|
|
Czyżby Pani uwagę również przykuły nienaturalnie obszernie stawiane kroki /aby nie powiedzieć pokraczne/, wymachująca na wszystkie strony ręka? /jakby kłonicy szukała/i co dopełniło obrazu, WYPIĘTA DO PRZODU pierś kobiety,jakby szykowała się do startu w przestworza.
Kłaniam się. |
|
|
elig Nic dziwnego. Proszę przeczytać artykuł z "GPC" /TUTAJ/. |
|
|
elig Z meritum było nie lepiej . Dzisiejsza "GPC" pisze:
" Podczas konferencji prasowej z Martinem Schulzem europejski polityk przerwał wypowiedź Kopacz i upomniał ją, że tłumacz nie nadąża z przekładaniem na język angielski. Po tej uwadze polska premier patrzyła głównie na tłumacza i mówiła krótkimi zdaniami." /TUTAJ/. |
|
|
elig Ależ zachowuje się! Sama pamiętam, jak sie zgubiłam na lotnisku w Nowym Jorku, a Art Buchwald napisał kiedyś zabawny felieton o facecie, który zabłądził w podziemnych korytarzach tego lotniska i po dłuższym czasie wyszedł w... Chicago :))) |
|
|
elig Pewnie, że to nie reklama, ale propaganda. |
|
|
elig To prawda. Sądzę, iż te mechanizmy psychologiczne były stosowane od początku świata, tylko przedtem nie nazywano ich tak naukowo. |
|
|
elig W notce nie chodziło mi o reakcję władz, ale społeczeństwa. Jego niższe warstwy breprezentuja p. Kowalska i p. Czesio, a wyzsze "dobre towarzystwo". |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Gdy komuś na eleganckim przyjęciu coś się przytrafiło, pozostali udawali, że tego nie widzą i starali się odwracać uwagę obecnych. Jeśli było to coś kompromitującego - autora wpadki nigdy więcej nie zapraszano. I tyle. Nabijanie się z cudzych gaf było jeszcze większym "faux pas" niż one same..."
-------------------
Zgodziłbym się z Panią gdyby ci, którzy nami rządzą byli eleganckim towarzystwem.
Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
NASZ_HENRY Taka sama narracja jak z Tuskiem. Tusk dostał stanowisko w UE, ale nie umie za bardzo po angielsku. Po naszej stronie śmiechy parę tygodni, a tu już w GW jest reklama "Ucz się angielskiego razem z premierem". Przecież nie chodzi o żadną reklamę jakiegoś konkretnego kursu, tylko o pokazanie, że Donald Tusk jest "taki jak my" ;-) |
|
|
W przypadku pana B.K. (młodzież takie przypadki nazywa "beka") to się nazywa "równochłopizm pospolity". Przypadku pani E.K. nie nazwę, bo bo feministki mnie dopadną, od których ze względów estetycznych pragnę się trzynać w bezpiecznej odleglości.
A tak troszkę poważniej. To się fachowo nazywa "mechanizm identyfikacji". Stosowany jest od czasow zamierzchłego PRL-u w polskich powieściach i filmach milicyjnych. Równolegle z nim jest stosowany "mechanizm projekcji". Przyklad - dwoch głównych bohaterów serialu "07 zgłoś się". Stara wypróbowana metoda. Ciemny lud to kupuje od dawna i to się już nie zmieni.
Pozdrawiam.
Andrzej R. |
|
|
angela Szkoda tylko, ze te wygibasy na dywanie odwróciły uwagę od meritum wizyty.
Zachowanie premier, było idiotyczne.Nawet w stresie, normalny człowiek tak się nie zachowuje. |
|
|
xena2012 słuszne są Pani spostrzeżenia ,wizerunek człowieka takiego jak my rozpoczął erę Kwaśniewskiego.Swój chlop co to i flachę obali albo i dwie, z żoną pozującą na hrabinę sprawdził się.Ale tu trzeba jeszcze uwzględnić pokłady arogancji i buty PO będące podstawą jej istnienia.Po tych ludziach trudno oczekiwać cienia zażenowania,słowa przepraszam czy usprawiedliwienia.,,Nic się nie stało''to ich jedyna odpowiedź.A ja myślę,że się jednak coś stało i wygibasy Kopaczowej chyba nie pomogły jej w rozmowie z kanclerz Merkel.Przypuszczam,że tym razem miała już głowę spuszczoną i pokornie zgadzała się z rozmówczynią.Dziwne ,że jakoś mało się w Polsce o tych rozmowach mówi. |