|
|
elig Nigdy nie użalałam się nad Żakowskim, ani go nie broniłam. Chodzi mi o rzetelność dziennikarską i unikanie tworzeniea"faktów prasowych". |
|
|
Każdy chce. Przytoczone w książce próbki twórczości pana Żakowskiego pozwolą mi również mieć wpływ na osoby, które są pewne jego obiektywizmu bo tak im wdrukowała gruba kreska.
Może poużalamy się teraz dla odmiany nad Niną Terentiew, która przecież niczego nie zrobiła oprócz sypiania z T. Kraśką? :) |
|
|
Oxfordy albo jakieś Kambrydże!!!... Jaka niska kultura...cmok cmok z dezaprobatą.Jesteśmy jacy jesteśmy! I mamy prawo bronić swojego wszelkimi dostępnymi nam sposobami! Dość już tego przyganiania, że bydło, że maź z kanałów (wg Żakowskiego). Poczytajcie sobie anglojęzyczne komentarze na zagranicznych stronach. Pozbędziecie się kompleksów na tle naszej kultury w pięć minut! |
|
|
Cat opowiedz nam jak w ciągu 3 tygodni można uzyskać 20 000 wpisów na NB pod wpisem " Upadek Solidarnej Polski"...... ciekawe? |
|
|
Opanowała 90% rynku medialnego, piorą mózgi całemu społeczeństwu, chłepczą z z państwowego koryta gruby szmal a autor i większość komentatorów wylewa tutaj swoje pseudointelektualne rozterki na losem komisarza ludowego Żakowskiego. |
|
|
Pani Kania i pan Marosz napisali świetną książkę, która otwiera wiele oczu. Ale oczywiście wielu "dobrych" ludzi czytało ją tak, żeby się koniecznie do czegoś doczepić. No patrz kobieto: jednak nie są DOSKONALI!!! A powinni! Jak nie umieją byc doskonali niech zamilkną na wieki! Bo na pewno staną się potworami jak to był przepowiedział Nietzche albo spojrzy na nich otchłań!!!! Kaczyński pomylił imię psa- zabawa na cztery fajerki dla komuchów i wielotygodniowe biczowanie się na prawicy!!Jak mógł narobić nam takiego wstydu!!!Czerwieniliśmy się i przeklinaliśmy głupie imie psa.... Spokojnie. Nikt na prawicy nie stanie się Żakowskim. Do tego trzeba mieć zupełnie specjalne predyspozycje. Sugerowanie, że Dorota Kania łatwo przedzierzgnie się w komucha bez sumienia nie powinno przejść nikomu przez gardło!!! |
|
|
Zwłaszcza w mediach. |
|
|
Teresa Bochwic No to ja zacytuję mój komentarz spod Pani wpisu sprzed paru dni:
"Sądze, że papierów i dowodow jest znacznie, znacznie wiecej, jednakze zapewne nie wszystkie przytoczono w ksiażce z rozmaitych przyczyn, więc Pani krytyka dotyczy tylko ujawnionych passusów. Pani chyba nie slucha w piatki rano programu w TOKFM? Artykuł JŻ przytoczony przez Janko Walskiego to sztandarowy przyklad manipulacji, ten "Coś w Polsce pękło..." To wyjątkowo bezczelne pasmo kłamstw i propagandy. Wyuczony styl podczas studiów na Wydziale Nauk Politycznych pod koniec lat 70."
"Coś w Polsce pękło...." napisane w 1994 roku. O przerażeniu załamaniem „rewolucji etycznej” w Polsce. „Nie deprymowały mnie afery w rodzaju FOZZ i Art-B s-ka. Musieliśmy zapłacić frycowe wolnorynkowych nuworyszy.” Jedyny konkret w artykule dotyczył Fundacji Prasowej „S” i spółki Telegraf.
Zgoda, prawicowi, opozycyjni, jacykolwiek dziennikarze nie powinni manipulowac. Ale czy manipulowali? Moim zdaniem nie. Sama też patrzyłam 42 lata w otchłań komunizmu, ale mimo że ona patrzyła we mnie te same 42 lata, sądzę, że stosunkowo niewiele na mnie przeszło. Jasne, trochę z pewnością wchłonęłam, ale znacznie intensywniej wpatrywalam się w mojego Dziadka, Mamę i inne osoby z otoczenia, które z komunizmem wyłącznie walczyły. |
|
|
Teresa Bochwic Pisze Pani, że JŻ "w 1990 r. przeszedł na stronę michnikowszczyzny i zwłaszcza po 2000 roku dostatecznie potężnie się skompromitował.???!!! Po 1990? Rzecznik OKP (szefem Geremek) w 1989 roku?
Sądzę, że nie ma co się czepiać tytułu książki i żądać aktów urodzenia osób, nazywanych "resortowymi dziećmi". Książka opisuje media i środowiska, i jakie osoby, o jakich poglądach tworzyły te media. Większość to ludzie korzystający bezpośrednio z poparcia lub pozycji rodziców. Część to osoby, nadające się z jakichś powodów już np. w 1978 roku do pracy w redakcjach PRL. Nie każdy mógl tam dostać pracę, nawet w "Świecie Młodych". Sporo też tam jego poglądów, cytowanych w książce, bo dużo aktualnych wydarzeń komentował. Bardzo ciekawe są akta paszportowe JŻ z tymi wszystkimi krajami, które zwiedzil przed powołaniem do Szkoły Oficerów Rezerwy w 1982 roku (1 rok trwania stanu wojennego). W PRL nie każdemu się to udawało, szczególnie jako korespondentowi pisma, a wymienia się tu "Świat Młodych" i "Na Przełaj". Nasilenie podróży, podobnie jak zaangażowanie w podziemne wydawnictwa, następuje w 1984, po póltorarocznej służbie w WSW. Nie każdy w tym okresie dostawał paszport, dopiero co przerabialiśmy ten temat z prof. Cieszewskim, który jednak umial to wiarygodnie wyjasnić.
Może JŻ nie był dosłownie dzieckiem resortu, ale wygląda na to, że przynajmniej w dużej mierze był wychowankiem PRL. I to wszystko wychodzi z niego w ostatnich latach. Gdy się pisze o twarzach takich mediow, jak "Polityka", trudno Żakowskiego pominąć. |
|
|
Kultura dyskusji jest porażająco niska. Jestem tu od maja i autor/ka każdego krytycznego tekstu jest posądzany o zdradę, agenturalność, dolegliwości psychiczne lub traktowany jest jak kompletny idiota. Nie można mieć odmiennego zdania, nie można próbować „ugryźć” problemu z innej strony. Ależ po co, idziemy bezkrytycznie za „naszymi”. Czy takie zachowanie kogoś Wam nie przypomina?
Wystarczy, żeby publicysta czy polityk przystał do „patriotów” a od razu staje się NIEOMYLNY i WSZECHWIEDZĄCY. Błąd. Jak się kończy bezstresowe traktowanie/wychowywanie polityków mogliśmy zobaczyć w Elblągu. Zwróćmy uwagę, że ta dyskusja dotyczy notki krytycznie odnoszącej się do fragmentu książki. Zastanawiam się – jak będzie wyglądać debata dotycząca reformy ustrojowej? Oj... Cóż, nie potrzebujemy resortowych dzieciaków, sami potrafimy się nieźle pożreć! I to jest smutne. |
|
|
A Ty nie stwierdzilas, ze wlasnie o to chodzi, zebysmy zaczeli wplywy odzyskiwac. A wiec przejelas prejoratywne znacznie przejmowania wplywow sugerowane przez coryla. Negatywne.
Coryl jest polakfobem, atakuje wszystko co jest polskie i co sie rusza. |
|
|
elig Nie należy mylić wpływów z zaszczytami. Każdy, kto pisze tekst, który ludzie czytają, wywiera na nich wpływ. Wcale nie zgadzam się z pogladami Coryllusa. Moja uwaga:
"Ja się z tym wywodem mogę zgodzić tylko w jednej kwestii, a mianowicie z tym, iż chodzi o to, by wpływy zyskali autorzy książki. To przecież oczywiste. Nikt nie pisze książek tylko po to, by natychmiast poszły na przemiał, a ich autorzy zostali zapomniani. Ci ostatni chcą pozyskać czytelników, a to pociąga za sobą większy wpływ na ludzi. Elementarne, Watsonie.".
Pokazuje przecież, że w niczym innym się z nim NIE zgadzam, a wpływ rozumiem jak wyżej. Dobrze jest czytać uważnie. |
|
|
Mikołaj Kwibuzda Przyznam, że też z przerażeniem oglądałem dwuwymiarowe (a może wręcz jedno?) komentarze pod Pani mądrym tekstem, a to, co Pani tu cytuje to katastrofa, kompletne, rzekłbym, stoyahowanie. Wygląda na to, że lata w okopach pozbawiły ludzi nie tylko wrażliwości na filozofów, ale na najprostszy przekaz ewangeliczny. I przypomniałem sobie, kiedy ostatnio widziałem coś takiego - w marcu 81, po tzw. prowokacji bydgoskiej. "Amfibie i czołgi porobiły się z nas", śpiewał wtedy pewien mój przyjaciel, który nie przeżył stanu wojennego.
"Przecież wszystko to już było, czy znów musi być tak samo?" - pytał z kolei Kelus.
Proszę popatrzeć, co się dzieje na prawicowych portalach, rozpad Niepoprawnych, jakaś pudelkowa sieczka i deklamacje 'wPolityce", i z nikim nie można już normalnie rozmawiać. Prof. Zybertowicz od kulku miesięcy nie pomija żadnej okazji, by uprzytomnić, że by wygrać, trzeba pozyskiwać sojuszników, dziś prof. Staniszkis dość ponuro scharakteryzowała otoczenie prezesa. A krajem rządzi psychopata bez woli i celu. |
|
|
czyszczone. Zdaje sie, ze byla jaksa wzmianka na ten temat.
Co mnie zbulwersowalo w Twojej notce, to to, ze zaczelas sie martwic za corylem, ze Kania wplywy zacznie michnikowi i zakowskiemu wydzierac. Ze przeciez po to ksiazke napisali, zeby zakowskiego wpylwow pozbawic.
A takiego swinstwa zaden przyzwoity czlowiek nie moze tolerowac: Zakowski musi miec wplywy, ergo Kania nie moze miec wplywow. Bo jak wiesz ilosc wplywow to ograniczony zbior, jezeli jeden je ma, to automatycznie drugi ich nie ma.
I tu wlasnie ladujemy ponownie przy zwierzecym folwarku: patrzy elig na zakowskiego, patrzy na Kanie i stwierdza: jednak kania wplywow nie ma i nie dostanie.. niech nawet jeszcze 10 resortowych dzieci napisze..
A ktos na elig patrzy, porownuje i faktycznie, roznicy nie stwierdza.. ale wierzy ze ten napad martwianie sie o zachowanie calej wladzy w rekach partii znaczy, wplywow przez zakowskiego, przeminie szybko. |