Otrzymane komantarze

Do wpisu: Przekonywująca obrona ministra Becka
Data Autor
elig
  Widzę, że się zgadzamy.
Korkuc potwierdza blazenade ahistorykow alternatywnych w rodzaju zychowicza...rowniez wtedy pisalem ,ze taki akt z hitlerem to koniec absolutny POLSKI--JUZ 7o lat zyla by sobie bez panstwa polskiego ta cala europa...
Do wpisu: Sztuczny neuron, czyli zacznijmy się w końcu chwalić
Data Autor
Zawsze miałem pewne wątpliwości czy rzeczywiście ten osobnik, stojący z Maliniakiem i Karwowskim w kolejce po robaki (podający się za generała w cywilu) wynalazł laser:)
elig
  Skąd właściwie wiadomo, że "błękitny laser" był oszustwem?  Może istnieje jakiś link?  Nie znam tej sprawy.
ale fajniejszy mial byc'blekitny laser' ,ktory juz byl tuz ,tuz, zawse przed przyznawaniem grantow.POtem sie oddalal,az w koncu okazal sie oszustwem agenturalnej wojskowych uczonych z ich slynnej szkoly na bemowie.
Do wpisu: Grzegorz Braun - "Transformacja" część 1 i 2 na Foksal
Data Autor
Bergmana posiadam rowniez w swojej bibliiotece i czytalem go ostatni raz dobre dziesiec lat temu. Rzecz w tym, ze od czasu napisania tej ksiazki wyplynelo wiele dokumentow historycznych, swiadczacych o zamiarach Stalina - m.inn. plany i mapy ataku, o czym mowila Elig. Oprocz rosyjskich, polscy historycy emigracyjni rowniez badali te zrodla i wobec posiadanej obecnie wiedzy nie ulega juz zadnej watpliwosci, ze Stalin zmusil Hitlera do otworzenia drugiego frontu. Dostawy surowcow nie mogly byc nagle przerwane, czystka w armii nie byla spowodowana oporem wojskowych, tygodniowe milczenie Stalina bylo rezultatem jego olbrzymiego zaskoczenia, a ochryply nie do poznania glos, swiadczyl, ze on prawdopodobnie chlal na umor przez ten caly czas. Hitler zaabsorbowany wojna z Anglia wydawal sie latwym lupem dla Stalina, ktory zgromadzil na zachodzie wielomilionowa armie (nie pamietam ile milionow - ale ilosc jencow przechodzacych bez walki na strone niemiecka daje jakies wyobrazenie o ich liczbie) Hitler majac na plecach olbrzymia sile, ktora w ciagu kilku dni mogla dojsc do Berlina, zostal zwyczajnie zmuszony do otwarcia drugiego frontu - co w polaczeniu z jego kilkoma bledami (m. inn. zamiast zabijac jencow glodem, powinien ich uzyc do walki z komuna - o co sie dopominali juz od 1941) doprowadzilo do kleski Niemiec. Elig, bardzo dziekuje za doskonala relacje ze spotkania na Foksal. Filmu Brauna jeszcze nie zdobylem, ale uwazam, ze jest to esencja najnowszej historii i kazdy Polak powinien sie z nim zapoznac tak jak z elementarzem.
Zbigniew Gajek vel Janko Walski
dla niemieckiego przemysłu zbrojeniowego, które nie zdołano zatrzymać nawet po rozpoczęciu niemieckiej ofensywy? Co ze strategicznymi dostawami ropy bez której Hitler nawet z Polską miałby trudności. A co z tygodniem milczenia Stalina po rozpoczęciu inwazji? Dlaczego w latach 37-38 Stalin wymordował całą leninowską gwardię, która z pobudek ideologicznych nigdy nie zgodziłaby się na przymierze z Hitlerem? Co z planami podziału świata pomiędzy dwie zaprzyjaźnione potęgi? Stalin mógł utrzymywać jakieś siły na wypadek gdyby Hitlerowi przyszło do głowy korygować ustalenia metodą faktów dokonanych. Wojna totalna to jednak zupełnie co innego. Najprawdopodobniej jednak były to siły mające za zadanie jedynie utrzymanie anektowanych terenów. To tylko kilka z bardzo wielu faktów przywołanych i szczegółowo opisanych przez Bergmana. Planowanie inwazji na Niemcy to prawdopodobnie świadomie budowany mit, którym przykryto kompromitującą Rosję prawdę. To, że Rosjanie włącznie z dysydentami  gładko przyswoili nie powinno dziwić właśnie dlatego, ze była to kompromitacja nie tylko Stalina ale także Rosji, z którą się utożsamiają.
Teresa Bochwic
To jest pomysł Suworowa, niekoniecznie poparty faktami, chociaż częśc na to wskazuje (mapy ataku, koncentracja wojsk na granicy z GG).
elig
  W filmie wypowiadali się też historycy rosyjscy, potwierdzający tę wersję.
Zbigniew Gajek vel Janko Walski
Ta dezinformacja forsowana jest zarówno przez "postępowych" jak i w środowiskach Narodowców, mimo, że przeczą jej wszystkie istotne fakty. Polecam książkę Bergmana "Najlepszy sojusznik Hitlera", która, mimo, że była wydana po 1989 roku, nie zaistniała, tak jakby nadal obowiązywał zapis cenzury.
Do wpisu: Pokorni czytelnicy i niepokorni autorzy
Data Autor
O tej "cholewie" pamiętam, co do cięższych przestępstw - zgadzam się. Problem w tym, że RAZ stracił u mnie wiarygodność. Daleki jestem od tego, żeby nazywać go kanalią na miarę Kuczyńskiego czy Lisa, ale czytać go już raczej nie będę. Facet gra pod publiczkę, odstawia ostatniego sprawiedliwego a potem znów bierze kasę od Hajdarowicza. Tego raczej nie da się obronić. I niech gość przestanie chrzanić o "pracy u podstaw" bo nie o to tu chodzi. Jak już wspomniałem - "byt określa świadomość". Co do RN - ja się do nich nie uprzedzam na zapas. Troszkę znam to środowisko i wiem jakie kanalie tam można znaleźć. O ile pamiętam, to jeszcze żadna endecka czy narodowa inicjatywa w Polsce nie uchroniła się przed durnowatym panslawizmem i włażeniem w d... ruskim. Prędzej czy później jakaś Odala albo Niklot tam wylezie i będzie kolejny kwas. Zresztą, Instytut Schillera można znaleźć w środowisku bardzo bliskim PiS-owi. Ale to może zachowam dla siebie - nie chcę tu rozpętywać wojny...
Pani Elig - wiele wiedzy wyniosłem z książek Ziemkiewicza i dotąd bardzo go ceniłem. Jeśli chodzi o jego twórzość to z pewnością dalej będę ją cenił, ale generalnie uważam, że popełnił duży błąd. Wczoraj kiedy ta informacja została ogłoszona na spotkaniu Klubu Gazety Polskiej to wszyscy oniemiali z wrażenia i wielu nie chciało w nią wierzyć. Padały wówczas słowa, że gdyby jednak ta informacja okazała się prawdziwa to stracilibyśmy do niego bardzo wielki szacunek na który ten publicysta pracował przez wiele lat. Dotąd w wielu kwestiach powoływałem się na przemyślenia i słowa Ziemkiewicza. Teraz powoływać się na niego w pewnych kręgach będzie bardzo długo dużym "fo pa". Myślę, że chyba nie do końca przemyślał on konsekwencje tego co zrobił i więcej na tym straci niż zyska - i to nie tylko w wymiarze moralnym ale i finansowym. Wiele osób, które dotąd go podziwiało i kupowało jego książki teraz z pewnością dziesięć razy się zastanowi zanim sięgnie ponownie do kieszeni i wyda na tego autora kilkadziesiąt złotych kupując jego kolejne dzieło. Czy więc pieniądze z tego artykułu warte były utraty "twarzy" jak i przyszłych dochodów? Nie miałem żadnych pretensji do Ziemkiewicza za jego pracę w TOK FM czy w TVP. Po prostu uważałem, że był tam po to aby "oświecać" tych żyjących w "rzeczywistości pomrocznej". Ale teraz uważam, po takiej deklaracji "że nigdy więcej z tym Panem H." ... na jego miejscu zwyczajnie bym przeprosił i pieniądze z artykułu przekazał na jakiś szczytny cel - najlepiej patriotyczny.
Za każdym razem udowadnia Pan, że dyskusja z panem to żenujący spektakl.
to co innego,acha ,bardziej zamulonego w czczym gadaniu.Jedyna grupa mlodziezy godna szacunku z tego niby grona to kibice, jawnie i uroczyscie odnoszacy sie do BOHATEROW walczacych z komuchami krajowymi i kacapskimi ,zainstalowanymi u nas.O nich pisalem majac na mysli odrzucenie gadek o wzajemnej milosci slowian z rusami na czele.Tyle.
wiem rowniez,ze wlasnie ta mlodziez ,ktora je wyznaje i wrecz celebruje, nie da sie wiesc na zatracenie przez cwaniaczkow nowoendeckich wiadomego sortu.To zawsze pisze, a worow mamy pod dostatkiem dla epigonow filokacapii.WBIJ TO SOBIE DO GLOWKI--DOKLADNIE.
elig
  Giertych, Opara i t.p. to niewielkie hałaśliwe grupy.
elig
  Też tak uważam.
elig
  Napisałam przecież, że Ziemkiewicz "zrobił z gęby cholewę".  Istnieją jednak cięższe przestępstwa.  Jeśli z Ruchu Narodowego wyłonią się jakieś paskudztwa, to wtedy trzeba będzie je zwalczać.  Nie ma co uprzedzać się na zapas.
Zły PiS chce zawłaszczyć prawicę i niszczy Ruch Narodowy poprzez niszczenie dziennikarzy z nim związanych. Tak to miało iść w skrócie, czy czegoś nie zrozumiałem? Po pierwsze to Ziemkiewicz dał publicznie d... i zwyczajnie się ześwinił. To, czy Zdorf jest porzadnym człowiekiem czy nawet świętym, jest tu bez znaczenia. Ziemkiewicz miał nie mieć nic wspólnego z Hajdarowiczem. Kropka. Dał słowo. Kropka. Jeżeli Ziemkiewicz nie potrafi być wiarygodny w kwestii własnego postępowania to jak ma pisać cokolwiek wiarygodnego o innych? Ile warte są jego opinie? Tyle co jego słowo? Przykro na to patrzeć, ale rozumiem, że "byt określa świadomość". Tylko nie należy do tego dorabiać ideologii bo wtedy już zupełna groteska wychodzi. W takie łamańce umysłowe to może uwierzy pryszczaty elektorat Palikmiota po gimnazjum a nie ludzie, którzy już to widzieli i przerobili na własnej skórze. Co do Ruchu Narodowego - jak zwał tak zwał, tylko dlaczego zawsze im coś paskudnego zza pleców wyłazi? Jak nie Grunwald, to inna SOWA albo Pro Militio. Wiem, wiem, to nie ci. Ciekawi mnie tylko co tutaj wylezie? Niklot i Odala? Piskorski ( Mateusz, nie Paweł) i jego promotor z Uniwerku Szczecińskiego? Helga Zepp-LaRouche i Instytut Schillera? Co by nie wylazło to pewnie będzie śmierdzieć bimbrem, machorką i starymi onucami, za to będzie miało po dwa zegarki na każdym ręku.
Peacemaker
Kolejna wojna na prawicy (choćby między redakcjami "W sieci" i "Do rzeczy") byłaby największym prezentem, jaki mogliby głupi ludzie zgotować Tuskowi i jego bandzie. Dlatego zdecydowanie odcinam się od wszelkich ataków na Ziemkiewicza, Lisickiego i pozostałych. Chętnie będę kupował obydwa czasopisma. Zaś na to, czy sięgnę po tekst tego czy innego dziennikarza niech pracują sami autorzy, a nie obrabiający im d... w jednym chórze pismaki z "gazety wyborczej" i "prawicowi" blogerzy.
Do wpisu: Upada mit "globalnego ocieplenia". Czemu Polska milczy?
Data Autor
MFW
Jak to z tym Pakietem było i o co chodziło w tzw. "Awanturze o samolot". Czy media w Polsce i sam D.Tusk mówił prawdę na ten temat? ""Awantura o samolot" - w ten sposób premier odpowiedział w poniedziałek w programie "Tomasz Lis na żywo" w TVP2 na pytanie o największy błąd w ostatnim roku. Chodzi o nieudostępnienie rządowego samolotu prezydentowi, który wbrew woli rządu chciał lecieć na październikowy szczyt UE. Ostatecznie Lech Kaczyński odbył podróż do Brukseli na unijne spotkanie wyczarterowaną maszyną." wiadomosci.gazeta.pl Otóż : Faktycznie leżąca u podstaw pakietu strategia została zaproponowana przez Komisję Europejską w styczniu 2007 r. i następnie formalnie została przyjęta przez Radę Europejską, czyli przywódców krajów członkowskich UE, w marcu 2007 roku w formie konkluzji prezydencji. Konkluzje zawierały szereg innych postanowień odnośnie kierunków rozwoju UE i kwestie klimatyczne były tam tylko jednym z tematów. Polskę reprezentował wówczas w Brukseli prezydent Lech Kaczyński. Na co wtedy faktycznie zgodziła się Polska? Patrząc na rozwiązania proponowane odnośnie strategii energetycznej i klimatycznej trudno w tym dokumencie odnaleźć zapowiedź niefortunnej sytuacji, w jakiej znalazł się polski i - w mniejszym stopniu - europejski przemysł w wyniku przyjmowanych w tym zakresie regulacji. Przede wszystkim, czytając sekcję konkluzji poświęconą pakietowi, na samym początku rzuca się w oczy dobitne podkreślenie, że wdrażanie odpowiednich regulacji będzie się odbywało przy pełnym poszanowaniu mixu energetycznego państw członkowskich i ich suwerenności w zakresie doboru źródeł energii, a także przy zachowaniu zasady solidarności pomiędzy państwami.
MFW
c.d. Odwołanie do poszanowania mixu energetycznego państw członkowskich i ochrony konkurencyjności gospodarki, tak jak zostały one przedstawione w konkluzjach, zdawały się zapowiadać, że przyszłe regulacje w zakresie ograniczania emisji gazów cieplarnianych będą podporządkowane tym zasadom. Czytając dalej konkluzje widzimy, że przywódcy państw członkowskich UE zgodzili się na redukcję emisji o 30% do roku 2020 w stosunku do roku 1990. Nie należy jednak zapominać, że to zobowiązanie zostało podjęte pod warunkiem, że inne państwa rozwinięte podejmą równorzędne zobowiązania, a zobowiązanie bezwarunkowe dotyczyło jedynie redukcji o 20%. Pamiętajmy też, że był to okres, w którym wszyscy spodziewali się w miarę szybkiego podpisania międzynarodowego porozumienia, które miało wejść w życie w miejsce Protokołu z Kioto. Ostateczny kształt Pakietu został ostatecznie ustalony dopiero pod koniec 2008 roku , zaakceptowany i podpisany przez D.Tuska.
MFW
c.d. Na ramy prawne pakietu energetyczno-klimatycznego składają się akty prawne opublikowane w Dzienniku Urzędowym UE z 5 czerwca 2009 r. Należy do nich jedno rozporządzenie, jedna decyzja oraz cztery dyrektywy, m.in. o zmianie zasad funkcjonowania EU ETS oraz o energii ze źródeł odnawialnych. Kształt tych dokumentów został finalnie ustalony podczas grudniowego szczytu Rady Europejskiej w Brukseli w 2008 r. i poprzedziły go niemal roczne prace legislacyjne, które rozpoczęły się od przedstawienia propozycji przez Komisję Europejską w styczniu 2008 r. Patrząc na przykład na wniosek Komisji w sprawie nowej dyrektywy ETS - z 23 stycznia 2008 roku - widać od razu, jak bardzo ta propozycja odbiega od konkluzji z marca 2007 r., choćby przez wprowadzenie zasady, zgodnie z którą energetyka miała w ogóle nie otrzymywać darmowych uprawnień do emisji od 2013 r. i przez przyznanie Komisji szerokich uprawnień w zakresie określania przydziałów dla innych sektorów. Ta propozycja w zasadzie w ogóle nie odzwierciedla założeń z marca 2007 r., kiedy zgodzono się na dalszy rozwój polityki klimatycznej przy poszanowaniu fundamentalnych zasad związanych z bezpieczeństwem energetycznym i ochroną konkurencji. Komisja w swojej propozycji nawet w preambule nie zająknęła się na temat tych zasad, nie wspominając o tym, że zaproponowane mechanizmy prawne zupełnie te zasady ignorują.
MFW
c.d. Negocjacje z 2007(z udziałem śp.Prezydenta L.Kaczyńskiego), toczyły się przy założeniu ze rokiem bazowym dla redukcji gazów cieplarnianych będzie rok 1990 i że później premier Tusk w 2008 zgodził się na propozycję KE zmiany roku bazowego na 2005 grzebiąc szanse konkurencyjne gospodarki polskiej opartej na węglu. Czyich interesów bronił D.Tusk na szczycie w 2008 roku, gdzie zapadły decyzje ostateczne w sprawie kształtu PK UE, gdy zgodził się na "zabójczy dla polskiej gospodarki pakiet", nie mający wiele wspólnego z tym co podpisał w 2007 roku śp. Prezydent L.Kaczyński i zawartego w formie konkluzjach prezydencji ?
MFW
c.d. Interes którego bronił D.Tusk, musiał być tak ważny dla jego protektorów(którymi na pewno nie była polska gospodarka i polscy obywatele), że postanowił zrobić wszystko, by Prezydent nie decydował na tym szczycie. Pamiętamy "aferę" z samolotem dla Prezydenta, chcącego się udać na ten szczyt do Brukseli i słowa Tuska, że Prezydent jest mu niepotrzebny ; rzeczywiście Arabski, szara eminencja w gabinecie Tuska, "zrobił wszystko", by Prezydent nie dotarł na czas do Brukseli i nie przewodniczył polskiej delegacji(a tak by było, bo to on przewodniczy delegacji jako najwyższy rangą przedstawiciel Polski).