|
|
elig No cóż, jak się nie ma, co się lubi.... |
|
|
elig Nie wierzę. Pamiętam te filmy z ambasady. Takich efektów specjalnych czterdzieści parę lat temu nie dałoby się zrobić. |
|
|
Ponoć część zdjęć z księżyca było nagrywanych na ziemi
Miał to filmować Stanley Kubrick - długie lata w Anglii
i sporo niewyjaśnionej śmierci
wśród jego ekipy filmowej.
Zrobiono ten film w razie niepowodzenia misji, dla Rosjan,
którzy jak potem mówili o wszystkim wiedzieli. |
|
|
xena2012 wrażenie niż widzieć na własne oczy przylot statku kosmicznego,odkryć i spacerować po innej planecie.przeżyć spotkania III stopnia.Myśli Pani ,ze jestem śmieszna-może,ale taka już jestem. |
|
|
elig Tego akurat można się było dowiedzieć oglądając kanał Discovery - Science. Nadawano tam programy z cyklu "101 światów" pokazujące zdjęcia planet oraz ich księżyców zrobione przez sondy kosmiczne. |
|
|
elig Nieśmiertelność to koszmarny pomysł - nie do zrealizowania na tym świecie. Bez śmierci nie ma życia. |
|
|
elig Nie możemy wiedzieć, o czym dokładnie myślał wtedy Armstrong, ale nastrój tych czasów był taki, iż wszyscy uważali, że to dopiero początek i do roku dwutysięcznego ludzie odwiedzą większą część Układu Słonecznego. Widać to było w ówczesnych opowiadaniach fantastycznych, w których pisano, że w latach 90-tych będą już istnieć osiedla na Marsie i t.p. Niewykluczone, że na Księżyc ponownie dotrą Chińczycy lub Hindusi. |
|
|
elig Ja tego tak NIE odebrałam. |
|
|
xena2012 ze nie urodziłam się później i nie dożyję czasów lotów w kosmos.Żałuję,bo nie dowiem się jak wyglądają inne planety i czy istnieje na nich życie,Bóg stwarzając Wszechświat nie musiał przecież wyróżniać tylko Ziemi.Zapowiadane loty turystyczne w kosmos to tylko komercja a nie naukowe badania. |
|
|
Bezsilny demiurg dla ludzkości było ujarzmienie ognia. To znaczy umiejętność jego niecenia. Krzeszenie ognia to wywołanie kontrolowanej reakcji fizyczno-chemicznej dostępnej tylko naturze, to pierwsza ingerencja w naturę, reszta to dodatki, implikacje. Pięściak-komputer to to samo, tylko w stadium zaawansowanym. To tylko narzędzie zdobywania pożywienia. Rozwój człowieka to ewolucja i specjalizacja narzędzi. Człowiek nie rozwiązał dwóch podstawowych problemów od czasu wyrobu pięściaka i krzeszenia ognia. Nie odwrócił procesu czasowego (problemu starzenia się), nie powstrzymał śmierci (nie stał się nieśmiertelny). Kiedy mu się to uda, zrobi prawdziwy milowy krok, trzeci po wyrobie pięściaka i skrzeszeniu ognia. 3 i ostatni. |
|
|
nie polecieli bo mozna juz bylo obserwowac czy opuscili orbite okoloziemska.
czy slyszala pani o promieniowaniu slonecznym ?
i w jakiej odleglosci od ziemi homo sapiens nie jest chroniony przed nim ?
a widziala pani zdjecia z ksiezyca ?
to prosze pokazac mi choc jedna gwiazde na niebie , atmosfery tam nie ma.
a o kubriku pani slyszala ? |
|
|
Ma-Dey przepraszam, ale wydaje mi sie że pisząc o tym "jak bardzo sie pomylił Armstrong" , cytując słowa astronauty o "wielkim skoku ludzkości",
nie dokońca chyba wg mnie własciwie interpretujesz tę słynna fraze.Otóż powszechnie uwaza się-i ja sam,iż słowa te oznaczały "skok" jakim było samo lądowanie na srebrnym globie i te wszystkie działania ludzkości które do tego skoku doprowadziły, a nie konsekwencje tego "skoku".O tym było juz po ladowaniu.
Pozatym nalezy wiazac to z całościa wydarzeń poprzedzajacych sam krok astronauty.Capcom mówi do niego : " Nil, widzimy Cie jak schodzisz po drabince,
-tak, za chwile zejde z lądownika-odpowiada", poczym zeskakuje na stopę która stoi juz na samym gruncie ale pochwili wskakuje na drabinke z powrotem aby sprawdzic czy potrafi sie na nią swobodnie wspiąc, zeskakuje ponownie na stopę (przywiazany linka) i własnie stojac już na powierzchni stopy (w metalowej niecce), ale jeszcze nie na powierzchni samego gruntu, mówi, : "... teraz robie krok , to mały krok dla człowieka...." itd.To był wieki skok ludzkości niewatpliwie, problem w tym że nie zroblismy nastepnych "wielkich skoków".Uważm zatem , iż Armstrong sie nie pomylił, kiedy mówił tamtym "kroku-skoku"Pozdrawiam.
ps : jestem wielkim pasjonata tamtych amerykańskich załogowych programów kosmicznych , a zwłaszcza Apollo, także musiałem wtracić swoje trzy grosze, nawet jesli ja sie mylę, hehe :) |
|
|
od tego pamietnego dnia KSIEZYC stal sie dla mnie najzwyklejszym obiektem na firmanencie--wyczyn ludzi splugawil te tajemna bryle nocy.Taka zalosc mnie wtedy dopadla.Pokrecone jakies , ale prawdziwe. |