|
|
to sie nazywa jazda bez trzymanki... |
|
|
elig To prawda. Minister Boni marzy o cenzurze. Wystarczy przypomnieć "mowę nienawiści". |
|
|
elig To nie tak. Beneficjantami są i będą. Tantiemy za ich dzieła będą już jednak szły do ministerstwa, a nie do nich, chyba, że urząd łaskawie udzieli im jakiejś "licencji" na ich własną twórczość. |
|
|
NASZ_HENRY "przejmowanie praw autorskich uderzają przede wszystkim w twórców prorządowych"
Ależ nie! Bo właśnie oni za swoje chałtury będą beneficjentami zamówień publicznych. W przypadku
podręczników szkolnych już tak właśnie się dzieje. Dlatego też nie protestują ;-) |
|
|
szara_komórka Przy tej okazji załatwiają ważniejszą dla nich sprawę.
Za pomocą tej ustawy konstruują "smycz" do kontroli twórców.
Gdyby chodziło tylko o "kasę" obcinaliby dalej koszty uzyskania.
U Coryllusa na salonie24 A-Tem "(parę słów o historii (2 links inside)"zwrócił uwagę jak wprowadzano cenzurę. Tak, tylnymi drzwiami Boni chce wprowadzić cenzurę nie nazywając jej "cenzurą", bo to słowo już teraz nie pasuje do wizerunku władzy. Trzeba zrobić to samo innymi metodami. (Taka już jest władza, niestety każda.)
(Wczoraj napisałem w tym duchu komentarz, ale jak widzę nie pojawił się) |
|
|
elig To nie sa zarty. Oto fragment linkowanej w moim wpisie notki Coryllusa:
"Cóż bowiem oznaczają powyższe słowa. Ano to, że wszystko co powstanie za pieniądze ministerstwa kultury, także, na przykład pismo poświęcone „Fronda” jest własnością tegoż ministerstwa, a ono może powstałym za swoje pieniądze dobrem obrócić w dowolny sposób. Ciekawe czy będzie też mogło ingerować w kwestie obsady stanowisk w redakcji i zamiast Terlikowskiego postawi na jego miejsce choćby Ilonę Felicjańską. Bo w zasadzie czemu nie? Biorąc rzecz zaś serio. To jest chyba najpoważniejsza sprawa z jaką się kiedykolwiek zetknąłem. Oto twórca, naukowiec, magistrant wreszcie, albo muzyk z konserwatorium, poprzez fakt napisania utworu pod dachem należącym do instytucji państwowej przestaje być właścicielem praw do tego utworu. Podmiot publiczny może mu jego własną pracę wydzierżawić na nieznanych zasadach, może się z nim podzielić zyskami, z dystrybucji. Ciekawe czy sam autor będzie mógł dystrybuować swoje utwory, czy może w całości musi zdać się w tym względzie na urzędników państwowych?
To jest, oprócz podatku katastralnego kolejny atak na własność w naszych rękach.". |
|
|
elig Tak, ale to niebezpieczny precedens. |
|
|
miecz damoklesa OK, wiec niech ich strzyga jak te barany, zasluzyli! |