnika i Olejnik przez Urbana," - nie, Olejnik to sobie Urban mógl podwozić ile chcial, ona nigdy nie miała cienia związku z żadną opozycją ani z żadnym oporem. |
|
|
Ma-Dey zgoda, a dodam od siebie iż uważam że to "słoń stojący w menażerii" o którym mówił G.Braun tak zadecydował, i wskazał trąbą kto tu nad Wisłą ma rządzić.
"Słoń" jest duuuuuzi, tubylcze plemie bać się słonia...! |
|
|
Ma-Dey toś napisał !Lechu Wałęsa powinien być z ciebie dumny!Toż to on właśnie w taki sposób (argumenty) zawsze tłomaczył, dlaczego Mazowiecki był najlepszym premierem po '89 roku!
Sam (proponuję) przeczytaj jeszcze raz co napisałeś w ostatnim "kawałku"! Cyt : "..forsowano na premiera Kiszczaka"..hmmm.., a dlaczego go forsowano..i dlaczego można było go "forsować"..?Spróbuj spokojnie odpowiedzieć sobie na te pytania, to masz szansę dojść do ciekawych i chyba zgoła odmiennych wniosków.
Pozdrawiam i nie obrażaj się broń Boże, bo szanuje twoje odmienne poglądy w tym temacie, ale sie z nimi nie zgadzam ot co!
|
|
|
Teresa Bochwic Pana teksty zawsze wnoszą nowe światło lub pokazują sprawy od mało rozumianej strony. "To co dziś mamy nie jest skutkiem gotowości rozmawiania z namiestniczą władzą jako takiego, tylko podwójnej gry ludzi, którym powszechnie ufano." Zawsze mi sie zdawało, że ludzie w 1989 roku bardzo oczekiwali zmian i gdyby zdrajcy nie byli zdrajcami, mielibyśmy dziś wolną Polskę.
Bardzo ciekawa uwaga o mniejszościach. |
|
|
Samo sedno , Mzowiecki opozycjonista .... toz to smierdzi na odleglosc !
Tacy wlasnie byli ci wybrancy, reprezentanci narodu przy okraglym stole !!!
Dzis ci co na nich jeszcze nie wszystko odkryto , bronia tamtych bo sie boja , tlumacza no wiecie , rozumiecie skad mysmy mogli wiedziec.A co - nie spotykaliscie sie na korytarzach WUSW. |
|
|
Sorry, ale to jest calkowicie bledne rozumowanie.
Po prostu pewnych rzeczy sie nie robi.
Jezeli juz, to czlowiek ktore je popelenil, nie nadaje sie pewnych funkcji.
Przeciez oceniajac kogos jako umiarkowanego i tak trzeba zajrzec temu komus w zyciorys.
Postawa Mazowiecka w okresie stalinizmu byla rzecza publiczna, powszechnie znana.
Czlowiek z takim zapisem nigdy nie mogl zostac reprezentem interesow narodu polskiego i Polski.
Przy tym tu wcale nie chodzi o lojalnosc wobec Kiszczaka (uwazam, ze nie grala zadnej roli), znacznie gorzej, chodzi o niezwykle negatywne nastawienie do niepodleglej Polski i Polakow, plynace prosto z serca, podobnie jak zadanie najwyzszej kary dla biskupow krakowskich. Dokladnie to zadanie dyskwalifikowalo go na zawsze jak kandydata na premiera. |
|
|
Piekna opozycyjna karta Mazowieckiego ?!!!
A czy nikt nie slyszal o sprawie ksiezy krakowskich ... . .Czytam Pana i czytam i nie moge ze zdumienia wyjsc. Juz wczesniej odpisalem panu na wpis , " okragly stol "i przy nim ci pseudo "opozycjonisci" .Tekst niestety sie nie ukazal. Nie chce mi sie drugi raz podejmowac tego tematu ale pana pozniejsze komentarze zmuszaja ...
S.Romaszewski najbardziej jest znany z obrony innego TUZA opozycji Piesiewicza , to CUDNA postac - opozycyjna naturalnie ..., a corka , pani, tak zblizala sasiednie narody /to pan tak napisal/ ze o swoim zapomniala ! Konkretnie prosze pana , konkretnie co .... , a nie propaganda! Wedlug tego samego ludzie wierzyli kiedys bolkowi,geremkowi,kuroniowi - ach jaki cudowny takie dobre zupki gotuje ...
Przy okraglym stole nie bylo ludzi przypadkowych , okres stanu wojennego byl wystarczajacym czasem by tych ludzi wyselekcjonowac. Chce pan czytelnikom wmowic ze kiszczak i sluzby moskiewsko polskie to durnie byli i dopuszczali przypadek ?!!! Romaszewski tam przychodzil jak kiszczak z bolkiem toast wznosili ?, na jednego przychodzil ?
Przykro ze w tak pogardliwy sposob odnosi sie pan do ludzi ktorzy nie pozwolili sobie nigdy zalozyc smyczy ,autsajderzy , kandydowali , no jak smieli ,Zborowski Wyszkowski Morawiecki i inni.., Anna Walentynowicz za prezydentury bolka nie miala na lekarstwa , ciezko chora .Mam przypomniec ze to francuzi jej pomogli przezyc. Fakt , nie mieli tyle sprytu , uczciwi , nie jak BOLEK lub bokser z dolnego slaska , nie kradli kasy zwiazkowej przysylanej przez zagraniczne centrale . Ba o tym gnoju z wroclawia nawet niedawno film obejrzalem jak to dziarsko uratowal 80mln. z banku przed komuna .No SB-cki cymes. A ta firma transportowa to mu pigmeje obstalowali.
"Nieszczery" opis przez pana przedstawiony wpisuje sie wciag obrony agentury do dzis chlepczacej ...
Nie chce tu nikogo urazic , naturalnie agentom i innym WSIokom kij w oko . Mlodzi powinni znac prawde. W tej stoczni i w innych zakladach Polski tamtego okresu bylo wielu wspanialych ludzi , uwierzyli ze to jest ten czas , Polska moze byc wolna .Zaplacili za to prawdziwymi wiezieniami ( nie osrodkami wczasowymi MSW) Dzis zyja w nedzy ,odebrano im zdrowie , mozliwosc godnego zycia ,czesto sie stoczyli, nie dali rady psychicznie im nikt ksiazki w celi nie pozwolil pisac , .Za skrawek olowka mieli lamane palce.
Zborowski , Morawiecki,Wyszkowski to uczciwi ludzie.... |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski Przypomnijmy skąd to się wzięło. Rok 1980-ty. Historia przyspieszyła, działo się tak wiele, każdy dzień przynosił rewolucję. Przebudzenie całego Narodu. Ludzi definiował na nowo stosunek do Solidarności, do stanu wojennego, to co robią. Powszechny czynny udział w przemianach uruchamiał takie widzenie siebie i innych poprzez działanie. Obowiązywała niepisana zasada niezaglądania do życiorysów. Czuliśmy się wolni, a wolni ludzie nie zaglądają za uszy. Wnikało to z przeświadczenia, że nawet jeśli ktoś coś miał tam to nowa sytuacja stawiała go ponad to, definiowała go na nowo. Cezurą była wierność "S" w stanie wojennym. Mieliśmy potężne i bardzo zróżnicowane wydawnictwa podziemne. Geremek, Kuroń, Wałęsa i Mazowiecki nie kontrolowali ich. Ostre dyskusje nie były w nich rzadkością. Przez 7 lat nikt jednak nie rzucał najmniejszych nawet podejrzeń co do lojalności wymienionych wobec "S".
Tak pozostałoby do dzisiaj, gdyby nie zaskakujące zwroty już po roku 1989, pierwsze symptomy czegoś niedobrego, podwożenie Michnika i Olejnik przez Urbana, artykuł Michnika p.t. "Dlaczego nie będę głosował na Wałęsę", palenie archiwów, brak śledztw w sprawie zabójstw księży, kolejne skrytobójstwa zamiatane pod dywan, uwłaszczanie nomenklatury, afera FOZZ, bezkarność pożyczki kremlowskiej, nobilitowanie peerelowskich aparatczyków, zablokowanie dekomunizacji, itd
Rzeczywistość, wszystko to co dzisiaj wiemy, przerosło najczarniejsze obawy wywołane tamtymi pierwszymi sygnałami po 1989 roku. Przed 1989 rokiem tego wszystkiego nawet nie dałoby się wyobrazić.
To po pierwsze, a po drugie, nie zapominajmy, że armia czerwona wciąż okupowała wówczas Polskę, a cały aparat siłowy pozostawał w rękach Kiszczaka. Ponadto forsowano na premiera Kiszczaka lub kogoś przez niego wyznaczonego pozostawiając stronie społecznej co najwyżej najbardziej kłopotliwe resorty, z czego jak pamiętamy nie skorzystano i słusznie. W tych okolicznościach powołanie premiera solidarnościowego było trafnym posunięciem przyspieszającym przemiany, możliwym dzięki przeciągnięciu na stronę "S" satelitów PZPR - SD i ZSL. Nikt nie przypuszczał, że Mazowiecki, człowiek o pięknej opozycyjnej karcie okaże się bardziej lojalny wobec Kiszczaka niż wobec "S". Nikt. |
|
|
Cytat: "..że nasi bohaterowie zmagań z czerwonym, Geremek, Wałęsa, Mazowiecki, Michnik, Kuroń, Frasyniuk, Turowicz i inni reprezentanci "strony solidarnościowej" "
*** Bohaterowie powinno byc w cudzyslowie.. To byl komunistyczny desant na Solidarnosc.
Zadziwiajace, ze JK wybral stalinowca i to extremiste antypolskiego, bo domagajacego sie najwyzszej kary dla biskupow (sic!) krakowskich, a wiec kary smierci, Mazowieckiego, jako umiarkowanego polityka na pierwszego premiera.
W ten sposob lawina zablokowania zwyciestwa Solidarnosci (bo to wlasnie Solidarnosc wymusila przemiany, ktore zmienialy rzeczywistosc) ruszyla.
Inny wybor, inna bylaby rzeczywistosc. |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski A zwłaszcza nasi liderzy i zawodowi politycy polscy, czyli tacy, którzy działają w interesie Polski, a nie beneficjentów PRLu, obcych interesów, komunistycznego aparatu i układów, aferzystów i zbrodniarzy. W II RP określenie "polski polityk" wystarczyłoby, dzisiaj musimy dodawać przymiotnik "patriotyczny" bo "polski polityk" to nie wiadomo co to jest.
Pozdrawiam,
Janko Walski |
|
|
Marcus Polonus jest na dzień dzisiejszy - także moim zdaniem - przyczyną Nr.1 lemingizacji części naszego narodu. Tylko niewielki procent społeczeństwa jest w stanie całkowicie się odgrodzić od ciągłego propagandowego bełkotu mediów - u reszty, w mniejszym lub większym stopniu, spora część tej przemielanej codziennie papki, ląduje w mózgu jako prawdziwa informacja, pogląd lub opinia. Tak było, jest i będzie, do czasu aż nie uda się nam zbudować dostatecznie mocnej i chociaż w części o podobnie szerokim zasiegu alternatywy medialnej. Ja też uważam, że nasza naiwna - wtedy - wiara w szczerość i patriotyzm niektórych przywódców, którzy jak sie okazało byli po prostu komuszymi agentami, była napewno najważniejszą przyczyną tego co dzisiaj mamy, ale za przyczynę równie ważną uważam prawie całkowite zlekceważenie roli mediów i niedocenianie ich BARDZO ważnej roli w dzisiejszej polityce przez większość polityków obozu patriotycznego.
pozdrawiam, Marcus. |